Wpisy otagowane ‘szatan’

Jan Chryzostom (św.): Demony, które chcą, by w piekło nie wierzono

// Lipiec 20th, 2011 // Brak komentarzy » // Pierwsze wieki

Demony, które chcą, by w piekło nie wierzono, same wyznają, że jest piekło; a ty, który korzystasz z tak wielkiej łaski, który stałeś się uczestnikiem tajemnic Bożych, nawet demonów nie naśladujesz, ale stałeś się od nich gorszy, bo mówisz: „Kto z tych, którzy są w piekle, wrócił i o wszystkim, co tam spotkał, nam opowiedział? I kto wrócił z nieba i oznajmił, że jest Bóg, który to wszystko stworzył?”

Jan Bosko (św.): To, czego szatan lęka się najbardziej

// Lipiec 3rd, 2011 // Brak komentarzy » // Myśli i słowa, XIX Wiek

To co wyrządza największe zło szatanowi, to, czego on lęka się najbardziej, to przestrzeganie postanowień uczynionych w czasie spowiedzi.

Teresa od Jezusa (św.): Na tej drodze znalazły rozwiązanie wszystkie moje nieszczęścia

// Luty 21st, 2011 // Brak komentarzy » // Teresa od Jezusa (św.)

Nie rozumiem, czego obawiają się ci, którzy lękają się rozpocząć modlitwę myślną, ani nie wiem czego się boją. Demon dobrze wie, co robi, wzbudzając ten strach, aby naprawdę wyrządzić nam krzywdę, gdyż wzbudzając te lęki, powoduje, że nie myślę o tym, czym obraziłam Boga, ani o tym, jak wiele Mu zawdzięczam, ani że istnieje piekło, i że istnieje chwała, ani o wielkich trudach i boleściach, które Pan przeszedł dla mnie.

Taka była cała moja modlitwa i taką była, gdy żyłam w tych niebezpieczeństwach, i o tym było moje rozmyślanie, gdy byłam w stanie rozmyślać; a bardzo często – przez kilka lat – bardziej zajmowało mnie pragnienie, aby skończyła się godzina, którą miałam dla siebie na przebywanie [na modlitwie], i wsłuchiwanie się, kiedy zegar wybije, niż inne dobre rzeczy; i wiele razy o wiele chętniej podjęłabym się najcięższej pokuty, która przyszłaby mi na myśl, zamiast skupienia się dla praktykowania modlitwy.

I nie ma wątpliwości, że demon – lub mój nielojalny [styl życia] – wywierał na mnie tak przeogromną presję, abym nie poszła na modlitwę, oraz odczuwałam taki smutek wchodząc do oratorium, że konieczne było, abym wspomogła się całym moim hartem duszy (który, jak mówią, miałam niemały, a jak się okazało, dał mi go Bóg o wiele większy niż spotyka się u kobiet, tyle tylko, że ja źle go wykorzystałam), abym przemogła się, a potem Pan już mnie wspomagał. A gdy przymusiłam się w ten sposób, cieszyłam się większym uciszeniem i odczuciem czułości, niż innymi razy, gdy już na wstępie miałam pragnienie odmawiania modlitw.

A zatem, jeśli Pan przez tyle czasu ścierpiał coś tak nielojalnego jak ja – i widać wyraźnie, że na tej drodze [modlitwy myślnej] znalazły rozwiązanie wszystkie moje nieszczęścia – to jakaż osoba, bez względu na to, jak złą by nie była, miałaby się jeszcze tego obawiać?

Jerzy Popiełuszko (bł.): Coraz silniejsi Bogiem i Jego łaską

// Styczeń 11th, 2011 // Brak komentarzy » // ks. Jerzy Popiełuszko (bł.), Myśli i słowa

Szatan będzie umacniał swoje królestwo na ziemi i w naszej Ojczyźnie, królestwo zakłamania, nienawiści i zastraszenia, jeżeli my wszyscy nie będziemy na co dzień stawali się coraz silniejsi Bogiem i Jego łaską.

(Homilia 27.02.1983 r. [fragm.], bł. Jerzy Popiełuszko)

List Barnaby: Abyśmy nie zasnęli w naszych grzechach

// Listopad 28th, 2010 // Brak komentarzy » // Pierwsze wieki

Nie uspakajajmy się przekonaniem, że zostaliśmy powołani, abyśmy nie zasnęli w naszych grzechach, bo wówczas Książę Zła, przejąwszy nad nami władzę, wygna nas z Królestwa Pańskiego.

(List Barnaby [fragm.], koniec pierwszej połowy II w.)

Bernard Kryszkiewicz (sł. Boży): Życie w rodzinie

// Listopad 9th, 2010 // Brak komentarzy » // XX/XXI Wiek

A życie w rodzinie? O, jak smutny obraz przedstawia niejedna rodzina katolicka! Kłótnie, przekleństwa, złorzeczenia ohydne! Czy tak uczył Chrystus! A więc co? Czy jeśli ktoś będzie mi robił na złość, to nie mam się za to gniewać? Mam mu pozwolić czynić ze mną co mu się podoba? Trudno! Na to zgodzić się nie mogę; i ja także mam swoje prawa. Tak, zgoda. Ale zanim zaczniesz dochodzić swoich praw wspomnij sobie, że należysz do Chrystusa, a On swoim wyznawcom stawia poważne wymagania. Byle kogo nie uzna za swojego.

Czego żąda? Posłuchaj: -„Słyszeliście, że powiedziano: oko za oko, ząb za ząb; a ja wam powiadam: jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw drugi”. To znaczy: za krzywdę nie odpłacaj krzywdą, ale łagodnością, cichością, przebaczeniem, choćby cię to kosztowało, choćbyś musiał walczyć ze sobą. Walcz, bo walki wymagam od ciebie. Tak mówi Chrystus. A ty co mówisz za doznaną krzywdę? Bodaj żeś nogi połamał! Bodaj cię pioruny potrzaskały, bodaj żeś zmarniał, bodaj żeś skonał! Tak poprawia katolicka matka swoją córkę, ojciec syna. Takie napomnienie daje mąż żonie, a żona mężowi. Piekło w rodzinach waszych, piekło całymi dniami…

Bracia! wstyd mi mówić podobne historie tu w świątyni. Ale mówić muszę, bo wam nie wstyd tak mówić każdego nawet dnia w świątyniach domów waszych. Nie Bóg ze swą łagodnością i cichością u was panuje, ale diabeł ze swą mściwością, złośliwością. Gdy krzywdę cierpisz, gdy złość tobą miota nie wzywasz Boga na pomoc, nie polecasz krzywdziciela Bogu. Do diabła się uciekasz, jego prosisz o pomoc: „Bodaj cię raz diabli wzięli!”. I diabeł posłuszny bierze i ciebie i jego w opiekę. I on to nie Bóg ale on, piekielny przyjaciel w domach waszych panuje.

A te klątwy, złorzeczenia, nie są wcale drobnostką. Z nich biorą początek nienawiści nie miesiąc tylko, ale lata całe trwające. A nienawiść to prosta droga do piekła…

(Kazanie na uroczystość św. Szczepana, 26.12.1942 [fragm.], sł. Boży o. Bernard Kryszkiewicz)

Ojciec Pio (św.): Szatan nigdy nie nuży się prowadzeniem wojny ze mną

// Październik 27th, 2010 // Brak komentarzy » // Ojciec Pio (św.)

Słabość mojego istnienia powoduje, że trzęsę się i oblewam zimnym potem. Szatan ze swoimi złośliwymi sztuczkami nigdy nie nuży się prowadzeniem wojny ze mną i atakowaniem mojej maleńkiej twierdzy, oblegając ją ze wszystkich stron. W sumie, szatan jest dla mnie, jak silny wróg, który zdecydował się zdobyć plac boju, nie zadowala się zdobyciem jednej ściany czy jednego bastionu, lecz otacza go ze wszystkich stron, atakuje go w każdym punkcie i w każdym punkcie go dręczy. Mój Ojcze, złośliwe sztuczki szatana napełniają mnie grozą, lecz tylko od samego Pana Boga, przez Jezusa Chrystusa, mam nadzieję, że nigdy nie zostanę pokonany i na zawsze otrzymam łaskę zwycięstwa.

(List do o. Benedykta 4.08.1917 [fragm.], św. Ojciec Pio)

Alfons Maria Liguori (św.): Przeklinanie jest grzechem

// Październik 25th, 2010 // Brak komentarzy » // Myśli i słowa, XVIII wiek

Kto przeklina, grzeszy, bo użycza swego języka szatanowi, a szatan użycza mu swego ducha i złości.

Jan Chryzostom (św.): Jednego tylko winniśmy mieć nieprzyjaciela

// Październik 6th, 2010 // Brak komentarzy » // Pierwsze wieki

Jednego tylko winnyśmy mieć nieprzyjaciela, a mianowicie szatana: z tym wrogiem nigdy nam nie wolno się pojednać. Przeciwko bliźniemu zaś swemu nigdy nie miej w sercu nienawiści, a jeżeli zrodzi się jakaś drobna przeciw niemu uraza, to niech nie trwa dłużej nad dzień jeden i niech nie przekracza kresu dnia. Jeżeli przed wieczorem pozbędziesz się gniewu, uzyskasz choć częściowe odpuszczenie win własnych wobec Boga. Jeżeli zaś dłużej będzie trwać to wzburzenie, widocznie nie było ono wynikiem chwilowego uniesienia, ale powstało ze złości, z występnej myśli, będącej pośredniczką zbrodni.

Cyprian z Kartaginy (św.): Co zostało od nas zabrane i co zostało nam dane

// Wrzesień 16th, 2010 // Brak komentarzy » // Pierwsze wieki

Kiedy wciąż leżałem pogrążony w ciemności i ponurej nocy, skłaniając się raz w jedną to znów w przeciwną stronę, miotany pianą tego pełnego pychy wieku i niepewny swoich chwiejnych kroków, nie wiedząc nic o moim prawdziwym życiu, oddalony od prawdy i światła, uważałem to za trudne zagadnienie – trudne zwłaszcza gdy brałem pod uwagę swój charakter w tamtym czasie – żeby człowiek mógł być zdolny do powtórnych narodzin [jak kolejny Nikodem, por. J 3] – tę prawdę, którą Boże Miłosierdzie ogłosiło dla mojego zbawienia, – i że człowiek przynaglony do nowego życia w kąpieli ze zbawczej wody miałby być zdolnym do odrzucenia tego czym wcześniej był; i, chociaż zachowując całą swoją cielesną strukturę, miałby sam być odmieniony na sercu i duszy.

„Jak – mówiłem – jest możliwa taka zmiana, żeby było nagłe i szybkie wyzbycie się tego wszystkiego co, bądź wrodzone nam zatwardziło się w zepsuciu naszej materialnej natury, bądź nabyte przez nas stało się nałogiem przez długotrwałe przyzwyczajenie? Te rzeczy stały się głęboko i radykalnie wyryte w nas. Czy słyszano kiedyś by nauczył się roztropności ten, kto nawykł do frywolnych uczt i wystawnych przyjęć? Albo ten, który błyszczał złotem i purpurą, i był znany ze swoich kosztownych strojów, ograniczył się kiedyś do zwyczajnego, prostego ubrania? Ktoś, kto odczuwał urok fascesów(1) i miejskich honorów wzdryga się przed staniem się szeregowym i  pogardzanym obywatelem. Człowiek, którego odwiedzają tłumy klientów, któremu godności dodają liczne zgrupowania nadgorliwych kolejkowiczów, uważa to za karę, gdy jest sam. Jest nieuniknionym, i zawsze takim było, że miłość wina wabi, duma nadyma, gniew zapala, zazdrość niepokoi, okrucieństwo pobudza, ambicja daje rozkosz, pożądanie przyspiesza ruinę, z wdziękami które nie wypuszczają ze swojego uścisku”.

Takie były moje częste myśli. A ponieważ sam byłem trzymany w więzach przez niezliczone błędy mojego wcześniejszego życia – od których nie wierzyłem, że mógłbym być wyzwolony – byłem skłonny poddawać się mocno zakorzenionym we mnie wadom; i ponieważ  straciłem nadzieję na lepsze rzeczy, zwykłem ulegać swoim grzechom tak jakby były one faktycznie częścią mnie, i dla mnie właściwe. Jednak potem, przy pomocy wody nowych narodzin, plama minionych lat została zmyta, i światło z góry, łagodne i czyste, zostało wlane do mojego pojednanego serca, – po czym, za pośrednictwem Ducha tchniętego z nieba, drugie narodziny odnowiły mnie do nowego człowieka; – wtedy, w cudowny sposób, wątpliwe rzeczy w jednej chwili zaczęły stawać się dla mnie pewnymi, ukryte objawionymi, ciemne oświeconymi, to co wcześniej wydawało się trudne zaczęło podpowiadać środki własnej realizacji, co wydawało się niemożliwym, możliwym do osiągnięcia; tak że zostałem uzdolniony do zrozumienia, że to co wcześniej, będąc narodzonym z ciała, żyło przez ponawianie grzechów, było z ziemi i ziemskie, ale teraz zaczęło być z Boga, i było ożywiane przez Ducha świętości.

Ty sam z pewnością wiesz i przypominasz sobie tak dobrze jak i ja co zostało od nas zabrane i co zostało nam dane przez tamtą śmierć zła i tamto życie cnoty. Ty sam wiesz to bez mojego mówienia. Jakiekolwiek chlubienie się jest godne nienawiści, a przecież my w rzeczywistości nie możemy się chlubić a jedynie być wdzięczni za to, czego nie przypisujemy ludzkiej cnocie, ale ogłaszamy, że jest darem Boga; więc to, że teraz nie grzeszymy jest początkiem dzieła wiary, tak jak to że grzeszyliśmy wcześniej było skutkiem ludzkiego błędu. Cała nasza moc jest z Boga; Mówię, z Boga. Od Niego mamy życie, od Niego mamy siłę. Mocą pochodząca i zapoczątkowaną przez Niego czynimy, będąc jeszcze na tym świecie, znaki zapowiadające rzeczy przyszłe. Pozwól jedynie aby bojaźń była stróżem niewinności, aby Pan, który ze Swojego Miłosierdzia zajaśniał w naszych sercach w przystępie niebieskiej łaski, mógł zostać zachowany słuszną uległością w gospodzie wdzięcznego umysłu, tak aby pewność którą osiągnęliśmy nie poczęła niedbałości, a stary wróg nie wkradł się ponownie.

Jeśli jednak zachowujesz drogę niewinności, drogę sprawiedliwości, jeśli chodzisz mocnym i niezachwianym krokiem, jeśli, polegając na Bogu, całą swoją siła i całym sercem, będziesz tylko tym czym zacząłeś być, wolność i moc do czynu będzie ci udzielana proporcjonalnie do wzrostu twojej duchowej łaski. Gdyż nie ma, tak jak to jest w przypadku ziemskich korzyści, żadnej miary czy ograniczenia w rozdzielaniu niebiańskiego daru. Duch swobodnie wypływający nie jest miarkowany żadnymi granicami, nie jest zatrzymywany przez jakieś zamknięte zapory wewnątrz wyznaczonej przestrzeni; wypływa On nieustannie, obfity w swoim bogactwie. Niech nasze serce tylko będzie spragnione i gotowe przyjmować: w stopniu w jakim wprowadzimy w nie pojemną wiarę, taka miarą wydobędziemy z niego dla siebie przelewającą się łaskę.

Stamtąd udzielana jest moc, ze skromną czystością, ze  zdrowym umysłem,  z prostotą wyrazu, z nieskazitelną cnotą, która jest zdolna stłumić wirusa trucizn dla uleczenia chorych, usunąć plamy głupich dusz przywróconym zdrowiem, zaoferować pokój tym, którzy są wrogami, odpoczynek gwałtownikom, łagodność niesfornym,  - zaskakującymi groźbami zmusić do ujawnienia się nieczyste i błądzące duchy, które wstąpiły w ciała ludzi by doprowadzić ich do zagłady, zmuszać je ciężkimi ciosami by wyszły z nich, rozciągać je zmagające się, wyjące, jęczące wraz ze zwiększaniem się wciąż odnawianego bólu, pobić je biczami, przypiekać na ogniu: materia jest tam dostarczana, jednak nie widać jej; zadane uderzenia są ukryte, ale kara jest widoczna.

Tak więc, w związku z tym czym już zaczęliśmy być, Duch którego otrzymaliśmy posiada swoją własną wolność działania; skoro w tym nie zmieniliśmy jeszcze naszego ciała i członków, cielesne spojrzenie jest wciąż zaciemnione chmurami tego świata. Jak wspaniałe jest imperium umysłu, i jaką moc on posiada, nie tylko że sam jest on wycofany ze szkodliwych światowych związków, jak ktoś kto jest oczyszczony i nieskazitelny nie może znieść zmazy wrogiego wtargnięcia, ale że staje się ciągle większy i potężniejszy w swojej mocy, tak że swoim wpływem może sprawować rządy nad całą władczą hordą atakujących przeciwników!

(Do Donata, 3-5, św. Cyprian z Kartaginy).

1. fasces
(łac.) wiązka rózg z przymocowaną wewnątrz siekierą; w starożytnym Rzymie f. noszony był przez obstawę wysokich urzędników państwowych stanowiąc symbol ich władzy

Przeciwko szóstemu przykazaniu…

// Czerwiec 9th, 2010 // Brak komentarzy » // Jan Maria Vianney (św.)

Przeciwko szóstemu przykazaniu wykraczają ludzie: myślami pragnieniami, spojrzeniami, słowami, uczynkami i sytuacjami. Najpierw myślami. Zła myśl jest grzeszna wtedy, gdy nad jakąś nieskromną rzeczą, odnoszącą się do nas samych lub do innych dobrowolnie się zastanawiamy: chociaż nie mamy jeszcze ochoty zrealizowania tej myśli, to jednak pełzamy nią po tych brudnych i nieprzyzwoitych tematach. Przy spowiedzi trzeba zawsze mówić, jak długo myśleliście o jakiejś niemoralnej rzeczy; trzeba też wyznać, czy powracaliście myślą do jakiejś nieprzyzwoitej rozmowy, grzesznej poufności albo czegoś, coście widzieli. Zły duch stawia wam przed oczami rozmaite nieskromne rzeczy, bo liczy, że nakłoni was przynajmniej do grzechu myślą.

Grzeszymy także pragnieniami. Różnica między myślą a pragnieniem polega na tym, że pragnienie dąży do wykonania tego, o czym się myśli. Pragnieniem grzeszy ten, kto grzech nieczysty chce popełnić, kto szuka do tego okazji. Oczywiście przy spowiedzi trzeba powiedzieć, czy takie pragnienie było jeszcze ukryte w głębi duszy, czy też już używaliśmy jakichś środków do jego spełnienia, czy molestowaliśmy kogoś, mając złe intencje; potem: kogo chcieliśmy nakłonić do złego – czy brata, czy siostrę, czy dziecko, czy matkę, czy siostrzenicę, czy bratanicę, czy kuzyna.  Gdyby ktoś z własnej winy nie wyznał takich okoliczności, to jego spowiedź nie miałaby żadnej wartości. Oczywiście nie trzeba nikogo wymieniać z nazwiska. Ale gdyby ktoś nie wyznał, że dopuścił się czegoś nieuczciwego z bratem czy siostrą, a tylko oskarżyłby się ogólnikowo: „zgrzeszyłem przeciwko cnocie czystości” – to takie wyznanie na pewno nie byłoby wystarczające.

Maria od Jezusa Ukrzyżowanego (bł.): Czas błędów i nabożeństwo do Ducha Świętego

// Czerwiec 8th, 2010 // Brak komentarzy » // Maria od Jezusa Ukrzyżowanego (bł., wł. Mariam Baouardy), Myśli i słowa

Świat i wspólnoty zakonne poszukują nowości w nabożeństwach, a zaniedbują prawdziwe nabożeństwo do Pocieszyciela. To dlatego tkwią w błędzie, w rozłamach, to dlatego nie ma ani pokoju, ani światła. Nie wzywa się Światła, jak winno być wzywane, a ono właśnie objawia nam prawdę. Zaniedbuje się tego nawet w seminariach… Trwają prześladowania, zazdrość pomiędzy wspólnotami zakonnymi. To dlatego świat jest w ciemnościach. Każdy – w świecie czy we wspólnotach – kto będzie wzywał Ducha Świętego, nie umrze w błędzie. Każdy kapłan, który będzie szerzył to nabożeństwo, otrzyma światło, gdy będzie mówił o tym innym.

Zostało mi powiedziane, że w całym świecie należy ustanowić to, by każdy kapłan raz w miesiącu odprawiał Mszę św. do Ducha Świętego. I ci wszyscy, którzy będą w niej uczestniczyć, otrzymają szczególne łaski i światła. Powiedziano mi ponadto, że nadejdzie dzień, kiedy szatan będzie wykoślawiać obraz naszego Pana i Jego słowa w osobach żyjących w świecie, kapłanach i zakonnicach. Ale ten, kto będzie wzywał Ducha Świętego, odkryje błąd. Widziałam też tyle rzeczy na temat tego nabożeństwa, że można by napisać grube tomy, ale ja nie potrafię o tym mówić. A ponadto jestem nieuczona, która nie umie ani czytać, ani pisać. Pan odkryje to światło temu, komu zechce…

List do prostytutki z Perugii

// Marzec 16th, 2010 // Brak komentarzy » // Katarzyna ze Sieny (św., wł. Caterina Benincasa)

Św. Katarzyna ze SienyNajdroższa córko w Chrystusie, słodkim Jezusie. Ja, Katarzyna, sługa i niewolnica sług Jezusa Chrystusa, piszę do ciebie w drogocennej Krwi Jego, pragnąc ujrzeć, jak uczestniczysz we Krwi Syna Bożego, gdyż bez Krwi nie możesz mieć życia. A kim są ci, którzy mają dostęp do Krwi? Są to ludzie żyjący w świętej i dobrej bojaźni Bożej. Jeśli ktoś boi się Boga, woli raczej umrzeć, niż śmiertelnie Go obrazić.

Córko moja, płaczę i ubolewam nad tym, że ty, stworzona na obraz i podobieństwo Boga, odkupiona Jego drogocenną Krwią, nie zważasz na twą godność ani na wielką cenę, jaką za ciebie zapłacono. Wydaje się bowiem, że leżysz w błocie nieczystości, zachowując się jak prosię, które z lubością tarza się w błocie. Stałaś się, córko, sługą i niewolnicą grzechu. Twoim panem jest szatan i jemu służysz dniem i nocą. Pamiętaj, że zawsze pan daje słudze to, co sam posiada. Jeżeli zatem służysz szatanowi, masz udział w tym, co jego.

A cóż ma szatan, moja córko? Ciemność, burze, gorycz, ból, udrękę i klęski. Tam, gdzie on przebywa, słychać płacz i zgrzytanie zębów, tam dusza pozbawiona jest oglądania Boga, a tylko oglądanie Go zapewnia jej szczęście. Owego szczęścia zostały pozbawione szatany przez ich pychę oraz ci wszyscy, którzy spełniają ich wolę. Jest to najgorsza kara, jaka spada na duszę skażoną nieprawością grzechów śmiertelnych. A język nie potrafi opisać ich brzydoty.

(List do prostytutki z Perugii, św. Katarzyna ze Sieny)

Wyrafinowane sposoby działania demona

// Grudzień 30th, 2009 // Brak komentarzy » // Teresa od Jezusa (św.)

Jeśli dusza pozostaje [wielce] zgodna z wolą Boga, to w jaki sposób może ona zostać oszukana, skoro w niczym nie chce czynić swojej [własnej woli]?

Jeśli ta dusza [rzeczywiście] pozostaje nieustannie wczepiona w wolę Boga, to jest oczywiste, że nie zagubi się. Jednak przychodzi demon z wielce wyrafinowanymi sposobami i pod pozorem dobra powoli, w drobnych rzeczach, podważa [to wczepienie duszy w wolę Boga], coraz bardziej wplątując ją w pewne [sprawy], które on wmawia jej, że nie są złe. I tak stopniowo, zaciemniając jej rozum i czyniąc letnią wolę, powoduje w niej wzrost miłości własnej, aż do tego stopnia, że [przechodząc] od jednej [sprawy] do drugiej, oddala [duszę] coraz bardziej od woli Boga, a przybliża ją do swojej własnej [woli].

(Zamek wewnętrzny, 5M 4,7-8)

Franciszek z Asyżu (św.): Diabeł a radość

// Grudzień 24th, 2009 // Brak komentarzy » // Myśli i słowa, Średniowiecze

Jest to największy tryumf diabła, gdy potrafi sługę Bożego pozbawić ducha radości

(św. Franciszek z Asyżu)