Wpisy otagowane ‘pokuta’

Bernard z Clairvaux (św.): Woń skruchy

// Marzec 24th, 2012 // Brak komentarzy » // Średniowiecze

Przyrządza ją [woń skruchy] dusza obciążona licznymi przestępstwami, gdy zastanawiając się nad swoim postępowaniem, zbiera, gromadzi i miażdży w moździerzu swego sumienia nieprzeliczone mnóstwo różnych grzechów, następnie wrzuca je do kotła swego gorącego serca i gotuje w ogniu pokuty i bólu. Może wówczas powtórzyć za prorokiem: Serce w mym wnętrzu rozgorzało; gdy rozważałem, zapłonął w nim ogień (Ps 39,4). Składników do tej woni nie trzeba szukać daleko. Bez trudu znajdziemy je u siebie i zbierzemy w obfitości w naszym ogródku, ilekroć będą nam potrzebne. Albowiem, pomijając złudzenia, któż nie ma do swojej dyspozycji wystarczającej liczby grzechów i nieprawości na swoim koncie?

(In Cant. Sermo, X, 57, św. Bernard z Clairvaux)

Polikarp ze Smyrny (św.): Młodzi niech będą bez zarzutu

// Luty 23rd, 2012 // Brak komentarzy » // Pierwsze wieki

Młodzi niech będą bez zarzutu w każdej sprawie, przede wszystkim strzegąc czystości i powstrzymując się od zła wszelkiego. Dobrą jest zaiste rzeczą odciąć się od pożądań tego świata, bo wszelkie pożądania walczą przeciw duchowi, i ani rozpustnicy, ani rozwiąźli, ani mężczyźni współżyjący ze sobą nie odziedziczą królestwa Bożego, ani ci, co czynią rzeczy niewłaściwe. Dlatego też młodzi muszą stronić od tego wszystkiego oraz być poddani kapłanom i diakonom jak Bogu i Chrystusowi.

(List do Filipian [fragm.], św. Polikarp ze Smyrny)

Klara z Asyżu (św.): Gdy najwyższy Ojciec niebieski raczył oświecić moje serce swoją łaską, abym czyniła pokutę…

// Sierpień 11th, 2011 // Brak komentarzy » // Średniowiecze

Gdy najwyższy Ojciec niebieski raczył oświecić moje serce swoją łaską, abym czyniła pokutę za przykładem i według nauki świętego naszego Ojca Franciszka, niedługo po jego nawróceniu przyrzekłam mu wraz z moimi siostrami dobrowolne posłuszeństwo. Święty zaś Ojciec, widząc, że nie obawiałyśmy się ani ubóstwa, ani pracy, ani trudów, ani poniżenia, ani pogardy świata, że uważałyśmy je raczej za rozkosz, powodowany miłością napisał nam taki sposób życia:

„Ponieważ z natchnienia Bożego zostałyście córkami i służebnicami najwyższego i największego Króla, Ojca niebieskiego, i zaślubiłyście się Duchowi Świętemu, wybierając życie według doskonałości Ewangelii świętej, pragnę i przyrzekam osobiście — przez moich braci — otoczyć was, tak jak ich, serdeczną troską i szczególnym staraniem”. Dopóki sam żył, wypełniał sumiennie tę obietnicę i chciał, aby bracia zawsze ją wypełniali.

Abyśmy zaś nigdy nie odstąpiły od przyjętego ubóstwa, ani my, ani siostry, które po nas przyjdą, jeszcze raz, na krótko przed śmiercią, napisał nam ostatnią swoją wolę tymi słowami: „Ja, maluczki brat Franciszek, pragnę naśladować życie i ubóstwo Najwyższego Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego Najświętszej Matki, i wytrwać w nim aż do końca (por. Mt 10, 22). I proszę was, moje panie, i radzę wam, abyście zawsze trwały w tym najświętszym życiu i ubóstwie. I strzeżcie się bardzo, abyście nigdy żadnym sposobem nie odstąpiły od niego pod wpływem czyjejś nauki lub rady”.

I tak jak ja z moimi siostrami starałam się przestrzegać świętego ubóstwa, przyobiecanego Panu Bogu i świętemu Franciszkowi, tak również opatki, które po mnie obejmują urząd i wszystkie siostry są zobowiązane nienaruszenie je zachowywać aż do końca, mianowicie: ani osobiście, ani za pośrednictwem innej osoby nie przyjmować i nie mieć posiadłości lub własności, ani czegokolwiek, co można by rozumnie nazwać własnością, chyba tylko tyle ziemi, ile wymaga stosowne życie w odosobnieniu klasztornym; ziemia ta ma być uprawiana tylko jako ogród, na potrzeby sióstr.

(Sposób życia ubogich sióstr, r. 6, św. Klara z Asyżu)

Bonawentura z Bagnoregio (św.): Duszo moja, rozważ z lękiem, co będzie z tobą w dzień ostateczny

// Lipiec 15th, 2011 // Brak komentarzy » // Średniowiecze

O duszo [...] powinnaś wiedzieć, że chociaż straszne jest rozmyślanie o śmierci, to sądzę, że myślenie o Sądzie Ostatecznym jest nie mniej straszne, gdyż wtedy nikt nie będzie mógł zmylić mądrości, złamać sprawiedliwości, nakłonić łagodności, uchylić wyroku, uniknąć kary i słusznej zapłaty. Przeto, duszo moja, rozważ z lękiem, co będzie z tobą w dzień ostateczny, kiedy sumienie będzie cię oskarżać z twych myśli, kiedy żywioły będą cię oskarżać za twe uczynki, kiedy przeciw tobie krzyż stanie na świadectwo, bicze będą krzyczeć, rany się przedstawią, gwoździe mówić będą, blizny będą się skarżyć.

„O jaki ucisk! Tu będą grzechy oskarżające, tam straszna sprawiedliwość, we wnętrzu palące sumienie, w dole okropna otchłań piekła, u góry zagniewany Sędzia sprawiedliwego sądu, na zewnątrz gorejący świat, wewnątrz przerażająca sprawiedliwość sędziego. A jeśli wówczas sprawiedliwy zaledwie się zbawi, to gdzie znajdzie się bezbożny i grzesznik? (1 P 4,18). Ukrycie się będzie niemożliwe, ujawnienie się nie do zniesienia”. To mówi Bernard.

Anzelm zaś powiada: „O duszo grzeszna, drzewo nieużyteczne i suche, skazane na wieczny ogień, co odpowiesz w owym dniu, kiedy w mgnieniu oka będziesz musiała rozliczyć się z czasu ci powierzonego?” Oto duszo moja, cóż ci wtedy przyjdzie z myśli próżnych i leniwych, ze słów płochych, dowcipnych i żartobliwych, z uczynków nieużytecznych i bezowocnych? Dodaje Ambroży: „Biada mi, jeśli nie opłaczę swych grzechów; biada mim jeśli nie wstanę o północy, by Cię chwalić! Już siekiera została przyłożona do korzenia, niechże więc każdy wydaje owoce, ten, kto może, owoce łaski, ten, kto winien, owoce pokuty”.

O duszo, czy czuwasz, czy śpisz, zawsze niech brzmi w twych uszach owa straszna trąba: „Wstańcie umarli, chodźcie na sąd!”. O duszo, niech nigdy nie ustępuje z twej pamięci wyrok: Idźcie (…) przeklęci w ogień wieczny! Pójdźcie błogosławieni, weźmijcie królestwo! (Mt 25,41.34). Cóż bardziej żałosnego i strasznego można pomyśleć niż owo: Idźcie? Cóż bardziej przyjemnego można powiedzieć niż owo: Pójdźcie? Dwa słowa, pierwsze z nich najokropniejsze, drugie najrozkoszniejsze!

O duszo, odłącz się teraz od świata, żebyś owego dnia mogła pozostać z Chrystusem. Teraz uciekaj od świata, żebyś owego dnia mogła pójść za Bogiem Teraz unikaj towarzystwa i znajomości, żebyś owego dnia mogła pójść wraz z rzeszą błogosławionych.

(Rozmowa z samym sobą o czterech rodzajach modlitwy myślnej [fragm.], św. Bonawentura z Bagnoregio)

Franciszek z Asyżu (św.): Bójcie się i czcijcie, chwalcie i błogosławcie, dzięki czyńcie i uwielbiajcie

// Maj 23rd, 2011 // Brak komentarzy » // Franciszek z Asyżu (św., wł. Jan Bernardone)

Bójcie się i czcijcie, chwalcie i błogosławcie, dzięki czyńcie i uwielbiajcie Pana Boga wszechmogącego w Trójcy i Jedności, Ojca i Syna, i Ducha Świętego, Stwórcę wszystkich rzeczy. Czyńcie pokutę, czyńcie godne owoce pokuty, bo wkrótce umrzemy. Dawajcie a będzie wam dane. Odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. I jeśli nie odpuścicie ludziom ich grzechów, Pan nie odpuści wam grzechów waszych; wyznawajcie wszystkie wasze grzechy. Błogosławieni, którzy umierają w pokucie, bo będą w królestwie niebieskim. Biada tym, którzy umierają bez pokuty, bo będą synami diabła, pełniącymi jego uczynki i pójdą w ogień wieczny. Wystrzegajcie się i powstrzymujcie od wszelkiego zła i wytrwajcie w dobrym aż do końca.

(Reguła niezatwierdzona [fragm.], św. Franciszek z Asyżu)

Franciszka Siedliska (bł.): Maleńki grosik

// Luty 14th, 2011 // Brak komentarzy » // Maria od Pana Jezusa Dobrego Pasterza (bł., wł. Franciszka Siedliska)

Gdy ukochany Pan nasz chce współpracy naszej, chce naszego maleńkiego grosika, aby za niego dać nam tysiące, kiedy chce dowodu wierności naszej, czyż Mu nie damy, temu najlepszemu Jedynemu Panu naszemu? A ten mały grosik to jest wierność nasza wśród pokus, to jest zwycięstwo odniesione nad naturą, to jest przełamanie siebie w czymkolwiek, zaparcie się siebie, poświęcenie jakiejś pociechy, chęci, uczucia dla Pana Jezusa.

(Do sióstr w Rzymie, 13.08.1879 r., bł. Franciszka Siedliska)

Teresa od Jezusa (św.): Chciałam pogodzić dwa przeciwieństwa

// Luty 10th, 2011 // Brak komentarzy » // Teresa od Jezusa (św.)

Żyłam najbardziej wyczerpującym życiem, ponieważ na modlitwie lepiej rozumiałam moje braki. Z jednej strony wzywał mnie Bóg, z drugiej podążałam za światem. Wielkie zadowolenie dawały mi sprawy Boże, a światowe trzymały mnie skrępowaną. Wydaje się, że chciałam pogodzić te dwa przeciwieństwa – tak wrogie jedno wobec drugiego – czyli życie duchowe z [szukaniem] zadowolenia, upodobaniami oraz rozrywkami zmysłowymi. Na modlitwie przechodziłam wielkie umęczenie, gdyż mój duch nie żył jako pan, ale jako niewolnik. I tak nie byłam w stanie zamknąć się w sobie (albowiem to był cały mój sposób postępowania, który zachowałam na modlitwie) bez zamknięcia razem z sobą tysiąca próżności.

(Księga mojego życia 7, 17 [fragm.] św. Teresa od Jezusa

Henryk Suzo (bł.): Sługa zdobył się na odwagę i zerwał zdecydowanie ze swym dotychczasowym życiem

// Styczeń 23rd, 2011 // Brak komentarzy » // Mistycy Nadreńscy

Bł. Henryk SuzoNa niemieckiej ziemi żył dominikanin rodem ze Szwabii, który zapragnął zostać i być nazywanym Sługą Mądrości Przedwiecznej – oby jego imię znalazło się w księdze żyjących! (…).

Duchowe dziej Sługi zaczęły się w osiemnastym roku jego życia. Mimo iż wtedy od pięciu już lat nosił habit, jego duch był ciągle jeszcze rozproszony. Bóg ustrzegł go wprawdzie od występków, które by mogły pozostawić plamę na jego dobrym imieniu, ale jemu samemu wydawało się, że nie wzniósł się ponad przeciętność. Otrzymał jednak od Boga ostrzeżenie i pod jego wpływem, zawsze kiedy się zwracał ku rzeczom rozbudzającym jego pragnienie, odczuwał niezadowolenie. Wydawało mu się też, że jego niestałe serce w czym innym by mogło znaleźć ukojenie, a przy jego niespokojnym usposobieniu było mu bardzo ciężko na duszy. Stale natrafiał na przeciwności, i nie mógł sobie z nimi poradzić, aż wreszcie miłosierny Bóg dokonał w nim nagłego nawrócenia i sam go od nich uwolnił. Zdumiewano się raptowną przemianą, jaka w nim nastąpiła. Jeden mówił to, drugi co innego, lecz nikt nie wiedział, co się w rzeczywistości stało gdyż źródłem owej nagłej zmiany było tajemne Boże oświecenie.

Gdy doświadczył tego Bożego działania, zaraz potem rozpoczęły się w nim zmagania, podczas których Nieprzyjaciel jego zbawienie chciał go skierować na błędną drogę. A były one takie: Pochodzące od Boga wewnętrzne poruszenie pobudzało go do dobrowolnego odwrócenia się od wszystkiego, co by mogło wyrządzić mu szkodę. Ale pokusa ciągnęła go w przeciwną stronę i takie rodziła w nim myśli: „Dobrze się zastanów, bo łatwo jest zacząć, lecz trudno dokończyć”. Wewnętrzny głos przyrzekał mu moc Bożą i wsparcie, głos przeciwstawny przekonywał, że Bóg niewątpliwie może mu dopomóc, ale nie wiadomo, czy zechce. Wtedy przypomniało mu się coś, co go utwierdziło w jego przekonaniu, a mianowicie to, że łaskawy Bóg dobrymi obietnicami swoich Boskich ust potwierdził szczerą wolę dopomagania tym wszystkim, którzy rozpoczynają w Jego Imię.

Gdy w tym sporze zwyciężyła łaska, Nieprzyjaciel pod postacią jakiegoś przyjaciela, przyszedł doń ze swą pokusą i dał mu następującą radę: „Popraw się – to niezły pomysł, ale nie bądź dla siebie zbyt surowy. Na początku wykaż dużo umiaru, byś mógł dojść do celu. Dobrze jedz i pij, nie odmawiaj sobie niczego, byleś tylko się wystrzegał grzechów. Bądź wewnątrz tak dobry, jak tylko chcesz, ale unikaj przesady, by nie przestraszyć kogoś z zewnątrz. Mówi się przecież: «Gdy dobre serce, takie też wszystko inne». Możesz przecież bawić się z drugimi, a mimo to być dobrym. Królestwo niebieskie jest otwarte także dla tych, którzy w tym życiu nie stosują tylu ćwiczeń”. Takie i tym podobne nękały go wówczas myśli i słowa.

Ale odezwała się w nim również Mądrość Przedwieczna i w tych słowach odrzuciła zwodnicze rady: „Wymknęło się mu to, co uważał już za swoją zdobycz. Kto rozpieszczone i zbuntowane ciało usiłuje poskromić łagodnymi sposobami, ten musi się dobrze zastanowić. Kto nie chce się wyrzec świata, a równocześnie pragnie być doskonałym sługą Bożym, ten się porywa na rzeczy niemożliwe i fałszuje samą Bożą naukę. Dlatego, jeśli chcesz unikać umartwień, wyrzeknij się również marzeń o zbożności”.

Walka ta trwała dość długo, aż wreszcie Sługa zdobył się na odwagę i zerwał zdecydowanie ze swym dotychczasowym życiem. Pierwszym umartwieniem, jakie zadał swemu niestałemu sercu, było zerwanie z wesołym towarzystwem. Gdy przewagę brała jeszcze natura, zdarzało się, że wracał i szukał wytchnienia pośród dawnych towarzyszy. Ale zazwyczaj było tak, że przychodził do nich wesoły, a odchodził smutny, ponieważ ich rozmowy i rozrywki nie bawiły go, jego zaś dla nich były nie do zniesienia. Gdy przychodził do nich, próbowali nieraz zachwiać jego decyzją. Jeden mówił: „Cóż to znowu za dziwactwa?” Drugi dodawał: „Żyj jak wszyscy, to najpewniejsza droga”. Ktoś inny zauważał: „Dobrze się to na pewno nie skończy”. I tak każdy coś miał do powiedzenia, on zaś milcząc jak niemowa myślał sobie: „Pomóż mi, Boże najłaskawszy! Najlepiej byłoby uciec. Gdybyś był tych słów nie słyszał, nie mogłyby ci zaszkodzić”.

Szczególną udrękę sprawiało mu to, że nie miał nikogo, kom by się mógł zwierzyć ze swym cierpieniem, kto by w podobny sposób szukał takiego życia, do jakiego on został powołany. Chodził wiec udręczony i oschły, swoje samozaparcie przeżywał w odosobnieniu, aż do chwili kiedy zalała go wielka słodycz.

(Życie [fragm.], bł. Henryk Suzo)

Antoni Wielki (św.): Gdy ktoś oddaje się Bogu z całego serca

// Styczeń 17th, 2011 // Brak komentarzy » // Pustelnicy

Gdy ktoś oddaje się Bogu z całego serca, Bóg lituje się nad nim i udziela mu Ducha nawrócenia. Duch ten uprzytamnia mu wszystkie jego grzechy, ażeby więcej w nie nie popadał. Ujawnia mu następnie nieprzyjaciół, którzy stają mu naprzeciw i utrudniają wyswobodzenie się od grzechu, walcząc z nim zaciekle, aby nie wytrwał w swoim nawróceniu.

Jeżeli mimo wszystko stawi im czoła i posłucha Ducha, nakłaniającego go, by się nawrócił, Stwórca pospieszy ze zmiłowaniem nad trudami jego nawrócenia. I widząc udręczenia na jakie wystawia swoje ciało: nieustanną modlitwę, post, błagania, poznawanie Słowa Bożego, oddalanie zła, ucieczkę od świata i jego spraw, uniżenie i ubóstwo serca, łzy i wytrwałość w życiu monastycznym – oraz widząc, powtarzam, jego trud i cierpliwość, miłosierny Bóg zlituje się nad nim i da mu zbawienie.

(List I [fragm.], św. Antoni Wielki)

Hanibal Maria di Francia (św.): Ci, którzy pogardzają pokutami cielesnymi…

// Grudzień 10th, 2010 // Brak komentarzy » // XX/XXI Wiek

Ci, którzy pogardzają pokutami cielesnymi bądź nie doceniają ich mówiąc, że te wewnętrzne są wystarczające, nie okazują prawdziwego ducha, ani mądrości, ani znajomości świętych; pokazują jedynie, że nie usiłują oni nabyć wewnętrznych cnót. Musimy mieć w pamięci naszego Pana, Jezusa Chrystusa ogłaszającego: Powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie (Łk 13,5).

(Duch Córek Boskiej Gorliwości, św. Hanibal Maria di Francia)

Atanazy Wielki (św.): Każdego dnia umieram

// Listopad 26th, 2010 // Brak komentarzy » // Pierwsze wieki

Żeby się nie zaniedbywać, dobrze jest rozważać słowa Apostoła: Każdego dnia umieram (1 Kor 15,31). Bo i my, gdybyśmy żyli, każdego dnia jakby umierając, nie grzeszylibyśmy. Powiedziano to dlatego, abyśmy, budząc się każdego dnia, sądzili, że nie dożyjemy wieczora, a znów idąc spać sądzili, że już się nie zbudzimy. Niepewne jest bowiem z natury nasze życie, a każdy dzień odmierzony przez Opatrzność.

Mając takie usposobienie i w ten sposób każdego dnia żyjąc, nie zbłądzimy ani nie będziemy niczego pragnąć, ani gniewać się na nikogo, ani gromadzić na tej ziemi, ale uważając, że każdego dnia jakby umieramy, nie będziemy nic posiadali, ze wszystkimi żyjąc w zgodzie. Pożądanie kobiety czy inne nieczyste uciechy nie pokonają nas nigdy, ale odwrócimy się od nich jak od rzeczy przemijających, walcząc i przewidując dzień sądu. Zawsze bowiem większy strach, mianowicie lęk przed torturami, niweczy słodycz przyjemności i wyprostowuje duszę chylącą się ku dołowi.

(Żywot św. Antoniego, św. Atanazy Wielki)

Małgorzata Maria Alacoque (św.): Już nie targuj się z Nim, daj Mu wszystko…

// Październik 14th, 2010 // Brak komentarzy » // Małgorzata Maria Alacoque (św.)

Idź więc odważnie do Boga drogą, którą Ci nakreślił i wytrwale korzystaj ze sposobów, jakie Ci podaje, A chociaż wydają się twarde dla natury, nie zastępuj ich nigdy innymi z własnego wyboru. Opieraj się mocno na Bogu z zupełną ufnością w Jego dobroć bo On nigdy nie opuszcza ufających Mu, a nie dowierzaj sobie. Nie porzucaj nigdy rozpoczętego dobra, jedynie za rozkazem tych, którzy Cie prowadzą, ale wiesz o tym dostatecznie. Starajmy się tylko, Ukochana Siostro, czynić to co możemy.

Przebacz mi swobodę mówienia z tobą w ten sposób; tego życzy sobie twoja pokora, jako przeciwieństwo mojej pychy, ale nie mogę czynić inaczej, chyba że zupełnie nie odpowiadać na to co Wasza Miłość pisze. Poznaję przez to, jak Pan Jezus Cię kocha i chciałby, żebyś wielkimi korkami postępowała drogą Jego miłości, mimo udręczonej natury. A więc już nie targuj się z Nim, daj Mu wszystko, a On pozwoli Ci wszystko odnaleźć w swym Boskim Sercu. Dobry to znak, kiedy łaska ściga nas i przynagla, ale starajmy się, żeby Pan nie zniechęcił się i nas nie opuścił.

(List do Siostry de Thélis, 11.10.1687 r. [fragm.], św. Małgorzata Maria Alacoque])

Franciszek z Asyżu (św.): Mnie, bratu Franciszkowi, Pan dał tak rozpocząć życie pokuty…

// Październik 4th, 2010 // Brak komentarzy » // Franciszek z Asyżu (św., wł. Jan Bernardone)

Najwcześniejszy portret św. Franciszka z Asyżu.

Mnie, bratu Franciszkowi, Pan dał tak rozpocząć życie pokuty: gdy byłem w grzechach, widok trędowatych wydawał mi się bardzo przykry. I Pan sam wprowadził mnie między nich i okazywałem im miłosierdzie. I kiedy odchodziłem od nich, to, co wydawało mi się gorzkie, zmieniło mi się w słodycz duszy i ciała; i potem nie czekając długo, porzuciłem świat. I Pan dał mi w kościołach taką wiarę, że tak po prostu modliłem się i mówiłem: „Wielbimy Cię, Panie Jezu Chryste, [tu] i we wszystkich kościołach Twoich, które są na całym świecie i błogosławimy Tobie, że przez święty krzyż Twój odkupiłeś świat”.

Potem dał mi Pan i daje tak wielkie zaufanie do kapłanów, którzy żyją według zasad świętego Kościoła Rzymskiego ze względu na ich godność kapłańską, że chociaż prześladowaliby mnie, chcę się do nich zwracać. I chociaż miałbym tak wielką mądrość jak Salomon, a spotkałbym bardzo biednych kapłanów tego świata, nie chcę wbrew ich woli nauczać w parafiach, w których oni przebywają. I tych, i wszystkich innych chcę się bać, kochać i szanować jako moich panów. I nie chcę dopatrywać się w nich grzechu, ponieważ rozpoznaję w nich Syna Bożego i są moimi panami. I postępuję tak, ponieważ na tym świecie nie widzę niczego wzrokiem cielesnym z Najwyższego Syna Bożego, tylko Jego Najświętsze Ciało i Najświętszą Krew, które oni przyjmują i oni tylko innym udzielają. I pragnę aby te najświętsze tajemnice były ponad wszystko czczone, uwielbiane i umieszczane w godnych miejscach. Gdzie tylko znajdę w miejscach nieodpowiednich napisane najświętsze imiona i słowa Jego, pragnę je zbierać i proszę, aby je zbierano i składano w odpowiednim miejscu. I wszystkich teologów i tych, którzy nam podają najświętsze słowa Boże, powinniśmy szanować i czcić jako tych, którzy dają nam ducha i życie (por. J 6, 64).

I gdy Pan zlecił mi troskę o braci, nikt mi nie wskazywał, co mam czynić, lecz sam Najwyższy objawił mi, że powinienem żyć według Ewangelii świętej. I ja kazałem to spisać w niewielu prostych słowach, i Ojciec św. potwierdził mi. A ci, którzy przychodzili przyjąć ten sposób życia, rozdawali ubogim wszystko, co mogli posiadać (por. Tb 1, 3); i zadowalali się jedną tuniką połataną od spodu i z wierzchu, sznurem i spodniami. I nie chcieliśmy mieć więcej.

(Testament [fragm.], św. Franciszek z Asyżu)

Zadośćuczynienie

// Sierpień 7th, 2010 // Brak komentarzy » // Katarzyna ze Sieny (św., wł. Caterina Benincasa)

Bóg powiedział do pogrążonej w ekstazie Katarzyny: „Cierpienie, które znosi stworzenie, dopóki jest w ciele śmiertelnym, nie jest dostateczne samo z siebie do zadośćuczynienia winie i karze, jeśli już nie jest zjednoczone z miłością i z prawdziwą skruchą, i z odrazą grzechu.

Lecz cierpienie czyni zadość wtedy, gdy zjednoczone jest z miłością, nie mocą jakiegoś czynu pokuty, który można spełnić, lecz mocą samej miłości i żalu za popełniony grzech. Miłość tę zdobywa się światłem rozumu, sercem szczerym i szczodrobliwym, mającym za przedmiot tylko Mnie, który jestem samą miłością”.

Fulgencjusz z Ruspe (św.): Oddawajcie Bogu co jest Bożego

// Lipiec 29th, 2010 // Brak komentarzy » // Pierwsze wieki

Najgodniejszym Boga darem jest rzecz najlepsza w całym stworzeniu, a na ziemi nie ma lepszego nad obraz i podobieństwo Boże, którym jest człowiek. Kto więc żąda przynieść ofiarę Panu, niech naprzód siebie samego ofiaruje. Oddawajcie cesarzowi, co jest cesarskiego, a Bogu, co jest Bożego; tj. jak oddajesz obraz cesarski na kruszcu wytłoczony do jego skarbu, tak podobieństwo Boskie w sobie wyryte oddaj Bogu. Powróć człowiecze twojemu Stworzycielowi obraz Jego; powróć sprawiedliwy a nie zepsuty, pokorny a nie pyszny, nie łakomstwem i zdzierstwem oszpecony, nie wybuchami gniewu przestały, nie upodobaniem w ziemi przegniły, nie zazdrością pożółkły, nie rozpustą splamiony: ale oddaj obraz w całości przechowany roztropnością, czysty prawdziwym wierzeniem, jaśniejący dobrymi obyczajami i sprawami. Jakim zaś sposobem mamy Bogu oddawać Jego w nas obraz, naucza prorok Micheasz, mówiąc: pokażę tobie człowiecze, co jest dobre, i czego Pan chce po tobie: zaiste, żebyś czynił sąd, a miłował miłosierdzie, a z pilnością chodził z Bogiem twoim.

– Cóż jest czynić sąd? wejdź w siebie samego człowiecze; szukaj w sobie zaskarżenia, obrony i sądu, bądź razem stroną powodową, pozwaną i sędzią. W tajniku serca twego, kędy cię widzą tylko oczy Boskie, oskarżaj siebie, i jeśli słusznie możesz, broń się; tam się potępiaj, abyś przebaczenie zasłużył; tam karaj siebie, jeśli chcesz uniknąć wiecznej katuszy. Czyń w sobie prawdziwy i słuszny sąd, przeglądając troskliwie wszystkie kryjówki serca. Złe twoje sprawy połóż przed oczyma; zatarte w księdze przypomnienia odnawiaj i często czytaj; roztrząsaj bez pobłażania i wszystko niedobre naprawuj męczarnią w myśli. Tam na siebie daj wyrok słuszny. Cokolwiek z tego uczyniłeś grzesząc, staraj się prawdziwą pokutą naprawić i zgładzić: zostawszy sędzią grzechów twoich karz one w ten sposób i staraj się je naprawić, jak sędziowie zwykli karać wielkich zbrodniarzy. Nie miej względu na osobę twoją, ale rozpatruj najsurowiej własne niedostatki, ogłoś z całą mocą wyrok śmierci na twoje grzechy, i w sobie je zabij. Grzechy zabić, jest więcej nie grzeszyć, a ta surowość uniewinni cię przed sądem Boga.

( Homilia 10 na rozdział VI Micheasza proroka , św.Fulgencjusz z Ruspe)