Archiwum dla XVI Wiek

Hieronim Emiliani (św.): Chrystus działa w tych instrumentach, które pozwalają prowadzić się Duchowi Świętemu.

// Luty 8th, 2012 // Brak komentarzy » // XVI Wiek

1. Wielmożny Panie Ludwiku, drogi w Chrystusie. Swoją cierpliwością uratujecie wasze dusze. Jaką korzyść będzie miał bowiem człowiek, jeżeli pozyska cały świat? Wydaje mi się, że możecie mnie zrozumieć, jesteśmy jak ziarno zasiane między kamieniami, to znaczy pochodzimy z tych, którzy wierzą przez jakiś czas, ale w godzinie pokusy ulegają.

2. Powinniśmy znosić bliźniego, przebaczać mu w głębi duszy i modlić się za niego, a na zewnątrz starać się, aby przemówić do niego jakimś łagodnym słowem, po chrześcijańsku, prosząc Pana, aby was uczynił godnym, dzięki waszej cierpliwości i łagodnemu przemawianiu, do powiedzenia mu takich słów, żeby został oświecony w swoim błędzie w tym momencie. Ponieważ Pan zezwala na taki błąd dla waszej i jego użyteczności, a to dlatego, abyście wy nauczyli się mieć cierpliwość i poznali niedoskonałość ludzką, i aby później, za waszym pośrednictwem, został on oświecony, i aby był chwalony Ojciec Niebieski w swoim Chrystusie.

3. I kiedy wydarzy się jedna z takich sytuacji, należy wystrzegać się czynienia czego innego, jakby to mogło być szemranie, mówienie źle, złoszczenie się, bycie niecierpliwym, twierdzenie: „nie jestem świętym; to nie są rzeczy, które można znieść; to nie są ludzie umartwieni” lub tym podobne; a później dawać własny zysk innym mówiąc: „dobrze by było, aby ów mu powiedział lub napisał, albo powiadomił go, ponieważ zrobiłby to lepiej ode mnie, mnie nie uwierzy; ja nie jestem w tym dobry, itd.”; ale powinniśmy myśleć, że tylko Bóg jest dobry i że Chrystus działa w tych instrumentach, które pozwalają prowadzić się Duchowi Świętemu.

List do Lodovico Viscardi w Bergamo, Brescia, 14 czerwca 1536, [fragm.], św. Hieronim Emiliani

video: Gaudete, gaudete! Christus est natus

// Grudzień 24th, 2011 // Brak komentarzy » // XVI Wiek

Gaudete, gaudete! Christus est natus (łac. Radujcie się, radujcie! Chrystus się narodził), kolęda pochodząca z XV/XVI w. nieznanego autorstwa.

Gaudete, gaudete! Christus est natus

Ex Maria virginæ, gaudete!

Tempus adest gratiæ
Hoc quod optabamus,
Carmina lætitiæ
Devote reddamus.

Deus homo factus est
Natura mirante,
Mundus renovatus est
A Christo regnante.

Ezechielis porta
Clausa pertransitur,
Unde lux est orta
Salus invenitur.

Ergo nostra cantio,
Psallat iam in lustro;
Benedicat Domino:
Salus Regi nostro. (więcej…)

Jan od Krzyża (św.): O błogosławiona rano

// Grudzień 14th, 2011 // Brak komentarzy » // Jan od Krzyża (św.)

O błogosławiona rano, zadana przez Tego, który tylko umie leczyć! O szczęśliwa i wielce szczęśliwa rano, boś została zadana jedynie dla uszczęśliwienia i twój ból jest uszczęśliwieniem i rozkoszą dla duszy zranionej! Wielka jesteś o rozkoszna rano, bo wielki jest Ten, kto cię zadał. Wielkim jest twe uszczęśliwienie, bo bezmierny jest ogień miłości, który odpowiednio do twej zdolności i wielkości cię uszczęśliwia. O błoga więc rano, i o tyle wznioślejsza i słodsza, o ile głębiej do wnętrza duszy wniknął Twój żar i wypalił wszystko, co można było wypalić, aby dać szczęście takie, jakie tylko dać można!

(Żywy płomień miłości 2,8, św. Jan od Krzyża)

Antoni Maria Zaccaria (św.): Nie należy się dziwić, jeśli człowiek stał się letni

// Listopad 25th, 2011 // Brak komentarzy » // Myśli i słowa, XVI Wiek

Nie należy się dziwić, jeśli człowiek stał się letni i przypomina zwierzę. Dzieje się tak dlatego, że nie przystępuje do tego Sakramentu. Zatem największe nawrócenie do Boga dotyczy właśnie tego pokarmu. Idź do niego, najdroższy, idź: nie ma nic, co by cię mogło bardziej uświęcić, ponieważ tutaj jest Święte świętych.

Ignacy Loyola (św.): Pragnienie mówienia o rzeczach Bożych

// Listopad 17th, 2011 // Brak komentarzy » // Złoty wiek mistyki hiszpańskiej

Zdarza się często, że Pan działa na naszą duszę poruszając ją i przynaglając do wykonania takiej czy innej czynności. Przemawia w głębi duszy bez słów, pociągając ją całą do swojej Boskiej miłości w taki sposób, że nie możemy się oprzeć temu Boskiemu działaniu, nawet gdybyśmy tego chcieli. To jego działanie skłania nas do całkowitego podporządkowania się przykazaniom, nakazom Kościoła oraz poleceniom naszych przełożonych. Charakteryzuje się ono pełnią pokory, gdyż ten sam duch Boski znajduje się we wszystkim.

Ale tu możemy się często mylić, ponieważ po otrzymaniu takiej pociechy lub natchnienia dusza pozostaje w stanie radosnego uniesienia. Nieprzyjaciel zbliża się wówczas pod osłoną radości i jasnych barw, by nam dorzucić coś od siebie do tego, co otrzymaliśmy od Boga, Pana naszego, i by wprowadzić do naszej duszy całkowity nieład i zamieszanie. Kiedy indziej znowu stara się pomniejszyć w nas działanie Boga przedstawiając nam różne trudności i niewygody, bylebyśmy tylko nie wypełnili całkowicie tego, co nam zostało ukazane. W tym wypadku konieczna jest znacznie większa uwaga niż w jakimkolwiek innym.

Często trzeba będzie powstrzymywać nieopanowane pragnienie mówienia o rzeczach Bożych, kiedy indziej znów wypadnie mówić o nich mimo, że nie będziemy czuć do tego ani skłonności, ani ochoty. W tym wypadku trzeba się bardziej liczyć ze słuchaczami niż z własnym pragnieniem. Jeżeli nieprzyjaciel usiłuje powiększyć lub pomniejszyć dobre myśli, jakie otrzymaliśmy pod wpływem działania Bożego, wówczas chcąc innym pomóc, powinniśmy postępować jak ktoś, kto przechodzi przez bród. Przechodzimy więc wtedy, gdy znajdziemy dobre przejście lub dobrą drogę albo też gdy widzimy, że będzie z tego jakaś korzyść. Gdy bród jest zamącony, gdy ktoś miałby się zgorszyć naszymi słowami, powstrzymujemy się, czekając na porę i chwilę bardziej odpowiednią do mówienia.

(List do s. Teresy Rejadell, 18.06.1536 r. [fragm.], św. Ignacy Loyola)

Anna od św. Bartłomieja (bł.): I ta błogosławiona dusza poszybowała jak gołębica, by radować się posiadaniem jej Boga

// Październik 15th, 2011 // Brak komentarzy » // XVI Wiek

Następnego dnia po naszym przybyciu do Alba [de Tormes], [św. Teresa od Jezusa] była tak bardzo wycieńczona, że lekarze obawiali się przez chwilę, że tego nie przeżyje: wielka ofiara dla mnie, tym większa ponieważ muszę pozostać na tym świecie. Ponieważ, poza miłością jaką ją darzyłam i jaką ona miała dla mnie, jej towarzystwo było dla mnie źródłem jeszcze jednej wielkiej pociechy: prawie nieustannie widziałam Jezusa Chrystusa w jej duszy i sposób w jaki On był z nią zjednoczony, tak jakby była [jej dusza] Jego niebem. Ta wiedza napełniła mnie głębokim szacunkiem, takim jaki powinno się odczuwać w obecności Boga.

Naprawdę, było czymś niebiańskim służyć jej, a największą dla mnie torturą było widzieć jak cierpi. Spędziłam z nią około czternastu lat. Zaraz po tym jak wstąpiłam, aby przyjąć habit, wzięła mnie do swojej celi i przez resztę jej życia zawsze byłam przy niej, wyłączając jedynie podróż do Sewilli; kiedy z powodu choroby (…) pozostałam w Avila. A tych czternaście lat wydaje mi się krótsze niż jeden dzień.

Święta, ze swojej strony, była tak przyzwyczajona do moich ubogich i niezręcznych usług, że nie mogła obejść się beze mnie. Okazała to ona bardzo wyraźnie w następujących okolicznościach: W wigilię dnia w którym miała wyruszyć na wizytację swoich klasztorów, rozchorowałam się i miałam gorączkę. Nie nadawałam się zupełnie do podróży. Powiedziała mi: „Nie niepokój się, moje dziecko! Wydam tutaj polecenia, aby wysłano cię do mnie tak szybko, jak tylko gorączka cię opuści”. Jednak o północy, kiedy wysłała jedną z zakonnic żeby zapytała jak się mam, spostrzegłam, że zostałam uwolniona od gorączki. Święta wstała z łóżka, przyszła do mnie i powiedziała: „To prawda, córko, nie masz już więcej żadnej gorączki; z łatwością podejmiemy tę podróż. Mam nadzieję, że tak będzie i polecę tę sprawę Bogu”. I tak się właśnie stało — wyruszyłyśmy o świcie.

Przez pięć dni poprzedzających jej śmierć w Alba, byłam bardziej martwa niż żywa.  Na dwa dni przed jej śmiercią, powiedziała do mnie raz, gdy byłyśmy same: „Moje dziecko, godzina mojej śmieci właśnie nadeszła”. Kuło to moje serce wciąż bardziej i bardziej. Nie odstępowałam jej ani na chwilę. Błagałam siostry, żeby przynosiły do mnie wszystko, czego może potrzebować. Dawałam to jej. Miała ona pociechę widząc, że mogę jej coś dać.

W dniu jej śmierci nie była w stanie mówić od wczesnego ranka: wieczorem Ojciec który ją odwiedzał (Ojciec Antonii od Jezusa, jeden z dwóch pierwszych Karmelitów Bosych) polecił mi, żebym poszła coś zjeść. Jednak zaledwie zdążyłam się oddalić, a Święta stała się niespokojna; w tym zaniepokojeniu spoglądała na lewo i na prawo. Ojciec zapytał jej, czy życzy sobie, żebym była obok. Gestami odpowiedziała że tak. Zawołali mnie; W pośpiechu wróciłam. Jak tylko mnie zobaczyła, uśmiechnęła się do mnie, okazała mi tak wielką łaskawość i uczucie, że złapała mnie obydwoma rękami i położyła swoją głowę na moim ramieniu. Trzymałam ją tak w ramionach aż do czasu jak zgasła, będąc bardziej martwą niż sama Święta; gdyż, co do niej, była ona tak rozpalona miłością dla jej Małżonka, że wzdychała za momentem opuszczenia ciała, by być z Nim.

Jako że Nasz Pan jest tak dobry i widział jak niewiele miałam cierpliwości by nieść ten krzyż, ukazał się mi u stóp łóżka na którym spoczywała Święta w całym Swoim Majestacie, w towarzystwie Jego błogosławionych, którzy przyszli powitać jej duszę. Ta chwalebna wizja trwała przez długość Credo, dając mi czas bym mogła zamienić swój ból i żałość na wielkie wyrzeczenie, by prosić Pana o wybaczenie i powiedzieć Mu: „Mój Panie, nawet gdyby Wasz Majestat chciał pozostawić ją dla mojej pociechy, prosiłabym Ciebie, teraz, kiedy byłam świadkiem Twojej chwały, żebyś nie zostawiał jej ani na chwilę dłużej na tym wygnaniu”. Zaledwie wymówiłam te słowa, a ona zgasła; i ta błogosławiona dusza poszybowała jak gołębica, by radować się posiadaniem jej Boga.

(Autobiografia [fragm.], bł. Anna od św. Bartłomieja)

Katarzyna Ricci (św.): Oddaj się Jemu całkowicie a On da ci Siebie

// Wrzesień 28th, 2011 // Brak komentarzy » // XVI Wiek

Niech Jego Majestat udzieli ci pomnożenia w Jego świętej miłości, i niech udzieli ci zrozumienia, że wszystko co cierpisz jest Mu znane, i że On odpłaci Tobie za wszystko jeśli będziesz znosił to z cierpliwością, jak mam nadzieję chcesz czynić; albo raczej, jak wierzę że czynisz.
Oddaj się Jemu całkowicie a On da ci Siebie; powiedz: Uczyń ze mną cokolwiek Ci się podoba, daj mi albo chorobę, albo zdrowie, obym tylko Ci się podobał; Nie chcę niczego poza pełnieniem Twojej świętej woli.

(List do Lorenzo Strozzi, 23.08.1543 r. [fragm.], św. Katarzyna Ricci)

Ignacy Loyola (św.): Nieumiarkowana gorliwość

// Lipiec 31st, 2011 // Brak komentarzy » // Złoty wiek mistyki hiszpańskiej

Przyczyną chorób ducha jest nie tylko chłód, np. oziębłość, lecz także gorąco, np. nieumiarkowana gorliwość. Niech wasza służba będzie rozumna — pisał św. Paweł (Por. Rz 12,1), ponieważ wiedział, iż prawdą jest to, co mówił psalmista: Majestat królewski miłuje sąd (Ps 98, 4), to znaczy roztropność. Księga Kapłańska wyrażała tę samą myśl przez takie podobieństwo: Przy wszelkiej obiacie twojej ofiarujesz sól (Kpł 2,13). I rzeczywiście nieprzyjaciel — jak mówi św. Bernard  — nie posługuje się żadnym podstępem bardziej skutecznym do usunięcia z serca prawdziwej miłości niż tym, że sprawi, by postępowano nierozważnie i niezgodnie z rozsądkiem (por. Sermones in Cantica, Sermo 19). Powiedzenie filozofa: „Bez przesady!” — należy stosować do wszystkiego, nawet do samej sprawiedliwości. Czytacie bowiem w księdze Eklezjastesa: Nie bądź zbyt sprawiedliwy (Ekl 7,17). Wskutek braku umiaru dobro zamienia się w zło, a cnota w wadę. Wynika też z tego wiele trudności przeciwnych zamiarom tego, który tak postępuje.

Po pierwsze, nie może on służyć Bogu długo i wytrwale. Koń przemęczony w pierwszych dniach podróży zwykle jej nie kończy; co więcej, zazwyczaj jest rzeczą konieczną, by inni zajęli się jego leczeniem.

Po drugie, to, co się osiąga ze zbytnim pośpiechem, nie jest zwykle trwałe, bo jak mówi Pismo Św.: Majątek prędko nabyty, umniejszy się (Prz 13,11). I nie tylko umniejsza się, lecz jest przyczyną upadku zgodnie z Pismem Św.: Kto prędkich jest nóg, potknie się (Prz 19,2), a upadek jest tym niebezpieczniejszy, im większa jest wysokość; spadający bowiem zatrzymuje się dopiero na samym dole drabiny.

Po trzecie, nie zwraca się uwagi na to, by uniknąć niebezpieczeństwa nadmiernego obciążenia barki. Wprawdzie jest niebezpiecznie płynąć barką bez obciążenia, ponieważ fale będą nią rzucać, ale jeszcze bardziej niebezpiecznie jest obciążać ją tak dalece, że prawie tonie.

Po czwarte, zdarza się, że krzyżując starego człowieka, krzyżuje się także i nowego, który wskutek osłabienia nie może praktykować cnót. Według św. Bernarda przez taki brak umiaru giną cztery rzeczy: „Ciało traci sprawność, duch zapał, bliźni przykład, a Bóg chwałę” (Epistola seu Tractatus ad Fratres de Monte Dei I 11,32). Stąd wyciąga wniosek, że kto w ten sposób poniewiera żywą świątynię Boga, ten postępuje świętokradzko i w sposób karygodny. Św. Bernard mówi, że tacy pozbawiają bliźniego przykładu, ponieważ upadek pociąga za sobą zgorszenie itd. Dają więc zgorszenie innym według cytowanego właśnie św. Bernarda, który dlatego nazywa ich niszczycielami jedności i nieprzyjaciółmi pokoju. Fakt upadku jednego przestrasza wielu i studzi ich w postępie duchownym. Im samym zaś zagraża niebezpieczeństwo pychy i próżnej chwały, ponieważ własny sąd stawiają ponad sąd wszystkich innych lub przynajmniej przywłaszczają sobie to, co do nich nie należy, gdy czynią się sędziami swoich spraw, co przecież słusznie podlega przełożonemu.

(List do kolegium w Coimbrze [fragm.], św. Ignacy Loyola)

video: Teresa od Jezusa (św.): Vivo sin vivir en mi

// Lipiec 4th, 2011 // Brak komentarzy » // Teresa od Jezusa (św.)

Żyję nie żyjąc w sobie… (hiszp. Vivo sin vivir en mi), jedna z poezji mistycznych autorstwa św. Teresy od Jezusa. (więcej…)

Jan od Krzyża (św.): To jest Chleb Życia, który tu oglądam

// Czerwiec 23rd, 2011 // Brak komentarzy » // Jan od Krzyża (św.)

Znam dobrze źródło co tryska i płynie,
Choć się dobywa wśród nocy
.

Wiem gdzie swe wody ma ten zdrój kryniczny,
Ukryty w głębi tajemnic i wieczny,
Choć się dobywa wśród nocy.

Początku jego nie znam, bo go nie ma,
Lecz wiem, że każdy byt swą mocą trzyma,
Choć się dobywa wśród nocy.

Wiem, że nie może być nic piękniejszego,
Że wszelka piękność pochodzi od Niego,
Choć się dobywa wśród nocy.

Wiem, że w Nim nie ma nic z ziemskich istności,
Że nic nie zrówna Jego wszechmocności,
Choć się dobywa wśród nocy.

Blask jego światła nigdy nie zachodzi,
Bo wszelka światłość od Niego pochodzi,
Choć się dobywa wśród nocy.

A tryskające z niego życia wody
Zraszają otchłań, niebiosa, narody,
Choć się dobywa wśród nocy.

Potok istności w tym źródle wezbrany
W potędze swojej jest niepowstrzymany,
Choć się dobywa wśród nocy.

To wieczne źródło znalazło ukrycie,
W Chlebie Żywota, aby dać nam życie,
Choć się dobywa wśród nocy.

A potok, który od tych dwóch pochodzi,
Żadnej istnością swoją nie przechodzi,
Choć się dobywa wśród nocy.

I stąd podnosi głos, wzywa stworzenia,
By się syciły w zdrojach Utajenia,
Co się spełniły wśród nocy.

To jest to źródło, którego pożądam,
To jest Chleb Życia, który tu oglądam,
Choć się dobywa wśród nocy.

(Znam dobrze źródło, czyli śpiew duszy cieszącej się poznaniem Boga przez wiarę, św. Jan od Krzyża)

Teresa od Jezusa (św.): Gdzie jest jedna Osoba, tam są wszystkie trzy i nie mogą być rozdzielone

// Czerwiec 19th, 2011 // Brak komentarzy » // Teresa od Jezusa (św.)

Tym, co mi się ukazało, były trzy odrębne Osoby, a każda z nich ma swoją własną postać i swoją własną mowę. Potem jeszcze, dla większego dostrzeżenia tej odrębności Osób, przyszło mi na myśl, jak tylko jedna Osoba Syna przyjęła ciało ludzkie. Osoby te miłują się wzajemnie, wzajemnie się jedna drugiej udzielają i wzajemnie znają siebie. Lecz jeśli każda jest odrębna, w takim razie jak możemy mówić i wierzyć, że wszystkie trzy są jedną istotą, co przecież jest prawdą wzniosłą i wielką, za którą gotowa jestem tysiąc razy ponieść śmierć? Takim sposobem, że we wszystkich trzech Osobach jest jedna wola, jedna wszechmoc i jedna, najwyższa władza. Tak, że żadna z nich nic nie może uczynić bez drugiej i jeden jest Stwórca wszystkich istot na świecie.

Czy mógłby Syn stworzyć jedną mrówkę bez Ojca? Nie, bo jedna jest moc Ich obu i tak samo i Ducha Świętego, tak, że jeden jedyny jest Bóg, cały Wszechmogący i wszystkie trzy Osoby są jednym Majestatem. Czy mógłby ktoś miłować Ojca, nie miłując zarazem Syna i Ducha Świętego? Nie, bo kto miły jest jednej z trzech Osób, jest miły wszystkim trzem i podobnie, kto obraża jedną, obraża wszystkie trzy. Czy może Ojciec być bez Syna i bez Ducha Świętego? Nie, bo jedna jest istota Boża, i gdzie jest jedna Osoba, tam są wszystkie trzy i nie mogą być rozdzielone.

Jakim więc sposobem widzimy jednak trzy Osoby odrębne i jakim sposobem ciało ludzkie przyjął tylko Syn, a nie Ojciec ani Duch Święty? Tego już nie rozumiem, niech to tłumaczą teologowie. To tylko wiem, że w tym dziele tak cudownym działali wszyscy Trzej i dalej się w to nie zagłębiam. Na samym początku myśl moja na tym się zatrzymuje, że wiem, iż jest to Bóg wszechmogący i że tak chciał, a więc i miał moc by tak uczynić, jak chciał i im bardziej to rozumiem, tym mocniej w to wierzę i tym głębsze dla Niego mam cześć i nabożeństwo. Niech będzie błogosławiony na wieki! Amen.

(Sprawozdanie duchowe, 22.09.1572 r. [fragm.], św. Teresa od Jezusa)

Paschalis Baylon (św.): Szukaj Boga nade wszystko

// Maj 17th, 2011 // Brak komentarzy » // Złoty wiek mistyki hiszpańskiej

Rozmyślaj o tym wiele: Szukaj Boga nade wszystko. Jest słusznym, żebyś szukał Boga przed i ponad wszystkim innym, ponieważ majestat Boży chce, żebyś otrzymał to, o co prosisz. To sprawi również, że będziesz bardziej gotowym do służenia Bogu i pozwoli ci kochać Go z większą doskonałością.

(św. Paschalis Baylon)

video: Sepulto Domino (Pogrzebawszy Pana)

// Kwiecień 23rd, 2011 // Brak komentarzy » // XVI Wiek

Sepulto Domino (łac. Pogrzebawszy Pana) to fragment wydanego w 1585 r., stanowiącego ilustrację muzyczną obchodów Wielkanocnych, Officium Hebdomadae Sanctae (na Wielki Tydzień). Autorem obejmującego: dwie Pasje chóralne, responsoria, lamentacje, miserere, improperia, motety, hymny i psalmy cyklu jest, pochodzący z Avila w Hiszpanii, wybitny kompozytor okresu kontrreformacji, Tomás Luis de Victoria.

Responsorium Sepulto Domino stanowi wolną parafrazę tekstów Biblijnych (zwłaszcza Mt 27,59-66). Wykonywano je na zakończenie „Ciemnej jutrzni” w Wielką Sobotę. (więcej…)

Ludwik z Granady (św.): Z własnej woli przybył na miejsce, w którym miała się dokonać Jego ofiara

// Kwiecień 17th, 2011 // Brak komentarzy » // Złoty wiek mistyki hiszpańskiej

Skoro nadszedł czas, w którym Zbawiciel postanowił z własnej woli ofiarować się za zbawienie świata, z własnej też woli przybył na miejsce, w którym miała się dokonać Jego ofiara. Było nim miasto Jerozolima – aby w tym samym mieście i dniu, w którym ofiarował się Baranek mistyczny, został również ofiarowany Baranek prawdziwy. I aby tam, gdzie tyle razy zabijano proroków, był również zabity ich Pan. Aby tam, gdzie tak niedawno był uczczony, został skazany i ukrzyżowany. I aby Jego męka była o tyle bardziej haniebna, że odbyć się miała w miejscu publicznym i w dniu uroczystym. I dlatego, wybrawszy Betlejem na miejsce urodzenia, wybrał Jerozolimę jako miejsce swej ofiary, aby chwała Jego narodzenia ukryła się w zapadłym kącie, jakim było Betlejem, a hańba Jego męki nabrała większego rozgłosu w Jerozolimie.

Wjeżdżając do miasta, witany był bardzo uroczyście. Słali Mu pod nogi gałęzie palmowe i oliwne, a także własne szaty i wołali wszyscy: Błogosławiony, który idzie w imię Pańskie, zbaw nas na wysokościach! (…) Stąd możemy wnosić, że poleca się nam trzy sposoby działania, które mamy stosować, gdy wychodzimy, aby przyjąć Pana, który przychodzi do naszych dusz.

Pierwszy z nich to modlitwa, symbolizowana przez ludzi, którzy śpiewali na Jego chwałę i prosili Go o zbawienie. Drugi to miłosierdzie i jałmużna, wyobrażona przez ucinających gałązki oliwne, bo – jak już powiedzieliśmy – oliwa symbolizuje miłosierdzie. Trzeci to wzgarda samego siebie i umartwienie ciała, przedstawione przez rzucających na ziemię swe szaty, aby były deptane i kopane na chwałę Chrystusa. Z tych trzech działań pierwsze – modlitwa – należna jest Bogu, druga – miłosierdzie – bliźniemu, a trzecią – umartwienie – winien jest człowiek sobie samemu. To są trzy duchowe krzyże, które każdy chrześcijanin powinien dźwigać.

(Podręcznik życia chrześcijańskiego, św. Ludwik z Granady)

Maria od św. Józefa (wł. Maria Salazar): Smakołyki

// Marzec 18th, 2011 // Brak komentarzy » // XVI Wiek

Przyczynę niechęci karmelitanek do przygotowywania słodyczy i tym podobnych rzeczy Matka Maria od św. Józefa – szczególnie bliska św. Teresie od Jezusa – wyjaśniała następująco:

– „Byłoby rzeczą godną ubolewania, aby dziewice, towarzyszki Baranka, łąki i rozkosz Pana, który się pasie wśród lilii, dla zaspokojenia łakomstwa poświęcały się przygotowywaniu i wyszukiwaniu przepisów, podając smakołyki żarłokom, którzy są niewolnikami swoich brzuchów, i żeby te, które na ziemi zastępują aniołów w wyśpiewywaniu chwały Boga, upodabniały się do bogatej władczyni, Babilonii, która w złotym pucharze podawała słodkie napoje, będące w rzeczywistości śmiercionośną trucizną”.

(Słowa Marii od św. Józefa Salazar, za: Historia Karmelu Terezjańskiego w Portugalii, o. Melchior od św. Anny)