Wpisy otagowane ‘zaufanie’

Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej (bł.): Zamykałam oczy i jak dziecko powierzałam się ramionom Ojca, który jest w niebie

// Lipiec 19th, 2011 // Brak komentarzy » // XX/XXI Wiek

Droga pani, zawierzenie oddaje nas Bogu. Jeszcze jestem bardzo młoda, ale wydaje mi się, że kilka razy bardzo cierpiałam. Och wtedy, kiedy wszystko się gmatwało, kiedy teraźniejszość była bardzo bolesna, a przyszłość jawiła mi się jeszcze ciemniejsza, zamykałam oczy i jak dziecko powierzałam się ramionom Ojca, który jest w niebie.

Zbyt mocno patrzymy na siebie. Chcielibyśmy wszystko sami widzieć i zrozumieć, a nie mamy dosyć zaufania do Tego, który nas otacza swoją miłością. Nie trzeba zatrzymywać się przed Krzyżem i patrzeć na niego samego, lecz skupiając się na nim w światłach wiary, trzeba się znosić wyżej i myśleć, że jest on narzędziem, które jest posłuszne Miłości Bożej. Potrzeba tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona.

Tę najlepszą cząstkę, która zdaje się być moim przywilejem w umiłowanej samotni Karmelu, Pan Bóg daje każdej duszy ochrzczonej. Droga pani. On ją pani daje wśród trosk i niepokojów macierzyńskich. Proszę wierzyć, że całą Jego wola jest, aby coraz bardziej wprowadzać panią w siebie. Niech pani Mu się odda ze wszystkimi zmartwieniami…

(List do Pani de Sourdon 1902 r. 157 [fragm.], bł. Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej)

Gerard Majella (św.): Ty sam nauczyłeś mnie szaleństwa

// Maj 14th, 2011 // Brak komentarzy » // Gerard od Najświętszego Zbawiciela (św., wł. Gerard Majella)

Ach, najsłodszy mój Jezu, nie opuszczaj mnie już nigdy. Mój Boże, Ty mnie nazywasz szaleńcem. Lecz cóż chcesz, abym czynił, skoro to Ty sam nauczyłeś mnie szaleństwa? Ty, Boże nieprzebrany, ukrywasz się w tabernakulum. Ach! dlaczegoż nie potrafię być po tysiąc razy szalonym dla Ciebie? I czegóż możesz oczekiwać ode mnie, nędznego stworzenia? Ja wszystkiego od Ciebie się spodziewam, mój Odkupicielu.

(Modlitwa wypowiedziana po Komunii św., św. Gerard Majella)

Aniela Salawa (bł.): W czym cię tak oszukałem, że mi tak nie ufasz?

// Maj 4th, 2011 // Brak komentarzy » // Aniela Salawa (bł.)

Pan Jezus mówił:  – „Dlaczego w potrzebach doczesnych, przyciśnięta jakimś krzyżem szukasz najpierw w zakłopoceniu pomocy u ludzi. A ludzie jak zwykle, albo zimnym milczeniem pominą tę sprawę, albo rozgoryczą jeszcze gorzej swoją nieodpowiednią radą. A nawet ludzie dobrej woli często w takim razie okażą zimną, milczącą bezradność”…

– „Czyż nie tak było?” — tak mówił Pan Jezus — i dalej tak: „Lepiej byś w sprawach takich zaraz przyszła do mnie i żebyś się bardzo skupiła i upokorzyła i mnie tę sprawę najpierw poleciła, którym jest dla ciebie najbliższym i najlepszym Ojcem i przyjacielem najtroskliwszym i obecnym podczas twojego zakłopotania. Boli to Serce Moje i bardzo rani, że tak nie najpierw do mnie przychodzisz. I spokój duszy tracisz, i gryziesz się i rozpraszasz w modlitwie… A to dlaczego tak jest? Powiedz mi szczerze! W czym cię tak oszukałem, że mi tak nie ufasz?”.

(Dziennik, 4. niedziela października 1921 r. [fragm.], bł. Aniela Salawa)

Franciszek Libermann (sł. Boży): Zależymy od Niego bardziej niż nasze ciało zależy od duszy

// Marzec 1st, 2011 // Brak komentarzy » // XIX Wiek

Widok naszej nieudolności i naszej nicości winien stać się dla nas mocną podstawą pokoju, przekonując nas, że sam Bóg chce przyłożyć rękę do dzieła, by dokonać w nas i przez nas tych wszystkich wielkich rzeczy, do jakich nas przeznaczył. Bowiem On lepiej niż my zna nasze ubóstwo i naszą nędzę.

Dlaczego zatem wybrał nas, wiedząc, że nic nie potrafimy zrobić, jeśli nie po to, aby jasno pokazać, iż to On sam dokona dzieła, a nie my? Jest jeszcze jeden, ważniejszy powód do radości: to iż, jak mi się zdaje, nasza skrajna nędza i spustoszenie stawiają nas w absolutnej konieczności ustawicznego odwoływania się do naszego Boga i do trwania w mocnym z Nim zjednoczeniu we wszystkich chwilach i we wszystkich okolicznościach życia naszego. Zależymy od Niego bardziej niż nasze ciało zależy od duszy.

(List do seminarzysty [fragm.], sł. Boży Franciszek Libermann)

Teresa Benedykta od Krzyża (św.): Zbliżyć się tak, jak to tylko możliwe

// Luty 27th, 2011 // Brak komentarzy » // Myśli i słowa, XX/XXI Wiek

Miłość będzie naszym życiem wiecznym i już tu musimy do niej zbliżyć się tak, jak to tylko możliwe. Jezus stał się człowiekiem, aby dla nas być drogą. Co więc należy uczynić? Ze wszystkich sił opróżniać siebie (…) umysł kierować na Boga w prostym spojrzeniu, wolę w miłości poddać woli Bożej.

Łatwo się to mówi, ale pracą całego życia nie osiągnęłoby się tego, gdyby Bóg nie uczynił rzeczy najbardziej istotnej. Musimy jednakże ufać, że nie odmówi swej łaski, gdy wiernie uczynimy to trochę, co możemy. A to trochę, biorąc bezwzględnie, znaczy dla nas bardzo wiele.

Michał Sopoćko (bł.): Sięgając wzrokiem wstecz…

// Luty 15th, 2011 // Brak komentarzy » // XX/XXI Wiek

Sięgając wzrokiem wstecz, aż do lat dziecinnych swego życia, widzę jasno pasmo objawów niezmierzonego miłosierdzia Bożego, które pozwoliło mi urodzić się z bogobojnych rodziców chrześcijańskich, opiekowało się mną w licznych chorobach (koklusz, krup, szkarlatyna, odra, szkrofuły, tyfus brzuszny, tyfus plamisty, różne wysypki na ciele, hiszpanka, grypa, itp.), chroniło mnie od niechybnej śmierci w wypadkach (postrzał, napad bandytów i komunistów, upadnięcie z rusztowania wysokości osiem metrów, tonięcie w czasie kąpieli w Wiśle, zatargi z Niemcami w czasie wojny, zatargi z Rosjanami za sprzeciwienie się w Taboryszkach posyłania dzieci do szkoły cerkiewnej itp.), ustrzegło mnie przede wszystkim od śmierci wiecznej dotychczas, pomimo tylu i tak niebezpiecznych okazji.

A najwięcej miłosierdziu Bożemu zawdzięczam powołanie kapłańskie, które odczułem dość wcześnie, podtrzymywanie tej chęci pomimo tylu przeszkód, prowadzenie mnie przez liczne doświadczenia, w których na pewno bym upadł i zginął, gdyby litość Stwórcy nie zsyłała mi wyraźnej pomocy z góry. Nieraz wprost widziałem jak to miłosierdzie cofało swą naturalną współpracę z siłami ludzkimi (współudział Boski), by mnie już to ostrzec i odciągnąć od grożącego ciału lub duszy niebezpieczeństwa, już to pobudzić do wysiłków i działania w takim lub innym kierunku.

Wobec tego byłbym najgorszym niewdzięcznikiem, gdybym nadal jeszcze należał do siebie i chciał szukać siebie (jak nieraz dotychczas) w jakiejkolwiek czynności, słowach lub myślach. Ufność w dalsze miłosierdzie Boże, szerzenie kultu tego miłosierdzia wśród innych i bezgraniczne poświęcenie mu wszystkich swoich myśli, słów i uczynków bez cienia szukania siebie będzie naczelną zasadą mego dalszego życia przy pomocy tegoż niezmierzonego miłosierdzia.

(Dziennik [fragm.], bł. ks. Michał Sopoćko)

Jan od Krzyża (św.): Modlitwa duszy rozmiłowanej

// Grudzień 13th, 2010 // 2 Komentarzy » // Jan od Krzyża (św.)

Boże mój, Panie i Oblubieńcze!

Jeśli wspomnienie moich grzechów nie pozwala Ci nadal spełniać tego o co Cię proszę, niech się dzieje Twoja wola, którą kocham ponad wszystko. Okaż swoją dobroć i miłosierdzie, abyś był w nich poznany.

A jeśli, o Panie, czekasz na moje czyny, aby przez nie spełnić moje prośby, udziel mi ich i wypełnij je we mnie; daj również cierpienia, jakich pragniesz i niech się dzieje Twoja wola! Jeśli zaś nie czekasz na moje czyny, czego oczekujesz, najmiłościwszy Boże, czemu zwlekasz?

Jeśli łaska, o którą Cię przez Twego Syna proszę, wynika z Twego miłosierdzia, weź moją nicość, której pragniesz, a daj mi skarby, których również pragniesz dla mnie. Któż może się uwolnić ze swej nędzy i nicości, jeśli Ty go nie podniesiesz do siebie czystością Twej miłości, o Boże mój? Jakże się może podnieść do Ciebie człowiek zrodzony w nędzy jeśli go Ty nie podniesiesz tą ręką, którą go stworzyłeś?

Nie pozbawisz mnie, o Boże mój, tego, coś mi dał w Twym Synu, Jezusie Chrystusie, w którym mi dałeś wszystko, czego pragnę; dlatego raduję się, bo nie zawiedziesz mej ufności! Czemu więc, duszo moja, jeszcze się ociągasz, gdy już teraz możesz kochać całym sercem swego Boga?

Moje są niebiosa i moja jest ziemia, moje są narody, moi grzesznicy i sprawiedliwi. Aniołowie są moi, Matka Boża jest moja, wszystkie rzeczy są moje, i sam Bóg jest moim i dla mnie, gdyż Chrystus jest mój i wszystek dla mnie! Czemu więc, duszo moja, jeszcze się ociągasz, i czego jeszcze szukasz? Wszystko jest twoje i wszystko dla ciebie.

(Modlitwa duszy rozmiłowanej, św. Jan od Krzyża)

Jan van Ruusbroec (bł.): Upadł człowiek tak święty jak Dawid, tak mądry jak Salomon i tak silny jak Samson

// Październik 22nd, 2010 // Brak komentarzy » // Średniowiecze

Człowiek, który dla czci Boga i własnego zbawienia chce być lub pozostać czystym i trzeźwym, musi miłować to, co mu w tym może pomóc, a nienawidzić, unikać i uciekać przed wszystkim, co mu może w tym przeszkadzać. Najpierw musi być ostrożny w patrzeniu, słuchaniu i stosunkach utrzymywanych z ludźmi, musi unikać wszystkich sposobności, które mogłyby go pociągnąć do złego, sobie zaś nie może nigdy ufać. Upadł człowiek tak święty jak Dawid, tak mądry jak Salomon i tak silny jak Samson. Nie może więc być nigdy bezczynny, a zawsze zajęty jakimiś dobrymi czynami zewnętrznymi lub wewnętrznymi. Musi opanować i karcić swe ciało przez rozumną pokutę, w miarę swych możliwości, Winien często myśleć o swej śmierci i o  sprawiedliwym sądzie Bożym. Musi zawsze mądrze i silnie opierać się pokusom w ich początku. W ten sposób zwycięży nieczystość.

(Namiot duchowy, bł. Jan van Ruusbroec)

Franciszka Siedliska (bł.): Więcej, pełniej, całkowiciej…

// Październik 21st, 2010 // Brak komentarzy » // Maria od Pana Jezusa Dobrego Pasterza (bł., wł. Franciszka Siedliska), Myśli i słowa

Trzeba koniecznie, abyś większą ufność miała w Panu Jezusie i Jemu więcej, pełniej, całkowiciej się oddała, Jemu zaufała, że On cię kocha więcej niż najczulsza matka kocha swe dziecię, że On niczego tak nie pragnie jak twego wiecznego szczęścia, że w dowód Swej miłości dla ciebie żył, cierpiał i umarł na krzyżu.

(List do m. Joanny, 23.01.1884 r., bł. Franciszka Siedliska)

Urszula Ledóchowska (św.): Zamykam oczy, a Ty prowadź!

// Październik 3rd, 2010 // Brak komentarzy » // Myśli i słowa, XX/XXI Wiek

Jezu, pójdę za Tobą, dokąd zechcesz. Zamykam oczy, a Ty prowadź! Czy poprowadzisz drogą gładką, równą, czy ścieżką stromą i skalistą, czy w jasności wiosennego poranku, czy w ciemności nocy – bać się nie będę, bylebyś był przy mnie!

Celina Borzęcka (bł.): Brak nam ufności

// Wrzesień 24th, 2010 // 1 Komentarz » // Myśli i słowa, XX/XXI Wiek

Troszczymy się tak bardzo o wszystko w życiu naszym, a zapominamy, że Opatrzność nad nami czuwa; brak nam ufności w litość i miłosierdzie Pana.

Ojciec Pio (św.): Kotwica w niebie

// Wrzesień 23rd, 2010 // Brak komentarzy » // Ojciec Pio (św.)

Słuchaj, moja Córko, tego, o czym myślę w tej chwili. Myślę o tych małych ptaszkach, nazwanych zimorodkami, które robią gniazdka na morskiej plaży. Wiją je okrągłe i tak gęste, że morska woda nie może przez nie przejść. U góry jest otwór, przez który dostaje się powietrze. W nich umieszczają swe małe, by gdy woda je zabierze, mogły bezpiecznie pływać i unosić się na powierzchni fal, bez zalania wodą i zatopienia. Dostające się przez ten otwór powietrze, którym oddychają, stanowi przeciwwagę i tak zapewnia równowagę, że te małe kłębki się nie przewracają.

Córko moja, już się spostrzegłaś, dokąd zmierzam, pisząc tę moją analogię. Pragnę, aby nasze serca były mocne, dobrze zamknięte ze wszystkich stron, by, jeśli zaskoczą je niepokoje i burze świata, szatana i ciała, nie mogły ich przeniknąć; by nie było żadnego innego otworu, jak tylko ten od strony nieba po to, aby gorąco pragnąć Boga i Nim oddychać. A dla kogo miałby [Bóg]  zrobić to gniazdko, moja kochana Córko, jak nie dla piskląt, które stworzył dla kochania Go, dla doznawania Boskich i niebiańskich uczuć? Ale wtedy, kiedy zimorodki robią swe gniazdka i ich pisklęta są jeszcze zbyt małe, aby wytrzymać uderzenia fal, to sam Bóg troszczy się i okazuje im litość, uniemożliwiając morzu ich zatopienie. O Boże! Moja dobra Córko, najwyższa Dobroć zabezpieczy gniazdka naszych serc dla jej świętej miłości przed atakami świata i zachowa je przed zatonięciem.

Jak bardzo mi się podobają te ptaszki, otoczone wodą i żyjące tylko powietrzem; ukrywają się na morzu i widzą tylko niebo. Pływają jak ryby i śpiewają jak ptaki. Co zaś jeszcze bardziej mi się podoba, to fakt, że kotwicę mają zarzuconą z góry, anie spod spodu, by umocnić gniazda przeciw falom. O moja droga Siostro! O moja ukochana Córko! Oby słodki Jezus raczył sprawić, byśmy byli tacy – otoczeni przez świat i ciało – a żyjący duchem. Oby raczył sprawić, abyśmy żyjąc wśród marności ziemi, żyli w niebie, a żyjąc z ludźmi, wysławiali Go z aniołami i by fundament naszych nadziei był zawsze na wysokości i w Niebie.

O moja Córko, trzeba było, aby moje serce wyraziło tę myśl na tej kartce, składając u stóp Krucyfiksu swe pragnienia, by święta miłość Boga była całkowicie naszą główną miłością. Ach! Moja dzielna Córko, kiedy ta miłość całkowicie nas spali? Kiedy On spali nasze życia, byśmy umarli dla siebie samych, aby ożyć w naszym najsłodszym Oblubieńcu? Jemu samemu niech zawsze będzie miłość, chwała i uwielbienie.

(List do Józefiny Morgera, 2.05.1917 [fragm.], św. Ojciec Pio)

Cyprian z Kartaginy (św.): Co zostało od nas zabrane i co zostało nam dane

// Wrzesień 16th, 2010 // Brak komentarzy » // Pierwsze wieki

Kiedy wciąż leżałem pogrążony w ciemności i ponurej nocy, skłaniając się raz w jedną to znów w przeciwną stronę, miotany pianą tego pełnego pychy wieku i niepewny swoich chwiejnych kroków, nie wiedząc nic o moim prawdziwym życiu, oddalony od prawdy i światła, uważałem to za trudne zagadnienie – trudne zwłaszcza gdy brałem pod uwagę swój charakter w tamtym czasie – żeby człowiek mógł być zdolny do powtórnych narodzin [jak kolejny Nikodem, por. J 3] – tę prawdę, którą Boże Miłosierdzie ogłosiło dla mojego zbawienia, – i że człowiek przynaglony do nowego życia w kąpieli ze zbawczej wody miałby być zdolnym do odrzucenia tego czym wcześniej był; i, chociaż zachowując całą swoją cielesną strukturę, miałby sam być odmieniony na sercu i duszy.

„Jak – mówiłem – jest możliwa taka zmiana, żeby było nagłe i szybkie wyzbycie się tego wszystkiego co, bądź wrodzone nam zatwardziło się w zepsuciu naszej materialnej natury, bądź nabyte przez nas stało się nałogiem przez długotrwałe przyzwyczajenie? Te rzeczy stały się głęboko i radykalnie wyryte w nas. Czy słyszano kiedyś by nauczył się roztropności ten, kto nawykł do frywolnych uczt i wystawnych przyjęć? Albo ten, który błyszczał złotem i purpurą, i był znany ze swoich kosztownych strojów, ograniczył się kiedyś do zwyczajnego, prostego ubrania? Ktoś, kto odczuwał urok fascesów(1) i miejskich honorów wzdryga się przed staniem się szeregowym i  pogardzanym obywatelem. Człowiek, którego odwiedzają tłumy klientów, któremu godności dodają liczne zgrupowania nadgorliwych kolejkowiczów, uważa to za karę, gdy jest sam. Jest nieuniknionym, i zawsze takim było, że miłość wina wabi, duma nadyma, gniew zapala, zazdrość niepokoi, okrucieństwo pobudza, ambicja daje rozkosz, pożądanie przyspiesza ruinę, z wdziękami które nie wypuszczają ze swojego uścisku”.

Takie były moje częste myśli. A ponieważ sam byłem trzymany w więzach przez niezliczone błędy mojego wcześniejszego życia – od których nie wierzyłem, że mógłbym być wyzwolony – byłem skłonny poddawać się mocno zakorzenionym we mnie wadom; i ponieważ  straciłem nadzieję na lepsze rzeczy, zwykłem ulegać swoim grzechom tak jakby były one faktycznie częścią mnie, i dla mnie właściwe. Jednak potem, przy pomocy wody nowych narodzin, plama minionych lat została zmyta, i światło z góry, łagodne i czyste, zostało wlane do mojego pojednanego serca, – po czym, za pośrednictwem Ducha tchniętego z nieba, drugie narodziny odnowiły mnie do nowego człowieka; – wtedy, w cudowny sposób, wątpliwe rzeczy w jednej chwili zaczęły stawać się dla mnie pewnymi, ukryte objawionymi, ciemne oświeconymi, to co wcześniej wydawało się trudne zaczęło podpowiadać środki własnej realizacji, co wydawało się niemożliwym, możliwym do osiągnięcia; tak że zostałem uzdolniony do zrozumienia, że to co wcześniej, będąc narodzonym z ciała, żyło przez ponawianie grzechów, było z ziemi i ziemskie, ale teraz zaczęło być z Boga, i było ożywiane przez Ducha świętości.

Ty sam z pewnością wiesz i przypominasz sobie tak dobrze jak i ja co zostało od nas zabrane i co zostało nam dane przez tamtą śmierć zła i tamto życie cnoty. Ty sam wiesz to bez mojego mówienia. Jakiekolwiek chlubienie się jest godne nienawiści, a przecież my w rzeczywistości nie możemy się chlubić a jedynie być wdzięczni za to, czego nie przypisujemy ludzkiej cnocie, ale ogłaszamy, że jest darem Boga; więc to, że teraz nie grzeszymy jest początkiem dzieła wiary, tak jak to że grzeszyliśmy wcześniej było skutkiem ludzkiego błędu. Cała nasza moc jest z Boga; Mówię, z Boga. Od Niego mamy życie, od Niego mamy siłę. Mocą pochodząca i zapoczątkowaną przez Niego czynimy, będąc jeszcze na tym świecie, znaki zapowiadające rzeczy przyszłe. Pozwól jedynie aby bojaźń była stróżem niewinności, aby Pan, który ze Swojego Miłosierdzia zajaśniał w naszych sercach w przystępie niebieskiej łaski, mógł zostać zachowany słuszną uległością w gospodzie wdzięcznego umysłu, tak aby pewność którą osiągnęliśmy nie poczęła niedbałości, a stary wróg nie wkradł się ponownie.

Jeśli jednak zachowujesz drogę niewinności, drogę sprawiedliwości, jeśli chodzisz mocnym i niezachwianym krokiem, jeśli, polegając na Bogu, całą swoją siła i całym sercem, będziesz tylko tym czym zacząłeś być, wolność i moc do czynu będzie ci udzielana proporcjonalnie do wzrostu twojej duchowej łaski. Gdyż nie ma, tak jak to jest w przypadku ziemskich korzyści, żadnej miary czy ograniczenia w rozdzielaniu niebiańskiego daru. Duch swobodnie wypływający nie jest miarkowany żadnymi granicami, nie jest zatrzymywany przez jakieś zamknięte zapory wewnątrz wyznaczonej przestrzeni; wypływa On nieustannie, obfity w swoim bogactwie. Niech nasze serce tylko będzie spragnione i gotowe przyjmować: w stopniu w jakim wprowadzimy w nie pojemną wiarę, taka miarą wydobędziemy z niego dla siebie przelewającą się łaskę.

Stamtąd udzielana jest moc, ze skromną czystością, ze  zdrowym umysłem,  z prostotą wyrazu, z nieskazitelną cnotą, która jest zdolna stłumić wirusa trucizn dla uleczenia chorych, usunąć plamy głupich dusz przywróconym zdrowiem, zaoferować pokój tym, którzy są wrogami, odpoczynek gwałtownikom, łagodność niesfornym,  - zaskakującymi groźbami zmusić do ujawnienia się nieczyste i błądzące duchy, które wstąpiły w ciała ludzi by doprowadzić ich do zagłady, zmuszać je ciężkimi ciosami by wyszły z nich, rozciągać je zmagające się, wyjące, jęczące wraz ze zwiększaniem się wciąż odnawianego bólu, pobić je biczami, przypiekać na ogniu: materia jest tam dostarczana, jednak nie widać jej; zadane uderzenia są ukryte, ale kara jest widoczna.

Tak więc, w związku z tym czym już zaczęliśmy być, Duch którego otrzymaliśmy posiada swoją własną wolność działania; skoro w tym nie zmieniliśmy jeszcze naszego ciała i członków, cielesne spojrzenie jest wciąż zaciemnione chmurami tego świata. Jak wspaniałe jest imperium umysłu, i jaką moc on posiada, nie tylko że sam jest on wycofany ze szkodliwych światowych związków, jak ktoś kto jest oczyszczony i nieskazitelny nie może znieść zmazy wrogiego wtargnięcia, ale że staje się ciągle większy i potężniejszy w swojej mocy, tak że swoim wpływem może sprawować rządy nad całą władczą hordą atakujących przeciwników!

(Do Donata, 3-5, św. Cyprian z Kartaginy).

1. fasces
(łac.) wiązka rózg z przymocowaną wewnątrz siekierą; w starożytnym Rzymie f. noszony był przez obstawę wysokich urzędników państwowych stanowiąc symbol ich władzy

Albert Chmielowski (św.): Troszczyć się – to niedoskonałość i pokusa

// Lipiec 18th, 2010 // Brak komentarzy » // Myśli i słowa, XX/XXI Wiek

To jest niedoskonałość i pokusa troszczyć się. Trzeba się tylko modlić i mieć nadzieję, że Pan Bóg wszystkiemu zaradzi sposobem, który Jemu jest wiadomy. Opatrzność Boska obmyśla najdrobniejsze szczegóły. Świat szeroki! Gdy was wyrzucą z jednego miejsca, pójdziecie gdzie indziej i zawsze będziecie pod tym samym sklepieniem niebieskim i pod ojcowską opieką Opatrzności Boskiej.

Josemaría Escrivá (św.): Wiara źródłem pokoju

// Maj 6th, 2010 // Brak komentarzy » // Josemaría Escrivá de Balaguer (św.), Myśli i słowa

Kiedy tracisz spokój i stajesz się nerwowy, to jakbyś odebrał rozum swojemu rozumowi. W takich chwilach słyszy się słowa Nauczyciela zwrócone do Piotra, który tonie w wodach swego niepokoju i swoich nerwów: Czemu zwątpiłeś.