Moi bracia, bądźmy świętymi i miłujmy bardzo Pana Jezusa, bo On jest tego godzien. Kochajmy Boga, który umarł z miłości ku nam, ożywiajmy nieustannie wiarę, że na tej skalistej ziemi mamy pozostać tylko kilka dni, bo nas czeka cała wieczność. Toteż nie dla siebie, nie dla świata żyć mamy, lecz jedynie dla Boga, jedynie dla wieczności i na to, abyśmy się stali świętymi.
Błagam każdego, aby zabiegał wciąż o Jezusa Chrystusa i o Jego świętą miłość. Ażeby tę świętą miłość osiągnąć, starajmy się o rozmiłowanie się w Jego męce. Bądźmy pilnymi w używaniu czasu, aby przebywać na modlitwie i odwiedzaniu Przenajświętszego Sakramentu, który wśród nas na to właśnie mamy, i ofiarujmy się ciągle Panu Jezusowi, ażeby z nami uczynił, co chce, i błagajmy nieustannie Matkę Boską, by nam wyjednała ten wielki skarb miłości Jezusa Chrystusa.
(Okólnik z 1754 r. [fragm.], św. Alfons Maria Liguori)
(1 głosów, średnio: 1,00 na 1)
(Polub jako pierwszy)
O mój Boże, całe me życie jest ciągiem świadectw miłosierdzia i błogosławieństwa, okazywanych temu, który był ich najbardziej niegodny. Nie trzeba mi przyjmować tego na wiarę, bo w obfitości doświadczyłem tego, jak towarzyszyła mi Twa Opatrzność.
Brat Leon, towarzysz św. Franciszka, zanotował: „Błogosławiony Franciszek na dwa lata przed swoją śmiercią odprawiał post czterdziestodniowy na Alwernii ku czci Błogosławionej Dziewicy, Matki Boga i Błogosławionego Michała Archanioła od święta Wniebowzięcia Świętej Maryi Dziewicy do święta św. Michała we wrześniu; i spoczęła na nim ręka Pańska; po widzeniu i przemówieniu Serafina i wyrażeniu stygmatów Chrystusa na jego ciele ułożył te uwielbienia (…) i własną ręką napisał, dziękując Bogu za dobrodziejstwo mu wyświadczone”:
Kiedy wciąż leżałem pogrążony w ciemności i ponurej nocy, skłaniając się raz w jedną to znów w przeciwną stronę, miotany pianą tego pełnego pychy wieku i niepewny swoich chwiejnych kroków, nie wiedząc nic o moim prawdziwym życiu, oddalony od prawdy i światła, uważałem to za trudne zagadnienie – trudne zwłaszcza gdy brałem pod uwagę swój charakter w tamtym czasie – żeby człowiek mógł być zdolny do powtórnych narodzin [jak kolejny Nikodem, por. J 3] – tę prawdę, którą Boże Miłosierdzie ogłosiło dla mojego zbawienia, – i że człowiek przynaglony do nowego życia w kąpieli ze zbawczej wody miałby być zdolnym do odrzucenia tego czym wcześniej był; i, chociaż zachowując całą swoją cielesną strukturę, miałby sam być odmieniony na sercu i duszy.