Wpisy otagowane ‘kapłani’

Ojciec Pio (św.): Zły duch niczego się tak nie boi, jak Mszy

// Maj 12th, 2012 // Brak komentarzy » // Ojciec Pio (św.)

Zły duch niczego się tak nie boi, jak Mszy, zwłaszcza kiedy jest ona odprawiana z zapałem i wielu łączy się ze sobą w duchu wiary. Gdy nieprzyjaciel dobra czuje odrazę do jakiejś nieprzezwyciężonej przeszkody, dzieje się tak dlatego, że kapłan, zdając sobie sprawę z własnej słabości i własnych ograniczeń, z wiarą składa mającą ogromną moc ofiarę Zbawiciela.

(Ojciec Pio, [fragm.], Luigi Peroni)

Nowenna do Miłosierdzia Bożego (Dzień drugi: dusze kapłańskie i zakonne)

// Kwiecień 7th, 2012 // Brak komentarzy » // Faustyna Kowalska (św.)

Dziś sprowadź mi dusze kapłańskie i dusze zakonne, i zanurz je w niezgłębionym miłosierdziu Moim. One dały mi moc przetrwania gorzkiej męki, przez nich jak przez kanały spływa na ludzkość miłosierdzie moje.

Jezu najmiłosierniejszy, od którego wszystko co dobre pochodzi, pomnóż w nas łaskę, abyśmy godne uczynki miłosierdzia spełniali, aby ci, co na nas patrzą, chwalili Ojca miłosierdzia, który jest w niebie.

Zdrój Bożej miłości,
W sercach czystych gości,
Skąpane w miłosierdzia morzu,
Promienne jak gwiazdy, jasne jak zorza.

Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia swego na grono wybrane w winnicy swojej, na dusze kapłanów i dusze zakonne, i obdarz ich mocą błogosławieństwa swego, a dla uczuć Serca Syna swego, w którym to sercu są zamknięte, udziel im mocy światła swego, aby mogli przewodzić innym na drogach zbawienia, by wspólnie śpiewać cześć niezgłębionemu miłosierdziu Twemu na wieki wieczne.

Amen.

(Dzienniczek 1212-1213, św. Faustyna Kowalska )

Jan Bosco (św.): Zbawienie lub zguba naszej duszy zależy od kierunku, jaki nadamy naszemu życiu

// Styczeń 31st, 2012 // Brak komentarzy » // XIX Wiek

Postanowiłem  zostać  kapłanem  i  zdałem  egzamin  wstępny  do seminarium.  Teraz  przygotowywałem  się  do  dnia, w  którym  miałem  założyć ubiór kleryka.  W  zamyślenie  wprawiło  mnie  przekonanie,  że normalnie zbawienie lub zguba naszej duszy zależy od kierunku, jaki nadamy naszemu życiu.

Prosiłem  wielu  przyjaciół,  by  modlili  się  za  mnie.  Odprawiałem nowennę. W dzień św. Rafała, 25 października, przystąpiłem do spowiedzi i do  Komunii  świętej.  Przed  uroczystą  mszą  proboszcz  z Castelnuovo,  ks. Cinzano, pobłogosławił szatę kleryka i kazał mi ją założyć. Kazał  mi  odłożyć  świeckie  ubranie  z  tymi  oto  słowami:  „Niech  cię Pan wyzwoli ze starego człowieka z jego uczynkami i skłonnościami”. A ja powiedziałem  sobie  w  sercu:  „Ileż  starych  rzeczy należy  wyrzucić  z  mojego życia!  Mój  Boże,  wykorzeń  moje  złe  nawyki”.  Kapłan  wręczył  mi  białą koloratkę, mówiąc przy tym: „Niech Pan przyoblecze cię w nowego człowieka, który  został  stworzony  według  Boga  w sprawiedliwości  i  świętości”. Poczułem  się  głęboko  wzruszony  i  w  duchu  rzekłem:  „Mój  Boże,  spraw,abym  zaczął  rzeczywiście  nowe  życie  w  myślach,  słowach  i  uczynkach. Maryjo, bądź moim zbawieniem”.

Po mszy – niespodzianka. Proboszcz poprosił mnie, bym towarzyszył mu  na  przedmieściu  Bardella,  gdzie  obchodzono  właśnie  święto  patrona dzielnicy. Chciał mi tym zrobić przyjemność, ale okazało się, że charakter tej imprezy  nie  bardzo  dla  mnie  pasował.  Wydawałem  się  kukiełką  w  nowym stroju, która wystawia się na pokaz, aby ją chwalili. Miało to jeszcze inne złe strony. Po tygodniach skupienia, będących okresem  przygotowania  do  tego  dnia,  musiałem  uczestniczyć  w  obiedzie wśród  mężczyzn  i  kobiet,  którzy  zgromadzili  się,  by  się  pośmiać,  pogadać, zjeść,  popić  i zabawić  się.  Mówiono  o  zabawach,  grach  i  meczach.  Cóż wspólnego  mogli  mieć  oni  z  kimś,  kto  zaledwie  parę  godzin  wcześniej przywdział świętą szatę, by całkowicie poświęcić się Bogu?

Proboszcz  to  zauważył. W  drodze  powrotnej  do domu zapytał  mnie, dlaczego przez cały czas byłem zamyślony. Szczerze mu odpowiedziałem, że poranne obrządki kłóciły się z popołudniowym nastrojem. Dodałem:
–  Czy  ksiądz  sam  zresztą  nie  widział  tych  duchownych,  prawie  że pijanych,  i  pajacujących  za  stołem?  Niemalże  obrzydzili  mi  postać  kapłana. Gdybym miał stać się podobnym do nich, wolałbym zdjąć tę szatę i żyć jak ubogi chrześcijanin.
Proboszcz odrzekł mi:
–  Świat jest niestety taki i trzeba go brać, jakim jest. Musisz zobaczyć zło, by potem go unikać. Nikt nie zostanie dobrym żołnierzem, jeśli nie zna się na broni. My, którzy ciągle toczymy walkę z nieprzyjacielem dusz, musimy tak postępować.
Nic na to nie odpowiedziałem, ale w duchu postanowiłem:
–  Nigdy więcej nie będę uczestniczył w przyjęciach, jeśli nie okaże się to absolutnie konieczne dla chwały Bożej.

W następnych dniach wiele razy rozmyślałem nad moim stylem życia. Musiałem  go  radykalnie  zmienić.  Co  prawda,  i  do  tej  pory  nie  byłem złym człowiekiem,  ale  w  mojej  postawie  dominowały:  rozproszenie,  duma,  chęć zabawy, bieganie, czyli rozrywki – rzeczy, które dają chwilową radość, a nie zaspokajają serca. By ustalić program nowego, odmiennego stylu życia, który miał mnie już na zawsze obowiązywać, sformułowałem sobie siedem postanowień:

1.  Nie będę więcej uczestniczył w publicznych występach i jarmarkach. Nie będę chodził do teatru i przyglądał się zabawom. Zrobię co tylko się da, by nie uczestniczyć w obiadach i przyjęciach.
2.  Nie  będę  więcej  występował  jako  iluzjonista  ani  linoskoczek.  Nie  będę chodził po linie, grał na skrzypcach i uczestniczył w polowaniach, sądzę bowiem, że rzeczy te są sprzeczne z życiem księdza.
3.  Zawsze znajdę czas na rozmyślania i medytacje. Będę wstrzemięźliwy w jedzeniu  i  piciu.  Będę  spał  tylko  tyle  godzin,  ile  jest  niezbędne  dla zdrowia.
4.  Dotychczas  czytałem  wiele  książek  świeckich.  Odtąd,  by  służyć  Bogu, będę czytał książki o tematyce religijnej.
5.  Ze wszech sił będę zwalczał myśli, słowa i lektury sprzeczne z duchem czystości i praktykował będę wszystko, co służy zachowaniu tej cnoty.
6.  Codziennie będę się modlił do Pana. Każdego dnia odprawię rozmyślanie i czytanie duchowe.
7.  Codziennie opowiem kolegom, przyjaciołom i krewnym takie zdarzenia i poruszę myśli, które służą dobru. Jeśli nikogo nie spotkam, będę mówił o budujących rzeczach przynajmniej z matką.

Tak przedstawiają się postanowienia, jakie podjąłem w dniu, w którym zostałem klerykiem. Aby dobrze utkwiły w pamięci, stanąłem przed obrazem Matki  Boskiej,  tam  je  odczytałem  i  złożyłem  jej  formalne  przyrzeczenie,  że będę  ich  przestrzegał  bez  względu  na  wyrzeczenie,  jakie  trzeba  będzie ponieść.

(Wspomnienia Oratorium [fragm.], św. Jan Bosco)

Ojciec Pio (św.): Uważam, że Jezus słusznie ubolewa nad naszą niewdzięcznością.

// Wrzesień 23rd, 2011 // Brak komentarzy » // Ojciec Pio (św.)

W piątek rano (28 marca 1913 r.), gdy leżałem jeszcze w łóżku, przyszedł do mnie Jezus. Był bardzo niezadowolony i przygnębiony. Ukazał mi w objawieniu wielką rzeszę kapłanów tak zakonnych, jak i diecezjalnych, a wśród nich także i kościelnych dostojników. Jak oni odprawiali Mszę św., jak (lekceważąco) ubierali się w święte szaty i z nich się rozbierali!

Widok Jezusa, przepełnionego cierpieniem i goryczą, był dla mnie przyczyną ogromnego bólu. Chciałem Go nawet zapytać, dlaczego godzi się na to i chce to wszystko znosić i cierpieć. Nie usłyszałem jednak żadnej odpowiedzi. Natomiast Jezus skierował swoje spojrzenie na owych kapłanów. Po chwili jednak Jezus oderwał swój przerażony wzrok i spojrzenie, jakby miał już wszystkiego dość i skierował je na mnie.

Kiedy tak patrzył na mnie, ogarnęło mnie przerażenie. Zauważyłem dwie wielkie łzy, które spływały po Jego policzkach. Jezus oddalił się od owej rzeszy kapłanów z uczuciem ogromnego niezadowolenia, które wyraził na swym obliczu i zawołał: „Rzeźnicy! Mordercy!” A skierowując się ku mnie, rzekł: „ Synu mój, nie wierz w to, że moja agonia trwała tylko trzy godziny. Ja ze względu na dusze szczególnie przeze mnie umiłowane i uprzywilejowane, będę przeżywał agonię konania aż do końca świata. Podczas mej agonii, mój synu, nie wypada spać. Oto dusza moja nieustannie czeka, choćby tylko na kropelkę ludzkiej litości. Ale cóż, przez swoją obojętność pozostawiają mnie samego pod tym wielkim ciężarem. Niewdzięczność i spanie moich sług jeszcze bardziej pomnażają ból mej agonii i konania.

Ach jakże źle odpowiadają oni na moją miłość! Tym, czym najbardziej mnie zadręczają, jest ich obojętność, którą łączą z pogardą i niedowiarstwem. Ileż to razy w różnych sytuacjach miałem już ich porazić błyskawicami mego gniewu… i byłbym to uczynił, gdyby mnie nie powstrzymywali aniołowie i dusze, które szczególnie umiłowałem…

(…)

Jezus jeszcze mówił, ale tego, co mi powiedział, nie mogę przekazać żadnemu stworzeniu na świecie. To objawienie spowodowało w moim ciele, a jeszcze bardziej w mej duszy taki ból, że przez cały dzień byłem kompletnie rozbity i sądziłem, ze chyba umrę, ale najsłodszy Jezus objawił mi… Uważam, że Jezus słusznie ubolewa nad naszą niewdzięcznością.

(List do kierownika duchowego [fragm.], św. Ojciec Pio)

Concepción Cabrera de Armida (Czcigodna): Kapłan nie należy już do siebie samego

// Lipiec 1st, 2011 // Brak komentarzy » // Concepción Cabrera de Armida (Conchita)

Kapłan nie należy już do siebie samego. Jest on drugim Mną i musi być wszystkim dla wszystkich, ale przede wszystkim przez uświęcenie siebie, gdyż nikt nie może dać czegoś, czego sam nie posiada, a tylko Uświęciciel może uświęcić. A więc, jeśli chce on być świętym – co jest mu nakazane – musi być owładnięty, nasycony Duchem Świętym, gdyż tak jak Duch Święty jest niezbędny dla życia każdej duszy w ogólności, dla duszy kapłana On musi być jej oddechem i samym jej życiem. Jeśli księża są Jezusem, czy nie powinni mieć oni Ducha Jezusa? A ten Duch, czy nie jest On Duchem Świętym?

(Sprawozdania duchowe, 9.11.1927 r. [fragm.], Czcigodna Sługa Boża Concepción Cabrera de Armida)

Hanibal Maria di Francia (św.): Jak wielka będzie zasługa modlącej się duszy…

// Czerwiec 16th, 2011 // Brak komentarzy » // XX/XXI Wiek

Jak drogimi dla Pana będą dusze, które niczym gołębice, przez swoją miłość i modlitwy, przymuszą Boże Serce do posłania wybranych księży i robotników na Jego żniwo. Jak wielka będzie zasługa modlącej się duszy, która otrzyma od Miłosierdzia Bożego nawet jednego księdza według Serca Bożego!

(List do przełożonej i sióstr wizytek, 1919 [fragm.], św. Haninal Maria di Francia)

Stefan Wyszyński (ks. kard., Sł. Boży): Niech się świat śmieje, byle dzieło zbawienia było wykonane

// Maj 30th, 2011 // Brak komentarzy » // XX/XXI Wiek

Idę przez swoje życie kapłańskie pełen nędzy, słabości i ran, otrzymanych po drodze. Prawdziwie – „robak a nie człowiek”. Wszyscy mają prawo podziwiać całą nieudolność moją. A jednak idąc, sprawuję swoje posłannictwo kapłańskie. Nędza moja nie przeszkadza mi – dla Bożego miłosierdzia – usłużyć ludziom dobrami, które świat ma najcenniejsze.

Tak szedł Chrystus, wzgarda pospólstwa – aż po dzień dzisiejszy. Obszarpany, pobity, ubrudzony w błocie ulicznym, oplwany. A jednak to On zbawiał świat… I zbawił go, choć świat natrząsał się ze swego Zbawcy. Jak te dwie drogi idą blisko siebie. Nieudolność moją dźwiga łaska sakramentalna; nieudolność Jezusa dźwiga Bóstwo Jego… Niech się świat śmieje, byle dzieło zbawienia było wykonane.

(Zapiski więzienne, 4.3.1954, Sł. Boży ks. kard. Stefan Wyszyński)

Wincenty Frelichowski (bł.): „Dobrze by jednak było, aby księża się żenili”

// Luty 23rd, 2011 // 3 Komentarzy » // XX/XXI Wiek

Całą doniosłą życiową kwestię stosunku mego do kobiety rozwiązałem już. Dzięki Tobie, Boże, i w Tobie. Niech zginą wszelkie marzenia moje o małżeństwie z Agnieszką, a szczególnie z Gabrysią. Obecnie tylko z konieczności, jak św. Jan Bosco, chcę przestawać, mówić z kobietami. A jako przedmiot szczegółowego rachunku sumienia obieram walkę z brudem ciała, walkę o czystość. Chcę wypróbowany w czystości z solidną walką, z tą moją gorącą krwią i namiętnością, stanąć u stopni ołtarza. I w subdiakonacie złożyć Bogu ślub czystości na życie całe. Jezus mym oblubieńcem. Jezu, rozpal mnie miłością swoją, bym tylko kochał Ciebie.

Zdanie: „Dobrze by jednak było, aby księża się żenili”, wypowiedziane przez panią Kentzerową, a przeze mnie aprobowane, dopiero teraz poznaję jako fałszywe. W świetle tego ideału koniecznego kapłańskiego. Kapłan musi ukochać Eucharystię, bo inaczej nie jest kapłanem. A miłując Eucharystię, tę pełnię miłości, nie może już ukochać żony i domu. I tysiące kolizji wejdzie do duszy jego, i ciężkie byłoby jego życie. Przykładem skarga księdza unickiego. I teraz rozumiem, że tylko obniżenie tego ukochania Eucharystii, Jezusa, obniżenie równocześnie swej wartości kapłańskiej, może spowodować słusznym owo zdanie o małżeństwie księży. Ksiądz kochający żonę nie może w pełni ukochać centra swej działalności i pracy: Jezusa Eucharystycznego. Albo to, albo to. Jak się cieszę, że wreszcie raz skończyłem tę kwestię.

(Pamiętnik, 1.10.1935 r. [fragm.], bł. Wincenty Frelichowski)

Hanibal Maria di Francia (św.): Proście więc Pana żniwa…

// Listopad 18th, 2010 // Brak komentarzy » // XX/XXI Wiek

Brak duszpasterzy jest przyczyną głębokiego smutku Kościoła świętego, w tym samym czasie doprowadzając dusze do ruiny. Liczba księży zmniejsza się, liczba powołań maleje, seminaria są zamykane, zgromadzenia i wspólnoty zakonne tracą siłę. Miasta i wioski cierpią z powodu braku duchowieństwa, kiedy ludzie umierają bez wsparcia kapłana.

W swojej uprzedniej, Boskiej wiedzy, Nasz Pan wskazał na niezawodne lekarstwo na to tak wielkie zło gdy powiedział: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo (Łk 10,2).

(List okrężny do Biskupów, 1911 r., św. Hanibal Maria di Francia)

Wincenty Frelichowski (bł.): Nigdy nie być aktorem życiowym

// Listopad 12th, 2010 // Brak komentarzy » // XX/XXI Wiek

Pierwszy raz, będąc kapłanem, piszę w pamiętniku. Chcę podziękować Bogu za to, że mi dał udział w służbie Swojej i dał polecenie prowadzenia doń serc ludzkich.
Dziś druga rocznica mych prymicji. Dzięki Ci, Panie, za to, co doznałem przez te dwa lata. Nawet za me błędy i odchylenia od Twej woli. Wracam obecnie do Ciebie, Panie, by Ci naprawdę służyć. Mam może opalone już trochę skrzydła, lecz, Panie, w głębokiej pokorze klękam przed Tobą i proszę: daj mi szczerze prowadzić życie i nigdy nie być aktorem życiowym. Daj odwagę życia według wskazań Twoich. Klękam niżej niż zwykle. Tyś moim Panem. I stałeś się mym Ojcem. Panie, daję Tobie me życie. Nie umiem wyrazić mych obecnych myśli. Niech te chwile mego wahania życiowego i odchodzenia od Ciebie staną mi się obecnie mocą. Boże, chcę być naprawdę kapłanem.

(Pamiętnik, 15.03.1939 r., bł. Wincenty Frelichowski)

Bł. ks. Wincenty Frelichowski zmarł w opinii świętości w obozie koncentracyjnym w Dachau na tyfus plamisty, którym zaraził się udzielając pomocy chorym.

Faustyna Kowalska (św.): Panie, daj nam świętych kapłanów

// Listopad 4th, 2010 // Brak komentarzy » // Faustyna Kowalska (św.)

O Jezu mój, proszę Cię za Kościół cały, udziel mu miłości i światła Ducha swego, daj moc słowom kapłańskim, aby serca zatwardziałe kruszyły się i wróciły do Ciebie, Panie. Panie, daj nam świętych kapłanów, Ty sam ich utrzymuj w świętości. O Boski i Najwyższy Kapłanie, niech moc miłosierdzia Twego towarzyszy im wszędzie i chroni ich od zasadzek i sideł diabelskich, które ustawicznie zastawia na dusze kapłana. Niechaj moc miłosierdzia Twego, o Panie, kruszy i wniwecz obraca wszystko to, co by mogło przyćmić świętość kapłana — bo Ty wszystko możesz.

(Dzienniczek 1052, św. Faustyna Kowalska)

Hanibal Maria di Francia (św.): Kościół i społeczeństwo są w kłopocie

// Październik 28th, 2010 // Brak komentarzy » // XX/XXI Wiek

Oboje Kościół i społeczeństwo są w kłopocie. Mistyczna Oblubienica Jezusa Chrystusa cierpi z braku ewangelicznych robotników kiedy społeczeństwa popadają w coraz większą ruinę. Gdziekolwiek pojawia się jakieś dobro, wiara kwitnie, dusze znajdują zbawienie, młodzi postępują w prawości, ubodzy znajdują ulgę, dobre dzieło rozrasta się; gdziekolwiek religia jest wspierana, broniona i ochraniana, błąd pokonany, gdziekolwiek świeccy są Katoliccy i aktywni, za tym kryje się praca księdza. Proszę wyobraź sobie przez chwilę wymierające kapłaństwo, niczym śmierć słońca o zachodzie. Czy świat nie pogrążyłby się w ciemności? Gdzie znalazłbyś uwielbienie Boga, sakramenty, Eucharystię, Boże Słowo, wiarę, miłosierdzie? One wszystkie wyczerpałyby się.

Ignacy Antiocheński (św.): Niechaj nie będzie w was niczego, co mogłoby was dzielić

// Październik 17th, 2010 // Brak komentarzy » // Pierwsze wieki

Zaklinam was, starajcie się wszystko czynić w zgodzie Bożej pod kierunkiem biskupa, który zastępuje wam Boga, kapłanów zastępujących radę Apostołów i moich najdroższych diakonów, mających udział w posłudze Jezusa Chrystusa. On to przed wiekami u Ojca był i objawił się u kresu. Wszyscy zatem przejąwszy obyczaje Boże szanujcie się nawzajem i niechaj nikt nie patrzy na swego bliźniego według ciała, lecz w Jezusie Chrystusie zawsze kochajcie się nawzajem. Niechaj nie będzie w was niczego, co mogłoby was dzielić, lecz jednoczcie się z biskupem i tymi, co wam przewodzą, a jedność ta stanie się obrazem i zarazem nauką nieśmiertelności.

Podobnie więc jak Pan ani sam, ani przez swoich Apostołów, nic nie czynił bez Ojca, z którym stanowi jedno, tak i wy nie róbcie niczego bez biskupa i bez kapłanów. I nie próbujcie przedstawiać jako rozsądne to, co robicie na własną rękę, lecz wszystko róbcie wspólnie: jedna modlitwa, jedna prośba, jeden duch, jedna nadzieja w miłości, w radości nienagannej. Jeden jest tylko Chrystus, od którego nic nie ma lepszego! Wszyscy więc biegnijcie, by zjednoczyć się jakby w jedną świątynię Boga, jakby wokół jednego ołtarza, w jednym Jezusie Chrystusie, który wyszedł od Ojca jedynego, który był w Nim jedyny i do Jedynego powrócił.

(List do Kościoła w Magnezji, św. Ignacy Antiocheński)

Tomasz z Celano (bł.): Święty Wawrzyńcze, zaczekaj…

// Sierpień 10th, 2010 // Brak komentarzy » // Franciszek z Asyżu (św., wł. Jan Bernardone)

[Święty Franciszek] chciał okazywać wielki szacunek dłoniom kapłańskim, które otrzymały boską władzę sprawowania tegoż Sakramentu. Często mawiał:

—„Gdyby mi się przydarzyło spotkać razem jakiegoś świętego z nieba i jakiegoś biednego księdza, to najpierw uczciłbym kapłana i pośpieszyłbym co rychlej ucałować mu ręce. Powiedziałbym: «Ach, święty Wawrzyńcze, zaczekaj, ponieważ jego ręce dotykają Słowa żywota (1 J 1, 1) i mają w sobie coś ponadludzkiego».”.

(Vita secunda, bł. Tomasz z Celano)

Jan Maria Vianney (św.): O ofierze Mszy świętej

// Sierpień 4th, 2010 // Brak komentarzy » // Jan Maria Vianney (św.), Myśli i słowa

Wszystkie dobre uczynki razem wzięte nie są warte jednej Mszy świętej, bo tamte są dziełami ludzkimi, a Msza jest dziełem Bożym. Nawet męczeństwa nie da się porównać z Mszą świętą – jest ono bowiem ofiarą, jaką człowiek składa Bogu ze swojego życia, a Msza święta jest ofiarą, jaką Bóg złożył z samego siebie człowiekowi, przelewając za niego krew.

Kapłan jest kimś bardzo wielkim, gdyby pojął swoje powołanie do końca umarłby… Sam Bóg jest mu posłuszny. Na słowa kapłana Chrystus zstępuje z nieba i daje się zamknąć w małej hostii. Ojciec nieustannie patrzy z nieba na ołtarz: To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie (Mt 17,5a). Wobec zasług tak wielkiej ofiary, Ojciec nie może Synowi niczego odmówić. Gdybyśmy mieli wiarę, ujrzelibyśmy Boga w kapłanie, jak się widzi światło przez szybę, jak wino pomieszane z wodą.

Po konsekracji, kiedy trzymam w dłoniach Najświętsze Ciało Pana, jeśli przeżywam chwile zniechęcenia i myślę, że godny jestem tylko piekła, mówię w duszy:  „Gdybym tylko mógł zabrać Go ze sobą do piekła, w Jego obecności czułbym się tam jak w raju! Mógłbym cierpieć tam przez całą wieczność, gdybym mógł przebywać tam razem z Jezusem. Wtedy jednak nie byłoby to już piekło, bo płomienie Bożej miłości prędko ugasiłyby ogień sprawiedliwości”.

Po konsekracji Bóg jest między nami obecny tak samo, jak jest obecny w niebie. Gdybyśmy w pełni zdawali sobie z tego sprawę, umarlibyśmy z miłości. Bóg jednak oszczędza nas i zakrywa przed nami tę tajemnicę z powodu naszej słabości.

Pewien kapłan zaczynał wątpić, że jego słowa rzeczywiście sprowadzają Chrystusa na ołtarz; w tej samej chwili hostia, którą trzymał w dłoniach, zaczęła ociekać krwią wsiąkającą w korporał.

Gdyby nam ktoś powiedział, że o tej godzinie jakiś zmarły ma powstać z grobu, zaraz byśmy tam pobiegli, żeby zobaczyć cud. A czyż konsekracja, podczas której chleb i wino stają się Ciałem i Krwią samego Boga, nie jest o wiele większym cudem niż wskrzeszenie umarłego? Potrzeba przynajmniej kwadransa, żeby dobrze przygotować się do przeżycia Mszy świętej. W tym czasie trzeba głębokiego uniżenia, jakiego Chrystus dokonuje w sakramencie  Eucharystii; trzeba zrobić rachunek sumienia, gdyż aby dobrze przeżyć Mszę Świętą powinniśmy być w stanie łaski uświęcającej.

Gdybyśmy znali cenę ofiary Mszy świętej albo raczej gdybyśmy mieli głębszą wiarę, uczestniczylibyśmy w niej z o wiele większą gorliwością.