Wpisy otagowane ‘posłuszeństwo’

Benedykt XVI: Benedykt chciał przypodobać się tylko Bogu

// Lipiec 11th, 2011 // Brak komentarzy » // Pierwsze wieki

Drodzy bracia i siostry,

chciałbym dziś mówić o św. Benedykcie – założycielu zachodniego monastycyzmu, a także patronie mego pontyfikatu. Zacznę słowami św. Grzegorza Wielkiego, który pisze o św. Benedykcie: „Mąż Boży, który zabłysnął na tej ziemi wieloma cudami, w nie mniejszym stopniu zajaśniał wymową w wykładaniu swojej nauki” (Dial. II, 36). Słowa te wielki papież napisał w 592 roku; święty mnich zmarł zaledwie 50 lat wcześniej i żył jeszcze w pamięci ludzi, a zwłaszcza w kwitnącym zakonie, który założył. Święty Benedykt z Nursji swoim życiem i dziełem wywarł zasadniczy wpływ na rozwój cywilizacji i kultury europejskiej.

Najważniejszym źródłem na temat jego życia jest druga księga Dialogów św. Grzegorza Wielkiego. Nie jest to biografia w klasycznym tego słowa znaczeniu. Zgodnie z ideami swego czasu chciał on ukazać na przykładzie konkretnego człowieka – właśnie św. Benedykta – szczyty kontemplacji, jakie może osiągnąć ten, kto zdaje się na Boga. Daje nam zatem wzór ludzkiego życia jako wspinania się na szczyty doskonałości. Św. Grzegorz Wielki mówi też w tej księdze Dialogów o licznych cudach, jakich dokonywał Święty i także tutaj pragnie nie tylko opowiedzieć o czymś dziwnym, lecz pokazać, jak Bóg, upominając, pomagając a nawet karząc, interweniuje w konkretnych sytuacjach życia człowieka. Chce ukazać, że Bóg nie jest daleką hipotezą, postawioną na początku świata, lecz jest obecny w życiu człowieka, każdego człowieka.

Tę perspektywę „biografa” wyjaśnić można także w świetle ogólnego kontekstu owych czasów: na przełomie V i VI wieku świat był wstrząsany strasznym kryzysem wartości i instytucji, wywołanym przez upadek Cesarstwa Rzymskiego, przez najazd nowych ludów i upadek obyczajów. Ukazując św. Benedykta jako „jasną gwiazdę”, Grzegorz chciał wskazać w tej wstrząsającej sytuacji, właśnie tu, w Rzymie, drogę wyjścia z „mrocznej nocy historii” (por. Jan Paweł II, Nauczanie, II/1, 1979).

Rzeczywiście, dzieło Świętego, a zwłaszcza jego Reguła, miały wnieść prawdziwy zaczyn duchowy, który odmienił w ciągu stuleci, przekraczając granice jego ojczyzny i jego czasów, oblicze Europy, wzbudzając po upadku jedności politycznej, jaką stworzyło Cesarstwo, nową jedność duchową i kulturową, jedność wiary chrześcijańskiej, podzielanej przez narody kontynentu. Tak narodziła się rzeczywistość, którą nazywamy „Europą”.

Św. Benedykt przyszedł na świat około 480 roku. Pochodził, tak mówi św. Grzegorz, „ex provincia Nursiae” – z regionu Nursji. Jego dobrze sytuowani rodzice wysłali go na studia do Rzymu. Nie zatrzymał się on jednak długo w Wiecznym Mieście. Jako w pełni wiarygodną przyczynę jego wyjazdu Grzegorz wymienia fakt, że młody Benedykt był pełen niesmaku dla stylu życia wielu swoich kolegów ze studiów, którzy żyli w sposób rozwiązły i nie chciał popełnić tych samych błędów, co oni. Chciał przypodobać się tylko Bogu; „soli Deo placere desiderans” (II Dial., Prol 1). I tak, jeszcze przed zakończeniem nauki, Benedykt opuścił Rzym i wybrał samotność w górach na wschód od miasta. (więcej…)

Paweł od Krzyża (św.): Żyć w posłuszeństwie Bogu

// Lipiec 10th, 2011 // Brak komentarzy » // Myśli i słowa, Paweł od Krzyża (św., wł. Paweł Daneo)

Powinniśmy kochać Boga nawet wtedy, gdy nas chłoszcze. Gdybym mógł nawet uchylić się od Jego sprawiedliwych ciosów, nigdy bym tego nie uczynił, pragnę zawsze i pod każdym względem żyć w posłuszeństwie Bogu.

Aniela Salawa (bł.): Przeszkody

// Czerwiec 21st, 2011 // Brak komentarzy » // Aniela Salawa (bł.)

Kilka razy zrozumiałam doświadczalnie, jak wielka jest doskonałość, do której Pan Bóg dusze przeznacza i jakie są przeszkody, że one do niej nie dochodzą: przeważnie bardzo delikatne lenistwo duchowe, trwoga przed pracą i brak posłuszeństwa łasce i przełożonemu.

(Dziennik [fragm.], bł. Aniela Salawa)

Katarzyna ze Sieny (św.): Stworzyłem was bez was, lecz nie zbawię was bez was.

// Kwiecień 29th, 2011 // Brak komentarzy » // Katarzyna ze Sieny (św., wł. Caterina Benincasa)

Cała wiara wasza oparta jest na posłuszeństwie i przez posłuszeństwo okazujecie, że jesteście wierni. Dla wszystkich bez wyjątku Prawda moja ustanowiła przykazania prawa. Najważniejszym z nich jest: kochać Mnie nade wszystko, a bliźniego jak siebie samego. Ten przepis jest tak ściśle związany z wszystkimi innymi, że nie można przestrzegać jednego, nie przestrzegając wszystkich innych, ani zaniedbywać jednego bez uchybienia wszystkim(por. Mt 22, 37-40). Kto przestrzega pierwszego, przestrzega wszystkich. Jest wierny Mi i bliźniemu, kocha Mnie i trwa w miłości do mego stworzenia. Tym samym jest posłuszny, poddaje się przykazaniom prawa i stworzeniom dla Mnie, znosząc z pokorą i cierpliwością wszystkie cierpienia i obelgi ze strony bliźniego.

Posłuszeństwo to jest tak wzniosłe, że przez nie otrzymujecie łaskę, jak przez nieposłuszeństwo ściągacie na siebie śmierć (por. Rz 5,19). Lecz nie dość, aby mieszkało tylko w mym Słowie, wy też musicie go przestrzegać. Rzekłem ci już, że jest ono kluczem, który otworzył niebo, i klucz ten, Syn mój, powierzył rękom namiestnika swego. Namiestnik ten wkłada go w ręce każdego z was, gdy przyjmując chrzest, przyrzekacie wyrzec się diabła, świata, jego wspaniałości i rozkoszy. Przez tę obietnicę uległości każdy otrzymuje klucz posłuszeństwa, każdy posiada go na własny użytek, jest to jeden i ten sam klucz Słowa. Jeśli człowiek w świetle wiary, ręką miłości, nie otworzy tym kluczem bramy nieba, nie wstąpi doń nigdy, choć Słowo moje otworzyło już tę bramę. Stworzyłem was bez was, lecz nie zbawię was bez was.

Winniście nosić w ręce ten klucz; winniście kroczyć, nie siedzieć. Naprzód, drogą wskazaną przez mą Prawdę! Nuże, porzućcie rzeczy skończone, do których lgniecie sercem, jak czynią głupcy, którzy naśladują starego człowieka, pierwszego swego rodzica, i rzucają w błoto nieczystości klucz posłuszeństwa, spaczywszy go rdzą miłości własnej. Przyszło Słowo, mój Syn Jednorodzony, który wziął w rękę ten klucz posłuszeństwa, oczyścił go w ogniu Boskiej miłości, wydobył go z błota, by obmyć swą krwią, wyprostował go mieczem sprawiedliwości, gdy na kowadle swego ciała naprawiał nieprawości wasze. Wykuł go tak doskonale, że choćby człowiek uszkodził swój klucz własnowolnie, może naprawić go sam swą wolną wolą, z pomocą mej łaski, posługując się tymi samymi narzędziami.

O człowiecze, ślepcze nad ślepcami! Zepsuwszy ten klucz, nie zatroszczysz się nawet, aby go naprawić! Czy myślisz, że nieposłuszeństwo, które zamknęło niebo, otworzy ci je? Czy sądzisz, że pycha, która zeń została strącona, znajdzie doń dostęp? Czy mniemasz, że w podartej i brudnej szacie wpuszczą cię na gody weselne? Czy wierzysz, że siedząc związany pętami grzechu śmiertelnego, zdołasz tam dojść i bez klucza otworzyć bramę? Nie wyobrażaj sobie tego, bo zawiedziesz się. Musisz zerwać więzy, musisz dźwignąć się z grzechu śmiertelnego przez świętą spowiedź połączoną ze skruchą serca, z zadośćuczynieniem i obietnicą niegrzeszenia więcej. Zrzucisz wtedy brudne i szpetne odzienie, przywdziejesz  szatę godową i pospieszysz w świetle wiary, z kluczem posłuszeństwa w ręku, otworzyć bramę. Przywiąż, przywiąż do tego klucza sznur samozaparcia, pogardy dla siebie i dla świata; przytrocz ten klucz do woli mojej, twego Stwórcy, z tej woli uczyń sobie pas i opasz się nim, abyś nie zgubił klucza (por. Iz 11,5).

Wiedz, córko moja, że wielu wzięło ten klucz posłuszeństwa, ujrzawszy w świetle wiary, iż bez niego nie mogą uniknąć potępienia wiecznego. Trzymają go jednak w ręce, bez pasa i bez sznura, na który ma być nawleczony. To znaczy, że nie oblekli się doskonale w chęć podobania się Mnie: podobają się jeszcze  sobie samym; nie postarali się o sznur samozaparcia, nie chcąc by uważano ich za nic, przywiązują zbytnią wagę do pochwał ludzkich. Ci bliscy są postradania klucza, ledwo dotknie ich jakieś cierpienie lub udręczenie duchowe czy cielesne; często, gdy rozluźni się ręka świętego pragnienia, tracą go. Właściwie nie tracą go, lecz gubią, bo jeśli chcą, mogą go odnaleźć, póki żyją, lecz jeśli nie chcą, nie odnajdują go nigdy. Co wykazuje im, że go zgubili? Niecierpliwość, bo cierpliwość i posłuszeństwo są nierozdzielne. Kto nie jest cierpliwy, dowodzi tym samym, że posłuszeństwo nie mieszka w jego duszy.

Franciszek Libermann (sł. Boży): Nie wyprzedzaj swojego Przewodnika

// Marzec 21st, 2011 // Brak komentarzy » // XIX Wiek

Jedną z największych przeszkód, jaką spotykamy na drodze do doskonałości, jest owo pośpieszne i niespokojne pragnienie postępu i posiadania cnót, których wyraźnie jesteśmy pozbawieni. Przeciwnie, właściwym środowiskiem zdecydowanego postępu – i to dużymi krokami – jest cierpliwość, spokój i wyciszenie zaburzeń wszelakich…

Nie wyprzedzaj swojego Przewodnika, aby nie zagubić się i nie znaleźć się obok drogi, jaką On ci wyznacza, bo wtedy, zamiast dojść bezpiecznie, wpadasz w przepaść. Przewodnikiem tym jest Duch Święty. Wyprzedzasz Go swoim pośpiechem i swoimi niepokojami, swoimi zniechęceniami i swoimi zniecierpliwieniami pod pretekstem szybszego posuwania się do przodu. I co dzieje się? Podążasz obok drogi, tam gdzie teren jest twardy i bardziej szorstki, więc nie tylko nie idziesz do przodu, ale cofasz się, a przynajmniej tracisz czas.

(List [fragm.], sł. Boży Franciszek Libermann)

Hanibal Maria di Francia (św.): Co oznacza umartwienie?

// Luty 4th, 2011 // Brak komentarzy » // XX/XXI Wiek

Co oznacza umartwienie? To znaczy skazać na śmierć namiętność i zmysły. Musimy umartwiać nasze opinie i wolę. Bycie oderwanym od własnej woli i opinii, nawet w najmniejszych rzeczach, czyni duszę łagodną i uległą woli Bożej. Bóg może dysponować takimi duszami tak jak chce.

Maria od Opatrzności (bł., wł. Eugenia Smet): Nie mam żadnych planów, chcę tylko wypełniać Jego wolę

// Styczeń 20th, 2011 // Brak komentarzy » // XIX Wiek

Nigdy nie pytaj mnie co zamierzam zrobić. Sama tego nie wiem. Robię to, czego sobie życzy Bóg. Nie mam żadnych planów, chcę tylko wypełniać Jego wolę, a co jest najbardziej zadziwiające, to że Nasz drogi Pan prawie zawsze nakazuje mi przeciwieństwo tego, co bym zrobiła, gdybym kierowała się własnym sercem.

Ignacy Antiocheński (św.): Kiedy jesteście posłuszni waszemu biskupowi…

// Styczeń 12th, 2011 // Brak komentarzy » // Pierwsze wieki

Kiedy bowiem jesteście posłuszni waszemu biskupowi jak [samemu] Jezusowi Chrystusowi, to w moich oczach nie żyjecie już według ludzkiego sposobu myślenia, lecz według [myśli] Jezusa Chrystusa, który dla nas umarł – byście uwierzywszy w śmierć Jego uniknęli śmierci.

Jest zatem rzeczą konieczną, abyście – tak, jak to czynicie – nie robili nic bez waszego biskupa, lecz abyście byli posłuszni także i kapłanom niby Apostołom Jezusa Chrystusa, który jest naszą nadzieją. W Nim się znajdziemy, jeśli tak właśnie żyć będziemy. Trzeba też, aby i diakoni, będący sługami tajemnic Jezusa Chrystusa, podobali się wszystkim na wszelki sposób (…).

Podobnie niechaj wszyscy szanują diakonów jak [samego] Jezusa Chrystusa, a także biskupa, który jest obrazem Ojca, i kapłanów jak Radę Boga i Zgromadzenie Apostołów: bez nich nie można mówić o Kościele.

(List do kościoła w Tralleis [fragm.], św. Ignacy Antiocheński)

Franciszka Siedliska (bł.): Zbliżmy się do żłóbka Chrystusa Pana

// Grudzień 29th, 2010 // Brak komentarzy » // Maria od Pana Jezusa Dobrego Pasterza (bł., wł. Franciszka Siedliska)

Zbliżmy się wszystkie w jednej złączone miłości Serca Bożego, zbliżmy się do żłóbka Chrystusa Pana. Ale pamiętajmy na to, że aby usłyszeć głos Bożej Dzieciny i zrozumieć Ją trzeba być duszami modlitwy, duszami skupionymi, cichymi, żyjącymi Panem Bogiem. Trzeba mieć delikatne ucho, aby usłyszeć głos Boży, serce pełne dobrej woli, by przyjąć Jego święte nauki, a zarazem wielką potulność, wielką gotowość, aby spełnić wszystko, czego Boża Dziecina od nas żądać może, bo wszystko, czego pragnie dla nas Pan, pragnie z miłości, dla naszego szczęścia, dla naszego zbawienia.

(List do sióstr, 22.12.1891 r., bł. Franciszka Siedliska)

Angela Truszkowska (bł.): Jestem przepełniona radością

// Listopad 22nd, 2010 // Brak komentarzy » // XIX Wiek

Gdy weszłam za klauzurę, miałam w sobie więcej obaw niż zapału. Nie odczuwałam tej radości, jaka wprawiała w zachwyt inne siostry. Zgodziłam się na to życie chętnie i bez żadnej trudności, bo je wybrałam przez posłuszeństwo. Od tego czasu upłynął już cały miesiąc, a ten okres wydaje mi się tak krótki! Gdy się jest szczęśliwym, czas mija szybko. Tak jest i ze mną – dlatego tracę poczucie czasu.

Tak, Ojcze, mówię Ci to „tak”,  jakby mnie zapytał sam Chrystus Pan. Doznaję takiego szczęścia, jakiego nigdy nie zaznałam ani w świecie, ani od czasu mego poświęcenia się Bogu. Nie potrafię sobie wytłumaczyć, skąd się to bierze, bo mój stan wewnętrzny, że tak powiem, nic się nie zmienił. Zawsze ta sama oschłość, to samo przygnębienie, ten sam smutek i uczucie tak wielkiego lęku, że mnie nieraz opuszczają siły fizyczne i doznaję gwałtownego bólu serca. A jednak, Ojcze, idąc tą drogą, jestem przepełniona radością…

Moja modlitwa jest zawsze jednako oschła, bez żadnej pociechy. Muszę się zmuszać do pójścia na modlitwę, a jednak ta modlitwa pociąga mnie z nieodpartą siłą. Spędzam w chórze nie tylko większą część dnia, ale także i nocy… Zdarza mi się powracać do celi dopiero koło 3-ciej nad ranem [o 4-tej był dzwonek na wstawanie - przyp. red.]. Co prawda, zdarza mi się czasem zdrzemnąć w kaplicy, ale myślę, że Bóg mi wybaczy to lenistwo… Z góry cieszę się jak dziecko na te nocne czuwania. Byłaby to dla mnie wielka przykrość, gdybym musiała z nich zrezygnować. To mnie trzyma przy życiu! Ojcze! Proszę mi ich nie odbierać… Ojciec dobrze wie, że wybrałam ten rodzaj życia nie z własnej woli, ale przez posłuszeństwo. Toteż uczynię wszystko, co mi Ojciec powie!

(List do o. Honorata Koźmińskiego, 11.1860 [fragm.], bł. Angela Truszkowska)

Franciszek z Asyżu (św.): Prawdziwe posłuszeństwo

// Sierpień 31st, 2010 // Brak komentarzy » // Franciszek z Asyżu (św., wł. Jan Bernardone)

Tak, jak umiem, mówię ci o sprawach twej duszy, że to wszystko, co przeszkadza ci kochać Pana Boga i jakikolwiek [człowiek] czyniłby ci przeszkody albo bracia lub inni, także gdyby cię bili, to wszystko powinieneś uważać za łaskę. I tego właśnie pragnij, a nie czego innego. I to przez prawdziwe posłuszeństwo wobec Pana Boga i wobec mnie, bo wiem na pewno, że to jest prawdziwe posłuszeństwo.

I kochaj tych, którzy sprawiają ci te trudności. I nie żądaj od nich czego innego tylko tego, co Bóg ci da. I kochaj ich za to; i nie pragnij, aby byli lepszymi chrześcijanami. I niech to ma dla ciebie większą wartość niż życie w pustelni. I po tym chcę poznać, czy miłujesz Pana i mnie, sługę Jego i twego: jeżeli będziesz tak postępował, aby nie było takiego brata na świecie, który, gdyby zgrzeszył najciężej, a potem stanął przed tobą, żeby odszedł bez twego miłosierdzia, jeśli szukał miłosierdzia. A gdyby nie szukał miłosierdzia, to ty go zapytaj, czy nie pragnie przebaczenia. I choćby tysiąc razy potem zgrzeszył na twoich oczach, kochaj go bardziej niż mnie, abyś go pociągnął do Pana; i zawsze bądź miłosierny dla takich.

(List do ministra, św. Franciszek z Asyżu)

Maria od Jezusa Ukrzyżowanego (bł.): Jeśli słyszałabym głos i Boga, i Kościoła, to wolałabym słowo Kościoła od słowa Boga

// Sierpień 25th, 2010 // Brak komentarzy » // Maria od Jezusa Ukrzyżowanego (bł., wł. Mariam Baouardy)

Drogi, umiłowany Ojcze,

w kopercie od Ciebie otrzymałam list od czcigodnego proboszcza z Saint Palais. Ponieważ nie potrafię pisać sama, wyjdzie na to samo, gdy odpowiem mu przez Ciebie. Możesz powiedzieć temu wspaniałemu księdzu, którego bardzo kocham w Bogu, że modlę się za niego i polecam się jego modlitwom. Modlę się również za jego dzieła.

Tak, jak już mówiłam ojcu Bordacharowi, uważam, że wszystko, o czym mi mówił, jest diabelskie, że jest to próba podszycia się pod Matkę Bożą z Lourdes. Od początku miałam takie przeczucie. Diabeł może robić wiele rzeczy, które wydają się cudowne. A wiara osób, które przychodzą prosić Najświętszą Pannę o łaski, może spowodować, że zostaną wysłuchane, gdyż Bóg i Najświętsza Panna słyszą je i tam, i wszędzie.

Nie mam światła, a to, co mówię, jest moją myślą. Nasza Matka Kościół Święty, który jest samą mądrością, wypowie się na ten temat. W tej sprawie Duch Święty jest z Kościołem, a nie ze mną. To nie na mnie należy się zdawać w tej sprawie, ale na Kościół. Jeśli słyszałabym głos i Boga, i Kościoła, to wolałabym słowo Kościoła od słowa Boga. Oto moja doktryna, drogi Ojcze. Żegnaj drogi, ukochany Ojcze, módl się za mnie i pobłogosław mi.

s. Maria od Jezusa Ukrzyżowanego,
zakonnica karmelitanka niegodna

(List do o. Estrate’a, 26.08.1877 r., bł. Maria od Jezusa Ukrzyżowanego)

Joanna Franciszka de Chantal (św.): Szczęśliwy dzień

// Sierpień 12th, 2010 // Brak komentarzy » // XVII Wiek

Niech żyje + Jezus!

Jak prędko mogę się spodziewać szczęśliwego dnia, w którym nieodwołalnie ofiaruję siebie mojemu Bogu? On tak bardzo napełnił mnie myślą należenia całkowicie do Niego, która ukazała się mi w tak wspaniały i pełen mocy sposób, że, jeśli moje emocje miałyby trwać w obecnym stanie, nie mogłabym żyć poddana takiej ich intensywności. Nigdy wcześniej nie miałam tak płomiennej miłości ani pragnienia ewangelicznego życia i większej doskonałości – do której jestem wzywana przez Boga. To co odczuwam na tym punkcie jest prawie niemożliwe do wyrażenia w słowach.

Jednak, niestety! Moje postanowienie bycia bardzo wierną ogromowi miłości tego Boskiego Zbawiciela jest równoważone przez uczucie mojej niezdolności do odpowiedzenia na nią. Oh, jak bolesną dla miłości jest ta bariera niemocy! Jednak czemu tak o tym mówię? Postępując w ten sposób pomniejszam, jak mi się wydaje, ten dar Boga, który wzywa mnie do życia w doskonałym ubóstwie, w pokornym posłuszeństwie i w nieskazitelnej czystości.

(List do św. Franciszka Salezego, Annecy 1611, św. Joanna Franciszka de Chantal )

Posłuszeństwo bł. Anieli Salawy

// Sierpień 1st, 2010 // Brak komentarzy » // Aniela Salawa (bł.)

Wiem, że Aniela Salawa dobrze wykonywała swoje obowiązki, była posłuszna swym chlebodawcom. Tego i mnie uczyła, bo pamiętam jak mnie upominała, że mam mieć ślepe posłuszeństwo dla państwa mojego: „Choćbyś wiedziała, że się mylą, uwierz i nigdy swojej woli nie chciej spełniać, choćby ci nie wiem jak było przykro. Bo przez to prędzej się zbliżysz do Pana Jezusa, do zjednoczenia z Nim”.

(Zeznania Julii Janczak, bliskiej przyjaciółki Anieli Salawy, w procesie informacyjnym przyszłej błogosławionej)

Arnold Janssen (św.): Posłuszeństwo

// Maj 11th, 2010 // Brak komentarzy » // XX/XXI Wiek

Jakkolwiek przełożony nie powinien kierować się przeświadczeniem, że każda wydana przez niego decyzja zgodna jest z wolą Bożą to w każdym razie wolą Bożą jest, aby poddani byli posłuszni.