Wpisy otagowane ‘ubóstwo’

Maria od Męki Pańskiej (bł., wł. Helena Maria Filipina de Chappotin): Dobrowolne ubóstwo

// Wrzesień 24th, 2011 // Brak komentarzy » // XX/XXI Wiek

Bardzo pragnę dla moich córek całkowitego ubóstwa, ponieważ coraz jaśniej widzę w Bogu, że szatan podstępnie dąży, by pozbawić Kościół wynagradzającego i uświęcającego skarbu, jakim jest dobrowolne ubóstwo. Biskupi osiągają to, zabraniając Zakonom żebrzącym proszenia o jałmużnę z miłości do Boga. Rozumiem, że przezorni przełożeni muszą zapobiegać nadużyciom, ale ten środek powinien pozostać możliwy dla tych, którzy z Bożego powołania, naprawdę pragną ewangelicznego ubóstwa.

Egoistyczne korzystanie z dóbr ziemskich zdeprawowało drogi człowieka, a nawet w dziełach – tak zwanych Bożych – panuje chciwość. Pasterze oczekują namiętnie na jałmużnę ich trzód, spowiednicy często na jałmużnę ich penitentów, obawiając się, by im jej nie odebrano nawet w małej części. I tak szatan pozwala istnieć ich dziełom i stwarzać nowe, dlatego że prawie zniszczyły one prawdziwą miłość.

Klara z Asyżu (św.): Gdy najwyższy Ojciec niebieski raczył oświecić moje serce swoją łaską, abym czyniła pokutę…

// Sierpień 11th, 2011 // Brak komentarzy » // Średniowiecze

Gdy najwyższy Ojciec niebieski raczył oświecić moje serce swoją łaską, abym czyniła pokutę za przykładem i według nauki świętego naszego Ojca Franciszka, niedługo po jego nawróceniu przyrzekłam mu wraz z moimi siostrami dobrowolne posłuszeństwo. Święty zaś Ojciec, widząc, że nie obawiałyśmy się ani ubóstwa, ani pracy, ani trudów, ani poniżenia, ani pogardy świata, że uważałyśmy je raczej za rozkosz, powodowany miłością napisał nam taki sposób życia:

„Ponieważ z natchnienia Bożego zostałyście córkami i służebnicami najwyższego i największego Króla, Ojca niebieskiego, i zaślubiłyście się Duchowi Świętemu, wybierając życie według doskonałości Ewangelii świętej, pragnę i przyrzekam osobiście — przez moich braci — otoczyć was, tak jak ich, serdeczną troską i szczególnym staraniem”. Dopóki sam żył, wypełniał sumiennie tę obietnicę i chciał, aby bracia zawsze ją wypełniali.

Abyśmy zaś nigdy nie odstąpiły od przyjętego ubóstwa, ani my, ani siostry, które po nas przyjdą, jeszcze raz, na krótko przed śmiercią, napisał nam ostatnią swoją wolę tymi słowami: „Ja, maluczki brat Franciszek, pragnę naśladować życie i ubóstwo Najwyższego Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego Najświętszej Matki, i wytrwać w nim aż do końca (por. Mt 10, 22). I proszę was, moje panie, i radzę wam, abyście zawsze trwały w tym najświętszym życiu i ubóstwie. I strzeżcie się bardzo, abyście nigdy żadnym sposobem nie odstąpiły od niego pod wpływem czyjejś nauki lub rady”.

I tak jak ja z moimi siostrami starałam się przestrzegać świętego ubóstwa, przyobiecanego Panu Bogu i świętemu Franciszkowi, tak również opatki, które po mnie obejmują urząd i wszystkie siostry są zobowiązane nienaruszenie je zachowywać aż do końca, mianowicie: ani osobiście, ani za pośrednictwem innej osoby nie przyjmować i nie mieć posiadłości lub własności, ani czegokolwiek, co można by rozumnie nazwać własnością, chyba tylko tyle ziemi, ile wymaga stosowne życie w odosobnieniu klasztornym; ziemia ta ma być uprawiana tylko jako ogród, na potrzeby sióstr.

(Sposób życia ubogich sióstr, r. 6, św. Klara z Asyżu)

Matka Teresa z Kalkuty (bł.): Z obfitości serca usta mówią

// Lipiec 8th, 2011 // Brak komentarzy » // Matka Teresa z Kalkuty (bł., wł. Agnesë Ganxhe Bojaxhiu), Myśli i słowa

Jedynie kiedy zdajemy sobie sprawę z naszej nicości, naszej pustki, dopiero wtedy Bóg może napełnić nas sobą. Kiedy stajemy się pełne Boga, wówczas możemy dawać Boga innym, bo z obfitości serca usta mówią [por. Mt 12, 34].

(Pouczenia do Sióstr Misjonarek Miłości, 17.05.1978 r., bł. Matka Teresa z Kalkuty)

Wincenty Frelichowski (bł.): Naśladowcami Jezusa być mamy

// Maj 25th, 2011 // Brak komentarzy » // XX/XXI Wiek

Naśladowcami Jezusa być mamy. On wzorem, a my to wypełnić mamy. Szczególnie zauważamy w życiu Jego te cnoty: ubóstwo, pokora, cierpienie, miłość.

Te dwie pierwsze są zrozumiałe. Nad nimi się zastanawiałem. Ubogi byłem zawsze i chcę być. A pokora. Zawstydza mnie chęć szybkiego rozgłosu mej osoby, jaką w ostatnim czasie zauważyłem u siebie. Chrystus trzydzieści lat nie dał się poznać. Żył w ukryciu. A mam dla ludzi pracować z tym motywem, aby mnie poznali i zobaczyli, z jakim to mężem mają do roboty. Smutne.

(Pamiętnik 10.04.1936 r. [fragm], bł. Stefan Wincenty Frelichowski)

Klara z Asyżu (św.): Wpatruj się w Niego, rozmyślaj o Nim, uwielbiaj i staraj się Go naśladować.

// Marzec 2nd, 2011 // Brak komentarzy » // Średniowiecze

Patrz na Niego, który dla Ciebie został wzgardzony; stań się dla Niego wzgardzona na tym świecie i idź za Nim. Dostojna królowo, twój Oblubieniec, najpiękniejszy spośród synów ludzkich (Ps 45,3), stał się dla twojego zbawienia najlichszym z ludzi, był wzgardzony, zbity, poraniony przez biczowanie (por. Mt 19,20; 27,26) na całym ciele i zmarł wśród męczarni na krzyżu; wpatruj się w Niego, rozmyślaj o Nim, uwielbiaj i staraj się Go naśladować.

Jeśli będziesz z Nim cierpieć, będziesz z Nim królować (por. Rz 8,17; 2 Tm 2,12); jeśli będziesz dzielić z Nim ból, będziesz dzielić radość; jeśli będziesz umierała z Nim na krzyżu męczeńskim (por. 2 Tm 2,11), będziesz mieszkała z Nim w niebie (por. Ps 110,3) w chwale świętych, a imię twoje zostanie zapisane w księdze życia i będzie sławne wśród ludzi (Ap 3,5). Dlatego będziesz miała wieczny udział w chwale królestwa niebieskiego zamiast rzeczy ziemskich i przemijających, w dobrach wiecznych zamiast krótkotrwałych i żyć będziesz na wieki wieków.

(Drugi List do św. Agnieszki z Pragi [fragm.], św. Klara z Asyżu)

Aniela z Foligno (bł): Mój umiłowany synu, spiesz do Krzyża i módl się

// Styczeń 4th, 2011 // 1 Komentarz » // Średniowiecze

Mój umiłowany synu, spiesz do Krzyża i módl się żeby Ten, który umarł na Nim dla ciebie, tak Cię oświecił, żebyś mógł w pełni poznać dwie rzeczy: Jego i siebie samego, i żebyś dogłębnie poznając swoje własne winy mógł wznieść się do Bożej słodyczy, powstając z miłości twoich błędów do Bożego miłosierdzia i odrzucając wszelki błąd.

Widząc jak niepojęty i nieporównywalny z niczym Bóg zaadoptował cię – tak pełnego grzechów – i wybrał żebyś był Jego synem, racząc być twoim Ojcem, nie powinieneś okazać się niewdzięcznym, ale powinieneś poznawać jak wszelkimi sposobami być posłusznym poleceniom tak wspaniałego i kochającego Ojca. Jeśli bowiem wola Ojca nie wypełnia się w Jego prawowitych synach, jak będzie wypełniona w nieprawych?

Nieprawymi synami są ci, którzy pod pozorem złych pożądań ciała, wyłamują się spod Ojcowskiego wychowania. Prawowitymi natomiast są ci, którzy kierując się swoją żarliwą miłością, usilnie starają się naśladować swojego Mistrza w ubóstwie, cierpieniu i ludzkiej wzgardzie. I te trzy rzeczy, moi ukochani synowie, musicie poznać i wziąć za fundament i zwieńczenie wszelkiej doskonałości, ponieważ przez te trzy dusza jest oświecana, oczyszczana, wydoskonalana i przygotowywana do Boskiego przeobrażenia.

(Księga Bożego pocieszenia, bł. Aniela z Foligno)

Tomasz z Celano (bł.): Uczczono prostotę, wysławiono ubóstwo, podkreślono pokorę, i tak Greccio stało się jakby nowym Betlejem

// Grudzień 26th, 2010 // Brak komentarzy » // Franciszek z Asyżu (św., wł. Jan Bernardone)

Należy wzmiankować i ze czcią wspomnieć to, co uczynił w tydzień narodzenia Pana Naszego Jezusa Chrystusa, na trzy lata przed dniem swojej chwalebnej śmierci, w kasztelu zwanym Greccio. Był na owym terenie mąż imieniem Jan, dobrej sławy, a jeszcze lepszego życia, którego święty Franciszek kochał szczególną miłością, ponieważ mimo że w swojej ziemi był on szlachcicem i człowiekiem bardzo poważnym, jednak gardził szlachectwem cielesnym, natomiast szedł za szlachectwem ducha.

Jego to właśnie, prawie na piętnaście dni przed narodzeniem Pańskim, święty Franciszek poprosił do siebie, jak to często zwykł czynić, i rzekł doń: – „Jeśli chcesz, żebyśmy w Greccio obchodzili święta Pańskie, pośpiesz się i pilnie przygotuj wszystko, co ci powiem. Chcę bowiem dokonać pamiątki Dziecięcia, które narodziło się w Betlejem. Chcę naocznie pokazać Jego braki w niemowlęcych potrzebach, jak został położony w żłobie i jak złożony na sianie w towarzystwie wołu i osła”. Co usłyszawszy ów dobry i wierny mąż, szybko pobiegł przygotować we wspomnianym miejscu wszystko, co Święty powiedział.

Nastał dzień radości, nadszedł czas wesela. Z wielu miejscowości zwołano braci. Mężczyźni i kobiety z owej krainy, pełni rozradowania, według swej możności przygotowali świece i pochodnie dla oświetlenia nocy, co promienistą gwiazdą oświeciła niegdyś wszystkie dni i lata. Wreszcie przybył święty Boży i znalazłszy wszystko przygotowane, ujrzał i ucieszył się.

Mianowicie przygotowano żłóbek, przyniesiono siano, przyprowadzono wołu i osła. Uczczono prostotę, wysławiono ubóstwo, podkreślono pokorę, i tak Greccio stało się jakby nowym Betlejem. Noc stała się widna jak dzień, rozkoszna dla ludzi i zwierząt. Przybyły rzesze ludzi, ciesząc się w nowy sposób z nowej tajemnicy. Głosy rozchodziły się po lesie, a skały odpowiadały echem na radosne okrzyki. Bracia śpieszyli, oddając Panu należne chwalby, a cała noc rozbrzmiewała okrzykami wesela. Święty Boży stał przed żłóbkiem, pełen westchnień, przejęty czcią i ogarnięty przedziwną radością. Ponad żłóbkiem kapłan odprawiał uroczystą Mszę świętą, doznając nowej pociechy.

Święty Boży ubiera się w szaty diakońskie, był bowiem diakonem, i donośnym głosem śpiewa świętą Ewangelię. A jego głos mocny i słodki, głos jasny i dźwięczny, wszystkich zaprasza do najwyższych nagród. Potem głosi kazanie do stojącego wokół ludu, słodko przemawiając o narodzeniu ubogiego Króla i małym miasteczku Betlejem. Często też, gdy chciał nazwać Chrystusa „Jezusem”, z powodu bardzo wielkiej miłości zwał Go „dziecięciem z Betlejem” i jak becząca owca wymawiał słowo: „Betlejem”, napełniając całe swe usta głosem, a jeszcze bardziej słodkim uczuciem. Również, gdy wzywał „dziecięcia z Betlejem” lub „Jezusa,” zdawał się oblizywać wargi językiem, na podniebieniu smakując i połykając słodycz tego słowa.

Tamże Wszechmogący rozmnożył swe dary, a pewien cnotliwy mąż miał dziwne widzenie. Widział w żłóbku leżące dzieciątko, bez życia, ale kiedy święty Boży zbliżył się doń, ono jakby ożyło i zbudziło się ze snu. To widzenie nie jest nieodpowiednie, gdyż w wielu sercach dziecię Jezusa zostało zapomniane. Dopiero Jego łaska, za pośrednictwem sługi świętego Franciszka sprawiła, że zostało w nich wskrzeszone i wrażone w kochającej pamięci. Wreszcie zakończył się uroczysty obchód i każdy z radością powrócił do siebie.

Siano złożone w żłobie zachowano w tym celu, aby poprzez nie Pan uzdrawiał bydło i zwierzęta i tak pomnażał swoje święte miłosierdzie. Naprawdę tak się stało, że wiele chorych zwierząt w pobliskiej okolicy, po zjedzeniu trochę z tego siana zostało uleczonych ze swych dolegliwości. A nawet kobiety, cierpiące na ciężki i długi poród, po położeniu na nie nieco tego siana, szczęśliwie rodziły. A także osoby obojga płci, uciekający się po ratunek w swoich różnych uciskach, uzyskiwali tam upragnione zdrowie.

Wreszcie, miejsce żłóbka przeznaczano na świątynię Panu, a ku czci świętego ojca Franciszka nad żłóbkiem zbudowano ołtarz i poświęcono kościół, aby tam, gdzie kiedyś zwierzęta jadły paszę z siana, teraz ludzie ku zdrowiu duszy i ciała pożywali Ciało niepokalanego i nieskalanego baranka Jezusa Chrystusa Pana Naszego, który z wielkiej i niewymownej miłości dał nam siebie samego. On, który z Ojcem i Duchem Świętym żyje i króluje, Bóg wiekuiście chwalebny, poprzez wszystkie wieki wieków: Amen. Alleluja, Alleluja.

(Vita prima 84-87, bł. Tomasz z Celano)

Matka Teresa z Kalkuty (bł.): Żebyśmy w naszym życiu mogli przyjąć Go w pełni

// Grudzień 23rd, 2010 // Brak komentarzy » // Matka Teresa z Kalkuty (bł., wł. Agnesë Ganxhe Bojaxhiu)

Bóg nie może napełnić tego co jest pełne. – Może napełnić jedynie pustkę – dogłębne ubóstwo – a Księdza „Tak” to początek stawania się pustym. Nie chodzi o to, ile tak naprawdę „mamy” do dania – ale o to, do jakiego stopnia jesteśmy puści – żebyśmy w naszym życiu mogli przyjąć Go w pełni i żebyśmy pozwolili Jemu żyć swoim życiem w nas.

Dzisiaj On w Księdzu chce przeżywać na nowo swoje całkowite poddanie się Ojcu – niech Ksiądz pozwoli Mu to uczynić, Nie jest ważne, co Ksiądz czuje – dopóki On czuje się dobrze w Księdzu. Niech Ksiądz nie patrzy na siebie i niech się Ksiądz cieszy, że nie ma Ksiądz nic – że nie jest Ksiądz niczym – że nic Ksiądz nie może. Niech Ksiądz daje Mu wielki uśmiech – za każdym razem kiedy przeraża Księdza własna nicość. To jest ubóstwo Jezusa. Ksiądz i ja musimy pozwolić Mu żyć w nas, a przez nas w świecie (…)

– Niech Ksiądz przyjmuje wszystko, cokolwiek On daje – i daje wszystko, cokolwiek On zabiera, z wielkim uśmiechem. – Należy Ksiądz do Niego – niech Mu Ksiądz powie: jestem Twój i jeśli potniesz mnie na kawałki, każdy pojedynczy kawałek będzie cały tylko Twój.

(List do ks. Dona Kribsa, 23.07.1976 r. [fragm.], bł. Matka Teresa z Kalkuty)

Jan Chryzostom (św.): Nie ozdabiajmy domów naszych, ale raczej jeden tylko dom: duszę naszą

// Grudzień 19th, 2010 // Brak komentarzy » // Myśli i słowa, Pierwsze wieki

Nie ozdabiajmy domów naszych, ale raczej jeden tylko dom: duszę naszą. Czyż bowiem nie wstyd, że niepotrzebnie i lekkomyślnie wykładamy marmurami nasze ściany, a nie dbamy o Chrystusa, który przechodzi koło nas odarty z szat i obnażony? Jakaż ci korzyść ze wspaniałego domu, człowiecze? Czy zabierzesz go z sobą, gdy odejdziesz? Duszę zaś będziesz niósł z sobą wszędzie, dokądkolwiek pójdziesz.

Hieronim (św.): Nie szukaj rzeczy, które miałyby być wydane, ale już zebrane rozdaj

// Grudzień 16th, 2010 // Brak komentarzy » // Pierwsze wieki

Wśród wszystkich dobrodziejstw, jakie mi wyświadczyła przyjaźń świętego brata Kwintyliana, to bodaj jest największe, że ciebie, nieznanego mi osobiście, złączył ze mną duchowo. Któż by bowiem nie miłował tego, który pod płaszczem żołnierskim i strojem wojskowym wykonuje uczynki Proroków i jako człowiek wewnętrzny, który ukształtowany jest na podobieństwo Stwórcy, przewyższa człowieka zewnętrznego, po którym czego innego należy się spodziewać. Dlatego też pierwszy zapraszam do wymiany listów, żeby częściej mieć sposobność odpisywania, a przez to w ogóle śmielej pisać.

Niech zaś wystarczy zaznaczyć ci krótko, abyś roztropnie pamiętał o poleceniu apostolskim: Jesteś – mówi – związany z żoną? Nie usiłuj odłączać się od niej! Jesteś wolny? Nie szukaj żony (1 Kor 7,27); to jest związanie, co jest przeciwne rozwiązaniu. Kto więc służy obowiązkowi małżeńskiemu, ten jest związany; kto jest związany, jest niewolnikiem. Kto natomiast jest rozwiązany, jest wolny.

Gdy zatem cieszysz się wolnością Chrystusową i co innego czynisz, a co innego obiecujesz, i jesteś niemal na wierzchołku domu postawiony, nie powinieneś dla wzięcia sukni zstępować z dachu (por. Mt 24,17), ani oglądać się wstecz, ani puszczać rękojeści raz uchwyconego pługa (por. Łk 2,62), ale o ile możności naśladuj Józefa i pozostaw pani Egipcjance płaszcz (por. Rdz 39,12), abyś ogołocony mógł iść za Panem Zbawicielem, który mówi w Ewangelii: Jeśli ktoś nie opuści wszystkiego i nie weźmie krzyża swego, i nie pójdzie za mną, nie może być uczniem moim (por. Łk 14,27.33).

Porzuć brzemię światowe, nie szukaj bogactw, które przyrównywane są do ułomności wielbłądziej (por. Mt 19,27). Ogołocony i lekki wzlatuj ku niebu, aby skrzydeł twych cnót nie przygniatał ciężar złota. A mówię to nie dlatego, jakobym się dowiedział, że jesteś chciwy, ale domyślam się, że dlatego parasz się jeszcze rzemiosłem wojennym, aby napełnić sakwę, którą Pan polecił wypróżniać (por. Łk 8,4). Jeśli więc tym, którzy mają posiadłości i bogactwa, nakazano, żeby sprzedali wszystko, rozdali ubogim i tak poszli za Zbawicielem (Mt 19,21 n.), to ty albo jesteś bogaty i powinieneś czynić, co jest zalecone, albo jesteś wciąż ubogi i nie powinieneś szukać tego, co masz oddać.

Chrystus istotnie ocenia każdą ofiarę według woli duszy. Nikt nie był uboższy od Apostołów, a nikt tak wiele nie opuścił dla Zbawiciela. Owa ubożuchna wdowa w Ewangelii, która dwa grosze wrzuciła do skarbony, wyniesiona zostaje nad wszystkich bogaczy, ponieważ dała wszystko, co miała (por. Mk 12,41). I ty więc nie szukaj rzeczy, które miałyby być wydane, ale już zebrane rozdaj, aby Chrystus mógł cię uznać za swego bardzo mężnego nowego żołnierza, aby na spotkanie przybywającego z bardzo dalekiej krainy wybiegł z weselem Ojciec, aby przyodział szatą, aby darował pierścień, aby ofiarował dla ciebie tucznego wołu, aby wyzwolonego szybko wyprawił do mnie [św. Hieronim przebywał w tym czasie w Betlejem] ze świętym bratem Kwintylianem. Zapukałem w podwoje przyjaźni; jeśli otworzysz, będziesz miał we mnie częstego gościa.

(List do Eksuperancjusza, św. Hieronim)

Matka Teresa z Kalkuty (bł.): Nie narzuca się nikomu

// Wrzesień 5th, 2010 // Brak komentarzy » // Matka Teresa z Kalkuty (bł., wł. Agnesë Ganxhe Bojaxhiu)

Jestem przekonana, że to On, a nie ja. Że to Jego dzieło, a nie moje dzieło. Ja jestem tylko do Jego dyspozycji. Bez Niego nic nie mogę zrobić. Ale nawet Bóg nie może nic zrobić dla kogoś, kto jest już pełny. Musisz być całkowicie pusty, abyś zezwolił Mu wejść do środka, by czynił, co chce. To w Bogu jest najpiękniejsze, prawda? Chociaż jest wszechmocny, to jednak nie narzuca się nikomu.

(Matka Teresa. Jej ludzie i jej praca, Desmond Doig)

Joanna Franciszka de Chantal (św.): Szczęśliwy dzień

// Sierpień 12th, 2010 // Brak komentarzy » // XVII Wiek

Niech żyje + Jezus!

Jak prędko mogę się spodziewać szczęśliwego dnia, w którym nieodwołalnie ofiaruję siebie mojemu Bogu? On tak bardzo napełnił mnie myślą należenia całkowicie do Niego, która ukazała się mi w tak wspaniały i pełen mocy sposób, że, jeśli moje emocje miałyby trwać w obecnym stanie, nie mogłabym żyć poddana takiej ich intensywności. Nigdy wcześniej nie miałam tak płomiennej miłości ani pragnienia ewangelicznego życia i większej doskonałości – do której jestem wzywana przez Boga. To co odczuwam na tym punkcie jest prawie niemożliwe do wyrażenia w słowach.

Jednak, niestety! Moje postanowienie bycia bardzo wierną ogromowi miłości tego Boskiego Zbawiciela jest równoważone przez uczucie mojej niezdolności do odpowiedzenia na nią. Oh, jak bolesną dla miłości jest ta bariera niemocy! Jednak czemu tak o tym mówię? Postępując w ten sposób pomniejszam, jak mi się wydaje, ten dar Boga, który wzywa mnie do życia w doskonałym ubóstwie, w pokornym posłuszeństwie i w nieskazitelnej czystości.

(List do św. Franciszka Salezego, Annecy 1611, św. Joanna Franciszka de Chantal )

Maria od Jezusa Ukrzyżowanego (bł.): Przykład ubóstwa

// Lipiec 13th, 2010 // Brak komentarzy » // Maria od Jezusa Ukrzyżowanego (bł., wł. Mariam Baouardy)

Pewnego dnia bł. Maria ujrzała Jezusa stojącego nad brzegiem morza: – Widzisz to ogromne morze – zwrócił się do niej – no więc bierz z niego tylko tyle wody, ile jest ci niezbędne; choć morza nie da się wyczerpać, to korzystaj z niego wyłącznie w miarę twojej potrzeby. To przykład ubóstwa, w którym musisz się ćwiczyć.

(bł. Maria od Jezusa Ukrzyżowanego [wł. Miriam Baouardy])

Arnold Janssen (św.): Chwała własna a duchowe ubóstwo

// Lipiec 10th, 2010 // Brak komentarzy » // XX/XXI Wiek

Co ma na myśli Pan Jezus mówiąc, np. o ubóstwie w duchu? Ubóstwo takie polega na wyzuciu samego siebie, na odejściu od swego własnego, nędznego ja i od tego, co się z tym łączy: od własnej opinii, woli, swoich krewnych, swojej chwały.

Wielkiej rzeczy ku chwale Boga nigdy nie dokona ten, kto pilnuje swojej własnej chwały, jak źle wychowanego dziecka, zawsze pełen obaw, by nie owiał jej zimny wietrzyk.

Honorat Koźmiński (bł.): Umiłujmy święte ubóstwo

// Czerwiec 25th, 2010 // Brak komentarzy » // Myśli i słowa, XX/XXI Wiek

Osoba uboga ma wszystko u Boga.
Zostawmy światu ubieganie się o dobrobyt, o postęp materialny, o świetność ubiorów i mieszkań, a umiłujmy święte ubóstwo.