Archiwum dla Złoty wiek mistyki hiszpańskiej

Ignacy Loyola (św.): Pragnienie mówienia o rzeczach Bożych

// Listopad 17th, 2011 // Brak komentarzy » // Złoty wiek mistyki hiszpańskiej

Zdarza się często, że Pan działa na naszą duszę poruszając ją i przynaglając do wykonania takiej czy innej czynności. Przemawia w głębi duszy bez słów, pociągając ją całą do swojej Boskiej miłości w taki sposób, że nie możemy się oprzeć temu Boskiemu działaniu, nawet gdybyśmy tego chcieli. To jego działanie skłania nas do całkowitego podporządkowania się przykazaniom, nakazom Kościoła oraz poleceniom naszych przełożonych. Charakteryzuje się ono pełnią pokory, gdyż ten sam duch Boski znajduje się we wszystkim.

Ale tu możemy się często mylić, ponieważ po otrzymaniu takiej pociechy lub natchnienia dusza pozostaje w stanie radosnego uniesienia. Nieprzyjaciel zbliża się wówczas pod osłoną radości i jasnych barw, by nam dorzucić coś od siebie do tego, co otrzymaliśmy od Boga, Pana naszego, i by wprowadzić do naszej duszy całkowity nieład i zamieszanie. Kiedy indziej znowu stara się pomniejszyć w nas działanie Boga przedstawiając nam różne trudności i niewygody, bylebyśmy tylko nie wypełnili całkowicie tego, co nam zostało ukazane. W tym wypadku konieczna jest znacznie większa uwaga niż w jakimkolwiek innym.

Często trzeba będzie powstrzymywać nieopanowane pragnienie mówienia o rzeczach Bożych, kiedy indziej znów wypadnie mówić o nich mimo, że nie będziemy czuć do tego ani skłonności, ani ochoty. W tym wypadku trzeba się bardziej liczyć ze słuchaczami niż z własnym pragnieniem. Jeżeli nieprzyjaciel usiłuje powiększyć lub pomniejszyć dobre myśli, jakie otrzymaliśmy pod wpływem działania Bożego, wówczas chcąc innym pomóc, powinniśmy postępować jak ktoś, kto przechodzi przez bród. Przechodzimy więc wtedy, gdy znajdziemy dobre przejście lub dobrą drogę albo też gdy widzimy, że będzie z tego jakaś korzyść. Gdy bród jest zamącony, gdy ktoś miałby się zgorszyć naszymi słowami, powstrzymujemy się, czekając na porę i chwilę bardziej odpowiednią do mówienia.

(List do s. Teresy Rejadell, 18.06.1536 r. [fragm.], św. Ignacy Loyola)

Ignacy Loyola (św.): Nieumiarkowana gorliwość

// Lipiec 31st, 2011 // Brak komentarzy » // Złoty wiek mistyki hiszpańskiej

Przyczyną chorób ducha jest nie tylko chłód, np. oziębłość, lecz także gorąco, np. nieumiarkowana gorliwość. Niech wasza służba będzie rozumna — pisał św. Paweł (Por. Rz 12,1), ponieważ wiedział, iż prawdą jest to, co mówił psalmista: Majestat królewski miłuje sąd (Ps 98, 4), to znaczy roztropność. Księga Kapłańska wyrażała tę samą myśl przez takie podobieństwo: Przy wszelkiej obiacie twojej ofiarujesz sól (Kpł 2,13). I rzeczywiście nieprzyjaciel — jak mówi św. Bernard  — nie posługuje się żadnym podstępem bardziej skutecznym do usunięcia z serca prawdziwej miłości niż tym, że sprawi, by postępowano nierozważnie i niezgodnie z rozsądkiem (por. Sermones in Cantica, Sermo 19). Powiedzenie filozofa: „Bez przesady!” — należy stosować do wszystkiego, nawet do samej sprawiedliwości. Czytacie bowiem w księdze Eklezjastesa: Nie bądź zbyt sprawiedliwy (Ekl 7,17). Wskutek braku umiaru dobro zamienia się w zło, a cnota w wadę. Wynika też z tego wiele trudności przeciwnych zamiarom tego, który tak postępuje.

Po pierwsze, nie może on służyć Bogu długo i wytrwale. Koń przemęczony w pierwszych dniach podróży zwykle jej nie kończy; co więcej, zazwyczaj jest rzeczą konieczną, by inni zajęli się jego leczeniem.

Po drugie, to, co się osiąga ze zbytnim pośpiechem, nie jest zwykle trwałe, bo jak mówi Pismo Św.: Majątek prędko nabyty, umniejszy się (Prz 13,11). I nie tylko umniejsza się, lecz jest przyczyną upadku zgodnie z Pismem Św.: Kto prędkich jest nóg, potknie się (Prz 19,2), a upadek jest tym niebezpieczniejszy, im większa jest wysokość; spadający bowiem zatrzymuje się dopiero na samym dole drabiny.

Po trzecie, nie zwraca się uwagi na to, by uniknąć niebezpieczeństwa nadmiernego obciążenia barki. Wprawdzie jest niebezpiecznie płynąć barką bez obciążenia, ponieważ fale będą nią rzucać, ale jeszcze bardziej niebezpiecznie jest obciążać ją tak dalece, że prawie tonie.

Po czwarte, zdarza się, że krzyżując starego człowieka, krzyżuje się także i nowego, który wskutek osłabienia nie może praktykować cnót. Według św. Bernarda przez taki brak umiaru giną cztery rzeczy: „Ciało traci sprawność, duch zapał, bliźni przykład, a Bóg chwałę” (Epistola seu Tractatus ad Fratres de Monte Dei I 11,32). Stąd wyciąga wniosek, że kto w ten sposób poniewiera żywą świątynię Boga, ten postępuje świętokradzko i w sposób karygodny. Św. Bernard mówi, że tacy pozbawiają bliźniego przykładu, ponieważ upadek pociąga za sobą zgorszenie itd. Dają więc zgorszenie innym według cytowanego właśnie św. Bernarda, który dlatego nazywa ich niszczycielami jedności i nieprzyjaciółmi pokoju. Fakt upadku jednego przestrasza wielu i studzi ich w postępie duchownym. Im samym zaś zagraża niebezpieczeństwo pychy i próżnej chwały, ponieważ własny sąd stawiają ponad sąd wszystkich innych lub przynajmniej przywłaszczają sobie to, co do nich nie należy, gdy czynią się sędziami swoich spraw, co przecież słusznie podlega przełożonemu.

(List do kolegium w Coimbrze [fragm.], św. Ignacy Loyola)

Paschalis Baylon (św.): Szukaj Boga nade wszystko

// Maj 17th, 2011 // Brak komentarzy » // Złoty wiek mistyki hiszpańskiej

Rozmyślaj o tym wiele: Szukaj Boga nade wszystko. Jest słusznym, żebyś szukał Boga przed i ponad wszystkim innym, ponieważ majestat Boży chce, żebyś otrzymał to, o co prosisz. To sprawi również, że będziesz bardziej gotowym do służenia Bogu i pozwoli ci kochać Go z większą doskonałością.

(św. Paschalis Baylon)

Ludwik z Granady (św.): Z własnej woli przybył na miejsce, w którym miała się dokonać Jego ofiara

// Kwiecień 17th, 2011 // Brak komentarzy » // Złoty wiek mistyki hiszpańskiej

Skoro nadszedł czas, w którym Zbawiciel postanowił z własnej woli ofiarować się za zbawienie świata, z własnej też woli przybył na miejsce, w którym miała się dokonać Jego ofiara. Było nim miasto Jerozolima – aby w tym samym mieście i dniu, w którym ofiarował się Baranek mistyczny, został również ofiarowany Baranek prawdziwy. I aby tam, gdzie tyle razy zabijano proroków, był również zabity ich Pan. Aby tam, gdzie tak niedawno był uczczony, został skazany i ukrzyżowany. I aby Jego męka była o tyle bardziej haniebna, że odbyć się miała w miejscu publicznym i w dniu uroczystym. I dlatego, wybrawszy Betlejem na miejsce urodzenia, wybrał Jerozolimę jako miejsce swej ofiary, aby chwała Jego narodzenia ukryła się w zapadłym kącie, jakim było Betlejem, a hańba Jego męki nabrała większego rozgłosu w Jerozolimie.

Wjeżdżając do miasta, witany był bardzo uroczyście. Słali Mu pod nogi gałęzie palmowe i oliwne, a także własne szaty i wołali wszyscy: Błogosławiony, który idzie w imię Pańskie, zbaw nas na wysokościach! (…) Stąd możemy wnosić, że poleca się nam trzy sposoby działania, które mamy stosować, gdy wychodzimy, aby przyjąć Pana, który przychodzi do naszych dusz.

Pierwszy z nich to modlitwa, symbolizowana przez ludzi, którzy śpiewali na Jego chwałę i prosili Go o zbawienie. Drugi to miłosierdzie i jałmużna, wyobrażona przez ucinających gałązki oliwne, bo – jak już powiedzieliśmy – oliwa symbolizuje miłosierdzie. Trzeci to wzgarda samego siebie i umartwienie ciała, przedstawione przez rzucających na ziemię swe szaty, aby były deptane i kopane na chwałę Chrystusa. Z tych trzech działań pierwsze – modlitwa – należna jest Bogu, druga – miłosierdzie – bliźniemu, a trzecią – umartwienie – winien jest człowiek sobie samemu. To są trzy duchowe krzyże, które każdy chrześcijanin powinien dźwigać.

(Podręcznik życia chrześcijańskiego, św. Ludwik z Granady)

Ludwik z Granady (św.): Ze wszystkich stworzeń najbardziej zraniona i udręczona

// Wrzesień 15th, 2010 // Brak komentarzy » // Złoty wiek mistyki hiszpańskiej

Jaką wielką radość odczuwał święty Symeon, widząc i trzymając na ręku Dziecię – przekracza ona wszystko, co dałoby się powiedzieć. (…) Kiedy Go ujrzał przed sobą i wziął na ręce, poznał z natchnienia Ducha Świętego, że w tym drobnym ciałku mieści się cały majestat Boga, i widział obok Syna Matkę: cóż odczuło wtedy jego pobożne serce na widok dwóch takich świateł i poznając takie cuda? (…)

Skoro rozważyłeś w ten sposób uczucia serca świętego starca, usiłuj popatrzeć na serce Najświętszej Panny. Ujrzysz Ją napełnioną z jednej strony niewymowną radością i podziwem, gdy słyszy, co mówią o wielkości i cudowności tego Dziecka, z drugiej jednak – niezmierną żałością – choć i radość w niej była – gdy słyszy smutne nowiny, jakie prorokuje święty mąż o tymże Dziecku mówiąc, że będzie celem, do którego świat cały, wszyscy ludzie żyjący według ciała kierować będą strzały swego gniewu i będą Mu się sprzeciwiać, ile tylko zdołają. To wszystko ma przeszyć serce Najświętszej Panienki ostrzem bólu.

Dlaczegóż zechciałeś, Panie, żeby tak wcześnie objawiona była tej najniewinniejszej Oblubienicy Twojej ta wiadomość, która będzie nieustanną męką całego Jej życia? Dlaczego tajemnica nie pozostawała pod kluczem milczenia aż do chwili męki, ażeby wtedy dopiero stała się męczennicą, a nie była nią przez całe życie? Dlaczego, Panie, nie zadowala się Twoje litościwe serce tym, że ta Pani była zawsze Dziewicą, ale chcesz, żeby i męczennicą była zawsze? Czemu zasmucasz istotę, którą tak miłujesz, która tyle czasu Ci służyła i nigdy nie zasłużyła na karę?

Panie, na pewno dlatego Ją zasmucasz, że Ją kochasz i  nie chcesz ujmować Jej zasługi cierpliwości ani chwały tego męczeństwa ducha, ani ćwiczenia w cnocie i naśladowaniu Chrystusa, ani zapłaty za trud, który im jest większy, na tym większą zasługuje nagrodę. Niech nikt więc nie gardzi trudami, niech nie ma krzyża w nienawiści i niech nie uważa, że stracił łaskę Bożą, kiedy się znalazł w nieszczęściu, bo najbardziej umiłowana i obdarowana ze wszystkich stworzeń była jednocześnie najbardziej ze wszystkich zraniona i udręczona.

(Podręcznik życia chrześcijańskiego, św. Ludwik z Granady)

Ignacy Loyola (św.): Zabierz, Panie, i przyjmij całą wolność moją…

// Wrzesień 6th, 2010 // Brak komentarzy » // Złoty wiek mistyki hiszpańskiej

Zabierz, Panie, i przyjmij całą moją wolność,
pamięć moją, mój rozum i całą moją wolę,
wszystko, co mam i co posiadam.
Ty mi to, Panie, dałeś, Tobie to zwracam.
Wszystko jest Twoje.
Rozporządzaj tym według Twojej woli.
Daj mi tylko miłość Twoją i łaskę,
a to mi wystarczy.

(Ćwiczenia duchowe, 234, św. Ignacy Loyola)

Maria od św. Józefa (wł. Maria Salazar): Namiot na górze domu Pańskiego

// Lipiec 16th, 2010 // Brak komentarzy » // Złoty wiek mistyki hiszpańskiej

Wypadało, żeby zostało położone na szczycie wszystkich gór mieszkanie Tej, która jest najwyższa i najbardziej wzniosła ze wszystkich stworzeń; żeby dla Matki Pana zbudowany został namiot na górze domu Pańskiego i żeby to była góra wzniesiona na mocnych fundamentach, ponieważ owa budowla została przeznaczona dla najmocniejszej spośród mocnych, tej, która zmiażdżyła głowę Lucyfera. I wypadało także, aby w tej fortecy nie brakowało osób wyćwiczonych w wojsku Pana, z którymi ta Przywódczyni Bożych zastępów mogłaby napadać na nieprzyjaciół.

O wzniosła Pani, największa Władczyni, semper augusta, Matko wiecznej Ojczyzny, nie stawiam Cię w fortecy i w wieży, jak gdybyś potrzebowała muru do obrony, ani nie przydzielam ci strażników, żeby Cię bronili! W ręce Twojej jest tarcza i moc Syjonu, Ty jesteś największą Królową, jesteś basztą Libanu, spoglądającą ku Damaszkowi, i wieżą Dawida, z której zwiesza się tysiąc tarcz ze złota. Wiem, że lubisz pozostawać w ukryciu i lubisz, żeby takimi były też te, które Cię naśladują, i żeby wznosiły przed sobą jakby mur; nie podobało Ci się, o najczystsza Dziewico, żyć wśród hałasów i zgiełków świata.

(Księga rekreacji, Maria od Świętego Józefa Salazar)

Ludwik z Granady (św.): Pozostaje do rozważenia…

// Kwiecień 2nd, 2010 // Brak komentarzy » // Złoty wiek mistyki hiszpańskiej

Pozostaje do rozważenia, z jakim oddaniem i współczuciem musieli święci mężowie zdejmować to najświętsze Ciało z krzyża. I z jakim uczuciem i łzami przyjęła je w objęcia udręczona Matka, i jakie musiały być łzy umiłowanego ucznia i świętej Magdaleny, i pozostałych pobożnych niewiast. Jak owinęli Go w czyste prześcieradło i przykryli twarz chustą, wreszcie zanieśli na noszach i złożyli w ogrodzie, w którym był grób.

W ogrodzie rozpoczęła się męka Chrystusa i w ogrodzie się zakończyła, a w ten sposób uwolnił nas Pan od winy popełnionej w ogrodzie rajskim, w końcu zaś wprowadzi nas do ogrodu niebieskiego. O dobry Jezu, daj mi, choć niegodnemu, abym skoro nie zasługiwałem na uczestniczenie w tym bolesnym pogrzebie, mógł być na nim obecny przez rozważanie i rozmyślanie o nim z wiarą i miłością, doświadczając choć trochę tego współczucia, jakie czuły owego dnia Twoja niewinna Matka i błogosławiona Magdalena.

(Podręcznik życia chrześcijańskiego, św. Ludwik z Granady)

Franciszek Osuna: Pochwycić Ducha Świętego ręką miłości

// Marzec 5th, 2010 // Brak komentarzy » // Złoty wiek mistyki hiszpańskiej

Gołąb, oznaczający dar Ducha Świętego, przybywa do arki twojego serca — do ciebie należy natomiast wyciągnąć rękę miłości by go pochwycić. Zastanów się dobrze, czy wszystko w tobie jest gotowe na przyjęcie łaski i postaraj się usunąć każdą przeszkodę na tej drodze — zabezpieczając swoje serce i kierując zawsze swoje oczy ku ziemi, by poznać swoją małość i nie być rozproszonym.

(Trzecie abecadło duchowe, Franciszek de Osuna)

Ludwik z Granady: Rachunek sumienia z uchybień względem bliźniego

// Grudzień 3rd, 2009 // Brak komentarzy » // Złoty wiek mistyki hiszpańskiej

W stosunku do bliźniego

Oskarżyć się trzeba o to, że nie kochało się bliźnich taką miłością, jaką chciałoby się być kochanym samemu. Taki jest bowiem nakaz Boży.

O niedostateczne niesienie pomocy bliźnim w ich potrzebach, choć byłoby to możliwe.

O zbyt małe współczucie w ich biedach i niedostateczną modlitwę błagalną w ich sprawach.

Gdy chodzi o klęski publiczne, dotyczące Kościoła, takie jak wojny, herezje itp. trzeba się oskarżyć, że nie brało się ich dostatecznie do serca i nie dosyć zanosiło się próśb do Boga w tej sprawie.

Kto ma przełożonych, niech się oskarży, że niedostatecznie ich słuchał i szanował. A kto ma dzieci, gospodynie, podwładnych — że ich nie pouczał, nie zaopatrywał w rzeczy potrzebne i nie dbał o nich w taki sposób, w jaki powinien to czynić.

O grzechach popełnianych uczynkiem

Skoro penitent oskarży się o grzechy zaniedbania, potem może oskarżyć się o popełnione uczynkiem, przebiegając w myślach dziesięć przykazań i siedem grzechów głównych oraz wyznając to, co mu sumienie wyrzuca.

A jeśli chce to zrobić krócej, niech rozważa swoje myśli, słowa i uczynki i spowiada się z tego, w czym zgrzeszył i następnie powinien oskarżyć się o wielkie winy, dotyczące jego stanu i zawodu, a więc jeśli jest zakonnikiem — o grzechy przeciw trzem ślubom i regule; jeśli jest sędzią, lekarzem, handlowcem czy adwokatem itp. — o sprawy swego zawodu; jeśli jest rządzącym — podobnie.

Po zakończeniu oskarżania się niech powie: za wszystkie te winy i wszystkie inne popełnione myślą, mową i uczynkiem oskarżam się z głębi serca, wyznaję Bogu moją winę, moją winę, moją bardzo wielką winę i proszę cię, ojcze, o rozgrzeszenie i zadanie pokuty.

Ludwik z Granady: Rachunek sumienia z wykroczeń przeciw sobie samemu

// Grudzień 2nd, 2009 // Brak komentarzy » // Złoty wiek mistyki hiszpańskiej

W stosunku do samego siebie

Człowiek składa się z wielu części. Ma ciało ze wszystkimi zmysłami, duszę ze wszystkimi jej chęciami i ducha ze wszystkimi władzami, jakimi są: rozum, pamięć i wola. Może więc być grzech, który zakłóca porządek, jaki powinien w tych rzeczach panować.

Oskarżyć się najprzód trzeba o traktowanie swego ciała bez należnej surowości i szorstkości, zarówno w jedzeniu i piciu, ubiorach i spaniu, jak i we wszystkim innym. O to, że się jest miękkim i pełnym litości dla ciała i miłośnikiem samego siebie.

Oskarżyć się o brak należytego skupienia wyobraźni i wszystkich zmysłów wewnętrznych, które są rozproszone w pogoni za przyjemnościami, słysząc, widząc, rozmawiając, wyobrażając sobie mnóstwo rzeczy niepotrzebnych, które później utrudniają skupienie serca i uwagę na modlitwie.

Oskarżyć się o nieumartwianie swej woli i swych chętek. O pójście za nimi i spełnianie ich prawie zawsze.

O to, że nie było się tak pokornym w sercu i w czynach jakby należało.

O nieuważanie siebie za tak podłego i nędznego, jakim się jest. i o zgodne z tym traktowanie siebie.

O to, że było się leniwym i nie dość gorącym w modlitwie, że często przerywało się bieg myśli z błahej przyczyny, że nie towarzyszyło jej należyte skupienie i uwaga.

Ludwik z Granady: Rachunek sumienia ze stosunku do Boga

// Grudzień 1st, 2009 // Brak komentarzy » // Złoty wiek mistyki hiszpańskiej

Po zastanowieniu się nad punktami ze wstępu należy badać sumienie w następującym porządku:

W stosunku do Boga

W stosunku do Boga jesteśmy obowiązani praktykować trzy cnoty teologiczne: wiarę, nadzieję i miłość. Z uchybień przeciw nim może się człowiek oskarżać w sposób następujący:

Przeciw miłości — że nie miłował Boga z całego serca i całej duszy, jak był zobowiązany, lecz skierował swą miłość ku stworzeniom i marności tego świata, zapominając o Stwórcy.

Przeciw wierze — że nie miał tak silnej wiary, jak powinien był i że nie odrzucał natychmiast od siebie przeciwnych jej myśli i wyobrażeń, jakie mu szatan nasuwał.

Przeciw nadziei — że w trudach i przeciwnościach, które go spotykały, nie uciekał się do Pana z taką ufnością, jak był powinien i że zanadto się martwił i upadał pod ich ciężarem — gdyż płynie to ze zbyt słabego zaufania.

Przeciw czystości intencji — że w służbie Bożej uczynki Spełniane były nie z czystej intencji dla samego Boga, ale czasem z obowiązku, czasem ze zwyczaju, to znów bo odpowiadały chęciom i z innych podobnych przyczyn.

Należy się też oskarżyć, że się było słabym i niedbałym w słuchaniu Bożych natchnień i wezwań, często opierając się Duchowi Świętemu, aby nie zadawać sobie gwałtu i trudu. To jest wina bardzo wewnętrzna i utajona, którą należy zawsze brać pod uwagę.

Również trzeba wyznać, że się było nie dość wdzięcznym za dobrodziejstwa Boże, nie dość dziękowało się za nie i nie korzystało się z nich, aby bardziej kochać i lepiej służyć Dawcy wszystkiego.

Przyznaj się również, iż zapomniałeś o Panu, tak że był jakby wygnany z serca, choć powinno się trwać ciągle w Jego obecności i mieć Go zawsze przed oczyma.

Należy się również oskarżać o brak cierpliwości w znoszeniu przeszkód pochodzących przecież od Boga, o brak zrozumienia tego, że są zesłane dla i naszego dobra, o niedostateczne podziękowania za nie składane. Jeśli sumienie wyrzuca nam coś w sposób szczególny, ten punkt można rozwinąć.

Oskarżyć się też trzeba o brak należnej pobożności i szacunku, gdy uczestniczymy we Mszy świętej i Liturgii godzin, a także gdy jesteśmy w obecności Najświętszego Sakramentu.

Ludwik z Granady: Rachunek sumienia dla przyjaciół Boga

// Listopad 30th, 2009 // Brak komentarzy » // Złoty wiek mistyki hiszpańskiej

Ludwik z Granady był wytrawnym i poszukiwanym kierownikiem duchowym. Spotykając często osoby szczerze dążące do pogłębionej relacji z Jezusem zauważał, że są wśród nich tacy, którzy „mają dużo trudności i skrupułów” i często, „badając swoje sumienie, nie wiedzą, czego się uchwycić, żeby mieć co wyznać na spowiedzi. Bo z jednej strony wiedzą na pewno, że nie brak im grzechów, a z drugiej strony, przygotowując się do spowiedzi, nie znajdują ich, martwią się tym bardzo i sądzą, że nigdy się nie spowiadają jak należy”

Źródła tego stanu, w którym ktoś jest przekonany o swojej grzeszności, nie mogąc przypomnieć sobie konkretnych przewinień, święty dopatruje się w dwóch przyczynach. Pierwsza związana jest z tym, że na ogół „trudno jest człowiekowi poznać siebie samego”. Druga polega na tym, że „grzechy sprawiedliwych, którzy, jak mówił Mędrzec, upadają siedem razy na dzień (Prz 24,16), są to raczej grzechy zaniedbania niż uczynku” z samej swojej natury „bardzo trudne do rozpoznania”.

Ludwik trafnie zauważa, że trudność ta wynika z prostego faktu – „temu, czego nie ma, brakuje widzialnej postaci”. Skoro więc osoby takie nie dopuszczają się tak często grzechów uczynkowych, „a nie rozumieją grzechów zaniedbania, nie znajdują nic do wyznania i martwią się tym”. Z myślą o nich święty ułożył specjalny rachunek sumienia, który dotyczy przede wszystkim grzechów zaniedbania.

Kaznodzieja zdaje sobie sprawę z tego, że „wiele z nich może czasem nie być nawet grzechami powszednimi — są to zwykłe niedoskonałości i upadki — jednak też mogą nimi być, więc ci, co dążą do doskonałości, nie powinni całkowicie ich pomijać przy spowiedzi. Nie należy tego robić zawsze, tylko czasami, zwłaszcza przy okazji wielkich świąt, żeby nie męczyć spowiedników zbytnim wielomówstwem. Lecz przy zwykłych spowiedziach każdy może tu znaleźć coś, co należy wyznać, by uzyskać spokój sumienia”.

Autor podzielił swój rachunek sumienia na trzy części, według trzech rodzajów zaniedbań, które mogą być wymierzone: „przeciw Bogu, przeciwko sobie samemu lub bliźnim”.  Dla wielu osób tekst ten może stanowić niezwykle cenną pomoc.

Wprowadzenie

„Po odmówieniu spowiedzi powszechnej, przed oskarżeniem się szczegółowym, trzeba obwinić siebie o cztery rzeczy następujące:

Po pierwsze, że nie jest się dostatecznie dobrze przygotowanym do sakramentu pokuty oraz że nie dosyć było starania o dobry rachunek sumienia.

Po drugie, że skrucha i żal za grzechy nie są dostatecznie wielkie, a postanowienie poprawy nie jest dosyć stanowcze i prawdziwe.

Po trzecie, że przyjąłem Komunię świętą bez należytej czystości sumienia, bez należytego szacunku i pobożności, jakie być powinny. Po jej przyjęciu nie byłem skupiony tak, jak należało wobec Gościa tak wielkiego.

Po czwarte, że nie dosyć starania włożono w poprawę życia, nie usiłowano co dzień lepiej służyć Bogu, raczej pozostawało się w tej samej letniości i niedbalstwie, a nawet wręcz się cofało”.

Kolejna część Rachunku sumienia według Ludwika z Granady już wkrótce na stronach Skarbów Kościoła.