Duch Święty najlepiej poznaje potrzeby i braki duszy naszej. Nasza inicjatywa jest zawsze niedoskonała, ale gdy wkracza Duch Święty, działa jako Bóg. My rozpoczynamy zawsze od pracy rozumu i tylko w następstwie przechodzimy do działania woli. Lecz rozum nasz jest bardzo ograniczony, dlatego pozostajemy zawsze daleko od tego, co winniśmy czynić dla Boga.
Duch Święty działa bezpośrednio na naszą wolę i przyciąga ją do siebie, rozpala serce, a następnie oświeca rozum. W ten sposób rodzi się w nas „zmysł Boży”, którego nie potrafimy wyrazić, a który daje nam poznać, kosztować Boga i skierowuje nas więcej niż którekolwiek rozumowanie i staranie nasze. Wówczas odczuwamy, że wszelka ofiara jest zawsze niewielka wobec Boga tak wielkiego. W ten sposób Duch Święty stawia nas na drodze do świętości i pomaga pokonywać największe trudności.
(Dziennik, z.3, 3.06. 1966 r., bł. Michał Sopoćko)
(Polub jako pierwszy)
Na kształtowanie duchowości o. Maksymiliana wielki wpływ mieli jego ulubieni święci. W celi na klęczniku, już w czasach seminaryjnych, miał stale obrazek jakiegoś świętego, któremu objawiała się Niepokalana. Usiłował wykryć tajemnicę ich serc, która związała ich z Matką Bożą. Szczególną cześć miał do św. Gemmy Galgani, św. Teresy od Dzieciątka Jezus i św. Józefa Cottolengo, zanim jeszcze zostali wyniesieni na ołtarze. Żywotu Gemmy pt. „Głębie duszy” nie wypuszczał wprost z rąk. Ta święta nauczyła go, że najkrótszą drogą do nieba jest posłuszeństwo woli Bożej i że Bogu trzeba dać miłość bez granic. Z „małą świętą” miał o. Kolbe „konszachty” jeszcze jako młody kapłan. Obiecał brać w każdej Mszy św. „memento” o jej wyniesienie na ołtarze, prosząc w zamian, by starała się o jego dzieło misyjne. Porywał go jej maksymalizm apostolski i jej droga dziecięctwa duchowego, którą odtworzył w nieco innym wydaniu – całkowitego oddania się Niepokalanej.
O Boże! Jak wielkie udręczenie i ból przeżywam w głębi mego serca! Kiedy ono odpocznie? Czuję, że po prostu moje serce pęka z bólu. Nie wiem, co z nim zrobić, gdzie je ułożyć. Gdybym chociaż mógł mieć zadowolenie i satysfakcję z tego i dać upust mojej goryczy, pomniejszając to wewnętrzne męczeństwo przez łzy! Cierpienie jest tak ogromne, że skamieniałem (i stałem się niewrażliwy) jak głaz.
(1 głosów, średnio: 1,00 na 1)