Cicho Boską spełniać wolę
Cicho bliźnim ulżyć dolę
Cicho kochaj ludzi, Boga
Cicho – oto święta droga
Cicho z swymi dzielić radość
Cicho wszystkim czynić zadość
Cicho innych błędy znosić
Cicho życzyć, błagać, prosić
Cicho zrzec się, ofiarować
Cicho ból swój w sercu chować
Cicho jęki w niebo wznosić
Cicho skrycie łzą się rosić
Cicho kiedy ludzie męczą
Cicho, gdy pokusy dręczą
Cicho zmianę życia znieść
Cicho krzyż z Jezusem nieść
Cicho Jezus w hostii Sam
Cicho milcząc mówi nam
Cicho ufaj Zbawcy swemu
Cicho tęsknij, wzdychaj k’ Niemu
Cicho z cnoty zbieraj plon
Cicho aż nadejdzie zgon
Cicho ciało spocznie w grobie
Cicho da Bóg niebo Tobie
(Cicho, ks. kard. Adam Stefan Sapieha)
(4 głosów, średnio: 1,00 na 1)
Dwa lata temu moja Babunia Lidia odeszła do wieczności. Dziś, zupełnie niespodziewanie, odnalazłam kartkę zapisaną jej odręcznym pismem. Widniały na niej słowa przypisywane kard. Adamowi Stefanowi Sapieże:
„Cicho Boską spełniaj Wolę,
Cicho bliźnim ulżyj dolę,
Cicho zmianę życia nieść,
Cicho krzyż z Jezusem nieść.
Cicho ufaj Zbawcy swemu,
Cicho tęsknij, wzdychaj ku Niemu.”
Czytając je, miałam wrażenie, jakby Babunia przemówiła do mnie jeszcze raz. Nie przez wielkie słowa, lecz przez to, czym żyła na co dzień – przez cichość, dobroć, cierpliwość i wiarę. To nie jest poezja o słabości, ale o niezwykłej sile człowieka, który potrafi iść przez życie bez rozgłosu, wiernie pełniąc wolę Boga i niosąc swój krzyż razem z Chrystusem.
Słowo „cicho”, powtarzane niemal w każdym wersie, nabiera głębokiego znaczenia. Oznacza pokorę, wewnętrzny pokój, zaufanie i miłość, która nie potrzebuje oklasków. Taka właśnie była moja Babunia – obecna, troskliwa, modląca się, często więcej czyniąca niż mówiąca.
Dziś ta kartka stała się dla mnie czymś więcej niż pamiątką. Jest duchowym testamentem. Przypomina, że najpiękniejsze życie to niekoniecznie to, które jest głośne i zauważalne, lecz to, które wiernie kocha, służy i ufa Bogu aż do końca.
Wierzę, że Babunia jest już tam, dokąd całym sercem tęskniła – przy Tym, ku któremu cicho wzdychała przez całe swoje życie.
Przeczytałem wiersz wiele lat temu i …odrzuciłem. Byłem młody, miałem dzieci, kombinowałem na wszelkie sposoby aby się dorobić, aby dzieci miały więcej niż ja w dzieciństwie. Nie powiem, że pracowałem, powiem, że kombinowałem… Dziś jestem stary, dzieci się zmarnowały, najmłodsza corka nie może wyjść z choroby psychicznej i uzależnenia od leków, najstarszy syn terroryzuje rodzicow, wystąpiliśmy o sądowy zakaz zbliżania się. Średnia córka współżyje bez ślubu, odeszła od wiary i moralności. A ja od roku mam darowane życie – ciężka operacja kardiochirurgiczna, leki rozrzedzające krew do końca życia i coraz większe kłopoty z nerkami i watrobą. Każdy dzien jakby darowany. I wróciłem do tego wiersza…
Usłyszałam ten wiersz niedawno w kościele na nabożeństwie….i się zachwyciłam jego treścią, subtelnością i wielką pokorą, która wypływa z niego….
To nie jest wiersz Kardynała Sapiechy tylko księdza Mateusza Jeża.
Chyba jednak nie mam racji. To jest wiersz Kardynała Sapiechy.Przepraszam,nie chciałam świadomie wprowadzać w błąd.
Też dostałam ten obrazek jak byłam dzieckiem do dzisiaj go mam piekne slowa
Piękny wiersz, pełen prawdy
Moje motto życiowe
Piękny wiersz. Piękna poezja. Czysta prawda. Bardzo cenię sobie te słowa, odkąd otrzymałem od cioci Marysi ten wiersz na obrazku.