Wpisy otagowane ‘zawierzenie’

Pier Giorgio Frassati (bł.): Otrzymać od Boga łaskę umocnienia woli

// Marzec 23rd, 2012 // Brak komentarzy » // Myśli i słowa, Pier Giorgio Frassati (bł.)

Żeby wykonać pewne postanowienia, trzeba mieć żelazną wolę, której ja, niestety, nie posiadam. Posiadam natomiast, nieszczęsny, wolę nawykłą, niestety, do ustępstw, a zatem potrzeba mi modlitw, ponieważ tylko modlitwą i przez modlitwę będę mógł otrzymać od Boga łaskę umocnienia mej woli.

(List do I. Massetti, 17.4.1925 r. [fragm.], bł. Pier Giorgio Frassati)

Katarzyna z Genui (św.): Mocne postanowienie

// Marzec 2nd, 2012 // Brak komentarzy » // Katarzyna z Genui (św., wł. Katarzyna Fieschi)

Po tym jak Bóg w swojej dobroci pozwolił by Dusza błąkała się przez chwilę pośród rzeczy tego świata, aż do czasu gdy stała się napełniona wstrętem (gdyż szybko przekonała się z doświadczenia, że takie rzeczy nigdy nie mogą jej zadowolić; ale przeciwnie, każdego dnia stawały się coraz bardziej przykre), ten miłosierny Bóg wysłał światło, które przeniknęło jej intelekt i ukazało jej wszystkie błędy i niebezpieczeństwa w które wpadła i z których jedynie Bóg mógł ją wyzwolić. Gdy tylko spostrzegła gdzie się znalazła i jaką ścieżką podążała, i że śmierć ciała była po jednej stronie, a śmierć duszy po drugiej, a ona sama pośród tak wielu wrogów, którym pozwoliła się prowadzić niczym zwierzę na rzeź, a co więcej nawet wydawała się podążać swoja drogą radośnie, dopadło ją przerażenie i z głębokim i żałosnym westchnieniem zwróciła się do Boga, i błagała Go najlepiej jak potrafiła.

Dusza: O nieszczęsne stworzenie, którym jestem! Kto wyzwoli mnie od całej tej nędzy? Sam Bóg jedynie jest w stanie: Domine, fac ut videam lumen! Panie spraw bym ujrzała światło!, bym mogła wydostać się z tych sideł.

Nie prędzej niż skierowała ona swoje myśli ku Bogu i przyzywała Jego pomocy – bez której widziała, iż nie miała mocy się poruszyć, ale mogła jedynie przechodzić od złego w gorsze – kiedy nagle jej ufność ku Niemu stała się mocna i to tak, że pozwoliła Mu przeprowadzać Jego własną wolę w taki sposób i tak dalece jak się Jemu podoba, i dodała:

Dusza: Odtąd wszystko co mi się przydarzy przyjmę jakby z dobrotliwej ręki Boga, za wyjątkiem moich grzechów, gdyż co do nich to wszystkie one są moimi własnymi; popełnianie ich jest zawsze sprzeczne z Bożą wolą i dlatego są one wyłączną naszą własnością; nic nie jest nasze poza dobrowolnym grzechem.

To mocne postanowienie, podjęte przez Duszę przed Bogiem, było sekretne i uczynione jedynie we własnym duchu, bez żadnych zewnętrznych przejawów. Teraz, gdy Bóg widzi, że człowiek nie ufa sobie samemu, i kładzie całą swoją ufność w Opatrzności, natychmiast wyciąga On swoją świętą rękę by mu pomóc. Zawsze stoi On przy naszym boku, puka, i jeśli Mu otworzymy, wchodzi; wygania naszych wrogów jednego po drugim i przywraca Duszy jej chrzcielną szatę niewinności; a wszystko to przeprowadza Bóg różnymi drogami i sposobami, działając wedle stanu w jakim odnajduje on swoje stworzenie.

(Duchowy dialog pomiędzy duszą, ciałem, miłością własną, duchem, człowieczeństwem i Panem Bogiem, I, 7, św. Katarzyna z Genui)

Piotr Julian Eymard (św.): Idź do dobrego Pana z wielką prostotą

// Listopad 27th, 2011 // Brak komentarzy » // XIX Wiek

Przychodź do dobrego Pana z wielką prostotą, z zawierzeniem małego dziecka. Powiedz dobremu Panu o czym myślisz, czego chcesz, co cię martwi. Oh! Jak szczęśliwi się stajemy, kiedy odkrywamy ten wewnętrzny dialog z naszym Panem. Nosimy nasz skarb [z nami] wszędzie, dokądkolwiek idziemy. Staje się on centrum naszego serca i życia.

(List do Pani Gourd, 29.01.1848 r. [fragm.], św. Piotr Julian Eymard)

Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej (bł.): Jestem spokojna, bo wiem, komu zawierzyłam

// Listopad 8th, 2011 // Brak komentarzy » // XX/XXI Wiek

Ufam, że ksiądz się za mnie modli, czy tak? Jak jest ciężko sprawiać ból tym, których kochamy, ale to dla Niego! Gdyby On mnie nie wspierał, w pewnych chwilach pytam się, co by się ze mną stało? Ale On jest ze mną, a z Nim mogę wszystko. Dobrze jest zagubić się, zniknąć w Nim. Wtedy dobrze czujemy, że jesteśmy tylko maszynką, którą On wprawia w ruch, bo On jest Wszystkim! Stąd oddaję się i całkowicie powierzam temu Boskiemu Oblubieńcowi. Jestem spokojna, bo wiem, komu zawierzyłam. On jest wszechmocny. Niech więc kieruje wszystkim, jak Mu się podoba. Ja chcę tylko tego, czego On chce, pragnę tylko tego, czego On pragnie. Proszę Go tylko o jedno: abym miłowała Go z całej duszy, lecz miłością prawdziwą, mocną i wielkoduszną! (…) Wydaje mi się, że nic nie może odłączyć mnie od Niego, jeżeli coś czynię tylko dla Niego, zawsze w Jego obecności, pod Jego boskim wejrzeniem, które przenika duszę na wylot. Nawet wśród świata można Go słyszeć w ciszy serca, które chce należeć tylko do Niego!

(List do ks. kanonika Angles,  01. 12. 1900 r. [fragm.], bł. Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej)

Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej (bł.): Zamykałam oczy i jak dziecko powierzałam się ramionom Ojca, który jest w niebie

// Lipiec 19th, 2011 // Brak komentarzy » // XX/XXI Wiek

Droga pani, zawierzenie oddaje nas Bogu. Jeszcze jestem bardzo młoda, ale wydaje mi się, że kilka razy bardzo cierpiałam. Och wtedy, kiedy wszystko się gmatwało, kiedy teraźniejszość była bardzo bolesna, a przyszłość jawiła mi się jeszcze ciemniejsza, zamykałam oczy i jak dziecko powierzałam się ramionom Ojca, który jest w niebie.

Zbyt mocno patrzymy na siebie. Chcielibyśmy wszystko sami widzieć i zrozumieć, a nie mamy dosyć zaufania do Tego, który nas otacza swoją miłością. Nie trzeba zatrzymywać się przed Krzyżem i patrzeć na niego samego, lecz skupiając się na nim w światłach wiary, trzeba się znosić wyżej i myśleć, że jest on narzędziem, które jest posłuszne Miłości Bożej. Potrzeba tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona.

Tę najlepszą cząstkę, która zdaje się być moim przywilejem w umiłowanej samotni Karmelu, Pan Bóg daje każdej duszy ochrzczonej. Droga pani. On ją pani daje wśród trosk i niepokojów macierzyńskich. Proszę wierzyć, że całą Jego wola jest, aby coraz bardziej wprowadzać panią w siebie. Niech pani Mu się odda ze wszystkimi zmartwieniami…

(List do Pani de Sourdon 1902 r. 157 [fragm.], bł. Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej)

Marta Robin (sł. Boża): Wiara jest czymś cudownym

// Lipiec 5th, 2011 // Brak komentarzy » // XX/XXI Wiek

Wiara jest czymś cudownym. Wierzyć, nie widząc, bo Bóg tak rzekł. Wiedzieć, mimo że się nie widzi, wlewa to do duszy światło, wydobywające swymi promieniami z ciemności cały świat, który nosiliśmy w sobie, nie podejrzewając nawet jego istnienia. Przykład wiary budzi w ludziach zawierzenie.

(Słowa zebrane przez ks. Faure, 25.01.1931 r., Marta Robin)

Piotr Semenenko (ks., sł. Boży): Miłość jest to oddanie się człowieka Bogu

// Maj 9th, 2011 // 2 Komentarzy » // XIX Wiek

Miłość jest to oddanie się człowieka Bogu nie z własnych sił uczynione, ale przez siłę łaski Bożej przez nas przyjętą wzniecone i dokonane, oddanie się najzupełniejsze ze wszystkich władz naszych i z całej mocy tych władz łaską spotęgowanych, a więc we wszystkim, ze wszystkim, na wszystko, bez żadnego wyjątku, bez żadnego warunku, bez żadnego kresu, na zawsze, na wieczność całą.

(Męka i śmierć [fragm.], sł. Boży ks. Piotr Semenenko)

Aniela Salawa (bł.): W czym cię tak oszukałem, że mi tak nie ufasz?

// Maj 4th, 2011 // Brak komentarzy » // Aniela Salawa (bł.)

Pan Jezus mówił:  – „Dlaczego w potrzebach doczesnych, przyciśnięta jakimś krzyżem szukasz najpierw w zakłopoceniu pomocy u ludzi. A ludzie jak zwykle, albo zimnym milczeniem pominą tę sprawę, albo rozgoryczą jeszcze gorzej swoją nieodpowiednią radą. A nawet ludzie dobrej woli często w takim razie okażą zimną, milczącą bezradność”…

– „Czyż nie tak było?” — tak mówił Pan Jezus — i dalej tak: „Lepiej byś w sprawach takich zaraz przyszła do mnie i żebyś się bardzo skupiła i upokorzyła i mnie tę sprawę najpierw poleciła, którym jest dla ciebie najbliższym i najlepszym Ojcem i przyjacielem najtroskliwszym i obecnym podczas twojego zakłopotania. Boli to Serce Moje i bardzo rani, że tak nie najpierw do mnie przychodzisz. I spokój duszy tracisz, i gryziesz się i rozpraszasz w modlitwie… A to dlaczego tak jest? Powiedz mi szczerze! W czym cię tak oszukałem, że mi tak nie ufasz?”.

(Dziennik, 4. niedziela października 1921 r. [fragm.], bł. Aniela Salawa)

Benedykt XVI: Pozwólmy się „zarazić” milczeniem świętego Józefa!

// Marzec 19th, 2011 // Brak komentarzy » // Nauczanie Kościoła

Umiłowany Papież Jan Paweł II, który miał wielkie nabożeństwo do świętego Józefa, pozostawił nam wspaniałe rozważania poświęcone jemu w postaci adhortacji apostolskiej „Redemptoris Custos”, czyli Opiekun Zbawiciela. Wśród wielu aspektów, na które zwraca uwagę, szczególny nacisk kładzie na milczenie świętego Józefa.

Milczenie to przepojone jest kontemplowaniem tajemnicy Boga, w postawie całkowitej gotowości wobec woli Boga. Innymi słowy milczenie św. Józefa wyraża nie wewnętrzną pustkę, lecz przeciwnie, pełnię wiary, którą nosi w sercu i która kieruje każdą jego myślą i każdym jego działaniem. Jest to milczenie, dzięki któremu Józef, jednomyślnie z Maryją, strzeże Słowa Bożego, poznanego za pośrednictwem Pisma Świętego, konfrontując je nieustannie z wydarzeniami z życia Jezusa; milczenie przeniknięte stałą modlitwą, modlitwą błogosławieństwa Pana, adoracji Jego świętej woli i zawierzenia bez zastrzeżeń Jego Opatrzności. (…)

Pozwólmy się „zarazić” milczeniem świętego Józefa! Bardzo nam tego potrzeba w świecie zbyt często hałaśliwym, który nie sprzyja skupieniu i wsłuchaniu się w głos Boga.

(Anioł Pański, 18.12.2005 [fragm.], Benedykt XVI)

Matka Teresa z Kalkuty (bł.): Żebyśmy w naszym życiu mogli przyjąć Go w pełni

// Grudzień 23rd, 2010 // Brak komentarzy » // Matka Teresa z Kalkuty (bł., wł. Agnesë Ganxhe Bojaxhiu)

Bóg nie może napełnić tego co jest pełne. – Może napełnić jedynie pustkę – dogłębne ubóstwo – a Księdza „Tak” to początek stawania się pustym. Nie chodzi o to, ile tak naprawdę „mamy” do dania – ale o to, do jakiego stopnia jesteśmy puści – żebyśmy w naszym życiu mogli przyjąć Go w pełni i żebyśmy pozwolili Jemu żyć swoim życiem w nas.

Dzisiaj On w Księdzu chce przeżywać na nowo swoje całkowite poddanie się Ojcu – niech Ksiądz pozwoli Mu to uczynić, Nie jest ważne, co Ksiądz czuje – dopóki On czuje się dobrze w Księdzu. Niech Ksiądz nie patrzy na siebie i niech się Ksiądz cieszy, że nie ma Ksiądz nic – że nie jest Ksiądz niczym – że nic Ksiądz nie może. Niech Ksiądz daje Mu wielki uśmiech – za każdym razem kiedy przeraża Księdza własna nicość. To jest ubóstwo Jezusa. Ksiądz i ja musimy pozwolić Mu żyć w nas, a przez nas w świecie (…)

– Niech Ksiądz przyjmuje wszystko, cokolwiek On daje – i daje wszystko, cokolwiek On zabiera, z wielkim uśmiechem. – Należy Ksiądz do Niego – niech Mu Ksiądz powie: jestem Twój i jeśli potniesz mnie na kawałki, każdy pojedynczy kawałek będzie cały tylko Twój.

(List do ks. Dona Kribsa, 23.07.1976 r. [fragm.], bł. Matka Teresa z Kalkuty)

Paweł od Krzyża (św.): Bóg pragnie wielkich rzeczy

// Grudzień 18th, 2010 // Brak komentarzy » // Paweł od Krzyża (św., wł. Paweł Daneo)

Ach, córko moja, Bóg pragnie wielkich rzeczy. Powołuje cię do najwyższej doskonałości, lecz do jej osiągnięcia wymaga twego współdziałania. A współdziałanie to wyraża się przez unicestwienie siebie przed Bogiem i wobec bliźnich w duchu prawdziwej, rzetelnej pokory przez całkowite oderwanie się od wszelkich rzeczy stworzonych i od własnego życia, przez poddanie się bez reszty Bożemu upodobaniu i zupełne zaprzepaszczenie siebie w otchłani nieskończonej dobroci.

(List do Agnieszki Grazi [fragm.], św. Paweł od Krzyża)

Hieronim (św.): Nie szukaj rzeczy, które miałyby być wydane, ale już zebrane rozdaj

// Grudzień 16th, 2010 // Brak komentarzy » // Pierwsze wieki

Wśród wszystkich dobrodziejstw, jakie mi wyświadczyła przyjaźń świętego brata Kwintyliana, to bodaj jest największe, że ciebie, nieznanego mi osobiście, złączył ze mną duchowo. Któż by bowiem nie miłował tego, który pod płaszczem żołnierskim i strojem wojskowym wykonuje uczynki Proroków i jako człowiek wewnętrzny, który ukształtowany jest na podobieństwo Stwórcy, przewyższa człowieka zewnętrznego, po którym czego innego należy się spodziewać. Dlatego też pierwszy zapraszam do wymiany listów, żeby częściej mieć sposobność odpisywania, a przez to w ogóle śmielej pisać.

Niech zaś wystarczy zaznaczyć ci krótko, abyś roztropnie pamiętał o poleceniu apostolskim: Jesteś – mówi – związany z żoną? Nie usiłuj odłączać się od niej! Jesteś wolny? Nie szukaj żony (1 Kor 7,27); to jest związanie, co jest przeciwne rozwiązaniu. Kto więc służy obowiązkowi małżeńskiemu, ten jest związany; kto jest związany, jest niewolnikiem. Kto natomiast jest rozwiązany, jest wolny.

Gdy zatem cieszysz się wolnością Chrystusową i co innego czynisz, a co innego obiecujesz, i jesteś niemal na wierzchołku domu postawiony, nie powinieneś dla wzięcia sukni zstępować z dachu (por. Mt 24,17), ani oglądać się wstecz, ani puszczać rękojeści raz uchwyconego pługa (por. Łk 2,62), ale o ile możności naśladuj Józefa i pozostaw pani Egipcjance płaszcz (por. Rdz 39,12), abyś ogołocony mógł iść za Panem Zbawicielem, który mówi w Ewangelii: Jeśli ktoś nie opuści wszystkiego i nie weźmie krzyża swego, i nie pójdzie za mną, nie może być uczniem moim (por. Łk 14,27.33).

Porzuć brzemię światowe, nie szukaj bogactw, które przyrównywane są do ułomności wielbłądziej (por. Mt 19,27). Ogołocony i lekki wzlatuj ku niebu, aby skrzydeł twych cnót nie przygniatał ciężar złota. A mówię to nie dlatego, jakobym się dowiedział, że jesteś chciwy, ale domyślam się, że dlatego parasz się jeszcze rzemiosłem wojennym, aby napełnić sakwę, którą Pan polecił wypróżniać (por. Łk 8,4). Jeśli więc tym, którzy mają posiadłości i bogactwa, nakazano, żeby sprzedali wszystko, rozdali ubogim i tak poszli za Zbawicielem (Mt 19,21 n.), to ty albo jesteś bogaty i powinieneś czynić, co jest zalecone, albo jesteś wciąż ubogi i nie powinieneś szukać tego, co masz oddać.

Chrystus istotnie ocenia każdą ofiarę według woli duszy. Nikt nie był uboższy od Apostołów, a nikt tak wiele nie opuścił dla Zbawiciela. Owa ubożuchna wdowa w Ewangelii, która dwa grosze wrzuciła do skarbony, wyniesiona zostaje nad wszystkich bogaczy, ponieważ dała wszystko, co miała (por. Mk 12,41). I ty więc nie szukaj rzeczy, które miałyby być wydane, ale już zebrane rozdaj, aby Chrystus mógł cię uznać za swego bardzo mężnego nowego żołnierza, aby na spotkanie przybywającego z bardzo dalekiej krainy wybiegł z weselem Ojciec, aby przyodział szatą, aby darował pierścień, aby ofiarował dla ciebie tucznego wołu, aby wyzwolonego szybko wyprawił do mnie [św. Hieronim przebywał w tym czasie w Betlejem] ze świętym bratem Kwintylianem. Zapukałem w podwoje przyjaźni; jeśli otworzysz, będziesz miał we mnie częstego gościa.

(List do Eksuperancjusza, św. Hieronim)

Maravillas od Jezusa (św.): Pozwolić zagarnąć się całkowicie

// Listopad 16th, 2010 // Brak komentarzy » // XX/XXI Wiek

Wydaj mi się, że w największej głębi duszy, w ciemności, gdy nic nie widać, Pan żąda czegoś: nic szczególnego, ale oddania siebie; lub raczej „pozwolić zagarnąć się całkowicie”.

Dusza moja odczuwa wielkie cierpienie, widząc siebie z jednej strony silnie przyciąganą lub pobudzaną, a z drugiej tak niezdolną żeby do tego dojść, tak oddaloną od Pana. Jednakowoż to cierpienie stanowi życie moje, i największym bólem byłoby gdyby ono ustało. Zawsze w ciemności wydaje mi się ( i tego nie pojmuję myślą, ale tak jakby mi to wpajał wewnętrznie) że Pan chce zjednoczenia tak ścisłego, tak prawdziwego, że to nie będę już żyła ja, tylko On będzie żył we mnie.

(List do o. Torres, 1931 [fragm.], św. Maravillas od Jezusa)

Celina Borzęcka (bł.): Miłosierne Ojcostwo

// Październik 26th, 2010 // 1 Komentarz » // XX/XXI Wiek

Więc pozwól, abyśmy o sobie wątpiąc, zawsze Tobie tylko wszystko oddali do prowadzenia, a ufności i wiary nigdy nie tracili w Twe miłosierne Ojcostwo nad duszami naszymi.

Teresa Małgorzata od Najśw. Serca Jezusa (św., wł. Anna Maria Redi): Miłość za miłość

// Wrzesień 1st, 2010 // 1 Komentarz » // XVIII wiek

Mój Boże, nie chcę niczego innego jak tylko stać się doskonałym obrazem Ciebie i, ponieważ Twoje życie było ukrytym życiem uniżenia, miłości i ofiary, pragnę tego samego dla siebie. Pragnę więc zamknąć się w Twoim kochającym Sercu jak na pustyni by żyć w Tobie, z Tobą i dla Ciebie tym ukrytym życiem miłości i ofiary. Ty wiesz Panie, że pragnę być ofiarą Twojego Najświętszego Serca, całkowicie pochłoniętą – jako ofiara całopalna – przez ogień Twojej świętej miłości. I tak Twoje Serce będzie ołtarzem na którym muszę być pochłonięta, mój Najdroższy Małżonku; Ty sam będziesz kapłanem, który pochłonie tę ofiarę ogniem Swojej świętej miłości.

Jak zmieszana się czuję widząc, jak godna potępienia jest ta ofiara, o mój Boże!; i jak nie zasługuje na to by być przyjętą przez Ciebie jako ofiara. Jestem jednak przekonana, że wszystko zostanie obrócone w proch tym Bożym ogniem. Nie zamierzam, o mój Boże, kierować się jakimkolwiek innym motywem w żadnym z moich działań, czy to zewnętrznych czy wewnętrznych, jak tylko miłością. Będę nieustannie badać się pod tym względem, przypominając sobie, że muszę usiłować oddać miłość za miłość.

Oddaję się Tobie całkowicie, tak byś już tylko Ty działał we mnie zgodnie z Twoimi zamierzeniami; nie chcę nic poza tym czego Ty chcesz.  Oddaję Tobie moją wolną wolę, tak byś odtąd już tylko Ty sam był posiadaczem mojego serca, a Twoja święta Wola zasadą moich czynów. Pragnę kochać Cię cierpliwą miłością, miłością martwą dla siebie samej – a więc miłością, która całkowicie oddaje mnie Tobie; miłością czynną; jednym słowem trwałą miłością bez podziału w sobie samej, która będzie trwać bez względu na to co może się wydarzyć.

(Akt ofiarowania [fragm.], św. Teresa Małgorzata od Najświętszego Serca Jezusa)