Jaką wielką radość odczuwał święty Symeon, widząc i trzymając na ręku Dziecię – przekracza ona wszystko, co dałoby się powiedzieć. (…) Kiedy Go ujrzał przed sobą i wziął na ręce, poznał z natchnienia Ducha Świętego, że w tym drobnym ciałku mieści się cały majestat Boga, i widział obok Syna Matkę: cóż odczuło wtedy jego pobożne serce na widok dwóch takich świateł i poznając takie cuda? (…)
Skoro rozważyłeś w ten sposób uczucia serca świętego starca, usiłuj popatrzeć na serce Najświętszej Panny. Ujrzysz Ją napełnioną z jednej strony niewymowną radością i podziwem, gdy słyszy, co mówią o wielkości i cudowności tego Dziecka, z drugiej jednak – niezmierną żałością – choć i radość w niej była – gdy słyszy smutne nowiny, jakie prorokuje święty mąż o tymże Dziecku mówiąc, że będzie celem, do którego świat cały, wszyscy ludzie żyjący według ciała kierować będą strzały swego gniewu i będą Mu się sprzeciwiać, ile tylko zdołają. To wszystko ma przeszyć serce Najświętszej Panienki ostrzem bólu.
Dlaczegóż zechciałeś, Panie, żeby tak wcześnie objawiona była tej najniewinniejszej Oblubienicy Twojej ta wiadomość, która będzie nieustanną męką całego Jej życia? Dlaczego tajemnica nie pozostawała pod kluczem milczenia aż do chwili męki, ażeby wtedy dopiero stała się męczennicą, a nie była nią przez całe życie? Dlaczego, Panie, nie zadowala się Twoje litościwe serce tym, że ta Pani była zawsze Dziewicą, ale chcesz, żeby i męczennicą była zawsze? Czemu zasmucasz istotę, którą tak miłujesz, która tyle czasu Ci służyła i nigdy nie zasłużyła na karę?
Panie, na pewno dlatego Ją zasmucasz, że Ją kochasz i nie chcesz ujmować Jej zasługi cierpliwości ani chwały tego męczeństwa ducha, ani ćwiczenia w cnocie i naśladowaniu Chrystusa, ani zapłaty za trud, który im jest większy, na tym większą zasługuje nagrodę. Niech nikt więc nie gardzi trudami, niech nie ma krzyża w nienawiści i niech nie uważa, że stracił łaskę Bożą, kiedy się znalazł w nieszczęściu, bo najbardziej umiłowana i obdarowana ze wszystkich stworzeń była jednocześnie najbardziej ze wszystkich zraniona i udręczona.
(Podręcznik życia chrześcijańskiego, św. Ludwik z Granady)
(1 głosów, średnio: 1,00 na 1)
(Polub jako pierwszy)
Gdyby Bóg pragnął tylko karać grzesznika i zatracić go na wieki, na pewno nie odzywałby się do niego nigdy ani słowem. Ale, że Bóg nie pragnie śmierci grzesznika, przeto odzywa się i często przemawia do niego.
Jak miłość siebie jest przyczyną i korzeniem wszystkich nałogów, zła i osłabieniem wszystkich cnót, tak również nienawiść siebie jest źródłem i fundamentem wszystkich cnót i przekreśleniem wszystkich nałogów. Dlatego nie tylko powinno się nienawidzić siebie, ale także powinno się pragnąć tego, aby być nienawidzonym przez wszystkich.
Od dzieciństwa Serce Jezusa było moją pierwszą miłością. – Każdy piątek jest dla mnie świętem Najświętszego Serca. Uwielbiam Mszę ku czci Najświętszego Serca – bo w słowach ofertorium rozbrzmiewają słowa z 10 września – „Czy uczynisz to dla Mnie?”.