Archiwum dla Ojciec Pio (św.)

Ojciec Pio (św.): Zły duch niczego się tak nie boi, jak Mszy

// Maj 12th, 2012 // Brak komentarzy » // Ojciec Pio (św.)

Zły duch niczego się tak nie boi, jak Mszy, zwłaszcza kiedy jest ona odprawiana z zapałem i wielu łączy się ze sobą w duchu wiary. Gdy nieprzyjaciel dobra czuje odrazę do jakiejś nieprzezwyciężonej przeszkody, dzieje się tak dlatego, że kapłan, zdając sobie sprawę z własnej słabości i własnych ograniczeń, z wiarą składa mającą ogromną moc ofiarę Zbawiciela.

(Ojciec Pio, [fragm.], Luigi Peroni)

Ojciec Pio (św.): Bóg jest z duszami

// Październik 10th, 2011 // Brak komentarzy » // Myśli i słowa, Ojciec Pio (św.)

Bóg jest z nami ( z duszami) i to powinno im wystarczyć, by je przekonać i usposobić do stałej gotowości oddania się Jemu, do pełnienia Jego dzieł i służenia Mu ze czcią. Niech się (te dusze) nie martwią o to, czy w jakimś wypadku ich wola oddania się Bogu i pełnienia Jego dzieł ku chwale i czci Jego majestatu da im jakiś pewny, przyjemny i pełen słodyczy skutek, czy to duchowy, czy w odczuciu zmysłowym. To ma zupełnie przypadkowe znaczenie. Tego Bóg udziela duszom słabym, będącym jeszcze (pod względem duchowym) w dziecięcym wieku. Później zabiera (te odczucia) duszom duchowo umocnionym.

Ojciec Pio (św.): Szanuj go, bądź w stałej bojaźni obrażenia czystości jego spojrzenia.

// Październik 2nd, 2011 // Brak komentarzy » // Ojciec Pio (św.)

Och, Rafaelino, jakie pocieszenie, gdy się wie, że jest się zawsze pod opieką niebiańskiego ducha, który nas nie opuszcza (jakie godne podziwu) nawet, gdy napawamy Pana Boga wstrętem! Jakaż miła jest ta doniosła prawda dla wierzącego! Kogo więc lęka się pobożna dusza, która stara się kochać Jezusa,  mając zawsze tuż obok tak wspaniałego wojownika? Och, czy on nie był jednym z tych, którzy razem ze św. Michałem Archaniołem bronili czci Pana Boga, walcząc z szatanem i wszystkimi pozostałymi zbuntowanymi duchami i ostatecznie doprowadzili ich do wiecznego potępienia i strącenia ich do piekła?

No cóż, wiedz, że on jest nadal silny wobec szatana i jego wysłanników; jego miłość ani nie osłabła, ani on też nigdy nas nie zawiedzie i zawsze będzie nas bronić. Rozwijaj ten piękny nawyk ciągłego myślenia o nim, ten obok nas jest niebiańskim duchem, który od kołyski aż po grób nie opuszcza nas ani na chwilę, prowadzi nas, broni nas jak przyjaciel, jak brat, jest zawsze dla nas pocieszeniem, a szczególnie w naszych najsmutniejszych chwilach.

Wiedz, Rafaelino, że ten dobry Anioł modli się za Ciebie, ofiarowuje wszystkie dobre uczynki, które spełniasz, Twoje święte i czyste pragnienia. W godzinach, kiedy wydaje Ci się, że jesteś sama i opuszczona, nie narzekaj na brak przyjacielskiej duszy, której możesz się wyżalić i której możesz powierzyć swoje smutki. Na miłość Boską, nie zapominaj o tym Niewidzialnym Towarzyszu, zawsze obecnym, by Cię wysłuchać, zawsze gotowym Cię pocieszyć.

Och, cudowna poufałość, och błogosławiony towarzysz! Och, gdyby wszyscy ludzie mogli zrozumieć ten wielki dar, który Pan Bóg w swej nadmiernej miłości dla człowieka nam przeznaczył, ten dar Niebiańskiego Ducha. Pamiętaj często o jego obecności, musisz utkwić oczy swej duszy w nim, dziękuj mu, módl się do niego, on jest tak szlachetny, tak uczuciowy. Szanuj go, bądź w stałej bojaźni obrażenia czystości jego spojrzenia.

Co to będzie, och, Moja Miła Rafaelino za pocieszenie, kiedy w chwili śmierci, Twoja dusza zobaczy tak dobrego Anioła, który towarzyszył Ci przez życie i był tak hojny w swej matczynej trosce. Och, niech ta przyjemna myśl, skłoni Cię do coraz większego wzrastania w umiłowaniu Krzyża Jezusa; tego chce również Twój dobry Anioł. Oby pragnienie, by ujrzeć tego nieodłącznego towarzysza, wzbudziło w Tobie tę miłość, która usposobi Cię do szybkiego opuszczenia tego ciała.

Och, cóż to za święta i zbawienna myśl, chcieć ujrzeć tego naszego dobrego Anioła. To jest ta myśl, która powinna zmusić nas, abyśmy chcieli opuścić to ciemne więzienie, w którym jesteśmy uwiązani. Och, Rafaelino, dokąd ulatują moje myśli…? Traktuj tego kochanego Aniołka, nie mówię, jako przyjaciela, lecz jako członka rodziny. A mówiąc prawdę, ten Aniołek nie wydaje się ani troszkę być urażony tym moim traktowaniem go. Jaki on jest kochany, a jaki dobry.

(św. Ojciec Pio, [fragm.] List z dn. 20.04.1915r. do Rafaeliny Cerase)

Ojciec Pio (św.): Uważam, że Jezus słusznie ubolewa nad naszą niewdzięcznością.

// Wrzesień 23rd, 2011 // Brak komentarzy » // Ojciec Pio (św.)

W piątek rano (28 marca 1913 r.), gdy leżałem jeszcze w łóżku, przyszedł do mnie Jezus. Był bardzo niezadowolony i przygnębiony. Ukazał mi w objawieniu wielką rzeszę kapłanów tak zakonnych, jak i diecezjalnych, a wśród nich także i kościelnych dostojników. Jak oni odprawiali Mszę św., jak (lekceważąco) ubierali się w święte szaty i z nich się rozbierali!

Widok Jezusa, przepełnionego cierpieniem i goryczą, był dla mnie przyczyną ogromnego bólu. Chciałem Go nawet zapytać, dlaczego godzi się na to i chce to wszystko znosić i cierpieć. Nie usłyszałem jednak żadnej odpowiedzi. Natomiast Jezus skierował swoje spojrzenie na owych kapłanów. Po chwili jednak Jezus oderwał swój przerażony wzrok i spojrzenie, jakby miał już wszystkiego dość i skierował je na mnie.

Kiedy tak patrzył na mnie, ogarnęło mnie przerażenie. Zauważyłem dwie wielkie łzy, które spływały po Jego policzkach. Jezus oddalił się od owej rzeszy kapłanów z uczuciem ogromnego niezadowolenia, które wyraził na swym obliczu i zawołał: „Rzeźnicy! Mordercy!” A skierowując się ku mnie, rzekł: „ Synu mój, nie wierz w to, że moja agonia trwała tylko trzy godziny. Ja ze względu na dusze szczególnie przeze mnie umiłowane i uprzywilejowane, będę przeżywał agonię konania aż do końca świata. Podczas mej agonii, mój synu, nie wypada spać. Oto dusza moja nieustannie czeka, choćby tylko na kropelkę ludzkiej litości. Ale cóż, przez swoją obojętność pozostawiają mnie samego pod tym wielkim ciężarem. Niewdzięczność i spanie moich sług jeszcze bardziej pomnażają ból mej agonii i konania.

Ach jakże źle odpowiadają oni na moją miłość! Tym, czym najbardziej mnie zadręczają, jest ich obojętność, którą łączą z pogardą i niedowiarstwem. Ileż to razy w różnych sytuacjach miałem już ich porazić błyskawicami mego gniewu… i byłbym to uczynił, gdyby mnie nie powstrzymywali aniołowie i dusze, które szczególnie umiłowałem…

(…)

Jezus jeszcze mówił, ale tego, co mi powiedział, nie mogę przekazać żadnemu stworzeniu na świecie. To objawienie spowodowało w moim ciele, a jeszcze bardziej w mej duszy taki ból, że przez cały dzień byłem kompletnie rozbity i sądziłem, ze chyba umrę, ale najsłodszy Jezus objawił mi… Uważam, że Jezus słusznie ubolewa nad naszą niewdzięcznością.

(List do kierownika duchowego [fragm.], św. Ojciec Pio)

Ojciec Pio (św.): Czuję, że po prostu moje serce pęka z bólu

// Sierpień 13th, 2011 // Brak komentarzy » // Ojciec Pio (św.)

O Boże! Jak wielkie udręczenie i ból przeżywam w głębi mego serca! Kiedy ono odpocznie? Czuję, że po prostu moje serce pęka z bólu. Nie wiem, co z nim zrobić, gdzie je ułożyć. Gdybym chociaż mógł mieć zadowolenie i satysfakcję z tego i dać upust mojej goryczy, pomniejszając to wewnętrzne męczeństwo przez łzy! Cierpienie jest tak ogromne, że skamieniałem (i stałem się niewrażliwy) jak głaz.

Teraz rozumiem, o Jezu, że Twoja Matka, stojąc pod krzyżem, choć była pełna bólu, nie płakała. Ale powiedz mi, o Jezu, co znaczą te słowa, które ustawicznie słyszę gdzieś w głębi mego serca: Ubi est Deus tuus (Gdzie jest twój Bóg?) Nie, nie potrafię dać na nie odpowiedzi, bo boję się skłamać.

Ojciec Pio (św.): Stopnie chwały

// Kwiecień 27th, 2011 // Brak komentarzy » // Ojciec Pio (św.)

Skoro zdajemy sobie sprawę z tego, że wszelkie zwycięstwo, jakie odnosimy, ma odpowiadający mu stopień chwały wiecznej, to jakże moglibyśmy nie radować się, kiedy widzimy, że w ciągu naszego życia musimy stawić czoło wielu doświadczeniom?

Ojciec Pio (św.): Całą naszą duszą, całym naszym umysłem i całym naszym sercem

// Luty 28th, 2011 // Brak komentarzy » // Ojciec Pio (św.)

Bóg nakazuje nam, byśmy Go kochali nie w takim stopniu, w jakim na to zasługuje, ponieważ zna nasze ograniczenia i nie prosi o coś, czego byśmy nie potrafili, ale nakazuje nam, byśmy Go kochali proporcjonalnie do naszej siły: całą naszą duszą, całym naszym umysłem i całym naszym sercem.

Ojciec Pio (św.): Ostatnia godzina

// Styczeń 18th, 2011 // Brak komentarzy » // Myśli i słowa, Ojciec Pio (św.)

Kiedy wybije nasza ostatnia godzina, ustanie bicie naszego serca, wszystko się dla nas skończy, a więc i czas naszego zasługiwania i niezasługiwania. Takich jakimi jesteśmy, spotka nas śmierć i tacy staniemy przed Chrystusem, Sędzią. Nasze błagalne wołania, nasze łzy, nasze akty żalu, które jeszcze na ziemi zdobyłyby serce Boga, mogłyby z nas, grzeszników, uczynić – przy pomocy sakramentów – ludzi świętych; ale w owym momencie nie będą miały żadnej wartości; czas miłosierdzia minie i rozpocznie się czas sprawiedliwości.

Ojciec Pio (św.): W tych tak dla mnie uroczystych dniach…

// Grudzień 31st, 2010 // Brak komentarzy » // Ojciec Pio (św.)

Życie tutaj męczy mnie, Mój Ojcze. Jest tak gorzką męką dla mnie życie na wygnaniu, że już dłużej nie mogę wytrzymać. Myśl, że w każdej chwili mogę stracić Pana Jezusa tak mnie zamartwia, że nie umiem tego wyjaśnić; tylko dusza, która szczerze kocha Pana Jezusa, będzie mogła to pojąć.

W tych tak dla mnie uroczystych dniach, ponieważ są Świętami Bożego Dziecięcia, często byłem systematycznie opanowywany wyjątkowo ogromną miłością Bożą do tego stopnia, że obumiera moje biedne serce. Przeniknięty zupełnie łaskawością Pana Jezusa wobec mnie, skierowałem zwykłą modlitwę do Niego, robiąc to z większą poufałością: „O, Jezu! Obym mógł kochać Cię! Obym mógł cierpieć tyle, ile chciałbym, aby Cię zadowolić i naprawić w jakiś sposób niewdzięczność ludzi wobec Ciebie”. A Pan Jezus pozwolił mi wyraźniej usłyszeć w mym sercu Jego głos: „Mój synu! Miłość poznaje się w bólu; odczujesz go jako ostry w swej duszy, a jeszcze ostrzejszy w swym ciele”.

(List do o. Augustyna, 29.12.1912 [fragm], św. Ojciec Pio)

Ojciec Pio (św.): Fiat!

// Grudzień 4th, 2010 // Brak komentarzy » // Ojciec Pio (św.)

Fiat! Musimy porzucić życie i wszystko, czym jesteśmy, pozostawiając to do dyspozycji Boskiej Opatrzności, wiedząc, że nie dla siebie żyjemy i nie do siebie należymy, lecz dla Tego i do Tego, który chcąc nas do siebie upodobnić, zapragnął uczynić nas swoimi w tak pełen miłości sposób.

Ojciec Pio (św.): Świętość

// Listopad 1st, 2010 // Brak komentarzy » // Ojciec Pio (św.)

Świętość oznacza wzniesienie się ponad siebie, oznacza doskonałe panowanie nad wszelkimi naszymi namiętnościami. Oznacza posiadanie w rzeczywistej i trwałej pogardzie samego siebie i rzeczy tego świata do tego stopnia, że wybiera się raczej ubóstwo niż bogactwo, upokorzenia niż chwałę, cierpienie niż przyjemność.

Ojciec Pio (św.): Szatan nigdy nie nuży się prowadzeniem wojny ze mną

// Październik 27th, 2010 // Brak komentarzy » // Ojciec Pio (św.)

Słabość mojego istnienia powoduje, że trzęsę się i oblewam zimnym potem. Szatan ze swoimi złośliwymi sztuczkami nigdy nie nuży się prowadzeniem wojny ze mną i atakowaniem mojej maleńkiej twierdzy, oblegając ją ze wszystkich stron. W sumie, szatan jest dla mnie, jak silny wróg, który zdecydował się zdobyć plac boju, nie zadowala się zdobyciem jednej ściany czy jednego bastionu, lecz otacza go ze wszystkich stron, atakuje go w każdym punkcie i w każdym punkcie go dręczy. Mój Ojcze, złośliwe sztuczki szatana napełniają mnie grozą, lecz tylko od samego Pana Boga, przez Jezusa Chrystusa, mam nadzieję, że nigdy nie zostanę pokonany i na zawsze otrzymam łaskę zwycięstwa.

(List do o. Benedykta 4.08.1917 [fragm.], św. Ojciec Pio)

Ojciec Pio (św.): Aniele Boga, mój Aniele…

// Październik 2nd, 2010 // Brak komentarzy » // Ojciec Pio (św.)

Aniele Boga, mój Aniele… czy nie troszczysz się o mnie?…Czy jesteś stworzeniem Boga?…Albo jesteś stworzeniem Boga, albo stwórcą… Jesteś stwórcą? Nie. Dlatego jesteś Bożym stworzeniem i masz prawa, których musisz przestrzegać… Musisz przebywać obok mnie, czy chcesz czy nie… On się śmieje… z czego tu się śmiać? Powiedz mi jedną rzecz… musisz powiedzieć mi…kto był tutaj wczoraj rano?… a on się śmieje…musisz mi powiedzieć… kto to był? … Albo Ojciec Augustyn albo Ojciec Superior … powiedz mi więc…czy to być może ich sekretarze? Odpowiedz mi teraz… Jeśli mi nie odpowiesz, powiem, że to był jeden z tych czterech… On się śmieje… Anioł się śmieje!… Powiedz mi więc… Nie zostawię Cię, aż mi powiesz…

(Rozmowa z Aniołem Stróżem w czasie ekstazy, św. Ojciec Pio)

Ojciec Pio (św.): Kotwica w niebie

// Wrzesień 23rd, 2010 // Brak komentarzy » // Ojciec Pio (św.)

Słuchaj, moja Córko, tego, o czym myślę w tej chwili. Myślę o tych małych ptaszkach, nazwanych zimorodkami, które robią gniazdka na morskiej plaży. Wiją je okrągłe i tak gęste, że morska woda nie może przez nie przejść. U góry jest otwór, przez który dostaje się powietrze. W nich umieszczają swe małe, by gdy woda je zabierze, mogły bezpiecznie pływać i unosić się na powierzchni fal, bez zalania wodą i zatopienia. Dostające się przez ten otwór powietrze, którym oddychają, stanowi przeciwwagę i tak zapewnia równowagę, że te małe kłębki się nie przewracają.

Córko moja, już się spostrzegłaś, dokąd zmierzam, pisząc tę moją analogię. Pragnę, aby nasze serca były mocne, dobrze zamknięte ze wszystkich stron, by, jeśli zaskoczą je niepokoje i burze świata, szatana i ciała, nie mogły ich przeniknąć; by nie było żadnego innego otworu, jak tylko ten od strony nieba po to, aby gorąco pragnąć Boga i Nim oddychać. A dla kogo miałby [Bóg]  zrobić to gniazdko, moja kochana Córko, jak nie dla piskląt, które stworzył dla kochania Go, dla doznawania Boskich i niebiańskich uczuć? Ale wtedy, kiedy zimorodki robią swe gniazdka i ich pisklęta są jeszcze zbyt małe, aby wytrzymać uderzenia fal, to sam Bóg troszczy się i okazuje im litość, uniemożliwiając morzu ich zatopienie. O Boże! Moja dobra Córko, najwyższa Dobroć zabezpieczy gniazdka naszych serc dla jej świętej miłości przed atakami świata i zachowa je przed zatonięciem.

Jak bardzo mi się podobają te ptaszki, otoczone wodą i żyjące tylko powietrzem; ukrywają się na morzu i widzą tylko niebo. Pływają jak ryby i śpiewają jak ptaki. Co zaś jeszcze bardziej mi się podoba, to fakt, że kotwicę mają zarzuconą z góry, anie spod spodu, by umocnić gniazda przeciw falom. O moja droga Siostro! O moja ukochana Córko! Oby słodki Jezus raczył sprawić, byśmy byli tacy – otoczeni przez świat i ciało – a żyjący duchem. Oby raczył sprawić, abyśmy żyjąc wśród marności ziemi, żyli w niebie, a żyjąc z ludźmi, wysławiali Go z aniołami i by fundament naszych nadziei był zawsze na wysokości i w Niebie.

O moja Córko, trzeba było, aby moje serce wyraziło tę myśl na tej kartce, składając u stóp Krucyfiksu swe pragnienia, by święta miłość Boga była całkowicie naszą główną miłością. Ach! Moja dzielna Córko, kiedy ta miłość całkowicie nas spali? Kiedy On spali nasze życia, byśmy umarli dla siebie samych, aby ożyć w naszym najsłodszym Oblubieńcu? Jemu samemu niech zawsze będzie miłość, chwała i uwielbienie.

(List do Józefiny Morgera, 2.05.1917 [fragm.], św. Ojciec Pio)

Nie bój się przeciwności

// Sierpień 16th, 2010 // Brak komentarzy » // Myśli i słowa, Ojciec Pio (św.)

Nie bój się przeciwności, ponieważ kładą one duszę u stóp krzyża, a krzyż umieszcza ją u bram nieba, gdzie znajduje Tego, który jest zwycięzcą śmierci, i wprowadza ją do wiecznej radości.