My Writings. My Thoughts.
Maria Maravillas od Jezusa (św.): Co cię powstrzymuje?
// 25 stycznia, 2012 // Brak komentarzy » // XX/XXI Wiek
Co cię powstrzymuje? Co kochasz? Czego szukasz? Czego oczekujesz? Ofiaruj się na każde poświęcenie, każde cierpienie z miłości do twojego Chrystusa, który z miłości do ciebie przed niczym się nie cofnął.
Niech Bóg będzie błogosławiony, niech czyni z nami, czego pragnie, choćby to było we łzach i z sercem startym w proch, bo On na to zezwala. Gdy Bóg sprawia, że cierpimy mężnie, wtedy kosztuje to dużo mniej, niż gdy pozwala, byśmy czyniły to bez sił. On chciał tego doświadczyć w czasie modlitwy w ogrodzie Oliwnym, aby dać nam przykład. On zawsze jest z nami podtrzymując nas, umacniając i dodając odwagi i siły.
Franciszek Salezy (św.): Łaska w nadmiarze obfitości wszystko naprawia
// 24 stycznia, 2012 // Brak komentarzy » // Franciszek Salezy (św.)
Nierozumnie byłoby mniemać, że grzech ma tyle siły przeciw świętej miłości, ile święta miłość posiada mocy przeciw grzechowi, bo grzech pochodzi z naszej słabości, a miłość z mocy Bożej. Jeśli grzech obfituje w złośliwość, aby wszystko burzyć, to łaska w nadmiarze obfitości wszystko naprawia (por. Rz 5,20), a miłosierdzie, przez które Bóg gładzi grzech, zawsze przewyższa i chwalebnie triumfuje nad surowością sądu (Jk 2,13), sprawiającego, że Bóg zapomniał o dobrych uczynkach spełnionych przed grzechem. Podobnie działał zawsze Zbawiciel przy cudownym uzdrawianiu z chorób ciała – nie tylko przywracał zdrowie, lecz dołączał nowe błogosławieństwa, by zdrowie przewyższyło chorobę, gdyż tak dobrotliwy jest dla ludzi.
(Traktat o miłości Bożej, XI,12, św. Franciszek Salezy)
Henryk Suzo (bł.): Dobro nad wszystko umiłowane!
// 23 stycznia, 2012 // Brak komentarzy » // Mistycy Nadreńscy
Sługa: – „Dobro nad wszystko umiłowane! (…) Jakże szczęśliwy, kto godny jest zostać Twoim oblubieńcem!”
Mądrość Przedwieczna: – „Wielu jest do tego wezwanych, ale mało wybranych (por. Mt 22,14)”
Sługa: – „Czy Ty ich oddalasz, dobry Panie, czy to raczej oni Cię opuszczają?”
Mądrość Przedwieczna: – „Otwórz swoje oczy wewnętrzne i przyjrzyj się dobrze temu, co ujrzysz”.
Sługa (podniósł oczy i pełen przerażenia zawołał, wzdychając głęboko): – „Ach, Panie umiłowany, biada mi, że się narodziłem! Czy ja śnię, czy też jestem na jawie? Przed chwilą widziałem Cię tak pięknym i pełnym wdzięku, a teraz widzę tylko ubogiego pielgrzyma i odtrącanego wygnańca. Oto on, nędzarz wsparty na kiju, stoi przed starym zrujnowanym miastem. Fosy w gruzach, mury spękane, tu i ówdzie sterczą tylko wysokie wieżyce dawnych budowli. W mieście roi się niezliczone mrowie ludzi, między którymi wiele postaci podobnych jest do bestii o ludzkiej postawie. A zagubiony pielgrzym rozgląda się na wszystkie strony, patrząc, czy ktoś zechce mu podać rękę. Niestety, widzę, jak tłum ten odgania bezlitośnie, wszyscy tak się spieszą, że ledwie kto spojrzy na niego. A jednak niektórzy, niewielu co prawda, podają mu rękę. Ale oto nadbiegają inne dzikie zwierzęta i odpychają ich. Słyszę wówczas, jak biedny pielgrzym wzdycha i rozżalony mówi: „Zlitujcie się niebiosa, zlituj się ziemio! Tyle włożyłem wysiłku, by dostać się do tego miasta, a znalazłem tak złe przyjęcie, a tymczasem ci, którzy nie ponieśli najmniejszego trudu, przyjmowani są z otwartymi rękoma!”. Oto co ujrzałem, Panie, Boże umiłowany – ale cóż to oznacza? Czy jestem przytomny, czy też odszedłem od zmysłów?”
Mądrość Przedwieczna: – „To widzenie pokazało czystą prawdę. Wysłuchaj tego żałosnego opowiadania, a twoje czułe serce niech się napełni litością. To Ja jestem tym ubogim pielgrzymem, którego widziałeś jako odpychanego wygnańca; niegdyś zajmowałem w tym mieście zaszczytne godne miejsce, teraz odepchnięto Mnie i haniebnie wypędzono”.
Sługa: – „Panie mój miły, cóż to za miasto i kim są jego ludzie?”
Mądrość Przedwieczna: – „Tym zrujnowanym miastem jest życie zakonne; dawniej wszyscy prześcigali się w nim zgodnie w Mojej służbie. Prowadzono tam życie święte i bezpieczne. Teraz to miasto zaczyna w wielu miejscach popadać w ruinę. Fosy się zapadają, a mury pękają, co znaczy, że nabożne posłuszeństwo, dobrowolne ubóstwo i czystość, pielęgnowana dotychczas z dala od świata i w świętej prostocie, zaczynają zanikać; jakkolwiek wysokie budowle wydają się na zewnątrz w nie najgorszym jeszcze stanie. Ten wielki tłum, te bestie o ludzkiej postaci – to serca, pod zakonnym habitem przywiązane do świata, to ludzie, którzy w pogoni za rzeczami przemijającymi odpędzają Mnie od swego serca. Kilka osób podających Mi rękę i odpychanych przez innych – to dobra i gotowa do działania wola niektórych ludzi, odciąganych następnie namową i złym przykładem innych. Kij, na którym się wpierałem stojąc przed nimi – to krzyż Moich gorzkich cierpień; za jego pomocą nieustannie ich napominam, by miłością swego serca zwrócili się do Mnie samego. Moje jęki, które słyszysz, znaczą, że Moja śmierć zaczyna rzucać wezwania i wołać coraz głośniej przeciwko tym, którzy tak słabo odczuli skutki Mojej nieskończonej miłości i nieludzkiej śmierci, że odpychają Mnie i wyganiają”.
Sługa: – „O, dobry Panie, serce i dusza nie mogą wytrzymać, gdy pomyślę, jak jesteś dobry i jak mimo całej Twojej uprzedzającej miłości, niezliczone serca tak mało Cię cenią. Jak jednak postąpisz, dobry Panie, wobec tych, którzy widząc Cię w tej nędznej postaci, odtrącanego przez tłum, wyciągają ku Tobie ręce z niekłamaną wiernością i miłością?”
Mądrość Przedwieczna: – „Tych, którzy ze względu na Mnie wyzbywają się miłości do rzeczy przemijających, tych, którzy z niekłamaną wiernością i miłością przyjmują tylko Mnie i są nieugięci w swej postawie, już na ziemi poślubię w miłości i Boskiej słodyczy, a w chwili ich śmierci pragnę wziąć ich na ręce i unieść aż do tronu Mojej wiecznej chwały, przed wszystkie zastępy niebieskie”.
Sługa: – „Wielu jest takich, którzy są przekonani, że chcą Cię kochać, a mimo to nie przestają kochać tego co przemija. Panie oni chcą, żebyś ich kochał, a mimo to pozostają przywiązani do rzeczy tego świata”.
Mądrość Przedwieczna: – „Jest to równie niemożliwe jak ściśnięcie nieba i zamknięcie go w łupinie orzecha. Przystrajają oni swoje życie pięknymi słówkami, budują na wietrze, wznoszą gmachy na tęczy. Jak pogodzić rzeczy wieczne z przemijającymi, skoro nawet same rzeczy przemijające wzajemnie się wykluczają? Wielki błąd popełnia ten, kto Króla nad królami chce gościć w obskurnej karczmie lub odesłać Go do komórki lokaja. Ten, kto swego znakomitego gościa chce godnie przyjąć, musi być całkowicie oderwany od wszystkich stworzeń”. Czytaj dalej
Józef Sebastian Pelczar (św.): Poza Bogiem nie znajdziesz pokoju i szczęścia
// 19 stycznia, 2012 // Brak komentarzy » // XX/XXI Wiek
Poza Bogiem nie znajdziesz pokoju i szczęścia, jak nie znaleźli ci wszyscy, którzy go przed tobą szukali gdzie indziej. Przypatrz się igle magnesowej, oto obraz duszy. Igła tak długo drga niespokojnie, dopóki nie zwróci się ku północy. I naszej duszy wytknął Bóg stały kierunek ku sobie. Jak długo dusza nie zwraca się do Boga, jest w ustawicznym ruchu i niepokoju; dopiero gdy porzuciwszy stworzenia, odda się Bogu, znajduje w Nim pokój, którego dotąd szukała na próżno; pokój dla rozumu w wierze, pokój dla serca w nadziei, pokój dla woli w miłości.
(Życie duchowe [fragm.] św. Józef Sebastian Pelczar)
Franciszek Libermann (sł. Boży): Znaleźć swe szczęście
// 9 stycznia, 2012 // Brak komentarzy » // XIX Wiek
Uczyniłeś nas Panie dla siebie. W szukaniu stworzeń człowiek czuje zawsze tę samą pustkę i tę samą potrzebę. Istotnie, nasze dusze same z siebie są puste, ich władze: umysł, pamięć i wola muszą dążyć do Boga, jeśli chcą znaleźć swe szczęście. Dusza nasza sama jest pustym naczyniem, które znajduje w sobie jedynie nędze, głód i pragnienie.
Gabriel od Matki Bożej Bolesnej (św.): Postać tego świata szybko przemija
// 5 stycznia, 2012 // Brak komentarzy » // XIX Wiek
Jeśli uznasz to za stosowne, przekaż proszę te słowa Tecie i jej mężowi. Niech pamiętają, że postać tego świata szybko przemija, że powinni zawsze mieć Boga przed oczami i nigdy, za żadne skarby świata nie czynić niczego, co by Mu się mogło nie podobać. Lepiej jest kilka lat na tej ziemi cierpieć i mozolić się, a potem cieszyć się radością, której nie będzie końca, aniżeli przez kilka lat wieść wygodne życie, a potem cierpieć nie przez sto, czy tysiąc, czy milion lat, ale na wieki, na wieki! Powiedz im także, iż będą musieli zdać Bogu sprawę nie tylko z własnych dusz, ale i z dusz swych dzieci. Toteż postaraj się ich nakłonić, by chowali je w świętej bojaźni Bożej, a nie wedle wymagań świata. Bo jakże się wytłumaczą w dzień sądu…
(Listy, XXXI [fragm.], św. Gabriel od Matki Bożej Bolesnej [wł. Franciszek Possenti])
Jan XXIII (bł.): Nieodparty urok ich przykładu
// 4 stycznia, 2012 // Brak komentarzy » // XX/XXI Wiek
Bóg i dusze, życie wewnętrzne i misja apostolska, miłość do Boga i miłość do bliźniego — to są silne fundamenty, na których bazuje historia wszystkich świętych, i które głoszą całemu światu nieodparty urok ich przykładu.
(Wypowiedź 11.05.1961 r., bł. Jan XXIII)
Pier Giorgio Frassati (bł.): My, których Bóg obdarzył wieloma łaskami, niestety, źle na nie odpowiedzieliśmy
// 1 stycznia, 2012 // Brak komentarzy » // Pier Giorgio Frassati (bł.)
Kochany, powinienem bym z pismem zaczekać na list od ciebie, ale skoro nastał Rok Święty i Namiestnik Chrystusowy otworzył Wrota Sprawiedliwości, wrota, w których wszyscy mamy się umocnić w Łasce, aby dostąpić Nagrody Wiecznej, niegodne byłoby chowanie urazy.
Wręczam ci więc gałązkę oliwną, symbol tego Pokoju, którego wytrwale szukam. Ach, Izydorze drogi, z każdym mijającym dniem coraz bardziej się przekonuję, jak okropny jest Świat, ile w nim jest nędzy i jak cierpią dobrzy ludzie, podczas gdy my, których Bóg obdarzył wieloma łaskami, niestety, źle na nie odpowiedzieliśmy. Straszna to prawda, pęka mi od niej głowa, gdy siedzę nad książkami. Ciągle zadaję sobie pytanie: czy będę nadal starał się o to, aby kroczyć dobrą drogą? Czy dane mi będzie wytrwać aż do końca?
W tym kłębowisku wątpliwości Wiara, jaką na chrzcie otrzymałem, szepcze do mnie spokojnym głosem: «Własnymi siłami niczego nie dokonasz, ale jeśli Bóg będzie ośrodkiem każdego twojego działania, to wytrwasz i dojdziesz do celu».
(List do Izydora Boniniego, 15.01.1925 r., bł. Pier Giorgio Frassati)
Franciszka Siedliska (bł.): Duch Święty panował w Najświętszej Rodzinie
// 29 grudnia, 2011 // Brak komentarzy » // Maria od Pana Jezusa Dobrego Pasterza (bł., wł. Franciszka Siedliska)
Duch Święty panował w Najświętszej Rodzinie. On wszystkim kierował, wszystkim rządził, wszystkie te trzy Osoby oświecał; tam nic nie było świeckiego, naturalnego, wszystko najdoskonalsze, wszystko się do Boga odnosiło.
(Notatki, 21.01.1891 r., bł. Franciszka Siedliska)
Pseudo-Hipolit: Narodzenie Chrystusa początkiem wolności, chwałą przybrania za synów
// 29 grudnia, 2011 // Brak komentarzy » // Pierwsze wieki
Czym jest przyjście Chrystusa? Jest ono wyzwoleniem z niewoli, rozerwaniem dawnego przymusu, początkiem wolności, chwałą przybrania za synów, źródłem odpuszczenia grzechów, prawdziwie nieśmiertelnym życiem dla wszystkich.
Widząc z wysoka, iż podlegamy tyranii śmierci, że więzy zepsucia powodują w nas jednocześnie rozwiązłość i skrępowanie, że staczamy się po nieuniknionej drodze bez powrotu, Logos przyszedł i zgodnie z wolą Ojca przyjął postać pierwszego stworzenia, a zadania naszego ocalenia nie zostawił aniołom ani archaniołom, lecz posłuszny poleceniom Ojca sam podjął walkę w naszej sprawie. Ponieważ przeczysty Duch Boży jest niedostępny dla wszystkich istot, iżby wszystkie byty nie miały udziału w Jego nieskazitelnym blasku, sam (Logos) z własnej woli zebrał w sobie, zgromadził i zjednoczył całą wielkość Bóstwa i przyszedł tak wielki, jakim chciał być, nie umniejszając się wcale, nie uniżając anie nie tracąc niczego ze swej chwały: dzięki nadzwyczajnej potędze Ojca nie utracił niczego, co posiadał, lecz przybrał to, czego nie miał, i przyszedł w takiej postaci, w jaką zamierzał się ubrać. Ponieważ zaś wypadało, iżby stał się również pewnym naczyniem Ducha Bożego, aby pierwsi mieli udział w ludzkiej naturze i substancji [...] oczyścił i zebrał (ludzką naturę) – to, co było niepotrzebne i splamione, oddzielił i odrzucił, to zaś, co było czyste, jasne i pełne blasku, rozświetlił i rozjaśnił czyniąc je jak gwiazdę, jak świetliste promienie i płomień, upiększył haftem dziewictwa i, jeśli tak można powiedzieć, anielstwa, cieleśnie ukształtował się na obraz człowieka; miał duchowy Wschód, a przybrał cielesną postać.
(Homilia paschalna [fragm.], Pseudo-Hipolit)
Steafan Wincenty Frelichowski (bł.): Nastrój był pomiędzy nami miły, braterski
// 28 grudnia, 2011 // Brak komentarzy » // XX/XXI Wiek
Wtorek, 28 grudnia 1929.
Nareszcie moje marzenie spełnione. Na gwiazdkę dostałem od moich ukochanych rodziców ten pamiętnik. Jakże byłem wzruszony tym darem. Pojąć wprost nie mogłem mego wzruszenia. [...] Ja zaś podarowałem rodzicom kapliczkę. Chociaż gwiazdor nie był bogaty, bo interesy źle idą, to jednak nastrój był pomiędzy nami miły, braterski. Był także na wieczerzy wigilijnej dziadek, babka i ciocia Zosia. [...] Rano poszedłem do kościoła. [...] W pierwsze święto był u nas wieczorem ks. Sosnowski. Święta spędziłem na ogół dobrze i się dosyć bawiłem.
(Pamiętnik, [fragm.], bł. ks. Stefan Wincenty Frelichowski)
Piotr Semenenko (ks., sł. Boży): Bóg jest miłością!
// 27 grudnia, 2011 // Brak komentarzy » // XIX Wiek
Już miał przyjść Zbawiciel, a dotąd Bóg jeszcze nie był się nazywał miłością.
To objawienie zostawił na ostatek,
i już nie w promiennym krzaka gorejącego świetle,
nie w błyskawicach i gromach góry pokrytej chmurą ciemności,
Bóg się teraz objawił w niewidomej z zewnątrz grocie betlejemskiej,
w ukrytym jaskini zaciszu, w żłóbku na sianie, na miłosnym łonie Matki Dziewicy,
i po takim objawieniu się, wytłumaczył nam wkrótce ostatnią tajemnicę swojej Bożej natury,
one wnętrza swego wnętrza, zamknięte w najostatniejszym Jego imieniu,
a które nam odsłonił najwybrańszy Jego uczeń, prawdziwy Mojżesz miłości, Jan Święty…
Bóg jest miłością! (J 4,8).
(Credo: chrześcijańskie prawdy wiary [fragm.], sł. Boży ks. Piotr Semenenko)
Maria od Męki Pańskiej (bł., wł. Helena Maria Filipina de Chappotin): Mądrość Słowa Wcielonego
// 26 grudnia, 2011 // Brak komentarzy » // XX/XXI Wiek
Hańba krzyża – jest ona bezgraniczna, a tymczasem Mądrość Słowa Wcielonego sama się o nią upomina. Nie tylko chce unicestwienia Jezusa na krzyżu, ale chce krzyża dla tych, którzy idą za Jezusem. To przeciwstawienie Mądrości Słowa i mądrości świata oraz szaleństwa świata i szaleństwa Krzyża widziałam jak światło błyskawicy w mojej duszy. Mądrość Słowa pragnie Wcielenia. Mądrość Słowa pragnie go, by oddać Bogu to, co Mu się należy. Chce unicestwić naturę ludzką, samą z siebie bałwochwalczą, w osobie Mądrości wcielonej. Stąd widzę jasno jak światło słońca, że grzech jest zbuntowaną naturą, która szuka satysfakcji w czynieniu uszczerbku Bogu przez rzeczy ziemskie. Hańba krzyża oddala nas od ziemi i wznosi do Boga. Krzyż miłości jest zjednoczeniem wygnańca ziemi z Mądrością wieczną. Jest to miłość pozbawiona miłości, Mądrość, która oddziela nas od szaleństwa świata, szaleństwo miłości, które nas oddziela od mądrości ziemi.
Moje postanowienie: Chcieć miłości krzyża, dlatego, że jest ona poszukiwaniem mądrości. Chcieć krzyża miłości, bo on jednoczy mnie z mądrością. Tak mało kocham krzyż, ale uważam to za absurdalne, by nie kochać go coraz więcej.
Humiliana (św.): Ten, który był wielki, zniżył się jakby do istnienia w maleńkości
// 25 grudnia, 2011 // Brak komentarzy » // Średniowiecze
Czyż fakt przyjścia na świat Chrystusa nie wypływa z posłuszeństwa? Ten, który był wielki, zniżył się jakby do istnienia w maleńkości; Ten, który był w niebie, zstąpił na ziemię. Stwórca raczył przyjść pod postacią stworzenia. Niewidzialny stał się widzialnym dla ludzi! Niedotykalny pozwolił się dotykać! Bogaty stał się przykładem ubóstwa na tym świecie, a Nieśmiertelny przyoblekł się w naszą śmiertelność. (…)
Wół zna swego właściciela, osioł zna żłób swego pana, a my nie znamy Go i nie ma w nas nawet pragnienia poznania Go; w nas, którzy przecież wszyscy jesteśmy Jego stworzeniami i to stworzeniami rozumnymi! Po cóż więc posiadamy rozum?
(Pisma wybrane [fragm.], św. Humiliana)
video: Gaudete, gaudete! Christus est natus
// 24 grudnia, 2011 // Brak komentarzy » // XVI Wiek
Gaudete, gaudete! Christus est natus (łac. Radujcie się, radujcie! Chrystus się narodził), kolęda pochodząca z XV/XVI w. nieznanego autorstwa.

Gaudete, gaudete! Christus est natus
Ex Maria virginæ, gaudete!
Tempus adest gratiæ
Hoc quod optabamus,
Carmina lætitiæ
Devote reddamus.
Deus homo factus est
Natura mirante,
Mundus renovatus est
A Christo regnante.
Ezechielis porta
Clausa pertransitur,
Unde lux est orta
Salus invenitur.
Ergo nostra cantio,
Psallat iam in lustro;
Benedicat Domino:
Salus Regi nostro. Czytaj dalej



