Anima Christi (łac. Duszo Chrystusowa) to średniowieczna modlitwa pochodzącą z początku XIV wieku. Jej autorem jest najprawdopodobniej papież Jan XXII.
Modlitwę często przypisuje się błędnie św. Ignacemu Loyoli, który włączył ją do swoich „Ćwiczeń Duchowych”. W czasach świętego była ona już jednak na tyle szeroko znana i popularna, że w pierwszym wydaniu „Ćwiczeń” wystarczyło zaledwie ją wspomnieć. Pełen tekst Anima Christi drukowano natomiast we wszystkich kolejnych edycjach dzieła. Powszechne przekonanie, że wszystko co zawierają „Ćwiczenia Duchowe” zostało napisane przez ich autora, doprowadziło do późniejszego postrzegania również i tej modlitwy jako twórczości św. Ignacego. Do dzisiaj Anima Christi jest szeroko znana i odmawiana, zwłaszcza po przyjęciu Jezusa w Komunii świętej. [Więcej …] ovideo: Anima Christi (Duszo Chrystusowa)
(2 głosów, średnio: 1,00 na 1)
(Polub jako pierwszy)
Mój Boże, nie chcę niczego innego jak tylko stać się doskonałym obrazem Ciebie i, ponieważ Twoje życie było ukrytym życiem uniżenia, miłości i ofiary, pragnę tego samego dla siebie. Pragnę więc zamknąć się w Twoim kochającym Sercu jak na pustyni by żyć w Tobie, z Tobą i dla Ciebie tym ukrytym życiem miłości i ofiary. Ty wiesz Panie, że pragnę być ofiarą Twojego Najświętszego Serca, całkowicie pochłoniętą – jako ofiara całopalna – przez ogień Twojej świętej miłości. I tak Twoje Serce będzie ołtarzem na którym muszę być pochłonięta, mój Najdroższy Małżonku; Ty sam będziesz kapłanem, który pochłonie tę ofiarę ogniem Swojej świętej miłości.
Tak, jak umiem, mówię ci o sprawach twej duszy, że to wszystko, co przeszkadza ci kochać Pana Boga i jakikolwiek [człowiek] czyniłby ci przeszkody albo bracia lub inni, także gdyby cię bili, to wszystko powinieneś uważać za łaskę. I tego właśnie pragnij, a nie czego innego. I to przez prawdziwe posłuszeństwo wobec Pana Boga i wobec mnie, bo wiem na pewno, że to jest prawdziwe posłuszeństwo.
Wiesz, że nie ma połowiczności, że chodzi o zbawienie lub o zgubę na całą wieczność. Jedno i drugie zależy od nas. Możemy albo wybrać Boga, kochać Go wiecznie w niebie ze świętymi, poskramiając własną naturę przez umartwienie i krzyżowanie się, jak oni to czynili, albo wolno nam wyrzec się ich szczęścia, dając naturze wszystko, czego sobie życzy.