Wpisy otagowane ‘Krzyż’

Pseudo-Hipolit: Zakorzeniam się w jego korzeniach, rozprzestrzeniam się w jego gałęziach, obmywam się jego rosą, a jego duch karmi mnie i ożywia

// Kwiecień 13th, 2012 // Brak komentarzy » // Pierwsze wieki

Ową Paschą, którą Jezus gorąco pragnął przyjąć za nas, była Męka. Przez Mękę uwolnił nas od męki, śmiercią zwyciężył śmierć i przez widzialny pokarm przygotował nam swoje nieśmiertelne życie. Oto zbawcze pragnienie Jezusa, oto najbardziej duchowa miłość: wskazał, że prefiguracje są prefiguracjami, i swoje święte ciało oddał uczniom swoim: Bierzcie i jedzcie, to jest ciało moje; bierzcie i pijcie, to jest krew moja – Nowe Przymierze – za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów. Dlatego nie jeść pragnie, lecz raczej pragnie ponieść Mękę, aby nas wyzwolić od męki za sprawą pokarmu.

Dlatego zamiast jednego drzewa posadził inne drzewo i w miejsce niegodziwej ręki, która w dawnym czasie wyciągnęła  się w sposób bezbożny, w akcie pobożności przybił do drzewa swą własną nieskazitelną rękę, i ukazał w ten sposób, że w Jego osobie całe życie zawisło na drzewie. Ty, Izraelu, nie mogłeś jeść z tego drzewa, my posiadłszy duchowe poznanie, którego utracić nie można, zjedliśmy, a zjadłszy nie umieramy.

To drzewo jest dla mnie wiecznym zbawieniem, nim się karmię, nim się żywię. Zakorzeniam się w jego korzeniach, rozprzestrzeniam się w jego gałęziach, obmywam się jego rosą, a jego duch karmi mnie i ożywia jak powiew wiatru. W jego cieniu rozbiłem namiot i uciekając przed ogromnym upałem mam tam obfitujące w rosę schronienie. Kwitnę z jego kwiatami, rozkoszuję się w pełni jego owocami, swobodnie korzystam z jego plonów, które od początku dla mnie zostały przeznaczone. Ono jest moim pokarmem, gdy jestem głodny, źródłem, gdy odczuwam pragnienie, ubraniem, gdy jestem nagi, jego liście są dla mnie tchnieniem życia, i nie mam już liści figowych. Gdy lękam się Boga, ono jest dla mnie ochroną, wsparciem, gdy toczę walkę, trofeum wojennym, gdy odnoszę zwycięstwo. Ono jest dla mnie wąską ścieżką, ono jest ciernistą drogą, ono jest drabiną Jakubową i drogą aniołów, na szczycie której naprawdę wsparł się Pan.

Drzewo to, sięgające nieba, z ziemi do nieba się wzniosło; jest ono nieśmiertelną rośliną, która tkwi między niebem i ziemią, jest podporą wszystkich rzeczy, fundamentem wszechświata, oparciem zamieszkałej ziemi, kosmicznym węzłem, zbiornikiem różnorakiej i ludzkiej natury, umocowanym za pomocą niewidzianych gwoździ Ducha, aby, skoro przylgnęło do Bóstwa, nie zostało już od Niego oderwane. Sięgając swym wierzchołkiem niebios, korzeniami tkwiąc na ziemi, a potężnymi ramionami ogarniając ze wszystkich stron ogromną przestrzeń powietrza, całe było we wszystkim i było wszędzie.

(Homilia pashalna [fragm.], Pseudo-Hipolit)

Teresa Benedykta od Krzyża (św., wł. Edyta Stein): Kościół w jego zwycięstwie nad ościeniem śmierci

// Kwiecień 10th, 2012 // Brak komentarzy » // Myśli i słowa, XX/XXI Wiek

Na pogrzebie Reinacha spotkałam się pierwszy raz z Krzyżem i Bożą mocą, jakiej udziela on tym, którzy go niosą. Ujrzałam pierwszy raz w życiu Kościół w jego zwycięstwie nad ościeniem śmierci. W tym momencie załamała się moja niewiara i ukazał się Chrystus w tajemnicy Krzyża.

(Autobiografia 1917 r. [fragm.], św. Teresa Benedykta od Krzyża)

Maria od Męki Pańskiej (bł., wł. Helena Maria Filipina de Chappotin): Mądrość Słowa Wcielonego

// Grudzień 26th, 2011 // Brak komentarzy » // XX/XXI Wiek

Hańba krzyża – jest ona bezgraniczna, a tymczasem Mądrość Słowa Wcielonego sama się o nią upomina. Nie tylko chce unicestwienia Jezusa na krzyżu, ale chce krzyża dla tych, którzy idą za Jezusem. To przeciwstawienie Mądrości Słowa i mądrości świata oraz szaleństwa świata i szaleństwa Krzyża widziałam jak światło błyskawicy w mojej duszy. Mądrość Słowa pragnie Wcielenia. Mądrość Słowa pragnie go, by oddać Bogu to, co Mu się należy. Chce unicestwić naturę ludzką, samą z siebie bałwochwalczą, w osobie Mądrości wcielonej. Stąd widzę jasno jak światło słońca, że grzech jest zbuntowaną naturą, która szuka satysfakcji w czynieniu uszczerbku Bogu przez rzeczy ziemskie. Hańba krzyża oddala nas od ziemi i wznosi do Boga. Krzyż miłości jest zjednoczeniem wygnańca ziemi z Mądrością wieczną. Jest to miłość pozbawiona miłości, Mądrość, która oddziela nas od szaleństwa świata, szaleństwo miłości, które nas oddziela od mądrości ziemi.

Moje postanowienie: Chcieć miłości krzyża, dlatego, że jest ona poszukiwaniem mądrości. Chcieć krzyża miłości, bo on jednoczy mnie z mądrością. Tak mało kocham krzyż, ale uważam to za absurdalne, by nie kochać go coraz więcej.

Karol de Foucaluld (bł.): Sprawcie bym był tak jak wy słaby z miłości

// Sierpień 19th, 2011 // Brak komentarzy » // XX/XXI Wiek

„I skłoniwszy głowę, oddał ducha”. J 19,30

Najświętsza Dziewico, św. Mario Magdaleno, św. Janie, święte Niewiasty, pozwólcie mi uklęknąć razem z wami u stóp krzyża, na którym wisi nasz Bóg, najdroższy Jezus. Pozwólcie mi razem z wami pokłonić się przed Nim, wejść w waszą adorację, ból, wdzięczność, omdlenie. Sprawcie, bym przyjmując ostatnie spojrzenie, ostatnie tchnienie Oblubieńca, umierał razem z wami u Jego stóp, bym był tak jak wy słaby z miłości, cierpienia, wstydu, żalu…, by uszło ze mnie całe moje życie, bym zginął, pogrążył się w miłości i bólu tak ogromnym, jak morze; sprawcie, by mnie ono zalało, zatopiło, pochłonęło, bym niczego już nie rozumiał, niczego nie czuł. Stracony, konający u stóp mojego konającego Jezusa! Oto Jezu, jak „do końca nas umiłowałeś”!

 

Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej (bł.): Zamykałam oczy i jak dziecko powierzałam się ramionom Ojca, który jest w niebie

// Lipiec 19th, 2011 // Brak komentarzy » // XX/XXI Wiek

Droga pani, zawierzenie oddaje nas Bogu. Jeszcze jestem bardzo młoda, ale wydaje mi się, że kilka razy bardzo cierpiałam. Och wtedy, kiedy wszystko się gmatwało, kiedy teraźniejszość była bardzo bolesna, a przyszłość jawiła mi się jeszcze ciemniejsza, zamykałam oczy i jak dziecko powierzałam się ramionom Ojca, który jest w niebie.

Zbyt mocno patrzymy na siebie. Chcielibyśmy wszystko sami widzieć i zrozumieć, a nie mamy dosyć zaufania do Tego, który nas otacza swoją miłością. Nie trzeba zatrzymywać się przed Krzyżem i patrzeć na niego samego, lecz skupiając się na nim w światłach wiary, trzeba się znosić wyżej i myśleć, że jest on narzędziem, które jest posłuszne Miłości Bożej. Potrzeba tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona.

Tę najlepszą cząstkę, która zdaje się być moim przywilejem w umiłowanej samotni Karmelu, Pan Bóg daje każdej duszy ochrzczonej. Droga pani. On ją pani daje wśród trosk i niepokojów macierzyńskich. Proszę wierzyć, że całą Jego wola jest, aby coraz bardziej wprowadzać panią w siebie. Niech pani Mu się odda ze wszystkimi zmartwieniami…

(List do Pani de Sourdon 1902 r. 157 [fragm.], bł. Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej)

Tomasz à Kempis: Jeśli z Chrystusem umrzesz, także z Nim żyć będziesz

// Kwiecień 22nd, 2011 // Brak komentarzy » // XV Wiek

Wielu przykra wydaje się ta mowa: Zaprzyj się samego siebie, weź krzyż twój i idź za Jezusem. O wiele przykrzej jednak będzie usłyszeć to ostateczne słowo: Odejdźcie ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny (Mt 25,41). Ci bowiem, którzy teraz chętnie słuchają słów o krzyżu i realizują je, wtedy nie będą się bać, słysząc o wiecznym potępieniu. Ten znak krzyża będzie na niebie, gdy Pan przyjdzie, by sądzić. Wtedy wszyscy słudzy krzyża, którzy się upodobnili do Ukrzyżowanego w życiu, przystąpią do Chrystusa sędziego z wielką ufnością. Dlaczegóż więc boisz się wziąć krzyż, przez który idzie się do królestwa?

W krzyżu zbawienie, w krzyżu życie, w krzyżu ochrona przed wrogami. W krzyżu wlanie słodyczy z wysoka. W krzyżu siła dla duszy, w krzyżu radość ducha. W krzyżu szczyt cnoty. W krzyżu doskonałość świętości. Tylko w krzyżu zbawienie duszy i nadzieja życia wiecznego.

Weź więc swój krzyż i idź za Jezusem, a będziesz szedł do życia wiecznego. Przeszedł On przed tobą, niosąc dla siebie krzyż, i umarł za ciebie na krzyżu, byś i ty niósł swój krzyż i chciał umrzeć na krzyżu. Jeśli bowiem z Chrystusem umrzesz, także z Nim żyć będziesz. A jeżeli będziesz towarzyszem cierpienia, będziesz także towarzyszem chwały. Oto na krzyżu wszystko się opiera, a na umieraniu wszystko spoczywa i nie ma innej drogi do życia i do prawdziwego wewnętrznego pokoju, jak tylko droga świętego krzyża i codziennego umartwienia.

(Naśladowanie Chrystusa [fragm.], Tomasz à Kempis)

Concepción Cabrera de Armida (Czcigodna Sługa Boża): Boża substancja podbija naturę ludzką

// Kwiecień 21st, 2011 // Brak komentarzy » // Concepción Cabrera de Armida (Conchita)

Później, Ojcze, jakby w wielkim ogniu, Jezus przemówił do mnie i powiedział: – “Szkołę świętych można odnaleźć w Krzyżu i w Eucharystii. To tu jest miejsce, w którym dusza jest nauczana, gdzie uczy się… tam gdzie cierpimy, gdzie kochamy… to tam dusza wycofuje się z ziemi… tam zbliża się do nieba… tutaj jest próbowana i nagradzana… tutaj jest oczyszczana i uświęcana… tutaj umiera by powrócić do życia i żyć…

Widzisz, córko, Eucharystia i Krzyż, Miłość i Ból, są tak zjednoczone że nic nie może ich rozdzielić. Ja jestem tutaj zawsze ukrzyżowany – mistycznie – i krew Kalwarii jest krwią na ołtarzu, i ciało ofiarowane jako ofiara Krzyża jest hostią ofiary eucharystycznej.

Miłość i cierpienie, córko, cierpienie i miłość. Nie oddalaj się od Krzyża ani od Eucharystii. Podtrzymuj dusze, zwłaszcza tę, którą powierzyłem tobie dla jej udoskonalenia. Ucz bogactwa bólu, cierpliwej ofiary, dobrowolnego ukrzyżowania, życia ofiarą, to jest, bogactw Krzyża. Ale ucz także gdzie znaleźć źródło siły, nieskończonej miłości, największą manifestację Boskiej czułości, [ucz] Eucharystii. Boża substancja podbija naturę ludzką. Niech dusze mnie kochają, moja córko. Pragnę miłości, ale miłości czystej i ofiarnej”.

(Pisma 1507 [fragm.], Czcigodna Sługa Boża Concepción Cabrera de Armida)

Rafał Kalinowski (św.): Wartość Pańskiego Krzyża

// Kwiecień 20th, 2011 // Brak komentarzy » // Myśli i słowa, XX/XXI Wiek

Skutkiem naszej ślepoty, nie rozumiejąc wartości Pańskiego Krzyża, niechętnie go niesiemy, na niego narzekamy, wyrzekamy się zasług cierpliwego noszenia, a chciwie się chwytamy krzyża miłości świata, miłości nas samych, krzyża, który nam otwiera drogę potępienia.

Bernadetta Soubirous (św.): Mój Boski Mistrzu, dokonałam wyboru!

// Kwiecień 16th, 2011 // 1 Komentarz » // XIX Wiek

Mój Boski Mistrzu, dokonałam wyboru!… Wolę cierpieć z Tobą aż do śmierci, niż cieszyć się choć przez chwilę z tymi, którzy Cię znieważają i opuszczają… Rozważyłam szeroką drogę… Oceniłam wartość nietrwałych bogactw tej ziemi… Zmierzyłam trwałość jej ulotnych przyjemności… Zbadałam jej próżne szczęścia i przemijającą chwałę. Widziałam te wspaniałe kwiaty, pod którymi rosną ciernie wyrzutów sumienia i rozczarowania z powodu cierpienia. Dzięki Twojemu Boskiemu światłu wszystko zrozumiałam!… I odwracając wargi od zatrutego kielicha, zawołałam z Mędrcem: Marność nad marnościami, wszystko na ziemi jest marnością, prócz miłości Boga i służenia Mu.

Podniosłam więc oczy i widziałam tylko Jezusa!
Jezus jedynie jako Cel
Jezus jedynie jako Mistrz
Jezus jedynie jako Wzór
Jezus jedynie jako Przewodnik
Jezus jedynie jako Radość
Jezus jedynie jako Bogactwo
Jezus jedynie jako Przyjaciel!

O tak, mój Jezu! Bądź odtąd tylko Ty moim wszystkim i moim Życiem; pójdę za Tobą wszędzie, gdzie Ty pójdziesz… Chodźmy, moja duszo, odwagi. Jeszcze jeden dzień za Jezusem i Maryją wstępującymi na Kalwarię… A potem, z Jezusem i Maryją, Szczęście, Radość, Wieczność! O dobry Krzyżu!… O drogocenne ciernie drogi, rany przez was zadane będą niedługo pełne chwały.

(Notatki z rekolekcji 1874 r. [fragm.], św. Bernadetta Soubirous)

Klara z Asyżu (św.): Wpatruj się w Niego, rozmyślaj o Nim, uwielbiaj i staraj się Go naśladować.

// Marzec 2nd, 2011 // Brak komentarzy » // Średniowiecze

Patrz na Niego, który dla Ciebie został wzgardzony; stań się dla Niego wzgardzona na tym świecie i idź za Nim. Dostojna królowo, twój Oblubieniec, najpiękniejszy spośród synów ludzkich (Ps 45,3), stał się dla twojego zbawienia najlichszym z ludzi, był wzgardzony, zbity, poraniony przez biczowanie (por. Mt 19,20; 27,26) na całym ciele i zmarł wśród męczarni na krzyżu; wpatruj się w Niego, rozmyślaj o Nim, uwielbiaj i staraj się Go naśladować.

Jeśli będziesz z Nim cierpieć, będziesz z Nim królować (por. Rz 8,17; 2 Tm 2,12); jeśli będziesz dzielić z Nim ból, będziesz dzielić radość; jeśli będziesz umierała z Nim na krzyżu męczeńskim (por. 2 Tm 2,11), będziesz mieszkała z Nim w niebie (por. Ps 110,3) w chwale świętych, a imię twoje zostanie zapisane w księdze życia i będzie sławne wśród ludzi (Ap 3,5). Dlatego będziesz miała wieczny udział w chwale królestwa niebieskiego zamiast rzeczy ziemskich i przemijających, w dobrach wiecznych zamiast krótkotrwałych i żyć będziesz na wieki wieków.

(Drugi List do św. Agnieszki z Pragi [fragm.], św. Klara z Asyżu)

Aniela z Foligno (bł): Mój umiłowany synu, spiesz do Krzyża i módl się

// Styczeń 4th, 2011 // 1 Komentarz » // Średniowiecze

Mój umiłowany synu, spiesz do Krzyża i módl się żeby Ten, który umarł na Nim dla ciebie, tak Cię oświecił, żebyś mógł w pełni poznać dwie rzeczy: Jego i siebie samego, i żebyś dogłębnie poznając swoje własne winy mógł wznieść się do Bożej słodyczy, powstając z miłości twoich błędów do Bożego miłosierdzia i odrzucając wszelki błąd.

Widząc jak niepojęty i nieporównywalny z niczym Bóg zaadoptował cię – tak pełnego grzechów – i wybrał żebyś był Jego synem, racząc być twoim Ojcem, nie powinieneś okazać się niewdzięcznym, ale powinieneś poznawać jak wszelkimi sposobami być posłusznym poleceniom tak wspaniałego i kochającego Ojca. Jeśli bowiem wola Ojca nie wypełnia się w Jego prawowitych synach, jak będzie wypełniona w nieprawych?

Nieprawymi synami są ci, którzy pod pozorem złych pożądań ciała, wyłamują się spod Ojcowskiego wychowania. Prawowitymi natomiast są ci, którzy kierując się swoją żarliwą miłością, usilnie starają się naśladować swojego Mistrza w ubóstwie, cierpieniu i ludzkiej wzgardzie. I te trzy rzeczy, moi ukochani synowie, musicie poznać i wziąć za fundament i zwieńczenie wszelkiej doskonałości, ponieważ przez te trzy dusza jest oświecana, oczyszczana, wydoskonalana i przygotowywana do Boskiego przeobrażenia.

(Księga Bożego pocieszenia, bł. Aniela z Foligno)

Ludwik z Granady (św.): Ze wszystkich stworzeń najbardziej zraniona i udręczona

// Wrzesień 15th, 2010 // Brak komentarzy » // Złoty wiek mistyki hiszpańskiej

Jaką wielką radość odczuwał święty Symeon, widząc i trzymając na ręku Dziecię – przekracza ona wszystko, co dałoby się powiedzieć. (…) Kiedy Go ujrzał przed sobą i wziął na ręce, poznał z natchnienia Ducha Świętego, że w tym drobnym ciałku mieści się cały majestat Boga, i widział obok Syna Matkę: cóż odczuło wtedy jego pobożne serce na widok dwóch takich świateł i poznając takie cuda? (…)

Skoro rozważyłeś w ten sposób uczucia serca świętego starca, usiłuj popatrzeć na serce Najświętszej Panny. Ujrzysz Ją napełnioną z jednej strony niewymowną radością i podziwem, gdy słyszy, co mówią o wielkości i cudowności tego Dziecka, z drugiej jednak – niezmierną żałością – choć i radość w niej była – gdy słyszy smutne nowiny, jakie prorokuje święty mąż o tymże Dziecku mówiąc, że będzie celem, do którego świat cały, wszyscy ludzie żyjący według ciała kierować będą strzały swego gniewu i będą Mu się sprzeciwiać, ile tylko zdołają. To wszystko ma przeszyć serce Najświętszej Panienki ostrzem bólu.

Dlaczegóż zechciałeś, Panie, żeby tak wcześnie objawiona była tej najniewinniejszej Oblubienicy Twojej ta wiadomość, która będzie nieustanną męką całego Jej życia? Dlaczego tajemnica nie pozostawała pod kluczem milczenia aż do chwili męki, ażeby wtedy dopiero stała się męczennicą, a nie była nią przez całe życie? Dlaczego, Panie, nie zadowala się Twoje litościwe serce tym, że ta Pani była zawsze Dziewicą, ale chcesz, żeby i męczennicą była zawsze? Czemu zasmucasz istotę, którą tak miłujesz, która tyle czasu Ci służyła i nigdy nie zasłużyła na karę?

Panie, na pewno dlatego Ją zasmucasz, że Ją kochasz i  nie chcesz ujmować Jej zasługi cierpliwości ani chwały tego męczeństwa ducha, ani ćwiczenia w cnocie i naśladowaniu Chrystusa, ani zapłaty za trud, który im jest większy, na tym większą zasługuje nagrodę. Niech nikt więc nie gardzi trudami, niech nie ma krzyża w nienawiści i niech nie uważa, że stracił łaskę Bożą, kiedy się znalazł w nieszczęściu, bo najbardziej umiłowana i obdarowana ze wszystkich stworzeń była jednocześnie najbardziej ze wszystkich zraniona i udręczona.

(Podręcznik życia chrześcijańskiego, św. Ludwik z Granady)

Leon Wielki (św.): Śmierć Chrystusa na krzyżu

// Wrzesień 14th, 2010 // Brak komentarzy » // Myśli i słowa, Średniowiecze

Nic bardziej cudownego i wzniosłego niż śmierć Chrystusa na krzyżu dla zbawienia świata. Tej świętej tajemnicy służyły wszystkie misteria poprzednich wieków.

(Mowa 54, św. Leon Wielki)

Nie bój się przeciwności

// Sierpień 16th, 2010 // Brak komentarzy » // Myśli i słowa, Ojciec Pio (św.)

Nie bój się przeciwności, ponieważ kładą one duszę u stóp krzyża, a krzyż umieszcza ją u bram nieba, gdzie znajduje Tego, który jest zwycięzcą śmierci, i wprowadza ją do wiecznej radości.

Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej (bł.): Umiłowanie cierpienia

// Lipiec 5th, 2010 // Brak komentarzy » // XX/XXI Wiek

Cierpienie pociąga mnie coraz bardziej. Pragnienie to prawie przewyższa tęsknotę za niebem, która przecież jest we mnie tak potężna. Jeszcze nigdy Bóg nie dał mi tak wielkiego zrozumienia, że boleść jest największą rękojmią miłości, jaką Bóg może dać stworzeniu. Za każdym nowym cierpieniem całuję krzyż Mistrza, szepcząc Mu: Dzięki, nie jestem godna. Myślę bowiem, że cierpienie było nieodłącznym Jego towarzyszem przez całe życie, a ja nie zasługuję, by Ojciec Niebieski i ze mną postępował podobnie.

Po tym poznać możemy, iż Bóg jest w nas i miłość Jego nami owładnęła, jeśli nie tylko z cierpliwością, lecz z wdzięcznością przyjmujemy przeciwności i cierpienia. By do tego dojść, trzeba wpatrywać się w Ukrzyżowanego z miłości. Taka kontemplacja, o ile jest prawdziwa, doprowadza niezawodnie do umiłowania cierpienia. Droga mamo! W świetle tryskającym z krzyża przyjmuj wszelkie doświadczenia, każdą przeciwność, każdą przykrość. W ten sposób podobamy się Bogu i postępujemy na drogach miłości. Podziękuj Mu za mnie, czuję się tak bardzo, bardzo szczęśliwa! Pragnęłabym udzielić nieco z mojego szczęścia tym, których kocham. Wyznaczam ci spotkanie w cieniu krzyża, by tam nauczyć się sztuki cierpienia.

(List do matki, 18 lipca 1906 r. [fragm.], bł. Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej)