Wpisy otagowane ‘Opatrzność’

Katarzyna ze Sieny: (św.): Człowiek straciwszy wszystko, wszystko znajduje

// Luty 29th, 2012 // Brak komentarzy » // Katarzyna ze Sieny (św., wł. Caterina Benincasa)

Dobroć moja czyni tak, aby szczodrzej darzyć bogactwami duchowymi duszę sprawiedliwego, który dla miłości mojej wyzuł się dóbr doczesnych, wyrzekając się świata, rozkoszy jego i woli własnej. Ci, którzy wzbogacają swą duszę i rozszerzają w ten sposób swe serce w przepaści mojej miłości, tracą wszelki niepokój o siebie do tego stopnia, że nie troszczą się nie tylko o dobra doczesne, lecz nie mogą nawet myśleć o sobie. Wtedy Ja biorę w ręce ster ich spraw duchowych i doczesnych. Poza Opatrznością ogólną, otaczam ich szczególną opieką; łaskawość mego Ducha Świętego staje się ich służebnicą i służy im. Pamiętasz, że czytałaś w żywotach Ojców pustelników o tym świętym człowieku, który wyrzekł się wszystkiego i siebie samego, dla chwały i sławy imienia mojego. Ponieważ był chory, łaskawość moja, która czuwała nad nim, zesłała mu anioła, aby go pielęgnował i dbał o potrzeby jego. Ciało było zabezpieczone od nędzy, gdy dusza trwała w niewymownym weselu i słodyczy, obcując z aniołem.

(…)

O jakże szczęśliwa jest ta dusza, która przebywając jeszcze w ciele śmiertelnym, kosztuje nieśmiertelnego dobra! Przyjmuje wszystko z czcią; ręka lewa nie ciąży jej więcej niż prawa: przyjmuje jednakowo udrękę i pociechę, głód i pożywienie, pragnienie i napój, zimno i ciepło, nagość i szatę, życie i śmierć, cześć i zniewagę, smutek i radość. Zawsze jest silna, spokojna, niewzruszona; bo ugruntowana jest na skale żywej. Ujrzała w świetle wiary, z niezachwianą nadzieją, że wszystko daję w tej samej myśli, dla zbawienia waszego, i przewiduję wszystko. W wielkich próbach daję wielkie męstwo i nie nakładam nigdy większego ciężaru, niż dusza unieść może, chyba, że gotowa jest i chce przyjąć go od miłości mojej. Krew Syna mego dowiodła, że nie chcę śmierci grzesznika, lecz chcę, aby się nawrócił i żył (por. Ez 33,11). Dlatego, aby żył, zsyłam mu to, co go spotyka.

Tę prawdę poznaje dusza, która wyzuła się z siebie i przeto znajduje powód radości we wszystkim, co widzi lub czego doznaje w sobie i w innych. Nie boi się utracić rzeczy małych, bo przez światło wiary upewniona jest co do rzeczy wielkich, o których mówiłem ci na początku tej rozprawy. O, jakże chwalebne jest to światło najświętszej wiary, w którym ujrzała, poznała i ciągle poznaję mą prawdę. Światło to pochodzi od Ducha Świętego, dobrego służebnika: jest to światło nadprzyrodzone, które dusza otrzymuje od mej dobroci, rozwijając światło przyrodzone dane jej przeze Mnie.

(Dialog o Bożej Opatrzności [fragm.], św. Katarzyna ze Sieny)

John Henry Newman (ks. kard., bł.): Wszystkie dzieła Twej Opatrzności są dziełami miłości

// Październik 9th, 2011 // Brak komentarzy » // XIX Wiek

Uwielbiam Cię, mój Boże, który dzierżysz w swym ręku przeznaczenie wszelkiego stworzenia i wszystkiego, co pozwala mu istnieć. Tyś stworzył wszystkie byty, by osiągnęły właściwy sobie cel i prowadzisz je ku niemu. Celem, który na początku przeznaczyłeś człowiekowi, jest oddawanie czci i służba Tobie, za sprawą czego istota ludzka doznaje szczęścia; celem tym jest także błogosławiona wieczność duszy i ciała wespół z Tobą. Wszystko to zapewniłeś swoją ofiarą; Tyś rękojmią szczęścia każdego człowieka. Twe oko i ręka, widzenie i działanie czuwa nad dzikim zwierzęciem; naturą, której brak ducha. I tak też czuwasz nad nami. Ty podtrzymujesz wszystko w życiu i działaniu, aż osiągnie swój cel.  Żaden gad, żaden owad nie ma życie sam z siebie, Ty mu je dajesz gdy nadchodzi jego czas. Żaden grzesznik, żaden bałwochwalca, żaden bluźnierca ani ateista nie żyje inaczej, jak za Twą sprawą, a to po to, by mógł się nawrócić. Jesteś tak troskliwy i czuły wobec każdej z istot, którą stworzyłeś, jakby tylko ona była na całym świecie. Bo Ty możesz widzieć każdą z nich od razu i kochasz każdą z nich, zanurzoną w swym śmiertelnym życiu, i dla każdej  jesteś wsparciem: mocą pełni swoich przymiotów, jakbyś cały tego pragnął i służył im dla ich wyłącznego dobra. Mój Boże kocham kontemplować Ciebie, jako cudownego Pracownika, który trudzi się nad wszelkimi rzeczami, każdego dnia i w każdym miejscu.

Wszystkie dzieła Twej Opatrzności są dziełami miłości. Jeśli zsyłasz na nas zło, dzieje się tak z miłości. Wszelkie rzeczy złe, pochodzące ze świata fizycznego mają za cel dobro Twoich stworzeń lub w sposób nieunikniony towarzyszą temu dobru. Ty zaś obracasz to zło w dobro. Doświadczasz rodzaj ludzki złem, by przynieść mu pokutę, by wyćwiczyć go w cnocie, by zgromadzić dla niego większe dobra na przyszłość. Nic nie idzie na marne, lecz wszystko ma swój wspaniały cel. Karzesz, lecz w swym gniewie wciąż pamiętasz o miłosierdziu. Nawet Twa sprawiedliwość, gdy ogarnie grzesznika nie odczuwającego skruchy, który odrzucił wszelkie miłujące znaki Twej Opatrzności, jakie mu zesłałeś, dla pozostałych ludzi jest miłosierdziem, bo ocala ich przed skażeniem, jakie tamten niósł ze sobą, lub udziela im ostrzeżenia. Uznaję i poświadczam z pełnią i pewnością wiary, o Panie, mądrość i dobrodziejstwo Twej Opatrzności, nawet w Twych nieodgadnionych sądach i Twych niepojętych wyrokach.

(Meditations on Christian Doctrine [wyd. pol.: O krok bliżej... Medytacje], John Henry Newman)

Pier Giorgio Frassati (bł.): Uwierz, że życie powinno być nieustannym przygotowaniem się do innego życia

// Wrzesień 20th, 2011 // Brak komentarzy » // Pier Giorgio Frassati (bł.)

Kochany Tonino chciałem w ubiegłą sobotę wejść razem z Delpianem na Mont Blanc, ale przez telefon nie porozumieliśmy się dobrze i Delpiano poszedł sam. Z początku było mi bardzo smutno, ale dzisiaj widzę, że to nieporozumienie należało do planu Opatrzności Bożej, bo właśnie mojemu stryjowi, który już długi czas choruje pogorszyło się; byłoby mi nieskończenie przykro, gdybym był daleko. (…)

Chociaż niegodny, stałem się razem z moją dobrą mamą i siostrą zakonną, która z miłością nad nim czuwała, narzędziem Opatrzności Boskiej, bo zdołałem go skłonić do spełnienia wszystkich praktyk religijnych. Uwierz, że gdy przyjmował Świętą Hostię, łzy radości zmieszane ze łzami bólu płynęły po mojej twarzy. Zaraz po przyjęciu przez niego Hostii Pan Bóg miłosierny ukoił jego ból i stryj kazał przywołać miejscowego proboszcza, aby mu okazać, jak jest rad, że przyjął Najświętsze Sakramenty.

Pan Bóg, niezawodny w swoim Nieskończonym Miłosierdziu, nie wejrzał w moje niezliczone grzechy, lecz wysłuchał moich modlitw i modlitw moich bliskich i dał stryjowi tę wielką łaskę, że w pełni świadomości przyjął on ostatnie Sakramenty. Uwierz, że życie powinno być nieustannym przygotowaniem się do innego życia, bo nigdy nie zna się dnia i godziny naszego przejścia tam.

(List do Antonia Severiego, 20.08.1923 r., bł. Pier Giorgio Frassati)

Michał Sopoćko (bł.): Sięgając wzrokiem wstecz…

// Luty 15th, 2011 // Brak komentarzy » // XX/XXI Wiek

Sięgając wzrokiem wstecz, aż do lat dziecinnych swego życia, widzę jasno pasmo objawów niezmierzonego miłosierdzia Bożego, które pozwoliło mi urodzić się z bogobojnych rodziców chrześcijańskich, opiekowało się mną w licznych chorobach (koklusz, krup, szkarlatyna, odra, szkrofuły, tyfus brzuszny, tyfus plamisty, różne wysypki na ciele, hiszpanka, grypa, itp.), chroniło mnie od niechybnej śmierci w wypadkach (postrzał, napad bandytów i komunistów, upadnięcie z rusztowania wysokości osiem metrów, tonięcie w czasie kąpieli w Wiśle, zatargi z Niemcami w czasie wojny, zatargi z Rosjanami za sprzeciwienie się w Taboryszkach posyłania dzieci do szkoły cerkiewnej itp.), ustrzegło mnie przede wszystkim od śmierci wiecznej dotychczas, pomimo tylu i tak niebezpiecznych okazji.

A najwięcej miłosierdziu Bożemu zawdzięczam powołanie kapłańskie, które odczułem dość wcześnie, podtrzymywanie tej chęci pomimo tylu przeszkód, prowadzenie mnie przez liczne doświadczenia, w których na pewno bym upadł i zginął, gdyby litość Stwórcy nie zsyłała mi wyraźnej pomocy z góry. Nieraz wprost widziałem jak to miłosierdzie cofało swą naturalną współpracę z siłami ludzkimi (współudział Boski), by mnie już to ostrzec i odciągnąć od grożącego ciału lub duszy niebezpieczeństwa, już to pobudzić do wysiłków i działania w takim lub innym kierunku.

Wobec tego byłbym najgorszym niewdzięcznikiem, gdybym nadal jeszcze należał do siebie i chciał szukać siebie (jak nieraz dotychczas) w jakiejkolwiek czynności, słowach lub myślach. Ufność w dalsze miłosierdzie Boże, szerzenie kultu tego miłosierdzia wśród innych i bezgraniczne poświęcenie mu wszystkich swoich myśli, słów i uczynków bez cienia szukania siebie będzie naczelną zasadą mego dalszego życia przy pomocy tegoż niezmierzonego miłosierdzia.

(Dziennik [fragm.], bł. ks. Michał Sopoćko)

Bonawentura z Bagnoregio (św.): Czasem opóźnia, niekiedy odkłada…

// Październik 31st, 2010 // Brak komentarzy » // Myśli i słowa, Średniowiecze

Bóg bowiem, chociaż w miłości swej jest jak najłaskawszy, to jednak czasem zdarza się, że to, czego jak najchętniej udziela, opóźnia, iżbyś się nauczył, że wielkich dóbr trzeba pragnąć żarliwie i ze wszystkich sił, a po otrzymaniu ich jeszcze troskliwiej zachowywać je za pomocą dziękczynienia. Niekiedy zaś odkłada dobrodziejstwa ze względu na niewłaściwą dyspozycję proszącego.

John Henry Newman (ks. kard., bł.): Służyć Mu w swym powołaniu

// Październik 9th, 2010 // Brak komentarzy » // XIX Wiek

Bóg jest Pełnią, w Nim zawiera się wszelka łaskawość. Lecz Jego wolą było stworzyć świat ku swej chwale. On jest wszechmogący, wszelki byt mógł zachować w sobie, lecz było Jego wolą, by wszystko się dopełniło przez stworzenia, którym dał początek. Wszyscy jesteśmy stworzeni ku Jego chwale – stworzeni, by pełnić Jego wolę. Tak i ja powstałem, by żyć i czynić to, co tylko mi zostało przeznaczone. Mam swoje miejsce w Bożym planie, w Jego porządku stworzenia, które nikomu innemu nie jest dane. Czy to w bogactwie, czy w niedostatku, czy jestem wzgardzony lub poważany przez ludzi – Bóg zna mnie i woła po imieniu.

Bóg stworzył mnie, bym wykonał dla Niego przeznaczoną mi służbę. Wyznaczył dla mnie pewną pracę, dla mnie – nie dla kogo innego. Mam swoją misję – możliwe, że w tym życiu nigdy nie poznam jej celu, lecz zostanie mi on wyjawiony w życiu przyszłym. W jakiś sposób moje istnienie jest konieczne dla Jego celów, jestem na właściwym miejscu, tak jak archanioł na swoim. Oczywiście, jeśli zawiodę, Bóg może powołać następnego człowieka, tak jak mógłby z kamieni uczynić potomstwo Abrahama. Lecz mimo to – mam udział w Jego wielkim dziele: jestem ogniwem w łańcuchu, węzłem łączącym osoby ludzkie. On nie stworzył mnie bez celu. Powinienem czynić dobro, powinienem wykonywać Jego pracę; powinienem być aniołem pokoju, głosicielem prawdy w tym miejscu, w którym jestem; czynienie tego nie powinno być jedynie moim zamiarem, lecz powinienem przestrzegać Jego nakazów i służyć Mu w swym powołaniu.

Dlatego powinienem Mu ufać. Kimkolwiek jestem, gdziekolwiek jestem, nigdy nie mogę być marnotrawcą. Gdy jestem w chorobie, może Mu służyć moja choroba; jeśli jestem w kłopocie, to i przez to mogę Mu służyć; jeśli jestem pogrążony w smutku, może Mu służyć mój smutek. Moja choroba, kłopoty, smutek mogą być przyczynami, koniecznymi dla osiągnięcia jakiegoś wspaniałego celu, który całkowicie nie zależy od nas. On niczego nie czyni na darmo; może przedłużyć moje życie, może je skrócić; On w zupełności wie, co czyni. Może wziąć moich przyjaciół, może rzucić mnie między obcych, może uczynić, że będę się czuł opuszczony i bez pociechy, może sprawić, że mój duch osłabnie i pogrąży się w niepewności, może ukryć przede mną przyszłość – lecz wciąż w pełni będzie wiedział, co czyni.

O Adonai, o Rządco Izraela, który strzegłeś i prowadziłeś Józefa niczym stado, o Emmanuelu, o Mądrości, Tobie się ofiarowuję. Ufam Ci zupełnie. Tyś jest mądrzejszy ode mnie – kochasz mnie bardziej, niźli ja sam siebie. Raczysz wypełnić mnie swymi wielkimi przeznaczeniami, czymkolwiek by nie były – działające we mnie i poprzez mnie. Urodziłem się, by Tobie służyć, by być Twoim, być Twym narzędziem. Pozwól mi zostać Twym ślepym narzędziem, Nie proszę, by widzieć, nie proszę, by wiedzieć – proszę, byś zechciał mnie używać niczym narzędzia.

(Meditations on Christian Doctrine [wyd. pol.: O krok bliżej... Medytacje], John Henry Newman)

Celina Borzęcka (bł.): Brak nam ufności

// Wrzesień 24th, 2010 // 1 Komentarz » // Myśli i słowa, XX/XXI Wiek

Troszczymy się tak bardzo o wszystko w życiu naszym, a zapominamy, że Opatrzność nad nami czuwa; brak nam ufności w litość i miłosierdzie Pana.

John Henry Newman (ks. kard., bł.): Nie opuścisz mnie…

// Wrzesień 19th, 2010 // Brak komentarzy » // XIX Wiek

O mój Boże, całe me życie jest ciągiem świadectw miłosierdzia i błogosławieństwa, okazywanych temu, który był ich najbardziej niegodny. Nie trzeba mi przyjmować tego na wiarę, bo w obfitości doświadczyłem tego, jak towarzyszyła mi Twa Opatrzność.

Prowadziłeś mnie rok po roku, usuwając niebezpieczeństwa z mej ścieżki, przywracając mi zdrowie, przyjmując do siebie, krzepiąc mnie, dźwigając ze mną brzemię, kierując mną, podtrzymując mnie. Nie porzucaj mnie, gdy zawiodą mnie siły. Nie, Ty nigdy mnie nie opuścisz. W spokoju mogę w Tobie szukać odpocznienia. Pomimo swej grzeszności, prawdziwie należąc do Ciebie, wciąż i do końca, prawdziwie, także i ja przeobficie będę miał Ciebie. Mogę spocząć w Twych ramionach, mogę ułożyć się do snu w Twej Obecności. Daj mi tylko, umocnij mnie w prawdziwej lojalności wobec Ciebie; lojalności, która jest arką przymierza między Tobą a mną, rękojmią daną memu sercu i sumieniu, że Ty, wielki Boże, nie opuścisz mnie, najbardziej nędznego z pośród Twoich stworzeń.

(Meditations on Christian Doctrine [wyd. pol.: O krok bliżej... Medytacje], John Henry Newman)

Albert Chmielowski (św.): Troszczyć się – to niedoskonałość i pokusa

// Lipiec 18th, 2010 // Brak komentarzy » // Myśli i słowa, XX/XXI Wiek

To jest niedoskonałość i pokusa troszczyć się. Trzeba się tylko modlić i mieć nadzieję, że Pan Bóg wszystkiemu zaradzi sposobem, który Jemu jest wiadomy. Opatrzność Boska obmyśla najdrobniejsze szczegóły. Świat szeroki! Gdy was wyrzucą z jednego miejsca, pójdziecie gdzie indziej i zawsze będziecie pod tym samym sklepieniem niebieskim i pod ojcowską opieką Opatrzności Boskiej.

Maria od Jezusa Ukrzyżowanego (bł.): Przykład ubóstwa

// Lipiec 13th, 2010 // Brak komentarzy » // Maria od Jezusa Ukrzyżowanego (bł., wł. Mariam Baouardy)

Pewnego dnia bł. Maria ujrzała Jezusa stojącego nad brzegiem morza: – Widzisz to ogromne morze – zwrócił się do niej – no więc bierz z niego tylko tyle wody, ile jest ci niezbędne; choć morza nie da się wyczerpać, to korzystaj z niego wyłącznie w miarę twojej potrzeby. To przykład ubóstwa, w którym musisz się ćwiczyć.

(bł. Maria od Jezusa Ukrzyżowanego [wł. Miriam Baouardy])

Katarzyna ze Sieny (św.): Wszystko pochodzi z miłości

// Kwiecień 16th, 2010 // Brak komentarzy » // Katarzyna ze Sieny (św., wł. Caterina Benincasa)

Dusza, otwarłszy oko intelektu, oświecone światłem najświętszej wiary, utkwiła je w Boskim majestacie, z gorącym pragnieniem. (…) Wtedy ujrzała, że jest On najwyższym i wiecznym Dobrem, że z czystej miłości stworzył nas i odkupił krwią Syna swego i że ta sama miłość była źródłem wszystkich darów, które raczy zsyłać, zarówno cierpień, jak pociech. Wszystko pochodzi z miłości, wszystko zrządzone jest dla zbawienia człowieka, Bóg nie zna innego celu. Prawdę tę widziała w krwi wylanej z takim ogniem miłości.

Wtedy rzekł najwyższy i wieczny Ojciec:

— Jakże ślepi są przez miłość własną ci, którzy gorszą się i niecierpliwią. Mówię ci teraz w szczególności  i w ogólności, powtarzając to, co ci rzekłem. Biorą za złość, uważają za poczęte dla ich szkody i zguby, z nienawiści do nich to, co czynię z miłości i dla ich dobra, by ocalić ich od mąk wiecznych i dać im życie trwałe. Czemuż więc skarżą się na Mnie? Bo nie ufają Mnie, tylko sobie; toteż błądzą w ciemnościach, nie rozpoznają niczego. Nienawidzą więc tego, co powinni szanować i w pysze swej chcą osądzać moje tajne wyroki, które są wszystkie słuszne. Postępują jak ślepi, którzy z dotyku ręki, czy ze smaku lub z dźwięku głosu, chcieliby sądzić o wartości rzeczy według wrażeń swych niskich, słabych, ograniczonych zmysłów. Nie chcą słuchać Mnie, który jestem prawdziwym światłem, który żywię ich duchowo i cieleśnie, i bez którego nic mieć nie mogą. (…)

Ludzie nie ufają mnie, który chcę tylko ich uświęcenia. W tym celu, z wielkiej miłości, daję im lub dopuszczam na nich wszystko, co ich spotyka, a oni zawsze gorszą się Mną. Z cierpliwością znoszę i zachowuję ich, bo ich kocham, choć oni Mnie nie kochają. Oni zaś prześladują Mnie, i to ciągle, swą niecierpliwością, nienawiścią, szemraniem i niewiernością. Chcą przeniknąć, w swej ślepocie, skryte zamiary moje, powzięte w sprawiedliwości i miłości, a nie znają nawet siebie samych, Kto nie zna siebie, nie może znać, zaprawdę, Mnie, ani rozumieć wyroków moich. Przeto widzą fałszywie.

(Dialog o Bożej Opatrzności, św. Katarzyna ze Sieny)

Nie smuć się z nieszczęść na świecie

// Kwiecień 13th, 2010 // Brak komentarzy » // Jan od Krzyża (św.)

Nie smuć się zaraz z nieszczęść na świecie, bo nie znasz dobra zamierzonego w wyrokach Bożych, które one niosą z sobą dla wiecznej radości wybranych.

(Słowa światła i miłości, św. Jan od Krzyża)

Marta Robin: Zawsze w górę

// Marzec 3rd, 2010 // Brak komentarzy » // XX/XXI Wiek

O Jezu! Strzeż mnie zawsze, do Ciebie należę. Daj mi cierpliwość i spokój we wszystkim. Nie patrzmy ani zbyt daleko przed siebie, ani za siebie… ale zawsze w górę.

Maria od św. Cecylii Rzymskiej (bł., wł. Dina Bélanger): Nasz Pan uczy mnie przyjmować wszystko

// Luty 13th, 2010 // Brak komentarzy » // Myśli i słowa, XX/XXI Wiek

bł. Maria od św. Cecylii Rzymskiej (Dina Bélanger)Każde zdarzenie, jakimkolwiek by nie było, wydaje mi się ciepłym, słonecznym promieniem, wydobywającym się z samego centrum tego nieskończonego słońca w Sercu Trójcy.

Od kilku już dni, przez swoją łaskawość, Nasz Pan uczy mnie przyjmować wszystko – zwłaszcza wewnętrznie – w duchu Jego łagodności i słodyczy.

(Autobiografia)

Bóg wie lepiej…

// Luty 10th, 2010 // Brak komentarzy » // Myśli i słowa, Teresa od Jezusa (św.)

Jego Majestat wie lepiej, co jest dla nas odpowiednie [niż my sami]. Nie ma powodu, aby doradzać Mu, co powinien nam dać, gdyż z całą słusznością może nam odpowiedzieć, że nie wiemy, o co prosimy (Mt 20,22)

(Zamek wewnętrzny, 2M 1,7-8, św. Teresa od Jezusa)