Wpisy otagowane ‘grzech’

Augustyn z Hippony (św.): W nikogo z żyjących nie należy wątpić

// Maj 9th, 2012 // Brak komentarzy » // Pierwsze wieki

W nikogo z żyjących nie należy wątpić. (…) Nawet u nałogowych grzeszników i ludzi moralnie zdeprawowanych moc Chrystusa nie jest za mała do ich przebudzenia. Codziennie widzimy ludzi, którzy porzucają swe nałogi, a potem żyją szlachetniej od swych oskarżycieli.

(In ps. 36 ennaratio, sermo 2, 11; In Joannem 49,3, św. Augustyn z Hippony)

Nowenna do Miłosierdzia Bożego (Dzień pierwszy: cała ludzkość, wszyscy grzesznicy)

// Kwiecień 6th, 2012 // Brak komentarzy » // Faustyna Kowalska (św.)

Nowenna do Miłosierdzia Bożego, którą mi kazał Jezus napisać i odprawiać przed świętem Miłosierdzia. Rozpoczyna się w Wielki Piątek.

— Pragnę, abyś przez te dziewięć dni sprowadzała dusze do zdroju  mojego miłosierdzia, by zaczerpnęły siły i ochłody, i wszelkiej łaski, jakiej potrzebują na trudy życia, a szczególnie w śmierci godzinie. W każdym dniu przyprowadzisz do serca mego odmienną grupą dusz i zanurzysz je w tym morzu miłosierdzia mojego. A ja te wszystkie dusze wprowadzę w dom Ojca mojego. Czynić to będziesz w tym życiu i przyszłym. I nie odmówię żadnej duszy niczego, którą wprowadzisz do źródła miłosierdzia mojego. W każdym dniu prosić będziesz Ojca mojego przez gorzką mękę moją o łaski dla tych dusz. Odpowiedziałam: — Jezu, nie wiem, jak tę nowennę odprawiać i jakie dusze wpierw wprowadzić w najlitościwsze Serce Twoje. I odpowiedział mi Jezus, że powie mi na każdy dzień, jakie mam dusze wprowadzić w Serce Jego.

Dzień pierwszy

Dziś sprowadź Mi ludzkość całą, a szczególnie wszystkich grzeszników, i zanurzaj ją w morzu miłosierdzia mojego. A tym pocieszysz Mnie w gorzkim smutku, [w] jaki mnie pogrąża utrata dusz.

Jezu najmiłosierniejszy, którego właściwością jest litować się  nad nami i przebaczać nam, nie patrz na grzechy nasze, ale na ufność naszą, jaką mamy w nieskończoną dobroć Twoją, i przyjmij nas do mieszkania najlitościwszego Serca swego, i nie wypuszczaj nas z niego na wieki. Błagamy Cię przez miłość Twoją, która Cię łączy z Ojcem i Duchem Świętym.

O wszechmocy miłosierdzia Bożego,
Ratunku dla człowieka grzesznego,
Tyś miłosierdziem i litości morze,
Wspomagasz tego, kto Cię uprasza w pokorze.

Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia na ludzkość całą  — a szczególnie na biednych grzeszników — która jest zamknięta w najlitościwszym Sercu Jezusa, i dla Jego bolesnej męki okaż nam miłosierdzie swoje, abyśmy wszechmoc miłosierdzia Twego wysławiali na wieki wieków.

Amen.

(Dzienniczek 1209-1211, św. Faustyna Kowalska)

Katarzyna z Genui (św.): Mocne postanowienie

// Marzec 2nd, 2012 // Brak komentarzy » // Katarzyna z Genui (św., wł. Katarzyna Fieschi)

Po tym jak Bóg w swojej dobroci pozwolił by Dusza błąkała się przez chwilę pośród rzeczy tego świata, aż do czasu gdy stała się napełniona wstrętem (gdyż szybko przekonała się z doświadczenia, że takie rzeczy nigdy nie mogą jej zadowolić; ale przeciwnie, każdego dnia stawały się coraz bardziej przykre), ten miłosierny Bóg wysłał światło, które przeniknęło jej intelekt i ukazało jej wszystkie błędy i niebezpieczeństwa w które wpadła i z których jedynie Bóg mógł ją wyzwolić. Gdy tylko spostrzegła gdzie się znalazła i jaką ścieżką podążała, i że śmierć ciała była po jednej stronie, a śmierć duszy po drugiej, a ona sama pośród tak wielu wrogów, którym pozwoliła się prowadzić niczym zwierzę na rzeź, a co więcej nawet wydawała się podążać swoja drogą radośnie, dopadło ją przerażenie i z głębokim i żałosnym westchnieniem zwróciła się do Boga, i błagała Go najlepiej jak potrafiła.

Dusza: O nieszczęsne stworzenie, którym jestem! Kto wyzwoli mnie od całej tej nędzy? Sam Bóg jedynie jest w stanie: Domine, fac ut videam lumen! Panie spraw bym ujrzała światło!, bym mogła wydostać się z tych sideł.

Nie prędzej niż skierowała ona swoje myśli ku Bogu i przyzywała Jego pomocy – bez której widziała, iż nie miała mocy się poruszyć, ale mogła jedynie przechodzić od złego w gorsze – kiedy nagle jej ufność ku Niemu stała się mocna i to tak, że pozwoliła Mu przeprowadzać Jego własną wolę w taki sposób i tak dalece jak się Jemu podoba, i dodała:

Dusza: Odtąd wszystko co mi się przydarzy przyjmę jakby z dobrotliwej ręki Boga, za wyjątkiem moich grzechów, gdyż co do nich to wszystkie one są moimi własnymi; popełnianie ich jest zawsze sprzeczne z Bożą wolą i dlatego są one wyłączną naszą własnością; nic nie jest nasze poza dobrowolnym grzechem.

To mocne postanowienie, podjęte przez Duszę przed Bogiem, było sekretne i uczynione jedynie we własnym duchu, bez żadnych zewnętrznych przejawów. Teraz, gdy Bóg widzi, że człowiek nie ufa sobie samemu, i kładzie całą swoją ufność w Opatrzności, natychmiast wyciąga On swoją świętą rękę by mu pomóc. Zawsze stoi On przy naszym boku, puka, i jeśli Mu otworzymy, wchodzi; wygania naszych wrogów jednego po drugim i przywraca Duszy jej chrzcielną szatę niewinności; a wszystko to przeprowadza Bóg różnymi drogami i sposobami, działając wedle stanu w jakim odnajduje on swoje stworzenie.

(Duchowy dialog pomiędzy duszą, ciałem, miłością własną, duchem, człowieczeństwem i Panem Bogiem, I, 7, św. Katarzyna z Genui)

Franciszek Salezy (św.): Łaska w nadmiarze obfitości wszystko naprawia

// Styczeń 24th, 2012 // Brak komentarzy » // Franciszek Salezy (św.)

Nierozumnie byłoby mniemać, że grzech ma tyle siły przeciw świętej miłości, ile święta miłość posiada mocy przeciw grzechowi, bo grzech pochodzi z naszej słabości, a miłość z mocy Bożej. Jeśli grzech obfituje w złośliwość, aby wszystko burzyć, to łaska w nadmiarze obfitości wszystko naprawia (por. Rz 5,20), a miłosierdzie, przez które Bóg gładzi grzech, zawsze przewyższa i chwalebnie triumfuje nad surowością sądu (Jk 2,13), sprawiającego, że Bóg zapomniał o dobrych uczynkach spełnionych przed grzechem. Podobnie działał zawsze Zbawiciel przy cudownym uzdrawianiu z chorób ciała – nie tylko przywracał zdrowie, lecz dołączał nowe błogosławieństwa, by zdrowie przewyższyło chorobę, gdyż tak dobrotliwy jest dla ludzi.

(Traktat o miłości Bożej, XI,12,  św. Franciszek Salezy)

Maria od Męki Pańskiej (bł., wł. Helena Maria Filipina de Chappotin): Mądrość Słowa Wcielonego

// Grudzień 26th, 2011 // Brak komentarzy » // XX/XXI Wiek

Hańba krzyża – jest ona bezgraniczna, a tymczasem Mądrość Słowa Wcielonego sama się o nią upomina. Nie tylko chce unicestwienia Jezusa na krzyżu, ale chce krzyża dla tych, którzy idą za Jezusem. To przeciwstawienie Mądrości Słowa i mądrości świata oraz szaleństwa świata i szaleństwa Krzyża widziałam jak światło błyskawicy w mojej duszy. Mądrość Słowa pragnie Wcielenia. Mądrość Słowa pragnie go, by oddać Bogu to, co Mu się należy. Chce unicestwić naturę ludzką, samą z siebie bałwochwalczą, w osobie Mądrości wcielonej. Stąd widzę jasno jak światło słońca, że grzech jest zbuntowaną naturą, która szuka satysfakcji w czynieniu uszczerbku Bogu przez rzeczy ziemskie. Hańba krzyża oddala nas od ziemi i wznosi do Boga. Krzyż miłości jest zjednoczeniem wygnańca ziemi z Mądrością wieczną. Jest to miłość pozbawiona miłości, Mądrość, która oddziela nas od szaleństwa świata, szaleństwo miłości, które nas oddziela od mądrości ziemi.

Moje postanowienie: Chcieć miłości krzyża, dlatego, że jest ona poszukiwaniem mądrości. Chcieć krzyża miłości, bo on jednoczy mnie z mądrością. Tak mało kocham krzyż, ale uważam to za absurdalne, by nie kochać go coraz więcej.

Bazyli Wielki (św.): To nie lekarz jest przyczyną cięcia czy przypalania, lecz choroba

// Wrzesień 11th, 2011 // Brak komentarzy » // Pierwsze wieki

Rzecz jest zatem zła ze względu na nasze odczucie, bądź ze względu na swą naturę.

To, co jest złe z natury, pozostaje zależne od nas, a więc: niesprawiedliwość, rozwiązłość, brak rozwagi, tchórzostwo, zawiść, zabójstwa, otrucia, oszustwa i wszystkie inne tego rodzaju choroby, które plamią duszę stworzoną na obraz Stwórcy i zaciemniają jej piękno.

Złem nazywamy także to, co jest przykre i bolesne w odczuciu: chorobę ciała, zadane rany, niedostatek rzeczy koniecznych, poniżenia, straty pieniężne, utratę bliskich. Każde z tych nieszczęść sprowadza nam mądry i dobry Pan dla naszego dobra.

Bogactwa odbiera tym, który źle ich używają: w ten sposób niszczy narzędzie ich nieprawości. Chorobę sprowadza na tych, dla których pożyteczniej jest mieć skrępowane ciało, niż bez przeszkód poruszać się ku grzechowi. Śmierć zsyła, gdy się wypełnią granice życia, które każdemu sprawiedliwy sąd Boga ustanowił od początku. Stwórca od dawna przewidział bowiem, co dla każdego z nas jest pożyteczne.

Głód, posuchy i ulewy są plagami, które powszechnie dotykają miasta i ludy, i karzą nadmiar złości. Skoro dobroczynny jest lekarz, nawet jeśli zadaje ciału trud czy bóle (walczy bowiem z chorobą, nie z chorym), tak też dobry jest Bóg, który przez ukaranie części stara się ocalić całość. Nie skarżysz się przecież na lekarza, gdy posługuje się nacinaniem, przypalaniem, bądź w ogóle odcina jakąś część ciała. Przeciwnie, dajesz mu zapłatę i nazywasz go wybawcą, ponieważ usuwa chorobę z małej części, zanim rozejdzie się ona po całym ciele.

Gdy natomiast widzisz miasto, które wskutek trzęsienia ziemi zawaliło się na mieszkańców, albo dowiadujesz się, że okręt wraz z załogą rozbił się na morzu, nie wahasz się poruszyć bluźnierczego języka przeciw prawdziwemu lekarzowi i zbawcy? A powinieneś rozumieć, że gdy ludzi dotyka choroba lekka i uleczalna, można zastosować pożyteczne środki. Gdy zaś choroba okaże się silniejsza niż leczenie, wtedy trzeba usunąć część nieużyteczną, aby choroba z czasem nie rozszerzyła się na żywotne części ciała. To nie lekarz jest przyczyną cięcia czy przypalania, lecz choroba; tak też zagłada miast, mająca początek w nadmiarze grzeszących, pozostawia Boga wolnego od wszelkiego zarzutu.

(O tym, że Bóg nie jest sprawcą zła 3 [fragm], św. Bazyli Wielki)

Bernadetta Soubirous (św.): Mój Boski Mistrzu, dokonałam wyboru!

// Kwiecień 16th, 2011 // 1 Komentarz » // XIX Wiek

Mój Boski Mistrzu, dokonałam wyboru!… Wolę cierpieć z Tobą aż do śmierci, niż cieszyć się choć przez chwilę z tymi, którzy Cię znieważają i opuszczają… Rozważyłam szeroką drogę… Oceniłam wartość nietrwałych bogactw tej ziemi… Zmierzyłam trwałość jej ulotnych przyjemności… Zbadałam jej próżne szczęścia i przemijającą chwałę. Widziałam te wspaniałe kwiaty, pod którymi rosną ciernie wyrzutów sumienia i rozczarowania z powodu cierpienia. Dzięki Twojemu Boskiemu światłu wszystko zrozumiałam!… I odwracając wargi od zatrutego kielicha, zawołałam z Mędrcem: Marność nad marnościami, wszystko na ziemi jest marnością, prócz miłości Boga i służenia Mu.

Podniosłam więc oczy i widziałam tylko Jezusa!
Jezus jedynie jako Cel
Jezus jedynie jako Mistrz
Jezus jedynie jako Wzór
Jezus jedynie jako Przewodnik
Jezus jedynie jako Radość
Jezus jedynie jako Bogactwo
Jezus jedynie jako Przyjaciel!

O tak, mój Jezu! Bądź odtąd tylko Ty moim wszystkim i moim Życiem; pójdę za Tobą wszędzie, gdzie Ty pójdziesz… Chodźmy, moja duszo, odwagi. Jeszcze jeden dzień za Jezusem i Maryją wstępującymi na Kalwarię… A potem, z Jezusem i Maryją, Szczęście, Radość, Wieczność! O dobry Krzyżu!… O drogocenne ciernie drogi, rany przez was zadane będą niedługo pełne chwały.

(Notatki z rekolekcji 1874 r. [fragm.], św. Bernadetta Soubirous)

Hieronim Kajsiewicz (sł. Boży): Aby się uświęcić potrzeba czerpać ze źródła łaski w Sakramentach świętych

// Marzec 24th, 2011 // Brak komentarzy » // XIX Wiek

Aby się uświęcić potrzeba czerpać ze źródła łaski w Sakramentach św. mianowicie Sakramentu Pokuty i N[ajświętszej] Eucharystii. Pierwsze zowie się łaźnią na obmycie grzechów, drugi manną niebieską i pokarmem żywota wiecznego. My do tych Sakramentów przystępujemy, lecz dlaczego tak mało korzystamy.

Przyczynami są:
a.) Co do Sakramentu Pokuty to najprzód źle się przygotowujemy szczególnie co do rachunku, żalu a najwięcej mocnego postanowienia zwłaszcza jeżeli praktyka spowiedzi jest częstszą i regularną wtenczas staje się nam ona mechanicznym nałogiem; a po wtóre po spowiedzi mało nad sobą czuwamy, aby grzechy powszednie i słabości wykorzenić (spowiadając się z grzechów powszednich bez żadnego żalu narażamy Sakrament na nieważność co jest grzechem ciężkim).
b.) Co do Komunii Świętej: jedna Komunia św. godnie przyjęta mogłaby nas uświęcić – myśmy już tyle ich przyjęli, a zawsze lichymi, nędznymi jesteśmy bo:

  1. Nie przygotowujemy się należycie – zaledwie w ostatnim czasie kilka aktów robimy (Św. Alojzy gotował się 3 dni i dziękował 3 dni).
  2. Podczas Komunii jesteśmy oziębłymi i nieskupionymi.
  3. Po Komunii, albo wcale nic albo leniwo dziękujemy. Złe i do niczego jest tu użycie książki tak samo jak byśmy list nasz z drukowanego formularza przepisywali lub komplementy komuś z książki prawili. Poświęcić najmniej kwadrans na dziękowanie i inne akty.
  4. Bo nie mamy ducha ofiary i wyrzeczenia się jakiego Pan Jezus żąda. Najświętszy Sakrament jest owocem Męki – jakże tedy możemy z owocu korzystać jeżeli drzewa uprawiać nie chcemy.
  5. Bo jesteśmy zanadto obojętnymi dla Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie, który właśnie dla nas zamieszkał tak wyniszczony na Ołtarzach iżby był naszym pokarmem, światłem, żywotem naszym, Pocieszycielem, lekarzem, kapłanem, Ojcem i królem (deliciae meae esse eum filii hominum).

Potrzeba wejść z Panem Jezusem w stosunek ciągły i żywy, u Niego szukać światła, pociechy, ratunku, błogosławieństwa, a w tym celu ciągle do Niego się zwracać, wolne chwile zabawie z Nim poświęcać, rozpoczynając jakąś sprawę lub wychodząc z domu o błogosławieństwo Go prosić, jak najczęściej w kościołach odwiedzać i innych do tego zachęcać.

Jakże to straszna niewdzięczność opuszczać Pana w samotności, gdy On towarzystwa naszego pragnie dla dobra naszego i obdarzenia nas łaskami:
„Filii hominum usqueqni grawo corde”. Inaczej czynili święci (jak św. Wacław Franciszek Borgiasz mający ów węch cudowny). Hrabina de Feria-Maria Diaz mieszkająca na chórku. Gdy będziemy częściej do Pana przychodzić On nam też udzieli swego ducha i uczyni podobnymi sobie. A więc spieszmy się do Jego Serca – jak „jeleń spragniony do źródła wody”.

(Notatki św. Józefa Sebastiana Pelczara z rekolekcji dawanych przez o. Hieronima
Kajsiewicza dla Alumnów Kolegium Polskiego, 19-27.10.1867 r. [fragm.])

Gerard Majella (św.): Małe reguły

// Marzec 22nd, 2011 // Brak komentarzy » // Gerard od Najświętszego Zbawiciela (św., wł. Gerard Majella)

Kto przekracza małe reguły, gotuje sobie drogę do większych występków; Bóg karze za lekceważenie małych nieposłuszeństw, pozwalając na cięższe upadki, jak się to zdarzyło Dawidowi, mężowi tak miłemu Bogu.

Panie, racz mi dać dobrą wolę do zachowania Twego świętego prawa, bo jeżeli się od niego cokolwiek oddalę, niebawem oddalę się jeszcze więcej; bo Ty zezwalasz, aby po lżejszym upadku nastąpił ciężki.

(Regulamin życia [fragm.], św. Gerard Majella)

Bernadetta Soubirous (św.): Grzech – to największe nieszczęście

// Marzec 17th, 2011 // Brak komentarzy » // XIX Wiek

Boże mój, jakże ślepy jest człowiek, jeśli po tak straszliwych nieszczęściach nie otwiera serca na światło wiary! Czy nie bierze nas pokusa zapytać się, kto to taki ściągnął tę straszliwą karę? Słuchajmy dobrze, a głos z głębi naszych serc odpowie nam: to grzech.Tak, grzech – to największe nieszczęście. On to jest przyczyną wszystkich kar… Oto szczęście i korzyści, jakie nam daje dzieło grzechu. O mój Boże, przebacz nam jeszcze raz i okaż nam miłosierdzie.

(List z 4.07.1876 r. [fragm.], św. Bernadetta Soubirous)

Katarzyna z Genui (św.): Bez pomocy Boga nigdy nie mogłabym uczynić żadnej dobrej rzeczy

// Luty 8th, 2011 // Brak komentarzy » // Katarzyna z Genui (św., wł. Katarzyna Fieschi)

Widzę, że cokolwiek jest dobrego we mnie, w każdym innym stworzeniu lub w świętych, jest prawdziwie od Boga; jeśli, z drugiej strony, popełnię jakieś zło, to ja sama je czynię, i nie mogę oskarżyć za nie diabła, ani żadnego innego stworzenia; to jest całkowicie dzieło mojej własnej woli, inklinacji, dumy, samolubstwa, zmysłowości i innych złych dyspozycji. Bez pomocy Boga nigdy nie mogłabym uczynić żadnej dobrej rzeczy. Jestem tak tego pewna, że nawet gdyby wszyscy aniołowie przyszli z nieba i mówili mi, że jest we mnie coś dobrego, nie uwierzyłabym im.

(Życie i doktryna, św. Katarzyna z Genui)

Franciszek Libermann (sł. Boży): Wszelka świętość w duszach naszych może pochodzić jedynie od łaski Pana Jezusa

// Luty 3rd, 2011 // Brak komentarzy » // XIX Wiek

Cała świętość jest w Panu Jezusie. W duszy naszej jest tylko grzech, skoro działa na skutek zepsutej skłonności, jaką odziedziczyła po grzechu pierwotnym Adama, albo też czynność obojętna i bezwartościowa dla naszego uświęcenia, jeśli dusza działa kierując się jedynie zasadą rozumu.

Wszelka świętość w duszach naszych może pochodzić jedynie od łaski Pana Jezusa, przez którą mamy udział w Jego życiu. Nasze przylgnięcie jest konieczne, a zasługi Pana naszego Jezusa Chrystusa są żadne dla duszy, która praktycznie przez wolę swoją nie przylgnie do Jezusa. Lecz przylegając w ten sposób przez wolę i wprowadzając w czyn poruszenie łaski wewnętrznej, to nie nasze działanie czy przylgnięcie ma zasługę. Nasze działanie służy do ściągnięcia w nas zasługi Pana Jezusa, która w ten sposób jest nam zastosowana.

(List do seminarzysty [fragm.], sł. Boży Franciszek Libermann)

Katarzyna ze Sieny (św.): Co powinniśmy zatem robić?

// Styczeń 7th, 2011 // Brak komentarzy » // Katarzyna ze Sieny (św., wł. Caterina Benincasa)

Powiedziałam ci, drogi bracie, że jesteśmy zobowiązani do miłowania Boga, a teraz ci mówię, że ten, kto kocha, musi być użyteczny temu, kogo kocha, i musi mu służyć. Widzę jednak, że nie możemy uczynić nic pożytecznego dla Boga, gdyż nie przysłużymy się Mu naszym dobrem, ani też nie zaszkodzimy Mu naszym złem. Co powinniśmy zatem robić? Powinniśmy oddawać cześć i uwielbienie Jego Imieniu oraz prowadzić bardzo cnotliwe życie, powinniśmy ofiarować naszemu bliźniemu owoc i trud, to znaczy – uczynić coś pożytecznego dla niego oraz służyć mu w sposób miły Bogu, a jego wady znosić i dźwigać z prawdziwą, uporządkowaną miłością.

Miłość staje się nieuporządkowana wtedy, gdy popełniamy grzech, żeby jakoś przeżyć albo żeby sprawić przyjemność bliźniemu. Inna jest miłość uporządkowana, nie pozwala ona człowiekowi oddać duszy nawet dla ratowania całego świata. Nie powinno się bowiem grzeszyć, nawet gdyby się okazało możliwe, że za jeden jedyny grzech Bóg obdarzy życiem wiecznym wszystkie rozumne stworzenia. Trzeba natomiast oddać życie ciała za duszę bliźniego i trzeba oddać dobra doczesne dla ratowania ciała. Tak właśnie powinniśmy kochać Boga i bliźniego.

Pamiętasz, bracie, jak Chrystus pytał świętego Piotra: – „Piotrze, czy Mnie miłujesz?”. A Piotr odpowiedział Chrystusowi, że przecież On wie, że Go miłuje. Gdy tak odpowiedział trzy razy, Chrystus powiedział: – „Skoro Mnie kochasz, paś owce moje” (por. J 21,15-17). To tak jakby powiedział:  „Po tym, jak będziesz pasł moje owce, poznam, czy mnie miłujesz. Skoro bowiem nie możesz nic zrobić dla Mnie, pomagaj bliźniemu twemu, ofiarując mu trud oraz karmiąc go świętą i prawdziwą nauką”.

Powinniśmy wspierać bliźniego według naszych możliwości, a więc jeden – nauką, inny – modlitwą, a jeszcze inny – materialną pomocą. Kto zaś nie może udzielić bliźniemu materialnej pomocy, niechaj go wspiera przyjaźnią. Powinniśmy zawsze okazywać miłość bliźniemu, czyniąc coś pożytecznego i dobrego temu, kogo Bóg postawił na naszej drodze. Bracie mój jeszcze raz cię proszę i wzywam cię do życia w łasce i do miłosiernych czynów. Przypominam ci słowa Chrystusa w taki oto sposób: „Piotrze, czy miłujesz swego Stwórcę i mnie? Służ mi zatem, pomagając bliźniemu twemu, który jest w potrzebie. Służ mu według twoich sił i możliwości, mając zawsze na względzie chwałę, a nie obrazę Boga”.

(List do Piotra Tolomei, CCLIV [fragm.], św. Katarzyna ze Sieny)

Roger z Prowansji: Unikanie grzechów i okazji do złego

// Grudzień 17th, 2010 // Brak komentarzy » // Średniowiecze

Bracie, jak długo człowiek robi to, co do niego należy, unikając wszelkimi siłami grzechów i okazji do złego, Bóg robi to, co należy do Niego, a mianowicie strzeże człowieka przed złem. Jeżeli zaś wystawiasz się na niebezpieczeństwo grzechu, zwłaszcza w tej dziedzinie, która na skutek zepsucia natury bardzo człowieka pociąga, jest rzeczą sprawiedliwą, aby Bóg pozostawił cię własnym siłom, które ani na moment nie wystarczą, aby oprzeć się złu bez Jego pomocy.

(Kronika 24 Generałów zakonu Braci Mniejszych)

Katarzyna ze Sieny (św.): Tylko w tym życiu zdobywa się zasługę lub grzeszy się

// Listopad 29th, 2010 // Brak komentarzy » // Katarzyna ze Sieny (św., wł. Caterina Benincasa)

Cóż ci rzecz o dobru, którego doznawać będą ciała uwielbione w uwielbionym człowieczeństwie Jednorodzonego Syna mego, dającym wam pewność waszego zmartwychwstania. Radować się będą na widok Jego ran zawsze świeżych, na widok blizn zawsze otwartych w Jego ciele, które wołają ustawicznie i miłosierdzie dla was do Mnie, najwyższego i wiecznego Ojca. Wszyscy weselić się będą podobieństwem z Nim. Oko ich będzie podobne do Jego oka, ręce ich do Jego rąk, całe ich ciało do ciała słodkiego Słowa, Syna mojego. Będąc we Mnie, będą w Nim, który jest jednym ze Mną. Oko ich ciała będzie rozkoszować się w uwielbionym człowieczeństwie Słowa, Jednorodzonego Syna mojego.

Czemuż to? Bo życie ich skończyło się w umiłowaniu mej miłości i przeto miłość ich trwać będzie wiecznie. Nie aby mogli zdziałać jeszcze coś dobrego, lecz znajdują radość w tym, co uczynili. To znaczy, że nie mogą dokonać żadnego czynu zasługującego, za który mogliby oczekiwać nagrody. Bo tylko w tym życiu zdobywa się zasługę lub grzeszy się, według użytku, jaki podoba się komu uczynić z wolnej woli.

Ci nie czekają ze strachem sadu Bożego, lecz z weselem. Oblicze Syna mojego nie wydaje się im strasznym, ani pełnym nienawiści, gdyż zmarli pełni miłości dla Mnie i życzliwości dla bliźniego.

Widzisz więc, że oblicze Jego nie zmieni się w sobie, kiedy On przyjdzie z majestatem moim sądzić świat, lecz zmieni się dla części tych, którzy będą przez Niego sądzeni. Potępionym ukaże się pełen nienawiści i surowości, zbawionym pełen miłości i miłosierdzia.

(Dialog o Bożej Opatrzności, XLI [fragm.], św. Katarzyna ze Sieny)