My Writings. My Thoughts.
Nowenna do Miłosierdzia Bożego (Dzień czwarty: poganie i ci, którzy nie znają jeszcze Jezusa)
// 9 kwietnia, 2012 // Brak komentarzy » // Faustyna Kowalska (św.)
— Dziś sprowadź Mi pogan i tych, którzy Mnie jeszcze nie znają. I o nich myślałem w swej gorzkiej męce, a przyszła ich gorliwość pocieszyła Serce Moje. Zanurz ich w morzu miłosierdzia Mojego.
Jezu najlitościwszy, który jesteś światłością świata całego, przyjmij do mieszkania najlitościwszego Serca swego dusze pogan, ktśre Cię nie znają; niechaj promienie Twej łaski oświecają ich, aby oni wraz z nami wysławiali dziwy miłosierdzia Twego, i nie wypuszczaj ich z mieszkania najlitościwszego Serca swego.
Niech światło Twej miłości,
Oświeci dusz ciemności,
Spraw, aby Cię dusze poznały,
I razem z nami miłosierdzie Twe wysławiały.
Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia na dusze pogan i tych, co Cię jeszcze nie znają, a które są zamknięte w najlitościwszym Sercu Jezusa. Pociągnij ich do światła Ewangelii. Dusze te nie wiedzą, jak wielkim jest szczęściem Ciebie miłować; spraw, aby i one wysławiały hojność miłosierdzia Twego na wieki wieczne.
Amen.
(Dzienniczek 1216-1217, św. Faustyna Kowalska)
Nowenna do Miłosierdzia Bożego (Dzień trzeci: dusze pobożne i wierne)
// 8 kwietnia, 2012 // Brak komentarzy » // Faustyna Kowalska (św.)
— Dziś sprowadź Mi wszystkie dusze pobożne i wierne, i zanurz je w morzu miłosierdzia Mojego; dusze te pocieszyły Mnie w drodze krzyżowej, były tą kroplą pociech wśród goryczy morza.
Jezu najmiłosierniejszy, który wszystkim udzielasz łask swych nadobficie ze skarbca swego, przyjmij nas so mieszkania najlitościwszego Serca swego i nie wypuszczaj nas z niego na wieki. Błagamy Cię o to przez niepojętą miłość Twoją, jaką pała Twe Serce ku Ojcu niebieskiemu.
Są niezbadane miłosierdzia dziwy,
Nie zgłębi ich ni grzesznik, ni sprawiedliwy,
Na wszystkich patrzysz okiem litości,
I wszystkich pociągasz do swej miłości.
Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia na dusze wierne jak na dziedzictwo Syna swego i dla Jego bolesnej męki, udziel im swego błogosławieństwa i otaczaj ich swą nieustanną opieką, aby nie utraciły miłości i skarbu wiary świętej, ale aby z całą rzeszą aniołów i świętych wysławiały niezmierzone miłosierdzie Twoje na wieki wieczne.
Amen.
(Dzienniczek 1214-1215, św. Faustyna Kowalska)
Rajmund z Kapui (bł.): Któż by przypuszczał…
// 7 kwietnia, 2012 // Brak komentarzy » // Średniowiecze
Jakieś wielkie światło z nieba rozjaśniło całą celę, a w tym świetle ukazał się sam Pan, Jezus Chrystus przybity do krzyża, pokrwawiony, taki, jaki przez własną krew wszedł do świętych przybytków. I tak przemówił z krzyża do świętej Dziewicy: Córko moja, Katarzyno, widzisz, ile wycierpiałem dla ciebie? Niech więc nie będzie ci trudno znosić także coś dla Mnie”. (…)
„Któż by przypuszczał, że moje ciało, gdy tak wielkich doznawało cierpień i uległo śmierci na krzyżu, a potem leżało martwe, posiadało jednak ukryte w sobie życie, nierozdzielnie z sobą złączone? Nie tylko ludzie postronni czy przewrotni, lecz nawet nami Apostołowie moi, którzy tak długo byli ze Mną, nie mogli w to uwierzyć. Wszyscy stracili wiarę i nadzieję. A jednak chociaż najprawdziwiej moje ciało utraciło życie cielesne, to jednak posiadało w sobie życie bezkresne, dzięki któremu wszystko żyje i dzięki któremu w czasie przed wiekami oznaczonym jego własny duch został zjednoczony z daleko wspanialszym darem nieśmiertelności i niecierpiętliwości i innych przymiotów, które przedtem nikomu nie były dane. To inne życie, czyli natura Boża zjednoczona z moim ciałem, ukrywało się albo ujawniało swoją moc, kiedy chciało.
Teraz zaś, skoro stworzyłem was na obraz i podobieństwo moje, a przyjąwszy waszą naturę, stałem się do was podobny, nie zaprzestaję was upodobniać do siebie, na ile jesteście do tego zdolni. I stąd to, co dokonało się w moim ciele, pragnę odtworzyć w was samych, dopóki jesteście w drodze. Ty zaś, moja córko, któraś tak dzielnie walczyła nie swoją, ale moją mocą, na tym większą łaskę u mnie zasłużyłaś, dlatego też odtąd częściej i w bardziej zażyły sposób będę ci się objawiał”.
Tak zakończyła się wizja, a Katarzyna trwała w tak wielkiej słodkości, że byłoby rzeczą śmieszną chcieć ją wyrazić słowem czy piórem. Szczególniejszej słodyczy doznawała w sercu na wspomnienie cudownych słów, którymi Pan ją nazwał, mówiąc: „córko moja, Katarzyno”. Stąd kiedy mówiła o tym spowiednikowi, prosiła, by i on tak ją nazywał, aby ta słodycz odnawiała się w jej sercu.
(Żywot św. Katarzyny ze Sieny [fragm.], bł. Rajmund z Kapui)
Nowenna do Miłosierdzia Bożego (Dzień drugi: dusze kapłańskie i zakonne)
// 7 kwietnia, 2012 // Brak komentarzy » // Faustyna Kowalska (św.)
— Dziś sprowadź mi dusze kapłańskie i dusze zakonne, i zanurz je w niezgłębionym miłosierdziu Moim. One dały mi moc przetrwania gorzkiej męki, przez nich jak przez kanały spływa na ludzkość miłosierdzie moje.
Jezu najmiłosierniejszy, od którego wszystko co dobre pochodzi, pomnóż w nas łaskę, abyśmy godne uczynki miłosierdzia spełniali, aby ci, co na nas patrzą, chwalili Ojca miłosierdzia, który jest w niebie.
Zdrój Bożej miłości,
W sercach czystych gości,
Skąpane w miłosierdzia morzu,
Promienne jak gwiazdy, jasne jak zorza.
Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia swego na grono wybrane w winnicy swojej, na dusze kapłanów i dusze zakonne, i obdarz ich mocą błogosławieństwa swego, a dla uczuć Serca Syna swego, w którym to sercu są zamknięte, udziel im mocy światła swego, aby mogli przewodzić innym na drogach zbawienia, by wspólnie śpiewać cześć niezgłębionemu miłosierdziu Twemu na wieki wieczne.
Amen.
(Dzienniczek 1212-1213, św. Faustyna Kowalska )
Piotr z Alkantary (św.): O, rano Boku Najświętszego…
// 6 kwietnia, 2012 // Brak komentarzy » // Złoty wiek mistyki hiszpańskiej
O bezlitosny żołnierzu! O, serce żelazne! Czy mało zniosło to Ciało przed zgonem, że jeszcze po śmierci się nad nim pastwisz? Jak wielkiej i nieubłaganej trzeba nienawiści, żeby się mścić na nieprzyjacielu nawet i wtedy, gdy już na naszych oczach skonał? Podnieś swój okrutny wzrok i spójrz na tę martwą twarz, na zawarte oczy; na opuszczoną głowę, na siną bladość śmierci malującej się na policzkach — będziesz twardszy od stali, od diamentu, nawet od siebie samego, jeśli się nie zatrzymasz!
A jednak zbliża się potworny żołnierz z dzidą w ręku i topi ją w nagim boku Zbawiciela. Uderzenie było tak silne, że cały krzyż się zatrząsł, a z rany popłynęła krew i woda na obmycie grzechów świata.
O, rzeko błogosławiona, co wypływasz z Raju i w biegu swym nawilżasz całą ziemię! O, rano Boku Najświętszego, którą ci zadała miłość raczej niż okrutne żelazo! O, bramo niebieska, której otwór oświeca raj cały! O, schronienie najpewniejsze! O, wieżo warowna! O, świątynio sprawiedliwych! O, ucieczko grzeszników! O, gniazdo trwożliwych gołębi! O, łoże kwieciste kochanki Salomonowej! O, rano droga boku, raniąca serca pobożne! O, rano, której żądają sprawiedliwi! O, różo niewypowiedzianej piękności! O, rubinie nieoszacowany! O, przedsionku Serca Jezusowego! O, świadku Jego miłości i zadatku życia wiecznego!
(Traktat o modlitwie [fragm.], św. Piotr z Alkantary)
Nowenna do Miłosierdzia Bożego (Dzień pierwszy: cała ludzkość, wszyscy grzesznicy)
// 6 kwietnia, 2012 // Brak komentarzy » // Faustyna Kowalska (św.)
Nowenna do Miłosierdzia Bożego, którą mi kazał Jezus napisać i odprawiać przed świętem Miłosierdzia. Rozpoczyna się w Wielki Piątek.
— Pragnę, abyś przez te dziewięć dni sprowadzała dusze do zdroju mojego miłosierdzia, by zaczerpnęły siły i ochłody, i wszelkiej łaski, jakiej potrzebują na trudy życia, a szczególnie w śmierci godzinie. W każdym dniu przyprowadzisz do serca mego odmienną grupą dusz i zanurzysz je w tym morzu miłosierdzia mojego. A ja te wszystkie dusze wprowadzę w dom Ojca mojego. Czynić to będziesz w tym życiu i przyszłym. I nie odmówię żadnej duszy niczego, którą wprowadzisz do źródła miłosierdzia mojego. W każdym dniu prosić będziesz Ojca mojego przez gorzką mękę moją o łaski dla tych dusz. Odpowiedziałam: — Jezu, nie wiem, jak tę nowennę odprawiać i jakie dusze wpierw wprowadzić w najlitościwsze Serce Twoje. I odpowiedział mi Jezus, że powie mi na każdy dzień, jakie mam dusze wprowadzić w Serce Jego.
Dzień pierwszy
— Dziś sprowadź Mi ludzkość całą, a szczególnie wszystkich grzeszników, i zanurzaj ją w morzu miłosierdzia mojego. A tym pocieszysz Mnie w gorzkim smutku, [w] jaki mnie pogrąża utrata dusz.
Jezu najmiłosierniejszy, którego właściwością jest litować się nad nami i przebaczać nam, nie patrz na grzechy nasze, ale na ufność naszą, jaką mamy w nieskończoną dobroć Twoją, i przyjmij nas do mieszkania najlitościwszego Serca swego, i nie wypuszczaj nas z niego na wieki. Błagamy Cię przez miłość Twoją, która Cię łączy z Ojcem i Duchem Świętym.
O wszechmocy miłosierdzia Bożego,
Ratunku dla człowieka grzesznego,
Tyś miłosierdziem i litości morze,
Wspomagasz tego, kto Cię uprasza w pokorze.
Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia na ludzkość całą — a szczególnie na biednych grzeszników — która jest zamknięta w najlitościwszym Sercu Jezusa, i dla Jego bolesnej męki okaż nam miłosierdzie swoje, abyśmy wszechmoc miłosierdzia Twego wysławiali na wieki wieków.
Amen.
(Dzienniczek 1209-1211, św. Faustyna Kowalska)
video: Miserere mei Deus
// 6 kwietnia, 2012 // Brak komentarzy » // Średniowiecze
„Miserere”, znane również jako „Miserere mei, Deus” (łac. Zmiłuj się nade mną, Boże) włoskiego kompozytora G. Allegri stanowi ilustrację muzyczną Psalmu 51. Utwór powstał w czasie panowania Papieża Urbana VIII, najprawdopodobniej w latach 30-tych XVII w., z przeznaczeniem do wykonywania w Kaplicy Sykstyńskiej w Wielką Środę i Wielki Piątek. Zapisywanie utworu i wykonywanie go poza Watykanem było karane ekskomuniką.
Maria Kandyda od Eucharystii (bł.): Ciebie, mój Boże, posiadać — oto szczyt szczęścia
// 5 kwietnia, 2012 // Brak komentarzy » // XX/XXI Wiek
Mieć Ciebie w sercu, Ciebie, mój Boże, posiadać — oto szczyt szczęścia dla duszy na tym wygnaniu! Zaprawdę nie ma nad to większej radości ani sposobu uczczenia Ciebie. Jedność między nami jest nieogarniona. Mogę chyba powiedzieć, że nie opuściłam świadomie w całym mym życiu ani jednej Komunii świętej i właśnie z tego wzajemnego, intymnego objęcia — Jezusa i mego — rodziło się owo wielkie pragnienie i pożądanie zjednoczenia z Bogiem, największy owoc dobrze przyjętej Eucharystii.
Komunia to jedność! Drogi Jezu, Ty przychodzisz, aby oczyścić każdą nieuporządkowaną skłonność i każde pożądanie, które nie jest nadprzyrodzone. Przychodzisz zaspokoić pragnienia serca, zadając śmierć mojemu ja. Wówczas, trwając na Twoim łonie, powtarzam z ufnością: „O mój Jezu, zabij mnie i daj mi prawdziwe życie! Uśpij mnie i zbudź dogłębnie dla siebie!”. Jakiejże przemiany dokonujesz w duszach, które Cię przyjmują w Eucharystii! Jak się z nimi stapiasz i z sobą jednoczysz! Widząc, że nie są już stworzeniami ziemskimi, pełne zdumienia pogrążają się w kontemplacji tej prawdy. Z tym światem już nic ich nie łączy, raczej wszystko, co z niego pochodzi, staje się odległe i przeciwne ich uczuciom – do tego stopnia, że zdają się już przeniesione w regiony nieba. Nie smakują w niczym, co nie jest Jezusem i dla Jezusa, i wolałyby być raczej rozszarpane przez dzikie zwierzęta, niż uczestniczyć w jednym z ziemskich szaleństw.
Mój Boże, Boże mój! Jakiejże dokonujesz przemiany stworzeń powstałych z mułu ziemi! Nie pożądają już niczego, jak tylko być z Tobą, w Tobie się zatracić, z Tobą zjednoczyć. Pragną samotności, ciszy, modlitwy, przebywania przed tabernakulum. O Miłości w Najświętszym Sakramencie! Twoja czystość emanuje potężnie i pomnaża wiarę w moc twoich działań! Składane Tobie uwielbienie, nawet słowa psalmodii, nabierają przed Tobą, Panie, słodyczy, czasem tak intymnej i głębokiej, że język nie zdoła tego wyrazić. Ten ciemny zakątek (w chórze) skrywający tabernakulum jest dla nas niebem, jest Wszystkim! Rozlewa słodycz i szczęście, choćby się było oschłym i zimnym. Przyciąga, nawet gdyby Ci powiedziano: „Oto jest twój ojciec, matka, twoi bliscy, których tak czule kochasz” albo:b „Oto wielki święty czy święta, twoi patronowie!”. Nie, żadna rzecz na świecie nie ma takiej siły przyciągania jak ten potężny magnes, ukryty w Eucharystii; nic nie ma mocy odciągnąć mnie i oderwać od tabernakulum, tego ciemnego i ubogiego zakątka, gdzie przebywa Jezus, nasze Niebo; przewyższa ono wartość wszystkich kapiących złotem zamków królewskich.
Panie, my naprawdę kochamy Ciebie ponad wszystko! Tę łaskę czerpiemy z sakramentu Komunii z Tobą! Kto jej nie przyjmuje, niczego nie rozumie i nie jest zdolny ukochać Ciebie, ukrytego w Najświętszym Sakramencie!
(Rozmowy Eucharystyczne [fragm.], bł. Kandyda od Eucharystii)
Józef Sebastian Pelczar (św.): Rozważ to niezmierne wyniszczenie się Boga utajonego
// 28 marca, 2012 // Brak komentarzy » // Myśli i słowa, XX/XXI Wiek
„Ukochałem cię odwieczną miłością” (Jer 31,3). Jeżeli chcesz poznać ogrom tej miłości, rozważaj dzieła Boże spełnione dla człowieka, zwłaszcza trzy wieczne pomniki miłości: żłóbek, krzyż i ołtarz. Szczególnie stań pod krzyżem i przypatrz się miłości Ukrzyżowanego. Stań przed Najświętszym Sakramentem i rozważ to niezmierne wyniszczenie się Boga utajonego, tę ogromną ofiarę z siebie, to całkowite oddanie się człowiekowi z miłości bez granic. Wniknij potem do Serca Jezusowego i przypatrz się Jego miłości. Zaprawdę, żaden rozum nie zdoła pojąć, jak wielki płomień trawi to Najmiłościwsze Serce.
Meliton z Sardes: On przybył z nieba na ziemię
// 25 marca, 2012 // Brak komentarzy » // Pierwsze wieki
To On przybył z nieba na ziemię dla tego, który cierpiał, w niego się też przyodział w łonie Dziewicy, skąd wyszedł człowiekiem. Przez ciało znające cierpienie przyjął na siebie cierpienia cierpiącego i zniszczył cierpienia ciała, a przez swego Ducha nie znającego śmierci zabił śmierć ludobójczą.
(Homilia Paschalna 66, Meliton z Sardes)
Bernard z Clairvaux (św.): Woń skruchy
// 24 marca, 2012 // Brak komentarzy » // Średniowiecze
Przyrządza ją [woń skruchy] dusza obciążona licznymi przestępstwami, gdy zastanawiając się nad swoim postępowaniem, zbiera, gromadzi i miażdży w moździerzu swego sumienia nieprzeliczone mnóstwo różnych grzechów, następnie wrzuca je do kotła swego gorącego serca i gotuje w ogniu pokuty i bólu. Może wówczas powtórzyć za prorokiem: Serce w mym wnętrzu rozgorzało; gdy rozważałem, zapłonął w nim ogień (Ps 39,4). Składników do tej woni nie trzeba szukać daleko. Bez trudu znajdziemy je u siebie i zbierzemy w obfitości w naszym ogródku, ilekroć będą nam potrzebne. Albowiem, pomijając złudzenia, któż nie ma do swojej dyspozycji wystarczającej liczby grzechów i nieprawości na swoim koncie?
(In Cant. Sermo, X, 57, św. Bernard z Clairvaux)
Pier Giorgio Frassati (bł.): Otrzymać od Boga łaskę umocnienia woli
// 23 marca, 2012 // Brak komentarzy » // Myśli i słowa, Pier Giorgio Frassati (bł.)
Żeby wykonać pewne postanowienia, trzeba mieć żelazną wolę, której ja, niestety, nie posiadam. Posiadam natomiast, nieszczęsny, wolę nawykłą, niestety, do ustępstw, a zatem potrzeba mi modlitw, ponieważ tylko modlitwą i przez modlitwę będę mógł otrzymać od Boga łaskę umocnienia mej woli.
(List do I. Massetti, 17.4.1925 r. [fragm.], bł. Pier Giorgio Frassati)
Józef Sebastian Pelczar (św.): Niestety, nabożeństwo do św. Józefa nie jest tak gorącym, jak być powinno.
// 19 marca, 2012 // Brak komentarzy » // XX/XXI Wiek
Trzeba czcić i miłować św. Józefa, bo go Bóg sam wielce uczcił i umiłował. Oto uczynił go oblubieńcem przeczystej Matki Słowa Wcielonego, a tym samym stróżem i uczestnikiem Jej dziewictwa, powiernikiem Jej tajemnic, świadkiem wielkich dziwów Bożych. Chcąc św. Józefa uczynić godnym tego zaszczytu, obdarzył go hojnie łaskami, a nawet, według zdania niektórych pisarzy, uświęcił go w żywocie matki, tak jak Jana Chrzciciela. O co to za szczęście wieść żywot iście anielski w małżeńskim związku z Najświętszą Bogarodzicą, cieszyć się szczególną jej miłością i budować widokiem jej cnót!
Jako mąż Maryi był św. Józef głową świętej Rodziny i przybranym ojcem Pana Jezusa. Toż nie tylko Maria uważała go za swojego zwierzchnika i ulegała mu z miłością, ale sam Syn Boży w ludzkim ciele był mu poddany i na jego skinienie spełniał w Nazarecie najdrobniejsze posługi; sam bowiem Ojciec Niebieski zlał swe prawa i swą władzę na św. Józefa, a zarazem dał mu serce ojcowskie, tak że ten ziemski ojciec, przysposobiony przez miłość, nie miał innej troski i innego szczęścia, jak pracować, cierpieć i poświęcać się dla Jezusa i Maryi. I rzeczywiście, cóż to za szczęście pracą rąk swoich karmić Tego, który nakarmi wszelkie stworzenie, a przy tym wpatrywać się w słodkie Jego oblicze, słuchać Boskich Jego słów i wnikać w najmiłościwsze Jego Serce.
(…)
Trzeba naśladować św. Józefa, bo on prześlicznym wzorem doskonałości. Był on mężem sprawiedliwym nim poślubił Marię; lecz jakże musiała wzrosnąć ta sprawiedliwość wskutek ciągłego pożycia z Bogarodzicą i z Jezusem. Od niego też winien każdy chrześcijanin, a zwłaszcza każdy kapłan, uczyć się miłości ku Jezusowi i Maryi, zdania się na wolę Boża, posłuszeństwa, pokory, przede wszystkim zaś życia wewnętrznego, bo całe jego życie było wewnętrzne i ukryte w Chrystusie – to życie zaparcia się, ofiary, modlitwy i ciągłej adoracji Bóstwa wcielonego. (…)
Trzeba wreszcie polecać się opiece św. Józefa, bo on nader potężnym a wielce miłościwym orędownikiem naszym u Jezusa. Według nauki mistrzów duchowych, Pan Bóg zachował św. Józefowi te same przywileje w niebie, jakie tenże posiadał na ziemi; jako więc Syn Boży, gdy zostawał pod opieką św. Józefa, nigdy nie sprzeciwiał się jego woli: o ileż więcej teraz, gdy siedzi po prawicy Ojca, spełnia każdą jego prośbę. Stąd prośba św. Józefa, jak i prośba Bogarodzicy, wszystko może u Chrystusa Pana. (…)
Trzeba zatem polecać codziennie jego opiece siebie i wszystko swoje, prosząc przede wszystkim o dar modlitwy, o zachowanie dziewictwa i o śmierć na rękach Jezusa i Maryi. Polecać przy tym cały Kościół, bo on protektorem Oblubienicy Chrystusowej; – polecać dusze pobożne i zakonne, bo on wzorem i przewodnikiem wszystkich, co dążą do doskonałości; – polecać rodziny i małą dziatwę, bo on wzorem mężów i ojców, opiekunem dzieci i karmicielem sierot; – polecać rzemieślników i wyrobników, bo on wzorem i orędownikiem ludzi pracujących – polecać chorych i konających, bo on patronem szczęśliwej śmierci.
Niestety, nabożeństwo do św. Józefa nie jest tak gorącym, jak być powinno. Wielu chrześcijan nie garnie się wcale do miłościwego Opiekuna, który im chce dać Jezusa, bo ich serca wychłodził mroźny wiatr obojętności; toż nic dziwnego, że tak są zimni, tak głodni, tak obdarci na duszy… W podobnym stanie przychodzę i ja do Ciebie, Józefie święty i pukam do domu Twego w Nazarecie. Wpuść mnie, ogrzej, nakarm, przyodziej, a potem zaprowadź do Oblubienicy swojej Maryi, wszak żem Jej dzieckiem, nieposłusznym czasem, ale zawsze kochającym. A potem z Marią zaprowadź mnie do Bożego Pacholęcia, niech mi pozwoli ucałować swe stopy i umieści mnie jako sługę w domu Twoim – byle tylko na zawsze, bym tak jak Ty, Józefie św., w objęciach Jezusa żył, w objęciach Jezusa umierał i do objęć Jego wiekuistych przeszedł.
(„Rozmyślania o życiu kapłańskim czyli ascetyka kapłańska”, [fragm.], św. J. S. Pelczar)
Benedykt z Nursji (św.): W tych dniach dorzućmy coś niecoś do zwykłych obowiązków naszej służby
// 17 marca, 2012 // Brak komentarzy » // Pierwsze wieki
Dobrze by było wprawdzie, by mnich w każdym czasie żył tak, jak należy żyć w Wielkim Poście, lecz tylko nieliczni mają taki stopień cnoty. Dlatego też radzimy, żeby przynajmniej w dniach Wielkiego Postu bracia zachowali nienaruszoną nieskazitelność swego życia, usiłując naprawić w tych świętych dniach wszelkie zaniedbania innych okresów. Uczynimy to wówczas w sposób godny, jeśli będziemy wystrzegać się wszelkich błędów, oddamy się zaś modlitwie zmieszanej ze łzami, czytaniu, skrusze serca i wyrzeczeniu.
Tak więc w tych dniach dorzućmy coś niecoś do zwykłych obowiązków naszej służby: dodatkowe modlitwy, ograniczenia w jedzeniu i piciu. Niechaj każdy ponad wyznaczoną sobie miarę z własnej woli ofiaruje coś Bogu w radości Ducha Świętego (1 Tes 1,6), to znaczy: niechaj odmówi swojemu ciału trochę z jedzenia, picia, snu, rozmów, czy żartów i niech wygląda świętej Paschy pełen duchowej radości i tęsknoty.
Każdy jednak powinien przedstawić swemu opatowi, co zamierza ofiarować, aby ofiara ta została objęta jego modlitwą i wolą. To bowiem, co dzieje się bez zgody ojca duchownego, zostanie poczytane za zuchwalstwo i zarozumiałość, nie za zasługę. Wszystko zatem należy czynić za zgodą opata.
(Reguła, 49, św. Benedykt z Nursji)
Ignacy Loyola (św.): Reguły służące do zaprowadzenia ładu w jedzeniu
// 15 marca, 2012 // Brak komentarzy » // Złoty wiek mistyki hiszpańskiej
Reguła 1.
Od chleba nie ma potrzeby tak bardzo się powstrzymywać, nie jest on bowiem pokarmem, na który miałoby się tak nieumiarkowaną chęć, albo ku któremu doznawałoby się tak uporczywych pokus, jak ku innym pokarmom.
Reguła 2.
Wstrzemięźliwość od napoju wydaje się bardziej wskazana niż od jedzenia chleba. Dlatego trzeba się bardzo zastanowić, co pomaga, żeby to zastosować, a co szkodzi, żeby to odrzucić.
Reguła 3.
Trzeba zachowywać większą i w większym zakresie wstrzemięźliwość od innych pokarmów, bo w tej dziedzinie i chęć do jedzenia ulega nieuporządkowaniu, i pokusa daje się bardziej odczuć. Dlatego dla uniknięcia nieładu można praktykować wstrzemięźliwość od innych pokarmów dwojako: Po pierwsze – przyzwyczajając się do jedzenia pokarmów bardziej prostych. Po drugie – jeśli pokarmy są wyszukane, jedząc je w małej ilości.
Reguła 4.
Im więcej ujmie się z normalnego pożywienia (uważając jednak, by nie popaść w chorobę), tym prędzej dojdzie się do słusznej miary, którą trzeba zachowywać w jedzeniu i w piciu. A to dla dwu racji: Po pierwsze – tak sobie pomagając i tak się usposabiając często odczuje się więcej wewnętrznego poznania, pocieszeń i natchnień Bożych, ukazujących nam tę słuszną miarę. Po drugie – jeśli człowiek widzi, że na skutek takiej wstrzemięźliwości nie ma już tych sił fizycznych ani tak dobrego usposobienia do odprawiania Ćwiczeń Duchownych, wtedy łatwo dojdzie do właściwego sądu o tym, co jest więcej pożyteczne do podtrzymania sił ciała.
Reguła 5.
Podczas jedzenia myśleć o Chrystusie, Panu naszym, jakby się Go widziało jedzącego z apostołami swymi, jak pije, jak spogląda, jak mówi, i starać się Go naśladować. W ten sposób umysł będzie głównie zajęty myślami o Panu naszym, a mniej pokrzepianiem ciała; i tak osiągnie się większą zgodność wewnętrzną i należyty ład w sposobie bycia i panowania nad sobą.
Reguła 6.
Innym znów razem podczas posiłku można myśleć o innych rzeczach – o życiu świętych, o jakiejś pobożnej kontemplacji, albo o jakiejś sprawie duchowej, którą ma się załatwić. Bo zwracając uwagę na te sprawy mniej się człowiek zajmuje przyjemnością i zadowoleniem w jedzeniu.
Reguła 7.
Nade wszystko trzeba się strzec, żeby cały nasz umysł nie był zajęty jedzeniem, i żeby jedząc nie dać się porwać apetytowi, lecz żeby mieć panowanie nad sobą tak w sposobie jedzenia, jak i w ilości pokarmów.
Reguła 8.
Ażeby usunąć wszelki nieład w jedzeniu, wielce do tego pomaga po obiedzie albo po wieczerzy, albo w innej porze, kiedy się nie ma chęci do jedzenia, ustalić sobie na najbliższy obiad lub wieczerzę odpowiednią ilość pokarmów, i tak kolejno dzień po dniu; a jakakolwiek chęć jedzenia, ani też żadna pokusa nie powinna nas skłonić do przekroczenia tej ustalonej ilości. Przeciwnie, ażeby lepiej przezwyciężyć swoją nieuporządkowaną chęć jedzenia i wszelką pokusę nieprzyjacielską, jeśli jest się kuszonym do jedzenia więcej, właśnie jeść mniej.
(Ćwiczenia Duchowe [fragm.], św. Ignacy Loyola)



