Wpisy otagowane ‘oddanie się Bogu’

Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej (bł.): Proś Go o to, abym się w Nim cała zagubiła

// Maj 10th, 2011 // Brak komentarzy » // Myśli i słowa, XX/XXI Wiek

Droga Małgorzato, bądźmy całe Jego. Chętnie pozwólmy, aby nas wziął i uniósł tam, gdzie chce nasz Umiłowany. Ach, droga siostrzyczko, moje serce przelewa się, jest całe pochłonięte! Ale, co ja mówię? Czyż nie ma Go tam zawsze? Przecież On jest Niezmienny. On jest Tym, Który jest. Och, proś Go o to, abym się w Nim zagubiła… z tobą.

( List do M. Gollot, 10.07.1901 r. [fragm.], bł. Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej)

Piotr Semenenko (ks., sł. Boży): Miłość jest to oddanie się człowieka Bogu

// Maj 9th, 2011 // 2 Komentarzy » // XIX Wiek

Miłość jest to oddanie się człowieka Bogu nie z własnych sił uczynione, ale przez siłę łaski Bożej przez nas przyjętą wzniecone i dokonane, oddanie się najzupełniejsze ze wszystkich władz naszych i z całej mocy tych władz łaską spotęgowanych, a więc we wszystkim, ze wszystkim, na wszystko, bez żadnego wyjątku, bez żadnego warunku, bez żadnego kresu, na zawsze, na wieczność całą.

(Męka i śmierć [fragm.], sł. Boży ks. Piotr Semenenko)

Michał Sopoćko (bł.): Sięgając wzrokiem wstecz…

// Luty 15th, 2011 // Brak komentarzy » // XX/XXI Wiek

Sięgając wzrokiem wstecz, aż do lat dziecinnych swego życia, widzę jasno pasmo objawów niezmierzonego miłosierdzia Bożego, które pozwoliło mi urodzić się z bogobojnych rodziców chrześcijańskich, opiekowało się mną w licznych chorobach (koklusz, krup, szkarlatyna, odra, szkrofuły, tyfus brzuszny, tyfus plamisty, różne wysypki na ciele, hiszpanka, grypa, itp.), chroniło mnie od niechybnej śmierci w wypadkach (postrzał, napad bandytów i komunistów, upadnięcie z rusztowania wysokości osiem metrów, tonięcie w czasie kąpieli w Wiśle, zatargi z Niemcami w czasie wojny, zatargi z Rosjanami za sprzeciwienie się w Taboryszkach posyłania dzieci do szkoły cerkiewnej itp.), ustrzegło mnie przede wszystkim od śmierci wiecznej dotychczas, pomimo tylu i tak niebezpiecznych okazji.

A najwięcej miłosierdziu Bożemu zawdzięczam powołanie kapłańskie, które odczułem dość wcześnie, podtrzymywanie tej chęci pomimo tylu przeszkód, prowadzenie mnie przez liczne doświadczenia, w których na pewno bym upadł i zginął, gdyby litość Stwórcy nie zsyłała mi wyraźnej pomocy z góry. Nieraz wprost widziałem jak to miłosierdzie cofało swą naturalną współpracę z siłami ludzkimi (współudział Boski), by mnie już to ostrzec i odciągnąć od grożącego ciału lub duszy niebezpieczeństwa, już to pobudzić do wysiłków i działania w takim lub innym kierunku.

Wobec tego byłbym najgorszym niewdzięcznikiem, gdybym nadal jeszcze należał do siebie i chciał szukać siebie (jak nieraz dotychczas) w jakiejkolwiek czynności, słowach lub myślach. Ufność w dalsze miłosierdzie Boże, szerzenie kultu tego miłosierdzia wśród innych i bezgraniczne poświęcenie mu wszystkich swoich myśli, słów i uczynków bez cienia szukania siebie będzie naczelną zasadą mego dalszego życia przy pomocy tegoż niezmierzonego miłosierdzia.

(Dziennik [fragm.], bł. ks. Michał Sopoćko)

Maravillas od Jezusa (św.): Moje wielkie i całkowite ubóstwo

// Styczeń 25th, 2011 // Brak komentarzy » // XX/XXI Wiek

W swojej dobroci i miłosierdziu Pan dał mi zrozumieć, że moje wielkie i całkowite ubóstwo – coraz bardziej widoczne – nie jest przeszkodą w tym wewnętrznym zjednoczeniu i że przeszkodą z mojej strony jest, że nie zdobywam się na całkowite oddanie się w Jego ramiona.

Wszystko to rozpala miłość w sposób bardzo silny, choć niewyczuwalny. Jest to miłość bolesna, która zapala się we wnętrzu, bez mego udziału, bez najmniejszego powodu. Gdy powiem czasem: „mój Boże” to mi przynosi ulgę… Ale ta siła miłości jest zarazem głębokim pokojem i dusza zdaje sobie z tego sprawę, nie będąc zagubiona jak niegdyś.

(List do o. Torres, 1931 [fragm.], św. Maravillas od Jezusa)

Antoni Wielki (św.): Gdy ktoś oddaje się Bogu z całego serca

// Styczeń 17th, 2011 // Brak komentarzy » // Pustelnicy

Gdy ktoś oddaje się Bogu z całego serca, Bóg lituje się nad nim i udziela mu Ducha nawrócenia. Duch ten uprzytamnia mu wszystkie jego grzechy, ażeby więcej w nie nie popadał. Ujawnia mu następnie nieprzyjaciół, którzy stają mu naprzeciw i utrudniają wyswobodzenie się od grzechu, walcząc z nim zaciekle, aby nie wytrwał w swoim nawróceniu.

Jeżeli mimo wszystko stawi im czoła i posłucha Ducha, nakłaniającego go, by się nawrócił, Stwórca pospieszy ze zmiłowaniem nad trudami jego nawrócenia. I widząc udręczenia na jakie wystawia swoje ciało: nieustanną modlitwę, post, błagania, poznawanie Słowa Bożego, oddalanie zła, ucieczkę od świata i jego spraw, uniżenie i ubóstwo serca, łzy i wytrwałość w życiu monastycznym – oraz widząc, powtarzam, jego trud i cierpliwość, miłosierny Bóg zlituje się nad nim i da mu zbawienie.

(List I [fragm.], św. Antoni Wielki)

Albert Chmielowski (św.): Ostrożności św. Jana od Krzyża

// Grudzień 15th, 2010 // Brak komentarzy » // XX/XXI Wiek

Najmilsza siostro Izydoro, proszę przez 9 dni rozważać Ostrożności(1) św. Jana od Krzyża, co dzień 3 ostrożności. Od zachowania tych reguł duchownych wszystko zależy. Zakonnica, która nie chce tego zachować, jest jak świecka osoba, która 10 przykazań nie chce zachować.

Nic na równi z Bogiem. Nic nad Boga. Nic prócz Boga. Nic równocześnie z Bogiem. Jeden Bóg jednej duszy. Wszystko – Wszystkiemu. Serce – Sercu. Boże mój, cóż jest na niebie lub na ziemi godnego miłości wobec Ciebie?

1. Ostrożności
Św Albert ma na myśli Przestrogi autorstwa św. Jana od Krzyża. Najczęściej wydawane łącznie ze Słowami światła i miłości

Ojciec Pio (św.): Fiat!

// Grudzień 4th, 2010 // Brak komentarzy » // Ojciec Pio (św.)

Fiat! Musimy porzucić życie i wszystko, czym jesteśmy, pozostawiając to do dyspozycji Boskiej Opatrzności, wiedząc, że nie dla siebie żyjemy i nie do siebie należymy, lecz dla Tego i do Tego, który chcąc nas do siebie upodobnić, zapragnął uczynić nas swoimi w tak pełen miłości sposób.

Jan van Ruusbroec (bł.): Zwyciężać własną wolę, miłować Boga, opierać się chęciom natury, zdobywać cnoty, oddać siebie i wszystko Bogu

// Grudzień 2nd, 2010 // Brak komentarzy » // Średniowiecze

W prawie jako w figurze nakazano jeść Żydom czyste ryby, czyli te, które mają płetwy i łuski – wszystkie inne ryby były dla nich nieczyste i zakazane.

Rozumiemy przez to, że nasze wewnętrzne życie musi mieć sprawność w cnocie. Nasze wewnętrzne akty muszą być pokryte rozumowym rozważaniem, jak ryba jest okryta i ozdobiona łuskami. Nasza miłująca władza musi się poruszać w czworaki sposób: zwyciężać własną wolę, miłować Boga, opierać się chęciom natury i zdobywać cnoty. To są cztery płetwy, którymi nasze wewnętrzne życie musi pływać, jak ryba, w wodzie łaski Bożej. Ryba ma jeszcze prostą płetwę w środku, która pozostaje nieporuszona przy wszystkich ruchach. Oznacza ona nasze wewnętrzne uczucia, które muszą być zawsze wolne, tkwić w złotym środku, bez własnego wyboru, co z kolei oznacza oddanie Bogu siebie i wszystkiego, co jest w niebie i na ziemi. To jest piąta płetwa, która nas utwierdza w łasce Bożej i w prawdziwie boskim pokoju. Nasze ćwiczenia mają więc łuski i płetwy: czysty pokarm, który się bardzo podoba Bogu.

Łuski mają okrywać i zdobić nasze ćwiczenia; muszą mieć cztery barwy. Niektóre ryby mają brązowe łuski, inne czerwone, jeszcze inne zielone, a niektóre białe.

Brązowe łuski nas uczą, że musimy nasze ćwiczenia przybierać w pokorne obrazy, to znaczy myśleć o naszych grzechach i braku cnót, o pokorze Jezusa Chrystusa i Jego Matki i o wszystkim, co nas może uniżyć i upokorzyć. Będziemy miłować ubóstwo i pogardę, bycie nieznanym i lekceważonym przez cały świat. To jest brązowy kolor, bardzo miły w oczach Bożych.

Czerwone łuski naszych ćwiczeń to pamięć o tym, że Syn Boży został z miłości umęczony dla nas. Jego Mękę będziemy nosić w pamięci, jak chwalebne zwierciadło przed naszymi wewnętrznymi oczyma, by pamiętać o Jego miłości i cieszyć się każdą cnotą. Będziemy też pamiętać o różnych cierpieniach męczenników, którzy przez swe męczeństwo poszli za Chrystusem do wiecznego życia. To są czerwone łuski, dobrze uporządkowane i mile zakrywają nasze wewnętrzne doświadczenie.

Zielone łuski to pamięć i rozważanie ujmującego życia wyznawców i wszystkich świętych, pamięć o tym, jak oni wzgardzili światem, jak przez cudowne czyny i w różny sposób czcili Boga i służyli Mu. To jest zielony kolor, który pociąga i raduje miłujące serca, a dla oczu jest zdrowy. Poruszajmy więc naszymi płetwami, to znaczy przykładem świętych, i nimi płyńmy w ich ślady przez dobre czyny, na które nas stać.

Białe łuski to przeglądanie się w czystości dziewic i rozważanie, jak one zwalczyły i zwyciężyły ciało i krew, to jest popęd natury. One noszą złote wieńce i idą za Barankiem, to jest za Chrystusem, śpiewając nową pieśń – tylko ci mogą ją śpiewać, którzy zachowali czystość duszy i ciała. Jeśli brakuje nam tej doskonałej czystości, możemy jednak uzyskać niewinność i przybrać się innymi cnotami, by w dniu ostatecznym przyjść na sąd z wszystkimi świętymi, jaśniejsi niż słońce i wiecznie posiadać chwałę Bożą.

Mamy więc okryć nasze wnętrze czterema rodzajami łusek, a każdy rodzaj musi mieć żywe płetwy dobrej woli, co znaczy, że mamy pragnąć spełnić czynem to, co pojmujemy rozumem. Wtedy wewnętrzny pokarm jest czysty. Wszelka władza i mądrość bez cnotliwego życia to łuski bez płetw, a wszystkie cnoty bez rozsądku, to płetwy bez łusek. Musimy poznać cnoty, pokochać je i praktykować, jeśli nasze życie ma być czyste. Wtedy będziemy się odżywiać czystymi rybami, które mają łuski i płetwy.

(Namiot duchowy 5, 25 [fragm.], bł. Jan van Ruusbroec)

Wincenty Frelichowski (bł.): Nigdy nie być aktorem życiowym

// Listopad 12th, 2010 // Brak komentarzy » // XX/XXI Wiek

Pierwszy raz, będąc kapłanem, piszę w pamiętniku. Chcę podziękować Bogu za to, że mi dał udział w służbie Swojej i dał polecenie prowadzenia doń serc ludzkich.
Dziś druga rocznica mych prymicji. Dzięki Ci, Panie, za to, co doznałem przez te dwa lata. Nawet za me błędy i odchylenia od Twej woli. Wracam obecnie do Ciebie, Panie, by Ci naprawdę służyć. Mam może opalone już trochę skrzydła, lecz, Panie, w głębokiej pokorze klękam przed Tobą i proszę: daj mi szczerze prowadzić życie i nigdy nie być aktorem życiowym. Daj odwagę życia według wskazań Twoich. Klękam niżej niż zwykle. Tyś moim Panem. I stałeś się mym Ojcem. Panie, daję Tobie me życie. Nie umiem wyrazić mych obecnych myśli. Niech te chwile mego wahania życiowego i odchodzenia od Ciebie staną mi się obecnie mocą. Boże, chcę być naprawdę kapłanem.

(Pamiętnik, 15.03.1939 r., bł. Wincenty Frelichowski)

Bł. ks. Wincenty Frelichowski zmarł w opinii świętości w obozie koncentracyjnym w Dachau na tyfus plamisty, którym zaraził się udzielając pomocy chorym.

Franciszka Siedliska (bł.): Więcej, pełniej, całkowiciej…

// Październik 21st, 2010 // Brak komentarzy » // Maria od Pana Jezusa Dobrego Pasterza (bł., wł. Franciszka Siedliska), Myśli i słowa

Trzeba koniecznie, abyś większą ufność miała w Panu Jezusie i Jemu więcej, pełniej, całkowiciej się oddała, Jemu zaufała, że On cię kocha więcej niż najczulsza matka kocha swe dziecię, że On niczego tak nie pragnie jak twego wiecznego szczęścia, że w dowód Swej miłości dla ciebie żył, cierpiał i umarł na krzyżu.

(List do m. Joanny, 23.01.1884 r., bł. Franciszka Siedliska)

Teresa od Jezusa (św.): Bądźmy wszyscy obłąkanymi z miłości do Tego, którego z miłości do nas takim nazywali

// Październik 15th, 2010 // Brak komentarzy » // Teresa od Jezusa (św.)

Błagam waszą miłość bądźmy wszyscy obłąkanymi z miłości do Tego, którego z [miłości] do nas takim nazywali. Skoro wasza miłość mówi, że mnie kocha, pragnę, abyś okazał mi to przysposabiając się do tego, aby Bóg uczynił ci ten dar, gdyż widzę bardzo niewielu tych, u których nie widziałabym nadmiaru [zdrowego] rozsądku w tym, do czego są zobowiązani. (…)

Chciałabym, abyśmy my pięcioro, którzy obecnie miłujemy się w Chrystusie tak się umówili – skoro inni w naszych czasach zbierają się w tajemnicy dla [występowania] przeciwko Jego Majestatowi i knucia nikczemności oraz herezji – że będziemy się starali zbierać się od czasu do czasu, aby nawzajem wyprowadzać się z błędu i mówić sobie, w czym możemy się poprawić i bardziej zadowolić Boga. Albowiem nie ma nikogo, kto by tak dobrze znał samego siebie, jak znają ci, którzy nas obserwują, jeśli robią to z miłością i troską o przyniesienie nam pożytku.

Mówię „w tajemnicy”, ponieważ nie używa się już tego języka. Nawet kaznodzieje tak układają swoje kazania, aby nie wzbudzać niezadowolenia. Mają [z pewnością] dobrą intencję i [ich] dzieło też będzie takie, ale w ten sposób niewielu się poprawi! Ale dlaczego – [pytam] – tak nieliczni są ci, którzy pod wpływem kazań porzucają swoje powszechnie znane wady? A wiesz, co ja o tym sądzę? [Dzieje się tak] dlatego, że ci, którzy głoszą kazania zachowują wiele przezorności. Nie [rezygnują] z niej na rzecz wielkiego ognia miłości Boga, tak jak Apostołowie, i dlatego ten płomień tak słabo rozgrzewa. Nie mówię, że musi on być taki [sam], jaki oni mieli, ale chciałabym, aby był większy niż ten, który widzę. A wiesz, wasza miłość, na co trzeba kłaść nacisk? Na to, aby mieli już niechęć do tego życia i w małym poważaniu dobrą opinię innych na swój temat, tak aby nie miało dla nich większego znaczenia, czy stracą ją całkowicie, czy też zyskają w zamian za głoszenie jakieś prawdy i obronę jej dla chwały Boga. Ponieważ ten, kto prawdziwie zaryzykował wszystko dla Boga, jednakowo znosi jedno i drugie. Nie mówię, że ja [już] jestem taka, ale chciałabym taką być.

Och, wielka wolności, [którą jest] uznanie za niewolę [tej konieczności] życia i przestawania [z innymi] zgodnie z prawami tego świata! Albowiem, gdy uzyska się ją od Pana, nie ma takiego niewolnika, który nie zaryzykowałby wszystkiego, aby wykupić siebie i powrócić do swojego kraju. A ponieważ to jest prawdziwa droga, nie ma co zatrzymywać się na niej, albowiem tak długo nie skończymy zdobywania tak wielkiego skarbu, aż nie zakończy się to nasze życie. Niechaj Pan okaże nam w tym swoje wsparcie.

(Księga mojego życia 16,6-8, św. Teresa od Jezusa)

Ignacy Loyola (św.): Zabierz, Panie, i przyjmij całą wolność moją…

// Wrzesień 6th, 2010 // Brak komentarzy » // Złoty wiek mistyki hiszpańskiej

Zabierz, Panie, i przyjmij całą moją wolność,
pamięć moją, mój rozum i całą moją wolę,
wszystko, co mam i co posiadam.
Ty mi to, Panie, dałeś, Tobie to zwracam.
Wszystko jest Twoje.
Rozporządzaj tym według Twojej woli.
Daj mi tylko miłość Twoją i łaskę,
a to mi wystarczy.

(Ćwiczenia duchowe, 234, św. Ignacy Loyola)

Joanna Franciszka de Chantal (św.): Szczęśliwy dzień

// Sierpień 12th, 2010 // Brak komentarzy » // XVII Wiek

Niech żyje + Jezus!

Jak prędko mogę się spodziewać szczęśliwego dnia, w którym nieodwołalnie ofiaruję siebie mojemu Bogu? On tak bardzo napełnił mnie myślą należenia całkowicie do Niego, która ukazała się mi w tak wspaniały i pełen mocy sposób, że, jeśli moje emocje miałyby trwać w obecnym stanie, nie mogłabym żyć poddana takiej ich intensywności. Nigdy wcześniej nie miałam tak płomiennej miłości ani pragnienia ewangelicznego życia i większej doskonałości – do której jestem wzywana przez Boga. To co odczuwam na tym punkcie jest prawie niemożliwe do wyrażenia w słowach.

Jednak, niestety! Moje postanowienie bycia bardzo wierną ogromowi miłości tego Boskiego Zbawiciela jest równoważone przez uczucie mojej niezdolności do odpowiedzenia na nią. Oh, jak bolesną dla miłości jest ta bariera niemocy! Jednak czemu tak o tym mówię? Postępując w ten sposób pomniejszam, jak mi się wydaje, ten dar Boga, który wzywa mnie do życia w doskonałym ubóstwie, w pokornym posłuszeństwie i w nieskazitelnej czystości.

(List do św. Franciszka Salezego, Annecy 1611, św. Joanna Franciszka de Chantal )

Małgorzata Maria Alacoque (św.): Osobiste poświęcenie się Najświętszemu Sercu naszego Pana Jezusa Chrystusa

// Czerwiec 21st, 2010 // Brak komentarzy » // Małgorzata Maria Alacoque (św.)

Ja N. N. oddaję i poświęcam Najświętszemu Sercu naszego Pana Jezusa Chrystusa moją osobę i moje życie, moje uczynki, troski i cierpienia. Chcę odtąd używać całego mego jestestwa jedynie aby czcić, miłować i uwielbiać to Serce. Mam niezłomną wolę należeć do Niego całkowicie i czynić wszystko z miłości ku Niemu, wyrzekając się z całego serca wszystkiego, co może Mu się nie podobać. Obieram Ciebie, o Najświętsze Serce, za jedyny Przedmiot mojej miłości, za Opiekuna mego życia, za Rękojmię mojego zbawienia, za lekarstwo na moją słabość i niestałość, za naprawienie wszystkich błędów mojego życia i za pewne schronienie w godzinę śmierci.
O Serce, pełne dobroci, bądź moim przebłaganiem wobec Boga Ojca i odwróć ode mnie Jego sprawiedliwe zagniewanie. O Serce, pełne miłości, w Tobie pokładam moją ufność, ponieważ obawiam się mojej słabości i skłonności do złego, natomiast spodziewam się wszystkiego od Twojej dobroci. Zniszcz we mnie wszystko, co może Ci się nie podobać albo sprzeciwiać. Niech Twoja czysta miłość wniknie w moje serce tak głęboko, abym nigdy nie mogła zapomnieć o Tobie, ani się od Ciebie odłączyć. Błagam Cię, przez nieskończoną Twoją dobroć, aby imię moje było zapisane w Tobie, gdyż pragnę żyć i umierać w Tobie jako Twoja służebnica.
Amen.

(List do s. F. M. de la Barge [fragm.], św. Małgorzata Maria Alacoque)

Matka Teresa z Kalkuty (bł.): Być do Jego dyspozycji

// Marzec 13th, 2010 // Brak komentarzy » // Matka Teresa z Kalkuty (bł., wł. Agnesë Ganxhe Bojaxhiu)

Bł. Matka Teresa z Kalkuty (zdj. Túrelio)Ojcze, podczas tych rekolekcji zrobiłam takie postanowienie

- Być do Jego dyspozycji,

Niech On robi ze mną, cokolwiek chce, jak chce, jak długo chce. Jeśli moja ciemność jest światłem dla jakiejś duszy – a nawet jeśli nie jest niczym dla nikogo – jestem całkowicie szczęśliwa – że jestem Bożym polnym kwiatem.

(List do ojca Josepha Neunera SJ)