My Writings. My Thoughts.

Marta Robin: Bądźcie święci

// 4 września, 2010 // Brak komentarzy » // Myśli i słowa, XX/XXI Wiek

Bądźcie święci, wychodźcie innym naprzeciw, ale nigdy nie porzucajcie modlitwy, jaka by nie była wasza praca.

Podziel się:
  • email
  • RSS
  • Add to favorites
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • MySpace
  • Digg

video: Anima Christi (Duszo Chrystusowa)

// 3 września, 2010 // Brak komentarzy » // Średniowiecze

Anima Christi (łac. Duszo Chrystusowa) to średniowieczna modlitwa pochodzącą z początku XIV wieku. Jej autorem jest najprawdopodobniej papież Jan XXII.

Modlitwę często przypisuje się błędnie św. Ignacemu Loyoli, który włączył ją do swoich „Ćwiczeń Duchowych”. W czasach świętego była ona już jednak na tyle szeroko znana i popularna, że w pierwszym wydaniu „Ćwiczeń” wystarczyło zaledwie ją wspomnieć. Pełen tekst Anima Christi drukowano natomiast we wszystkich kolejnych edycjach dzieła.  Powszechne przekonanie, że wszystko co zawierają „Ćwiczenia Duchowe” zostało napisane przez ich autora, doprowadziło do późniejszego postrzegania również i tej modlitwy jako twórczości św. Ignacego. Do dzisiaj Anima Christi jest szeroko znana i odmawiana, zwłaszcza po przyjęciu Jezusa w Komunii świętej. Czytaj dalej

Podziel się:
  • email
  • RSS
  • Add to favorites
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • MySpace
  • Digg

Urszula Ledóchowska (św.): Ogniste serce

// 2 września, 2010 // Brak komentarzy » // Myśli i słowa, XX/XXI Wiek

Jezu, przyszedłeś rozpalić na ziemi ogień miłości, więc daj mi serce przepełnione miłością, współczuciem! Niech Twoje rany mnie ranią, Twoje ciernie mnie bolą, Twój krzyż niech będzie moim przyjacielem. Niech zapomnę o sobie, a myślę o Tobie. Weź,  Jezu Ukrzyżowany, moje lodowate serce, zamień je w serce ogniste!

Podziel się:
  • email
  • RSS
  • Add to favorites
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • MySpace
  • Digg

Teresa Małgorzata od Najśw. Serca Jezusa (wł. Anna Maria Redi, św.): Miłość za miłość

// 1 września, 2010 // Brak komentarzy » // XVIII wiek

Mój Boże, nie chcę niczego innego jak tylko stać się doskonałym obrazem Ciebie i, ponieważ Twoje życie było ukrytym życiem uniżenia, miłości i ofiary, pragnę tego samego dla siebie. Pragnę więc zamknąć się w Twoim kochającym Sercu jak na pustyni by żyć w Tobie, z Tobą i dla Ciebie tym ukrytym życiem miłości i ofiary. Ty wiesz Panie, że pragnę być ofiarą Twojego Najświętszego Serca, całkowicie pochłoniętą – jako ofiara całopalna – przez ogień Twojej świętej miłości. I tak Twoje Serce będzie ołtarzem na którym muszę być pochłonięta, mój Najdroższy Małżonku; Ty sam będziesz kapłanem, który pochłonie tę ofiarę ogniem Swojej świętej miłości.

Jak zmieszana się czuję widząc, jak godna potępienia jest ta ofiara, o mój Boże!; i jak nie zasługuje na to by być przyjętą przez Ciebie jako ofiara. Jestem jednak przekonana, że wszystko zostanie obrócone w proch tym Bożym ogniem. Nie zamierzam, o mój Boże, kierować się jakimkolwiek innym motywem w żadnym z moich działań, czy to zewnętrznych czy wewnętrznych, jak tylko miłością. Będę nieustannie badać się pod tym względem, przypominając sobie, że muszę usiłować oddać miłość za miłość.

Oddaję się Tobie całkowicie, tak byś już tylko Ty działał we mnie zgodnie z Twoimi zamierzeniami; nie chcę nic poza tym czego Ty chcesz.  Oddaję Tobie moją wolną wolę, tak byś odtąd już tylko Ty sam był posiadaczem mojego serca, a Twoja święta Wola zasadą moich czynów. Pragnę kochać Cię cierpliwą miłością, miłością martwą dla siebie samej – a więc miłością, która całkowicie oddaje mnie Tobie; miłością czynną; jednym słowem trwałą miłością bez podziału w sobie samej, która będzie trwać bez względu na to co może się wydarzyć.

(Akt ofiarowania [fragm.], św. Teresa Małgorzata od Najświętszego Serca Jezusa)

Podziel się:
  • email
  • RSS
  • Add to favorites
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • MySpace
  • Digg

Prawdziwe posłuszeństwo

// 31 sierpnia, 2010 // Brak komentarzy » // Franciszek z Asyżu (św., wł. Jan Bernardone)

Tak, jak umiem, mówię ci o sprawach twej duszy, że to wszystko, co przeszkadza ci kochać Pana Boga i jakikolwiek [człowiek] czyniłby ci przeszkody albo bracia lub inni, także gdyby cię bili, to wszystko powinieneś uważać za łaskę. I tego właśnie pragnij, a nie czego innego. I to przez prawdziwe posłuszeństwo wobec Pana Boga i wobec mnie, bo wiem na pewno, że to jest prawdziwe posłuszeństwo.

I kochaj tych, którzy sprawiają ci te trudności. I nie żądaj od nich czego innego tylko tego, co Bóg ci da. I kochaj ich za to; i nie pragnij, aby byli lepszymi chrześcijanami. I niech to ma dla ciebie większą wartość niż życie w pustelni. I po tym chcę poznać, czy miłujesz Pana i mnie, sługę Jego i twego: jeżeli będziesz tak postępował, aby nie było takiego brata na świecie, który, gdyby zgrzeszył najciężej, a potem stanął przed tobą, żeby odszedł bez twego miłosierdzia, jeśli szukał miłosierdzia. A gdyby nie szukał miłosierdzia, to ty go zapytaj, czy nie pragnie przebaczenia. I choćby tysiąc razy potem zgrzeszył na twoich oczach, kochaj go bardziej niż mnie, abyś go pociągnął do Pana; i zawsze bądź miłosierny dla takich.

(List do ministra, św. Franciszek z Asyżu)

Podziel się:
  • email
  • RSS
  • Add to favorites
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • MySpace
  • Digg

Teresa od Jezusa (św.): Przebicie serca

// 30 sierpnia, 2010 // Brak komentarzy » // Teresa od Jezusa (św.)

Transwerbacja św. Teresy od Jezusa

Transwerbacja św. Teresy od Jezusa

Dla kogoś, kto sam nie przeżył tych tak wielkich porywów miłości, niemożliwym jest, aby zdołał je zrozumieć, gdyż nie jest to emocjonalne wzburzenie serca, anie jakieś pobożne uczucia, które często zwykły pojawiać się, a ponieważ są one niepohamowane, zdają się zaduszać ducha. Jest to bardzo przyziemna modlitwa i należy unikać tego narastania emocji, starając się z łagodnością zebrać je wewnątrz siebie i uciszyć duszę (…). Niechaj zbiorą tę miłość wewnątrz, ale nie jak w garnku, w którym wszystko kipi, gdyż drwa podkłada się bez umiaru i całość wylewa się (…).

Te drugie porywy są całkowicie odmienne. To nie my podkładamy drwa, ale zdaje się, że [gdy] ogień jest już rozpalony, nagle wrzucają nas do niego, abyśmy w nim spłonęli. Dusza nie stara się tutaj sama rozjątrzać tej rany nieobecności Pana, lecz od czasu do czasu wbijają strzałę w najczulsze miejsce jej wnętrza i serca, tak że dusza nie wie ani co jej jest, ani czego pragnie. Dobrze rozumie, że pragnie Boga, i że ta strzała zdaje się być zatruta, aby dzięki niej dusza z miłości do tego Pana poczuła niechęć do samej siebie i chętnie straciła swoje życie ze względu na Niego.

Nie zdoła się oddać w słowach ani wypowiedzieć tego sposobu, w jaki Bóg rani duszę, i tej największej udręki, którą w niej wzbudza, a która sprawia, że zapomina o sobie; a ta udręka jest tak smakowita, że nie ma w tym życiu rozkoszy, która dawałaby większe zadowolenie. Dusza nieustannie chciałaby – jak mówiłam – doświadczać umierania na skutek tej dolegliwości.

(Księga mojego życia, św. Teresa od Jezusa)

Podziel się:
  • email
  • RSS
  • Add to favorites
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • MySpace
  • Digg

Małgorzata Maria Alacoque (św.): Nie ma połowiczności…

// 29 sierpnia, 2010 // Brak komentarzy » // Małgorzata Maria Alacoque (św.)

Wiesz, że nie ma połowiczności, że chodzi o zbawienie lub o zgubę na całą wieczność. Jedno i drugie zależy od nas. Możemy albo wybrać Boga, kochać Go wiecznie w niebie ze świętymi, poskramiając własną naturę przez umartwienie i krzyżowanie się, jak oni to czynili, albo wolno nam wyrzec się ich szczęścia, dając naturze wszystko, czego sobie życzy.

Dlaczego tyle racji i dyskusji, aby przestrzegać postanowień, tak pożytecznych dla twej doskonałości, bez spełnienia których nie uczynisz wielkich postępów? Ale to właśnie dlatego, jak mówisz – że zniewalają i krępują naturę. Z tej właśnie racji trzeba je spełniać jak najwierniej, ponieważ natura i łaska nie mogą istnieć razem w tym samym sercu – zawsze jedna powinna ustępować drugiej.

I po co, Droga Siostro, czynić  postanowienia, będąc na „pustyni” jeśli potem, gdy trzeba, nie chcemy ich spełnić? a cóż to znaczy? jeśli nie pisanie wyroku naszego potępienia, który pokazany nam będzie w dniu sądu wraz ze słowami: „Oto, co obicała, a oto, co uczyniła”. Ale dość mówienia o tym, ponieważ podsumowując nie sądzę, żebyś miała czynić inne postanowienia, lecz dotychczasowe zachować nienaruszone, chociaż natura sprawia sprzeciw.

(List do Siostry de Thélis, 11.10.1687 r. [fragm.], św. Małgorzata Maria Alacoque]

Podziel się:
  • email
  • RSS
  • Add to favorites
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • MySpace
  • Digg

Augustyn z Hippony (św.): Prawdziwa miłość Boga i bliźniego

// 28 sierpnia, 2010 // Brak komentarzy » // Myśli i słowa, Pierwsze wieki

Kochajmy Boga, kochajmy Go bezinteresownie! Nie ma nic lepszego nad miłowanie Boga — kochamy bowiem Boga, nad którego nic lepszego nie znajdujemy. Jego kochamy dla Niego i siebie samych dla Niego. Ten bowiem prawdziwie kocha przyjaciela, który w przyjacielu kocha Boga, albo dlatego, żeby Bóg był w nim. To jest prawdziwa miłość! Jeśli kochamy się wzajemnie dla czegokolwiek innego, to raczej nienawidzimy się, niż kochamy…

Podziel się:
  • email
  • RSS
  • Add to favorites
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • MySpace
  • Digg

Augustyn z Hippony (św.): Ani ojciec jej, ani matka nie przeczuwali, jaka z niej istota wyrośnie…

// 27 sierpnia, 2010 // Brak komentarzy » // Pierwsze wieki

Właśnie gdyśmy byli w Ostii u ujścia Tybru, matka moja [św. Monika] umarła. Wiele tu rzeczy pomijam, bo czas nagli. Przyjąć racz, Boże mój, wyznanie i dziękczynienie także za niezliczone rzeczy, które pozostaną okryte milczeniem. Ale nie pominę ani jednego ze słów, jakie dusza moja może zrodzić, dotyczących tej służebnicy Twojej, która mnie urodziła zarówno cieleśnie – wydając na światło dzienne, jak i duchowo – wprowadzając do światłości wiecznej. Nie o darach tej służebnicy, lecz o Twoich darach przejawionych w niej opowiem. Bo nie stworzyła sama siebie ani też sama siebie nie wychowała. Ty ją stworzyłeś. Ani ojciec jej, ani matka nie przeczuwali, jaka z niej istota wyrośnie.

W bojaźni Twojej wychowała ją różdżka Twego Chrystusa, władza jedynego Syna Twego – w domu chrześcijańskim, w jednej ze szlachetnych komórek Twego Kościoła. Zawsze powtarzała, że dobre wychowanie zawdzięcza nie tyle zabiegom matki, ile troskliwości pewnej sędziwej służącej, która już jej ojca, gdy był niemowlęciem, na plecach nosiła, jak to dorastające dziewczęta zwykle noszą małe dzieci. Za to, jak też ze względu na sędziwy wiek i nienaganne obyczaje, pan i pani odnosili się do niej z respektem jako do szacownego członka tej chrześcijańskiej rodziny. Dlatego też powierzyli jej wychowanie swoich córek, co ona sumiennie wypełniała.

Czytaj dalej

Podziel się:
  • email
  • RSS
  • Add to favorites
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • MySpace
  • Digg

Urszula Ledóchowska (św.): Maryjo, uproś mi miłość i pokorę

// 26 sierpnia, 2010 // Brak komentarzy » // Myśli i słowa, XX/XXI Wiek

Matko Najświętsza, módl się za mną! Serce moje chce kochać, a nie umie. Uproś dla mnie obfite łaski Ducha Świętego. Niech życie moje zmieni się w akt miłości. Niech miłość Boża uzdolni mnie do ofiar, do poświęcenia (…).

Maryjo, uproś mi pokorę. Uproś mi światło, by zauważyć w sobie każdy przejaw pychy, zarozumiałości i próżności. Daj wytrwałość w modlitwie o pokorę. Pomóż dążyć nieustannie do pokory w myślach, w słowach i uczynkach, do pokory w pracy, w kontaktach z bliźnimi.

Podziel się:
  • email
  • RSS
  • Add to favorites
  • Wykop
  • del.icio.us
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • MySpace
  • Digg