Archiwum dla Teresa od Dzieciątka Jezus (św., wł. Teresa Martin)

Teresa od Dzieciątka Jezus (św.): Ona woli, gdy Ją naśladujemy…

// Listopad 21st, 2011 // Brak komentarzy » // Teresa od Dzieciątka Jezus (św., wł. Teresa Martin)

Niech księża mówią nam o cnotach, które można pełnić! Dobrze jest mówić o Jej [Maryi] uprzywilejowaniu, ale przede wszystkim trzeba móc Ją naśladować. Ona woli, gdy Ją naśladujemy, niż gdy podziwiamy, a Jej życie było tak proste!

(Żółty zeszyt, 23.08 [fragm.], św. Teresa od Dzieciątka Jezus)

Teresa od Dzieciątka Jezus (św.): Jakże różne są drogi, którymi Pan prowadzi dusze!

// Listopad 4th, 2011 // Brak komentarzy » // Teresa od Dzieciątka Jezus (św., wł. Teresa Martin)

Jakże różne są drogi, którymi Pan prowadzi dusze! W życiu świętych dostrzegamy, że wielu nie pozostawiło po sobie nawet najmniejszej pamiątki, żadnego pisma. Inni, jak święta nasza Matka Teresa, przeciwnie, wzbogacili Kościół swymi wzniosłymi objawieniami, nie lękając się wyjawiać tajemnic Króla, aby tylko dusze lepiej Go poznały i mocniej ukochały. Którzy z tych świętych są milsi Dobremu Bogu? Mnie się zdaje (…), że zarówno jedni, jak i drudzy, ponieważ wszyscy oni postępowali pod działaniem Ducha Świętego, a Pan rzekł: Szczęśliwy sprawiedliwy, bo pozyska dobro (por. Iz 3, 10)

(Rękopis C, 2r [fragm.], św. Teresa od Dzieciątka Jezus).

Teresa od Dzieciątka Jezus (św.): Pan Bóg chce, aby święci przekazywali jedni drugim łaskę za pośrednictwem modlitwy

// Wrzesień 30th, 2011 // Brak komentarzy » // Teresa od Dzieciątka Jezus (św., wł. Teresa Martin)

Często nie wiedząc o tym, łaski i oświecenia zawdzięczamy jakiejś ukrytej duszy, albowiem Pan Bóg chce, aby święci przekazywali jedni drugim łaskę za pośrednictwem modlitwy, aby w niebie mogli się miłować miłością wielką, o wiele większą niż miłość w rodzinie, i to najbardziej idealnej rodzinie. Ileż razy myślałam, że mogłabym zawdzięczać wszystkie otrzymane łaski modlitwom duszy, która mi je wyprosiła u Pana Boga, a którą poznam dopiero w niebie. (święta Teresa od Dzieciątka Jezus)

Teresa od Dzieciątka Jezus (św.): Sama z siebie nic działać nie mogę

// Lipiec 6th, 2011 // Brak komentarzy » // Teresa od Dzieciątka Jezus (św., wł. Teresa Martin)

Odkąd pojęłam, że sama z siebie nic działać nie mogę, przestałam uważać, że powierzone mi zadanie jest trudne, poczułam, że muszę tylko jednoczyć się coraz mocniej z Jezusem, a reszta mi będzie przydana (por. Łk 10,41-42; Mt 6,33). (…)

Z oddali bowiem wspieranie dusz, pobudzanie ich do większej miłości Boga, kształtowanie ich według tego, jak On patrzy i myśli – to wszystko wygląda całkiem różowo. Lecz kiedy spojrzy się na to z bliska, to okazuje się, że jest dokładnie na odwrót, różowe barwy gdzieś znikają i ogarnia nas przekonanie, że czynić dobrze jest rzeczą równie niemożliwą, co nakazać słońcu, aby świeciło nocą….. Czujemy instynktownie, że trzeba całkowicie zapomnieć o własnych upodobaniach, o własnych koncepcjach, i prowadzić dusze tędy, którędy chce prowadzić je Jezus, nie próbując narzucać im naszej ścieżki.

Lecz nie to jeszcze jest najtrudniejsze, najwięcej kosztuje mnie baczenie na uchybienia, na najmniejszą niedoskonałość, i wydawanie temu walki na śmierć i życie. Odkąd jestem w ramionach Jezusa, postępuję niczym strażnik obserwujący wroga z najwyższej wieży warownego zamku; chciałam prawie powiedzieć: na nieszczęście dla mnie (lecz nie, to byłoby tchórzostwem), więc mówię: na szczęście dla moich sióstr. Nic nie uchodzi moim oczom; często dziwię się, że widzę rzeczy tak jasno. Rozumiem też, że prorok Jonasz wolał raczej uciec aniżeli obwieszczać zniszczenie Niniwy (Jon 1,2-3). Ja też wolałabym tysiąckrotnie przyjmować zarzuty aniżeli czynić je innym, lecz czuję, że to cierpienie jest rzeczą konieczną, jeśli bowiem powodujemy się jedynie odruchami natury, to komuś, komu chcemy uświadomić uchybienia, bardzo trudno będzie zrozumieć swój błąd. Gdyż powie sobie tak: Siostra odpowiedzialna za nowicjat ma po prostu zły humor i wszystko pada na mnie; a ja chcę przecież najlepiej!

Wiem dobrze, że twoje owieczki uważają mnie za surową. Gdyby czytały te słowa, to uznałyby pewnie, że wcale mnie nie kosztuje biegać za nimi, zwracać im uwagę surowym tonem, piętnując brud na ich pięknym runie, lub przynosić kłębek rozdartej przez nieuwagę wełny, zostawiony na cierniach przy drodze. Owieczki mogą sobie mówić, co chcą; w gruncie rzeczy czują, że je kocham prawdziwie, że nigdy nie postąpię jak najemnik, który na widok wilka zostawia stado i ucieka. Jestem gotowa oddać za nie życie, ale moje przywiązanie jest tak czyste, że nie pragnę, by o nim wiedziały. Nigdy, za łaską Jezusa, nie starałam się zdobyć ich serca, zrozumiałam, że moją misją jest prowadzić je do Boga i uświadomić im, że jesteś, Matko, na ziemi widzialnym Jezusem, którego winny kochać i szanować.

(Rękopis C [fragm.], św. Teresa od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza)

Teresa od Dzieciątka Jezus (św.): Kochać Cię, Jezu – jak płodna to strata!

// Kwiecień 18th, 2011 // Brak komentarzy » // Teresa od Dzieciątka Jezus (św., wł. Teresa Martin)

Ach, żyć miłością – to oblewać łzami
Wraz z Magdaleną nogi Twoje  święte,
Jej pocałunki wespół z wonnościami
Wdzięcznie przez Ciebie zostały przyjęte.
Widząc to, wstaje i na Twoją głowę
Olejek zlewa ze świętą śmiałością.
Serce me Twarz Twą namaścić gotowe
Moją miłością.

Ach żyć miłością! – gdzież większe szaleństwo?
Świat na mnie woła: porzuć to śpiewanie!
Daremne życia Twojego męczeństwo,
Daremne Twoich wonności rozlanie!…
Kochać Cię, Jezu – jak płodna to strata!
Dla Ciebie tylko wszystkie me wonności,
Chcę przeto śpiewać, schodząc z tego świata:
Konam z miłości!

(Żyć miłością [fragm.], św. Teresa od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza)

Teresa od Dzieciątka Jezus (św.): Jakże potężna jest Modlitwa!

// Kwiecień 8th, 2011 // Brak komentarzy » // Teresa od Dzieciątka Jezus (św., wł. Teresa Martin)

Jakże potężna jest zatem Modlitwa! rzekłbyś: królowa, mająca w każdej chwili dostęp do króla i mogąca otrzymać wszystko, o co poprosi (por. Est 5). Aby zostać wysłuchanym, nie trzeba wcale szukać w książkach pięknych formuł na daną okoliczność; gdyby tak było…. to cóż, jestem godna pożałowania!… Poza Boskim Oficjum, którego nie jestem godna odmawiać, nie mam siły, by szukać pięknych modlitw po książkach, jest ich tyle, że boli głowa!.. przy tym jedna piękniejsza od drugiej…….. Nie jestem zaś w stanie odmawiać ich wszystkich. A nie wiedząc, którą wybrać, postępuję jak dzieci, nie umiejące jeszcze czytać: mówię do Dobrego Boga po prostu o tym, o czym chcę Mu powiedzieć, bez pięknych słów, a On mnie zawsze rozumie…..

Dla mnie modlitwa to poryw serca, to proste spojrzenie ku Niebu, to okrzyk wdzięczności i miłości, tak w doświadczeniu jak i w radości, słowem: to coś wielkiego, nadprzyrodzonego, co powiększa mą duszę i jednoczy mnie z Jezusem.

Nie chciałabym jednak, Matko umiłowana, byś mniemała, że bez skupienia odmawiam wspólne modlitwy, czy to w chórze, czy w ermitażu. Przeciwnie, kocham je bardzo, gdyż Jezus obiecał, że będzie pośród tych, którzy gromadzą się w Jego imię (por. Mt 10,20). Czuję wtedy, że żarliwość mych sióstr uzupełnia to, czego brakuje mnie.

(Rękopis C [fragm.], św. Teresa od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza)

Teresa od Dzieciątka Jezus (św.): Anioł Stróż okrywa cię swoimi skrzydłami…

// Październik 2nd, 2010 // Brak komentarzy » // Myśli i słowa, Teresa od Dzieciątka Jezus (św., wł. Teresa Martin)

Nie lękaj się burz ziemskich… Twój Anioł Stróż okrywa cię swoimi skrzydłami, a w sercu spoczywa Jezus…

(św. Teresa od Dzieciątka Jezus)

Teresa od Dzieciątka Jezus (św.): Posłannictwo pociągania dusz do miłowania Boga

// Październik 1st, 2010 // Brak komentarzy » // Teresa od Dzieciątka Jezus (św., wł. Teresa Martin)

Około godziny piątej byłam sama przy niej. Twarz jej nagle się zmieniła, zrozumiałam, że to ostatnia agonia. Gdy Zgromadzenie weszło do infirmerii, powitała wszystkie siostry uśmiechem pełnym słodyczy. Trzymała swój krucyfiks i nieustannie nań spoglądała. Ponad dwie godziny straszliwe rzężenie rozdzierało jej piersi. Twarz jej zsiniała, ręce stały się fioletowe, nogi miała zlodowaciałe i drżała na całym ciele. Pot kroplisty obficie wystąpił jej na czoło i dużymi kroplami spływał po twarzy. Stale zwiększająca się duszność sprawiała, że oddychając wydawała czasem mimo woli słabe okrzyki.

Przez cały ten czas, tak pełen dla nas udręki, słychać było przez okno – ogromnie cierpiałam z tego powodu – świergot rudzików i innych ptaszków, ale taki głośny, taki bliski i taki długi! Prosiłam Boga, żeby im kazał zamilknąć, ten koncert ranił mi serce i bałam się, że męczy naszą biedną małą Teresę.

W pewnym momencie usta jej wydały się tak wyschnięte, że siostra Genowefa, chcąc jej ulżyć, przyłożyła jej do warg kawałek lodu. Przyjęła to uśmiechając się do niej w sposób, którego nigdy nie zapomnę. To było jakby ostatnie pożegnanie.

O godzinie szóstej, gdy zadzwoniono na Anioł Pański, patrzyła długo na figurę Najświętszej Panny.

Wreszcie kilka minut po siódmej, gdy Nasza Matka odprawiła Zgromadzenie, westchnęła: – „Matko moja, czy to jeszcze nie konanie? Czy nie umrę?”.
– „Tak moja mała, to konanie, lecz Pan Bóg chce je może przedłużyć o kilka godzin”. Odrzekła z odwagą: – „A więc dobrze…dobrze… O, nie chciałabym krócej cierpieć”.

Patrząc na swój krzyż:  – „Kocham Go… Mój Boże, kocham Cię…”.

Nagle wypowiedziawszy te słowa, opadła powoli do tyłu, z głową przechyloną na prawo. Nasza Matka kazała natychmiast zadzwonić w dzwon infirmerii, aby z powrotem wezwać Zgromadzenie. „Otwórzcie wszystkie drzwi” – powiedziała. Te słowa miały w sobie coś uroczystego i przyszło mi na myśl, że Pan Bóg w niebie mówi je swoim aniołom.

Siostry zdążyły uklęknąć dookoła łóżka i były świadkami ekstazy małej świętej umierającej. Twarz jej przybrała barwę lilii, jaką miała w pełni zdrowia, oczy jej jaśniejące szczęściem i radości utkwione były w górze. Siostra Maria od Eucharystii podeszła do niej ze świecą, żeby zobaczyć z bliska jej niebiańskie spojrzenie. Przy świetle powieki jej nawet nie drgnęły. Ta ekstaza trwała mniej więcej przez czas jednego Credo, potem oddała ostatnie tchnienie.

Po śmierci zachowała uśmiech. Była zachwycająco piękna. Tak mocno trzymała swój krucyfiks, że trzeba go było wyrwać jej z rąk przed pochowaniem jej.

(Żółty Zeszyt, s. Agnieszka od Jezusa OCD)

– „Czuję, że teraz odpocznę. Ale czuję przede wszystkim, że teraz zacznie się moje posłannictwo, posłannictwo pociągania dusz do miłowania Boga, tak, jak ja Go miłuję, wskazywania im mojej małej drogi. Jeśli Pan Bóg spełni moje pragnienie, moje niebo będzie – aż do końca świata – na ziemi. Tak, chcę, aby moje niebo polegało na czynieniu dobrze na ziemi. To nie jest niemożliwe, skoro nawet aniołowie, pogrążani w wizji uszczęśliwiającej, czuwają nad nami.
Nie mogę sobie pozwolić na radowanie się, nie chcę odpoczywać, póki są dusze, które trzeba zbawić… Ale kiedy anioł powie: «czasu więcej nie będzie», wtedy spocznę, będę się radowała, gdyż liczba wybranych będzie już wypełniona i wszyscy będą zażywać radości i odpoczynku. Moje serce drży, gdy o tym myślę…

Pan Bóg nie dawałby mi pragnienia czynienia dobrze na ziemi po śmierci, gdyby nie chciał tego pragnienia zrealizować. Dałby mi raczej pragnienie spoczywania w Nim.”

(św. Teresa od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza)

Teresa od Dzieciątka Jezus (św.): Cóż to szkodzi, że nasze naczynia zostaną stłuczone…

// Wrzesień 25th, 2010 // Brak komentarzy » // Teresa od Dzieciątka Jezus (św., wł. Teresa Martin)

Najgorliwsi chrześcijanie i księża uważają, że przesadzamy, że powinnyśmy służyć wraz z Martą, zamiast poświęcać Jezusowi naczynia naszego życia wraz z wonnościami w nich zawartymi. Ale cóż to szkodzi, że nasze naczynia zostaną stłuczone, skoro Jezus będzie pocieszony. Świat wbrew samemu sobie będzie zmuszony odczuwać unoszącą się z nich woń, oczyszczającą zatrute powietrze, którym nie przestaje oddychać.

(L 148, LT 169, św. Teresa od Dzieciątka Jezus)

Teresa od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza (św.): Dlaczego kocham Cię Maryjo

// Sierpień 15th, 2010 // Brak komentarzy » // Teresa od Dzieciątka Jezus (św., wł. Teresa Martin)

O Matko, niech pieśń moja dziś ku Tobie płynie,
Dlaczego z mej miłości przynoszę Ci dary,
Czemu w duszy, gdy myślę o Tobie jedynie,
Nie budzą lęku Twojej wielkości bezmiary.

Ach! Twej chwały, Matko, ni pojąć, ni mierzyć,
Ona blaskiem przewyższa Świętych w zaobłoczu!
Że jestem Twoim dzieckiem, trudno mi uwierzyć…
Ja nie zdołam przed Tobą, Maryjo, podnieść oczu.

Zawsze płomień miłości dziecko w piersi czuje,
Na myśl, że Matki serce wspólnie z nim cierpiało:
Królowo, Twoje Serce, ach, ja to pojmuję,
By zyskać moją miłość, ileż łez wylało!

To, co mówią o Tobie Ewangelii słowa,
Zbliżyć mi się do Ciebie i patrzeć ośmiela,
Tak prosta życia Twojego osnowa,
Żyłaś, cierpiałaś, jak ja, Matko Zbawiciela!

(więcej…)

Teresa od Dzieciątka Jezus (św.): Święci dodają odwagi

// Czerwiec 16th, 2010 // Brak komentarzy » // Teresa od Dzieciątka Jezus (św., wł. Teresa Martin)

Mnie święci dodają odwagi w moim więzieniu. Mówią mi: Dopóki jesteś w okowach, nie możesz pełnić swojej misji, ale później, po śmierci, będzie czas twoich prac i zdobyczy.

(św. Teresa od Dzieciątka Jezus)

Bóg troszczy się o każdego

// Styczeń 10th, 2010 // Brak komentarzy » // Teresa od Dzieciątka Jezus (św., wł. Teresa Martin)

Jak słońce oświeca równocześnie cedry i każdy mały kwiatek, jak gdyby on sam był tylko na ziemi, tak i Pan Bóg troszczy się o każdą duszę z osobna, jakby ona nie miała sobie podobnych.

Dzieciątku Jezus

// Grudzień 24th, 2009 // Brak komentarzy » // Teresa od Dzieciątka Jezus (św., wł. Teresa Martin)

"Sen Dzieciątka Jezus". Obraz namalowany przez św. Teresę od Dzieciątka Jezus w 1894 roku.

"Sen Dzieciątka Jezus". Obraz namalowany przez św. Teresę od Dzieciątka Jezus w 1894 roku.

Bóg Wiekuisty – śmiertelnym zostaje!
Płońcie miłością, dusze w zachwycie:
O tajemnico! ubogim się staje
Słowa Wcielonego życie!

Jezu, Ty mnie po imieniu
Wzywasz, słodkich oczu spojrzeniem,
Mówiąc: w ducha odrętwieniu
Dźwignę Cię jednym skinieniem
!

Na Twój głos, Boża Dziecino,
Ach, cudów cud!
Na Twój głos, Boża Dziecino,
Cichnie wiatr, fale skłębione giną.
I znów spokojne tonie wód!

Gdy burza pocznie się srożyć
A sen Twe zmruży oczęta,
Racz jasną główkę swą złożyć
W mym sercu, Dziecino Święta.

A gdy na liczku zagości
Uśmiechu czar,
Ukołyszę Cię piękności,
Zaśpiewam Ci pieśń o mej miłości,
Utulę Najświętszy Dar!

(Mały kolędniczek Boży; Dzieciątku Jezus,  św. Teresa od Dzieciątka Jezus)

Oddaję im wszystko…

// Grudzień 3rd, 2009 // Brak komentarzy » // Myśli i słowa, Teresa od Dzieciątka Jezus (św., wł. Teresa Martin)

Gdybym była bogata, nie mogłabym patrzeć na ubogiego głodnego bez udzielenia mu z moich dóbr. Tak samo w miarę zdobycia jakiegoś skarbu duchowego, czując w tej chwili, że są dusze, którym grozi niebezpieczeństwo potępienia, oddaję im wszystko, co posiadam i nie znalazłam jeszcze ani jednej chwili, by móc sobie powiedzieć: teraz pracować będę dla siebie

(Żółty zeszyt, św. Teresa od Dzieciątka Jezus)

Miłość okazywana świętym jest bardziej dla nas…

// Listopad 27th, 2009 // Brak komentarzy » // Myśli i słowa, Teresa od Dzieciątka Jezus (św., wł. Teresa Martin)

Co do mnie, to pragnę być kochaną dopiero w niebie. Z radością myślę, że tam będą mnie wszyscy kochać, nawet ci, którzy na świecie najmniej mnie lubią. Uważam, że miłość okazywana świętym na ziemi jest bardziej dla nas niż dla nich, bo to my czerpiemy z tego dobro i my mamy z tego korzyść

(Rady i wspomnienia, św. Teresa od Dzieciątka Jezus)