Archiwum dla Katarzyna ze Sieny (św., wł. Caterina Benincasa)

Katarzyna ze Sieny (św.): Śladami tych, którzy naśladowali Chrystusa

// Czerwiec 22nd, 2011 // Brak komentarzy » // Katarzyna ze Sieny (św., wł. Caterina Benincasa)

Człowiek oświecony prawdziwym światłem nie odwraca się do tyłu, ale poznawszy siebie i dobroć Bożą idzie naprzód taką drogą i w taki sposób, jak słodki Jezus i święci; którzy Go naśladowali. Jezus staje się celem i metą dla człowieka. Aby Go osiągnąć, aby dojść do tego błogiego końca, człowiek trzyma się prostej drogi z tak wielkim pragnieniem i miłością, że o nic nie dba i niczego się nie lęka. Nie zawraca z drogi nawet wtedy, gdy napotka kolce, zmartwienia czy zbójców.

Miłość uwalnia człowieka od niewolniczej bojaźni i strachu, prowadząc go śladami tych, którzy naśladowali Chrystusa. Człowiek poznaje i widzi, że urodzili się oni tak samo jak on, rośli i jedli tak samo jak on, a w ich czasach odnajduje tę samą dobroć i szczodrobliwość Boga, jaką spotyka teraz.

(List CLXXIII do abpa Otranto, styczeń 1376 r. [fragm.], św. Katarzyna ze Sieny)

Katarzyna ze Sieny (św.): Stworzyłem was bez was, lecz nie zbawię was bez was.

// Kwiecień 29th, 2011 // Brak komentarzy » // Katarzyna ze Sieny (św., wł. Caterina Benincasa)

Cała wiara wasza oparta jest na posłuszeństwie i przez posłuszeństwo okazujecie, że jesteście wierni. Dla wszystkich bez wyjątku Prawda moja ustanowiła przykazania prawa. Najważniejszym z nich jest: kochać Mnie nade wszystko, a bliźniego jak siebie samego. Ten przepis jest tak ściśle związany z wszystkimi innymi, że nie można przestrzegać jednego, nie przestrzegając wszystkich innych, ani zaniedbywać jednego bez uchybienia wszystkim(por. Mt 22, 37-40). Kto przestrzega pierwszego, przestrzega wszystkich. Jest wierny Mi i bliźniemu, kocha Mnie i trwa w miłości do mego stworzenia. Tym samym jest posłuszny, poddaje się przykazaniom prawa i stworzeniom dla Mnie, znosząc z pokorą i cierpliwością wszystkie cierpienia i obelgi ze strony bliźniego.

Posłuszeństwo to jest tak wzniosłe, że przez nie otrzymujecie łaskę, jak przez nieposłuszeństwo ściągacie na siebie śmierć (por. Rz 5,19). Lecz nie dość, aby mieszkało tylko w mym Słowie, wy też musicie go przestrzegać. Rzekłem ci już, że jest ono kluczem, który otworzył niebo, i klucz ten, Syn mój, powierzył rękom namiestnika swego. Namiestnik ten wkłada go w ręce każdego z was, gdy przyjmując chrzest, przyrzekacie wyrzec się diabła, świata, jego wspaniałości i rozkoszy. Przez tę obietnicę uległości każdy otrzymuje klucz posłuszeństwa, każdy posiada go na własny użytek, jest to jeden i ten sam klucz Słowa. Jeśli człowiek w świetle wiary, ręką miłości, nie otworzy tym kluczem bramy nieba, nie wstąpi doń nigdy, choć Słowo moje otworzyło już tę bramę. Stworzyłem was bez was, lecz nie zbawię was bez was.

Winniście nosić w ręce ten klucz; winniście kroczyć, nie siedzieć. Naprzód, drogą wskazaną przez mą Prawdę! Nuże, porzućcie rzeczy skończone, do których lgniecie sercem, jak czynią głupcy, którzy naśladują starego człowieka, pierwszego swego rodzica, i rzucają w błoto nieczystości klucz posłuszeństwa, spaczywszy go rdzą miłości własnej. Przyszło Słowo, mój Syn Jednorodzony, który wziął w rękę ten klucz posłuszeństwa, oczyścił go w ogniu Boskiej miłości, wydobył go z błota, by obmyć swą krwią, wyprostował go mieczem sprawiedliwości, gdy na kowadle swego ciała naprawiał nieprawości wasze. Wykuł go tak doskonale, że choćby człowiek uszkodził swój klucz własnowolnie, może naprawić go sam swą wolną wolą, z pomocą mej łaski, posługując się tymi samymi narzędziami.

O człowiecze, ślepcze nad ślepcami! Zepsuwszy ten klucz, nie zatroszczysz się nawet, aby go naprawić! Czy myślisz, że nieposłuszeństwo, które zamknęło niebo, otworzy ci je? Czy sądzisz, że pycha, która zeń została strącona, znajdzie doń dostęp? Czy mniemasz, że w podartej i brudnej szacie wpuszczą cię na gody weselne? Czy wierzysz, że siedząc związany pętami grzechu śmiertelnego, zdołasz tam dojść i bez klucza otworzyć bramę? Nie wyobrażaj sobie tego, bo zawiedziesz się. Musisz zerwać więzy, musisz dźwignąć się z grzechu śmiertelnego przez świętą spowiedź połączoną ze skruchą serca, z zadośćuczynieniem i obietnicą niegrzeszenia więcej. Zrzucisz wtedy brudne i szpetne odzienie, przywdziejesz  szatę godową i pospieszysz w świetle wiary, z kluczem posłuszeństwa w ręku, otworzyć bramę. Przywiąż, przywiąż do tego klucza sznur samozaparcia, pogardy dla siebie i dla świata; przytrocz ten klucz do woli mojej, twego Stwórcy, z tej woli uczyń sobie pas i opasz się nim, abyś nie zgubił klucza (por. Iz 11,5).

Wiedz, córko moja, że wielu wzięło ten klucz posłuszeństwa, ujrzawszy w świetle wiary, iż bez niego nie mogą uniknąć potępienia wiecznego. Trzymają go jednak w ręce, bez pasa i bez sznura, na który ma być nawleczony. To znaczy, że nie oblekli się doskonale w chęć podobania się Mnie: podobają się jeszcze  sobie samym; nie postarali się o sznur samozaparcia, nie chcąc by uważano ich za nic, przywiązują zbytnią wagę do pochwał ludzkich. Ci bliscy są postradania klucza, ledwo dotknie ich jakieś cierpienie lub udręczenie duchowe czy cielesne; często, gdy rozluźni się ręka świętego pragnienia, tracą go. Właściwie nie tracą go, lecz gubią, bo jeśli chcą, mogą go odnaleźć, póki żyją, lecz jeśli nie chcą, nie odnajdują go nigdy. Co wykazuje im, że go zgubili? Niecierpliwość, bo cierpliwość i posłuszeństwo są nierozdzielne. Kto nie jest cierpliwy, dowodzi tym samym, że posłuszeństwo nie mieszka w jego duszy.

Katarzyna ze Sieny (św.): Święta modlitwa

// Kwiecień 15th, 2011 // Brak komentarzy » // Katarzyna ze Sieny (św., wł. Caterina Benincasa)

Po czym poznaje się wiarę żywą? Po wytrwałości w cnocie, po ustawicznym trwaniu w świętej modlitwie, bez odrywania się od niej z jakiejkolwiek racji. O, nie wolno nigdy opuścić modlitwy, chyba, że zmusza do tego obowiązek posłuszeństwa lub czyn miłosierdzia. Istotnie zdarza się często, że diabeł wybiera właśnie czas modlitwy, aby niepokoić duszę i napastować ją. Stara się w ten sposób zniechęcić ją do modlitwy, mówiąc często: „Modlitwa twa nic nie jest warta, bo nie powinnaś myśleć o niczym innym, ani zważać na nic innego, prócz tego, co mówisz”. Diabeł poddaje takie myśli, aby doszła do zniechęcenia, zamętu ducha i zaniechania modlitwy. Bo modlitwa jest orężem, którym dusza broni się od wszelkich nieprzyjaciół, jeśli trzyma go ręka miłości i jeśli walczy nim ramię wolnej woli, kierowane światłem najświętszej wiary.

Wiedz, córko najdroższa, że dusza zdobywa wszystkie cnoty przez prawdziwą wytrwałość w pokornej, ustawicznej i wiernej modlitwie. Przeto powinna w niej trwać i nie opuszczać jej nigdy, ani dla ułud diabła, ani dla własnej ułomności, to jest, ani z powodu myśli, które ją nachodzą, ani z powodu poruszeń własnego ciała, ani z powodu pustych słów, które diabeł często kładzie na język ludzi, aby odstręczyć ją od modlitwy. Przez wszystko to powinna przejść w oparciu o cnotę wytrwałości.

O jakże słodka jest dla duszy i jak miła dla Mnie, święta modlitwa, odmawiana w celi poznania siebie i Mnie, gdy oko intelektu otwiera się na światło wiary, a serce wypełnione jest moją miłością! Miłość ta stała się wam widzialna przez widzialnego Jednorodzonego Syna mego, który okazał ją przez krew swoją. Krew ta upaja duszę, przyodziewa ją ogniem boskiej miłości i daje jej pokarm w sakramencie, który złożyłem dla was w gospodzie ciała mistycznego, świętego Kościoła. Tym sakramentem jest Ciało i Krew Syna mojego, prawdziwego Boga i prawdziwego Człowieka, a rozdawnictwo jego powierzyłem rękom mojego namiestnika, który ma klucze tej krwi. (…)

Pokarm ten posila więcej lub mniej, według pragnienia tego, który go przyjmuje, w jakikolwiek sposób to czyni, sakramentalnie czy duchowo. Przyjmuje go sakramentalnie, kiedy przystępuje rzeczywiście do świętego sakramentu ołtarza, duchowo zaś, kiedy komunikuje się tylko przez pragnienie, bądź to pragnąc komunii, bądź to rozpamiętując krew Chrystusa ukrzyżowanego, to znaczy karmiąc się duchowo uczuciem mojej miłości, którą znajduje i której kosztuje w krwi, ponieważ, jak widzi, z miłości ta krew została wylana. Przeto upaja się, zapala się i syci świętym pragnieniem, znajdując w sobie pełnię miłości nie tylko dla Mnie, lecz i dla bliźniego.

Gdzie zdobywa się tę miłość? W celi poznania siebie przez świętą modlitwę. Tam pozbywa się dusza swej niedoskonałości, podobnie jak Piotr i uczniowie, którzy trwając w odosobnieniu na czuwaniu i modlitwie, wyzuli się ze swej niedoskonałości i zdobyli doskonałość. Czym ją zdobyli? Wytrwałością złączoną z najświętszą wiarą.

Nie myśl jednak, że ten żar i to pożywienie, które otrzymuje się w modlitwie, są owocem samej modlitwy ustnej, zwyczajnej tylu duszom, które modlą się bardziej ustami, niż sercem. Chodzi im, zda się, tylko o to, aby wygłosić wiele psalmów, wiele Ojcze Nasz. Osiągnąwszy zamierzoną liczbę, nie myślą już, zda się, o niczym. Snadź cel modlitwy upatrują tylko w wygłaszaniu słów. Nie tak należy się modlić.  W przeciwnym razie, dusza mały zbierze z tego plon, a Mnie niewiele się podoba.

Ale, powiesz Mi, czyż należy porzucić modlitwę ustną dla modlitwy myślnej, do której zdaje się nie wszyscy są powołani? Nie, lecz trzeba zachować miarę. Wiem, że tak jak dusza jest wpierw niedoskonała, zanim doskonałą się stanie, i tak jeż początkowo jest niedoskonałą jej modlitwa. Winna więc, aby nie popaść w bezczynność, póki jest jeszcze niedoskonała, oddawać się modlitwie ustnej, lecz nie oddzielać modlitwy ustnej od modlitwy myślnej. Kiedy wymawia słowa, niech stara się wznieść ducha swego i zwrócić go ku mej miłości, rozważając przy tym ogólnie swe błędy i rozpamiętując krew Jednorodzonego Syna mojego, w której znajduje szczodrobliwość miłości mojej i odpuszczenie swych grzechów. Niech czyni tak, a poznanie siebie i rozważanie swych błędów przypomną jej dobroć moją dla niej i pozwolą prowadzić dalej swe ćwiczenia z prawdziwą pokorą. (…)

Dusza winna więc ze słowami które wygłasza, łączyć poznanie siebie i poznanie Mnie. W ten sposób modlitwa ustna będzie pożyteczna dla duszy, która ją odmawia, a Mnie miła. Od niedoskonałej modlitwy ustnej dojdzie dusza przez ćwiczenie do doskonałej modlitwy myślnej.

(Dialog o Opatrzności Bożej LXV-LXVI [fragm.], św. Katarzyna ze Sieny)

Katarzyna ze Sieny (św.): Co powinniśmy zatem robić?

// Styczeń 7th, 2011 // Brak komentarzy » // Katarzyna ze Sieny (św., wł. Caterina Benincasa)

Powiedziałam ci, drogi bracie, że jesteśmy zobowiązani do miłowania Boga, a teraz ci mówię, że ten, kto kocha, musi być użyteczny temu, kogo kocha, i musi mu służyć. Widzę jednak, że nie możemy uczynić nic pożytecznego dla Boga, gdyż nie przysłużymy się Mu naszym dobrem, ani też nie zaszkodzimy Mu naszym złem. Co powinniśmy zatem robić? Powinniśmy oddawać cześć i uwielbienie Jego Imieniu oraz prowadzić bardzo cnotliwe życie, powinniśmy ofiarować naszemu bliźniemu owoc i trud, to znaczy – uczynić coś pożytecznego dla niego oraz służyć mu w sposób miły Bogu, a jego wady znosić i dźwigać z prawdziwą, uporządkowaną miłością.

Miłość staje się nieuporządkowana wtedy, gdy popełniamy grzech, żeby jakoś przeżyć albo żeby sprawić przyjemność bliźniemu. Inna jest miłość uporządkowana, nie pozwala ona człowiekowi oddać duszy nawet dla ratowania całego świata. Nie powinno się bowiem grzeszyć, nawet gdyby się okazało możliwe, że za jeden jedyny grzech Bóg obdarzy życiem wiecznym wszystkie rozumne stworzenia. Trzeba natomiast oddać życie ciała za duszę bliźniego i trzeba oddać dobra doczesne dla ratowania ciała. Tak właśnie powinniśmy kochać Boga i bliźniego.

Pamiętasz, bracie, jak Chrystus pytał świętego Piotra: – „Piotrze, czy Mnie miłujesz?”. A Piotr odpowiedział Chrystusowi, że przecież On wie, że Go miłuje. Gdy tak odpowiedział trzy razy, Chrystus powiedział: – „Skoro Mnie kochasz, paś owce moje” (por. J 21,15-17). To tak jakby powiedział:  „Po tym, jak będziesz pasł moje owce, poznam, czy mnie miłujesz. Skoro bowiem nie możesz nic zrobić dla Mnie, pomagaj bliźniemu twemu, ofiarując mu trud oraz karmiąc go świętą i prawdziwą nauką”.

Powinniśmy wspierać bliźniego według naszych możliwości, a więc jeden – nauką, inny – modlitwą, a jeszcze inny – materialną pomocą. Kto zaś nie może udzielić bliźniemu materialnej pomocy, niechaj go wspiera przyjaźnią. Powinniśmy zawsze okazywać miłość bliźniemu, czyniąc coś pożytecznego i dobrego temu, kogo Bóg postawił na naszej drodze. Bracie mój jeszcze raz cię proszę i wzywam cię do życia w łasce i do miłosiernych czynów. Przypominam ci słowa Chrystusa w taki oto sposób: „Piotrze, czy miłujesz swego Stwórcę i mnie? Służ mi zatem, pomagając bliźniemu twemu, który jest w potrzebie. Służ mu według twoich sił i możliwości, mając zawsze na względzie chwałę, a nie obrazę Boga”.

(List do Piotra Tolomei, CCLIV [fragm.], św. Katarzyna ze Sieny)

Katarzyna ze Sieny (św.): Tylko w tym życiu zdobywa się zasługę lub grzeszy się

// Listopad 29th, 2010 // Brak komentarzy » // Katarzyna ze Sieny (św., wł. Caterina Benincasa)

Cóż ci rzecz o dobru, którego doznawać będą ciała uwielbione w uwielbionym człowieczeństwie Jednorodzonego Syna mego, dającym wam pewność waszego zmartwychwstania. Radować się będą na widok Jego ran zawsze świeżych, na widok blizn zawsze otwartych w Jego ciele, które wołają ustawicznie i miłosierdzie dla was do Mnie, najwyższego i wiecznego Ojca. Wszyscy weselić się będą podobieństwem z Nim. Oko ich będzie podobne do Jego oka, ręce ich do Jego rąk, całe ich ciało do ciała słodkiego Słowa, Syna mojego. Będąc we Mnie, będą w Nim, który jest jednym ze Mną. Oko ich ciała będzie rozkoszować się w uwielbionym człowieczeństwie Słowa, Jednorodzonego Syna mojego.

Czemuż to? Bo życie ich skończyło się w umiłowaniu mej miłości i przeto miłość ich trwać będzie wiecznie. Nie aby mogli zdziałać jeszcze coś dobrego, lecz znajdują radość w tym, co uczynili. To znaczy, że nie mogą dokonać żadnego czynu zasługującego, za który mogliby oczekiwać nagrody. Bo tylko w tym życiu zdobywa się zasługę lub grzeszy się, według użytku, jaki podoba się komu uczynić z wolnej woli.

Ci nie czekają ze strachem sadu Bożego, lecz z weselem. Oblicze Syna mojego nie wydaje się im strasznym, ani pełnym nienawiści, gdyż zmarli pełni miłości dla Mnie i życzliwości dla bliźniego.

Widzisz więc, że oblicze Jego nie zmieni się w sobie, kiedy On przyjdzie z majestatem moim sądzić świat, lecz zmieni się dla części tych, którzy będą przez Niego sądzeni. Potępionym ukaże się pełen nienawiści i surowości, zbawionym pełen miłości i miłosierdzia.

(Dialog o Bożej Opatrzności, XLI [fragm.], św. Katarzyna ze Sieny)

Katarzyna ze Sieny (św.): Nie ciało czyni duszę szczęśliwą, lecz dusza darzy ciało szczęśliwością

// Listopad 28th, 2010 // Brak komentarzy » // Katarzyna ze Sieny (św., wł. Caterina Benincasa)

Nie myśl, że szczęśliwość ciała po zmartwychwstaniu przysporzy szczęśliwości duszy. Wynikałoby z tego, że dopóki dusza jest oddzielona od ciała, posiada szczęśliwość niedoskonałą. To być nie może, gdyż nie brak jej niczego do doskonałości. Nie ciało czyni duszę szczęśliwą, lecz dusza darzy ciało szczęśliwością; ona wzbogaci je własną obfitością, gdy w ostatni dzień sądu przyodzieje się własnym ciałem, które zrzuciła.

Jak dusza jest nieśmiertelna, jak została utrwalona i ustalona we Mnie, tak ciało przez to zjednoczenie staje się nieśmiertelne; straciwszy swą ciężkość staje się subtelne i lekkie. Tedy wiedz, że ciało przyjęte do chwały przeszłoby poprzez mur; ani ogień, ani woda nie wyrządzi mu szkody; nie swą własną siłą, lecz siłą pochodzącą z duszy, będącą darem łaski, udzielonym przez Mą niewysłowioną miłość, która kazała Mi ją stworzyć na obraz i podobieństwo Moje. Oko intelektu twego nie zdoła zobaczyć, ani ucho twoje usłyszeć, ani język twój opowiedzieć, ani serce pomyśleć jak wielkie jest dobro wybranych (por. 1 Kor 2,9).

Jakaż rozkosz dla nich widzieć Mnie, który jestem wszelkim dobrem. O jaką radość czuć będą posiadłszy uwielbione ciało. Dobra tego dostąpią dopiero na sądzie powszechnym, lecz teraz nie czują cierpienia. Niczego nie brak im do szczęśliwości dusza jest pełna w sobie; ciało będzie uczestniczyć w tej szczęśliwości, jak ci rzekłem.

(Dialog o Bożej Opatrzności, XLI [fragm.], św. Katarzyna ze Sieny)

Katarzyna ze Sieny (św.): Pragnieniem błogosławionych jest widzieć chwałę Moją w was

// Listopad 17th, 2010 // Brak komentarzy » // Katarzyna ze Sieny (św., wł. Caterina Benincasa)

[Zbawieni] są tak zgodni z wolą Moją, że mogą chcieć tylko tego, czego Ja chcę; wolna wola ich tak jest związana węzłem miłości, że gdy minie czas, stworzenie obdarzone rozumem, które umiera w stanie łaski, nie może już grzeszyć.Wola ich tak bardzo jest zjednoczona z moją, że gdy ojciec lub matka widzą syna w piekle, gdy syn widzi w piekle ojca i matkę, nie martwią się tym, są nawet radzi widząc, że są ukarani, jako nieprzyjaciele moi. Nic nie może poróżnić ich ze Mną; wszystkie pragnienia ich są spełnione.

Pragnieniem błogosławionych jest widzieć chwałę Moją w was podróżnych pielgrzymach, którzy zawsze biegniecie do kresu śmierci. Pragnąc chwały Mojej, pragną zbawienia waszego, przeto zawsze modlą się do Mnie za was. Pragnienie to spełniam, choć tam, gdzie wy ciemni nie wierzgacie przeciwko miłosierdziu Mojemu.

Pragną też odzyskać swe ciało. Choć nie posiadają go obecnie, nie martwią się tym; radują się z góry pewnością, że posiądą je kiedyś. To, że go obecnie nie posiadają, nie smuci ich i nie umniejsza ich szczęśliwości. Nie doznają z tego powodu cierpienia.

(Dialog o Bożej Opatrzności, XLI [fragm.], św. Katarzyna ze Sieny)

Katarzyna ze Sieny (św.): Święci radują się i weselą z aniołami

// Listopad 1st, 2010 // Brak komentarzy » // Katarzyna ze Sieny (św., wł. Caterina Benincasa)

Dusza sprawiedliwa, która kończy życie w miłości, związana jest miłością. Nie może wzrastać w cnocie, bo minął czas. Lecz może zawsze kochać z tą miłością, z jaką przychodzi do Mnie i tą miarą będzie jej odmierzone. Zawsze pragnie Mnie, i zawsze Mnie kocha, i pragnienie jej nie jest nigdy daremne; czuje głód i jest nasycona; nasycona czuje jeszcze głód; i unika w ten sposób niesmaku przesytu, jak i męki głodu.

W miłości radują się wybrani moi wiecznym widokiem moim, uczestniczą w dobru, które mam w sobie i którego udzielam wedle miary jego; tą miarą jest stopień miłości z jaką przyszli do Mnie. Ponieważ trwali w miłości mojej i w miłości bliźniego i są zjednoczeni przez miłość czy to ogólną, czy szczególną, które wypływają z tejże samej miłości, radują się i weselą, poza dobrem, które wszyscy posiadają wspólnie, również szczęściem innych, uczestnicząc przez miłość, w dobru drugiego. Święci radują się i weselą z aniołami, śród których są umieszczeni wedle stopni i jakości cnót, jakie głównie uprawiali na świecie, związani z sobą węzłem miłości. Uczestniczą też szczególnie w szczęściu tych, których kochali czulej na ziemi, osobliwą miłością. Przez miłość tę wzrastali w łasce i cnocie i pobudzali jeden drugiego do stwierdzania chwały i sławy imienia mego w sobie i w bliźnim. Tej miłości nie utracili w życiu wiecznie trwającym, przeciwnie, uczestnicząc coraz ściślej i z większą obfitością jeden w miłości drugiego, pomnażają dobro powszechne.

Nie chciałby, abyś myślała, że tym dobrem szczególnym radują się tylko sami między sobą. Tak nie jest; uczestniczą w nim wszyscy szczęśliwi mieszkańcy nieba, wszyscy umiłowani synowie moi i cała natura anielska. Gdy dusza dochodzi do życia wiecznego, wszyscy uczestniczą w dobru tej duszy, jak i ta dusza w dobru wszystkich. Nie aby ich czy jej czara mogła się zwiększyć, lub też musiała być dopełniona, bowiem jest pełna i zwiększyć się nie może, lecz czują radość, upojenie, zachwyt, wesele, które odświeżają się w nich na widok tej duszy. Widzą, że przez moje miłosierdzie wzniesiona została z ziemi w pełni łaski, radują się we Mnie dobrem tej duszy, które otrzymała przez moją dobroć.

I dusza ta jest szczęśliwa we Mnie i w duszach, i w duchach błogosławionych, widząc i poznając w nich piękność i słodycz mojej miłości. Wszystkie pragnienia ich wołają w obliczu moim o zbawienie całego świata. Życie ich skończyło się w miłości bliźniego, nie utracili tej miłości. Przeszli z nią przez bramę, którą jest Jednorodzony Syn mój.

(Dialog o Bożej Opatrzności, XLI [fragm.], św. Katarzyna ze Sieny)

Katarzyna ze Sieny (św.): Daj światło moim oczom…

// Październik 23rd, 2010 // Brak komentarzy » // Katarzyna ze Sieny (św., wł. Caterina Benincasa)

Daj światło moim oczom, o Panie, abym nie zasnęła w śmierci i aby mój wróg nie mógł powiedzieć: zwyciężyłem.

Modlitwa ułożona przez św. Katarzynę ze Sieny. Słowa te powtarzała ona co wieczór przed udaniem się na spoczynek.

Zadośćuczynienie

// Sierpień 7th, 2010 // Brak komentarzy » // Katarzyna ze Sieny (św., wł. Caterina Benincasa)

Bóg powiedział do pogrążonej w ekstazie Katarzyny: „Cierpienie, które znosi stworzenie, dopóki jest w ciele śmiertelnym, nie jest dostateczne samo z siebie do zadośćuczynienia winie i karze, jeśli już nie jest zjednoczone z miłością i z prawdziwą skruchą, i z odrazą grzechu.

Lecz cierpienie czyni zadość wtedy, gdy zjednoczone jest z miłością, nie mocą jakiegoś czynu pokuty, który można spełnić, lecz mocą samej miłości i żalu za popełniony grzech. Miłość tę zdobywa się światłem rozumu, sercem szczerym i szczodrobliwym, mającym za przedmiot tylko Mnie, który jestem samą miłością”.

Tajemnica Trójcy Świętej

// Maj 28th, 2010 // Brak komentarzy » // Katarzyna ze Sieny (św., wł. Caterina Benincasa), Myśli i słowa

O wieczna Trójco! Jesteś morzem bez dna, w którym im bardziej się pogrążam, tym bardziej się odnajduję, a im bardziej się odnajduję, tym bardziej szukam Ciebie. O Tobie nigdy nie można powiedzieć: teraz koniec!

Katarzyna ze Sieny (św.): Duch Święty

// Maj 23rd, 2010 // Brak komentarzy » // Katarzyna ze Sieny (św., wł. Caterina Benincasa)

Duch Święty jest dla człowieka matką, która go żywi na łonie mojej boskiej miłości. Uczynił go wolnym, uczynił go panem, wyzwalając z niewoli miłości własnej. Bo tam, gdzie płonie ogień mojej miłości, nie może być wody miłości własnej, która gasi ten słodki ogień w duszy. Duch Święty, ten służebnik, którego moja opatrzność dała człowiekowi, odziewa go, żywi, upaja słodyczą, obsypuje największym bogactwem.

Człowiek straciwszy wszystko, wszystko znajduje; wyzuwszy się zupełnie z siebie, przyodziany jest Mną; stawszy się we wszystkim sługą przez pokorę, został panem, poddając sobie świat i własną zmysłowość. Uczyniwszy się ślepym na własne korzyści, stoi w najczystszym świetle. Zwątpiwszy w siebie, uwieńczony jest wiarą żywą i spełnioną nadzieją. Kosztuje życia wiecznego, wolny od cierpienia i gnębiącego smutku. Wszelką rzecz osądza jako dobrą, gdyż we wszystkim odkrywa mą wolę i widzi w świetle wiary, że chcę jedynie jego uświęcenia; przeto jest cierpliwy.

(Dialog o Bożej Opatrzności, św. Katarzyna ze Sieny)

Rajmund z Kapui (bł.): Doktryna św. Katarzyny ze Sieny

// Kwiecień 29th, 2010 // Brak komentarzy » // Katarzyna ze Sieny (św., wł. Caterina Benincasa)

Często opowiadała mi o stanie duszy, która kocha swojego Stwórcę. Mówiła: „dusza ta w końcu nie zauważa już samej siebie i zapomina zarówno o sobie samej jak i o wszystkich stworzeniach”. Gdy poprosiłem o bliższe wyjaśnienie, powiedziała:  „Dusza, która rozumie swoją nicość i jest przekonana, że całe jej dobro pochodzi od jej Stwórcy, opuszcza siebie tak doskonale, i zanurza się całkowicie w Bogu, że cała jej aktywność jest skierowana ku Niemu i dokonuje się w Nim. Nie chce ona opuścić tego centrum, w którym odnalazła doskonałe szczęście i to zjednoczenie miłości, które co dzień w niej wzrasta, przekształca ją —  że tak powiem — w Boga, czyniąc ją niezdolną do poddawania się innym myślom, bądź innym pragnieniom, czy innym miłościom niż miłość Jego. Faktycznie, pamięć o wszystkich innych rzeczach opuszcza ją. To jest zgodna z prawem miłość siebie samego i stworzeń miłość, która nie może wprowadzać w błąd, ponieważ dusza z konieczności podąża za wolą Bożą i nie robi, ani nie pożąda niczego poza Bogiem”.

W tym zjednoczeniu duszy z Bogiem, Katarzyna odkryła jeszcze inną prawdę, której uczyła nieustannie tych, którymi kierowała: „Dusza zjednoczona z Bogiem — mówiła — kocha Go tak bardzo, jak bardzo nienawidzi zmysłowej części swojej istoty. Miłość Boga naturalnie wywołuje nienawiść grzechu i kiedy dusza odkrywa, że zarzewie grzechu znajduje się w jej zmysłach, i że w nich zapuszcza on swój korzeń, nie może nie nienawidzić swoich zmysłów, starając się usilnie nie tyle zniszczyć je, co zgładzić wady i nałogi które w nich tkwią; a nie może tego osiągnąć inaczej jak tylko ogromnym i nieustannym wysiłkiem. Korzeń występków mimo to pozostanie, gdyż, zgodnie ze słowami św. Jana, „jeśli mówimy, że nie mamy grzechu samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy” (1J 1,8).

„O, odwieczna hojności Boga — wykrzyknęła Katarzyna — cóż uczyniłaś? Z błędów wytryska cnota, z obrazy przebaczenie i wśród pogardy kwitnie miłość. Więc, moje dzieci, starajcie się ze wszystkich sił zdobyć tę świętą nienawiść siebie; ona uczyni was pokornymi, da wam cierpliwość w przeciwnościach, umiarkowanie w powodzeniu, opanowanie w waszym postępowaniu i staniecie się mili Bogu i ludziom”. Dodała jeszcze —„Biada, biada duszy, która nie ma tej świętej nienawiści, bo kiedy ona nie istnieje, miłość własna musi przejąć władzę, a miłość własna jest przyczyną wszystkich grzechów, i korzeniem wszelkich wad”.

Ta sama doktryna zawiera się w słowach, które Apostoł usłyszał z Nieba, kiedy modlił się o wyzwolenie z pokusy. – „Moc w słabości się doskonali”. Dodał on: „Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa”.  Możemy więc podsumować, że doktryna Katarzyny miała za swój fundament trwałą skałę cnoty, którą jest Jezus Chrystus.

(Życie św. Katarzyny ze Sieny, bł. Rajmund z Kapui)

Katarzyna ze Sieny (św.): Wszystko pochodzi z miłości

// Kwiecień 16th, 2010 // Brak komentarzy » // Katarzyna ze Sieny (św., wł. Caterina Benincasa)

Dusza, otwarłszy oko intelektu, oświecone światłem najświętszej wiary, utkwiła je w Boskim majestacie, z gorącym pragnieniem. (…) Wtedy ujrzała, że jest On najwyższym i wiecznym Dobrem, że z czystej miłości stworzył nas i odkupił krwią Syna swego i że ta sama miłość była źródłem wszystkich darów, które raczy zsyłać, zarówno cierpień, jak pociech. Wszystko pochodzi z miłości, wszystko zrządzone jest dla zbawienia człowieka, Bóg nie zna innego celu. Prawdę tę widziała w krwi wylanej z takim ogniem miłości.

Wtedy rzekł najwyższy i wieczny Ojciec:

— Jakże ślepi są przez miłość własną ci, którzy gorszą się i niecierpliwią. Mówię ci teraz w szczególności  i w ogólności, powtarzając to, co ci rzekłem. Biorą za złość, uważają za poczęte dla ich szkody i zguby, z nienawiści do nich to, co czynię z miłości i dla ich dobra, by ocalić ich od mąk wiecznych i dać im życie trwałe. Czemuż więc skarżą się na Mnie? Bo nie ufają Mnie, tylko sobie; toteż błądzą w ciemnościach, nie rozpoznają niczego. Nienawidzą więc tego, co powinni szanować i w pysze swej chcą osądzać moje tajne wyroki, które są wszystkie słuszne. Postępują jak ślepi, którzy z dotyku ręki, czy ze smaku lub z dźwięku głosu, chcieliby sądzić o wartości rzeczy według wrażeń swych niskich, słabych, ograniczonych zmysłów. Nie chcą słuchać Mnie, który jestem prawdziwym światłem, który żywię ich duchowo i cieleśnie, i bez którego nic mieć nie mogą. (…)

Ludzie nie ufają mnie, który chcę tylko ich uświęcenia. W tym celu, z wielkiej miłości, daję im lub dopuszczam na nich wszystko, co ich spotyka, a oni zawsze gorszą się Mną. Z cierpliwością znoszę i zachowuję ich, bo ich kocham, choć oni Mnie nie kochają. Oni zaś prześladują Mnie, i to ciągle, swą niecierpliwością, nienawiścią, szemraniem i niewiernością. Chcą przeniknąć, w swej ślepocie, skryte zamiary moje, powzięte w sprawiedliwości i miłości, a nie znają nawet siebie samych, Kto nie zna siebie, nie może znać, zaprawdę, Mnie, ani rozumieć wyroków moich. Przeto widzą fałszywie.

(Dialog o Bożej Opatrzności, św. Katarzyna ze Sieny)

List do prostytutki z Perugii

// Marzec 16th, 2010 // Brak komentarzy » // Katarzyna ze Sieny (św., wł. Caterina Benincasa)

Św. Katarzyna ze SienyNajdroższa córko w Chrystusie, słodkim Jezusie. Ja, Katarzyna, sługa i niewolnica sług Jezusa Chrystusa, piszę do ciebie w drogocennej Krwi Jego, pragnąc ujrzeć, jak uczestniczysz we Krwi Syna Bożego, gdyż bez Krwi nie możesz mieć życia. A kim są ci, którzy mają dostęp do Krwi? Są to ludzie żyjący w świętej i dobrej bojaźni Bożej. Jeśli ktoś boi się Boga, woli raczej umrzeć, niż śmiertelnie Go obrazić.

Córko moja, płaczę i ubolewam nad tym, że ty, stworzona na obraz i podobieństwo Boga, odkupiona Jego drogocenną Krwią, nie zważasz na twą godność ani na wielką cenę, jaką za ciebie zapłacono. Wydaje się bowiem, że leżysz w błocie nieczystości, zachowując się jak prosię, które z lubością tarza się w błocie. Stałaś się, córko, sługą i niewolnicą grzechu. Twoim panem jest szatan i jemu służysz dniem i nocą. Pamiętaj, że zawsze pan daje słudze to, co sam posiada. Jeżeli zatem służysz szatanowi, masz udział w tym, co jego.

A cóż ma szatan, moja córko? Ciemność, burze, gorycz, ból, udrękę i klęski. Tam, gdzie on przebywa, słychać płacz i zgrzytanie zębów, tam dusza pozbawiona jest oglądania Boga, a tylko oglądanie Go zapewnia jej szczęście. Owego szczęścia zostały pozbawione szatany przez ich pychę oraz ci wszyscy, którzy spełniają ich wolę. Jest to najgorsza kara, jaka spada na duszę skażoną nieprawością grzechów śmiertelnych. A język nie potrafi opisać ich brzydoty.

(List do prostytutki z Perugii, św. Katarzyna ze Sieny)