Kto pragnie iść “drogą” Tego, który powiedział: Ja jestem Drogą i Życiem (J 14,6), powinien uczyć się od tych, którzy wcześniej nią wędrowali, i rozmawiać z nimi o tym, co pożyteczne, i usłyszeć od nich o tym, co pomocne, nie wprowadzając niczego, co jest obce naszej wędrówce.

(Listy Ewagriusza z Pontu, 17,1, św. Ewagriusz z Pontu)

Pustelnicy

Drogi Jezu, pomóż mi rozsiewać Twoją woń wszędzie, gdzie pójdę.
Wypełnij moją duszę Twoim duchem i życiem.
Przeniknij i weź w posiadanie całą moją istotę, tak by moje życie było jedynie promieniowaniem Twojego życia.
Świeć poprzez mnie i bądź tak we mnie, aby każda dusza, z którą się zetknę, poczuła Twoją obecność w mojej duszy.
Niech [ludzie] patrzą na mnie i niech widzą już nie mnie, ale tylko Jezusa!
Zostań ze mną, a wtedy ja zacznę świecić tak, jak Ty świecisz, żeby świecić tak, aby być światłem dla innych.
To światło, Jezu, całe będzie Twoje; nic z niego nie będzie moje.
To będziesz Ty świecący na innych przeze mnie.
Pozwól mi więc wychwalać Cię tak, jak Ty najbardziej uwielbiasz, przez promieniowanie na ludzi wokół mnie.
Pozwól mi głosić Cię bez wygłaszania kazań, nie słowami, ale własnym przykładem, zaraźliwą siłą i pełnym współczucia wpływem tego
co robię, widoczną w moim sercu pełnią miłości, którą niosę dla Ciebie.
Amen.

(Pójdź, bądź moim światłem [fragm.], bł. Matka Teresa z Kalkuty)

Matka Teresa z Kalkuty (bł., wł. Agnesë Ganxhe Bojaxhiu)

Rozpoczynam od świętej, która stanowi jeden ze szczytów duchowości chrześcijańskiej wszystkich czasów – Teresy od Jezusa. (…) Święta Teresa od Jezusa jest prawdziwą nauczycielką życia chrześcijańskiego dla wiernych wszystkich czasów. W naszym społeczeństwie, często pozbawionym wartości duchowych, św. Teresa uczy nas bycia niezmordowanymi świadkami Boga, Jego obecności i Jego działania, uczy nas rzeczywistego odczuwania tego głodu Boga, jaki istnieje w głębi naszego serca, tego pragnienia widzenia Boga, szukania Boga, rozmawiania z Nim, bycia przyjaciółmi Boga: jest to przyjaźń, która jest nam wszystkim niezbędna i której winniśmy szukać na nowo każdego dnia. Niech przykład tej Świętej, głęboko kontemplacyjnej i skutecznej w działaniu, pobudza również nas do codziennego poświęcania stosownego czasu na modlitwę, na to otwieranie się na Boga, na drogę poszukiwania Boga, aby Go widzieć, aby znajdować Jego przyjaźń i tym samym prawdziwe życie, gdyż rzeczywiście wielu z nas powinno powiedzieć: „Nie żyję naprawdę, gdyż nie widzę sensu swego życia”. Dlatego czas modlitwy nie jest czasem straconym, ale jest czasem, w którym otwiera się droga do prawdziwego życia, otwiera się droga do miłości Bożej, do żarliwego umiłowania Jego i Jego Kościoła oraz do konkretnej miłości ku naszym braciom.

(Katecheza 2.02.2011 r. [fragm.], Benedykt XVI)

Nauczanie Kościoła

Każde życie jest drogą przez Kalwarię i każda dusza Ogrodem Oliwnym; tam każdy człowiek powinien w ciszy pić kielich swego życia. Każde chrześcijańskie życie jest Mszą, a każda dusza jest na tym świecie «Hostią». (…) Hostia waszej Mszy to wy sami; wy, czyli to wszystko, czym jesteście, co macie, co robicie.

Myśli i słowa

Wiem z opowiadania mamy i kuzynki Stanisławy Sowiny, że Służebnica Boża bardzo kochała modlitwę, ustawicznie była zajęta Bogiem. Podczas ostatniej choroby zrezygnowała z lepszego mieszkania i nie przyjęła zaproszenia mamy i Sowiny, aby przeniosła się do nich na zamieszkanie, a to dlatego, że ich mieszkanie było oddalone od kościoła, a ciocia zwykła była chodzić codziennie na Mszę św. i codziennie przyjmować Komunię św. O ile pamiętam rozmowy Służebnicy Bożej dotyczyły zawsze rzeczy Bożych. Kiedy przychodziła do nas i rozmawiała z nami to każde zdanie tchnęło Bogiem.

Ciocia należała do Stowarzyszenia Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Widziałam u niej szkaplerze, różańce. Ile razy do nas przyszła miała zawsze różaniec zawinięty na dłoni, który ustawicznie, nawet idąc ulicą odmawiała nie krępując się zupełnie ludźmi. Z pewnością wytrwała w obowiązkach Stowarzyszenia maryjnego. Zachęcała mnie często do modlitwy, także do Matki Bożej.

Opowiadała mama, że ciocia nigdy nie miała pieniędzy, bo co zarobiła to wszystko porozdawała ubogim. Sama widziałam, że nic nie miała ciocia. Bywając przy ulicy Radziwiłłowskiej stwierdziłam, że miała tylko skromne łóżko, mały ołtarzyk i stolik prymitywny. Parę sukienek wisiało na drzwiach, bo nawet szafy nie miała.

Opowiadała mi mama, że na jej weselu była ciocia, bawiła się, tańczyła, w pewnym momencie zniknęła. Tłumaczyła potem mamie pytającej o przyczyną, że opuściła wesele, ponieważ się jej zdało, że słyszy skargę Pana Jezusa: «Ty się tu bawisz, a ja sam w tabernakulum».

Ciocia chorowała kilka lat przed śmiercią na różne choroby, które cierpliwie znosiła jak to wyżej zeznałam. Wiem, że co tydzień się spowiadała w czasie choroby, ponieważ widziałam kapłana wychodzącego z jej pokoiku w każdą niedzielę, gdyśmy przychodzili z wizytą. Ponieważ chciała często komunikować, nie chciała mieszkać u nas, tylko właśnie tam, ze względu na bliskość kościołów. Umarła w niedzielę o godz. 4 po południu. Moja mama i ojciec poszli jak zwykle w niedzielę z wizytą do cioci. Matka wróciła wcześniej niż zwykle i wezwała mnie, byśmy szły do mieszkania modlić się za ciocię, która dopiero co zmarła. Matka byłą pod wrażeniem tego co widziała. Powiedziała mi, że ciocia będzie świętą. Widziała jakby zapowiedź tego w fakcie, że ciocia w momencie śmierci otworzyła szeroko oczy, które (przez całe życie czarne) stały się nagle niebieskie, szafirowe.  Nie pamiętam w tym momencie, czy przedtem nieco, miała ciocia powiedzieć słowa: «Maryja, idziesz!» Wszyscy stojący, według zeznań mamy, mieli widzieć zmianę koloru oczu, słyszeli słowa i orzekli, że widocznie ukazała się jej Matka Boża.

(Zeznania o Anieli Salawie, 17 IV 1956 r. [fragm.], Ludwika Ślęzak, córka Wojciecha i Anny Solak z domu Salawa, siostrzenica Anieli Salawy)

Aniela Salawa (bł.)

Bł. Franciszka SiedliskaNieraz myślałam, Panie mój, jak to smutno, że Ciebie nie można widzieć i że serce przepełnione uczuciem miłości, lęku lub trwogi nie może przytulić się do Ciebie i tam znaleźć to uciszenie, upewnienie, którego serce potrzebuje. Ale wczoraj i dzisiaj doświadczyłam tego, że chociaż Cię nie widzę oczyma ciała, ani do Człowieczeństwa Twego przytulić się nie mogę, gdy w duchu rzuciłam się do nóg Twoich i objęłam je, takiego doznałam nasycenia, takiego szczęścia, takiej pełności, jak gdybym do Ciebie tu na ziemi żyjącego tuliła się (…) Z Osoby Twej Boskiej płynęła łaska oczyszczenia, uświęcenia, zbawienia.

(Dziennik, 21 I 1885 r. [fragm.], bł. Maria od Pan Jezusa Dobrego Pasterza [Franciszka Siedliska])

XX/XXI Wiek

Sł. Boży Augusyn Maria od Najświętszego Sakrametu (Hermann Cohen)Przebiegłem ten świat, zobaczyłem świat, widziałem świat! I tylko jednego nauczyłem się w świecie: nie można w nim znaleźć szczęścia. Szczęście! Aby je znaleźć, przebyłem miasta i królestwa (…). Szukałem w bogactwie, w podnieceniu grą, w pomysłach literatury romantycznej, w przygodach życia, w zaspokojeniu nieumiarkowanej ambicji. Szukałem szczęścia w sławie artysty, w towarzystwie znanych ludzi, we wszelkich przyjemnościach zmysłów i ducha. Wreszcie szukałem w wierności przyjaciół – mój Boże, gdzież ja nie szukałem! (…) Posłuchajcie! Znalazłem to szczęście! Posiadłem je. Z mojego serca przelewa się radość. Na czym polega szczęście? Tylko sam Bóg może ukoić tęsknotę ludzkiego serca. Maryja ofiarowała mi tajemnicę Eucharystii. I poznałem: Eucharystia jest życiem, jest szczęściem! Nie mam już żadnej innej matki niż Matka Pięknej Miłości, Matka Eucharystii. To Ona podarowała mi Eucharystię – i Ona skradła mi serce. Wiecie, dlaczego zostaje się mnichem? Żeby oddać tę zapoznaną miłość!

(sł. Boży Augustyn Maria od Najświętszego Sakramentu [Hermann Cohen], Kazanie o szczęściu [fragm.])

XIX Wiek

Bł. Bolesława LamentWierzymy, że Jego św. Opatrzność nie zapomina o maleńkiej muszce, a więc ufajmy, a Bóg uśmierzy burze i nawałnice jednym skinieniem swej Boskiej prawicy. Jesteśmy w ręku Boga, który jest Panem wszystkich mocarzy tej ziemi, toteż nie obawiajmy się niczego, jak tyko grzechu, bo tylko grzech przynosi prawdziwą szkodę, gdyż gubi duszę. (…)
Nie martwcie się, Bóg zaradzi i dopomoże we wszystkim. Uściskam Was serdecznie i proszę bardzo o modlitwy. Zobaczymy się na pewno, jak nie na ziemi, to w niebie.

Miłująca w Bogu
Bolesława

(bł. Bolesława Lament, List [fragm.])

XX/XXI Wiek

W krzyżu jest życia moc święta,
W krzyżu ostoja w czasie burz,
W krzyżu jest droga wytknięta
Do wiecznych wiodąca nas zórz.

Na krzyżu zawisł pośród męki
Nieba i ziemi Stwórca, Bóg,
Aby rozpaczy zmilkły jęki,
By pokonany został wróg,

By pokój spłynął znów na ziemię
Niezamącony pośród burz.
I on wskroś ziemskie mroki, cienie
Do wiecznych nas prowadzi zórz.

Dusza w zapale swej miłości
Na krzyż podnosi oczy swe:
Tam widzi Króla wszechświatłości,
Tam z Nim się złączyć sercem chce.

I tam znajduje pokarm żywy,
Co moc jej daje w czasie burz,
Tam czerpie szczęścia zdrój prawdziwy,
On ją do wiecznych wiedzie zórz.

Jakby balsamu namaszczenie
Jest w życiu ziemskim zbawczy krzyż,
On daje w bólu ukojenie,
On swymi blaski wiedzie wzwyż.

O, duszo moja, chwyć się krzyża,
On cię zachowa w czasie burz,
Przezeń się szczęście trwałe zbliża,
Krzyż cię do wiecznych wiedzie zórz.

Krzyż jest zielonym zawsze drzewem,
Co w skwarny upał rzuca cień,
Orzeźwia duszę łaski wiewem,
Oświeca mroczny życia dzień.

On wzmacnia duszę Bożą mocą,
On wiedzie pewnie pośród burz,
On zbawczym blaskiem świeci nocą,
Do wiecznych nas prowadzi zórz.

I jeśli dusza uwolniła
Z przywiązań ziemskich serce swe,
Jeśli się w Bogu zanurzyła
I Jemu tylko służyć chce,
Wówczas jest dla niej krzyż radością,

Słodkim spoczynkiem pośród burz.
Promienną, boską swą światłością
Do wiecznych ją prowadzi zórz.

Odkąd na krzyżu swoje ręce
Boski nasz Zbawca przybić dał,
Odkąd świat zbawił w krzyża męce,
Krzyż się zaszczytem, chlubą stał.

I wnosi pokój pożądany
Wśród niepewności, zawiei, burz,
I w swojej mocy nie złamany
Do wiecznych nas prowadzi zórz.

(Droga Krzyża, św. Teresa od Jezusa)

Teresa od Jezusa (św.)

O, gdybyśmy urodzili się za czasów pierwszych chrześcijan, to zobaczylibyśmy, z jaką świętą radością oczekiwali oni Wielkiego Postu! O, święty dniu zbawienia i łaski, co się z tobą stało? Gdzie się podziała ta święta radość, jaką wówczas przeżywały wybrane dzieci Boże?

Tak, wierni chrześcijanie, czas Wielkiego Postu może się obrócić na nasze zbawienie, jeśli będziemy z niego korzystali i współdziałali z łaską Bożą; może jednak przyczynić się do naszego potępienia, jeśli nie będziemy z niego korzystać.

(Kazanie o Spowiedzi Wielkanocnej [fragm.], św. Jan Maria Vianney)

Jan Maria Vianney (św.)

Myśli i słowa

Gdy przyjdzie Ci pokusa zbytniego zastanawiania się nad sobą, oddalaj ją zaraz modlitwą. Nie przypatruj się ranom Twej duszy, ale wołaj do Lekarza Niebieskiego, aby te rany uleczył: O mój Jezus miłosierdzia! O Jezu, bądź Wola Twoja! O Maryjo ratuj mnie! Na te króciuchne westchnienia, drogie dziecko, nie potrzeba wiele czasu, nie potrzeba żadnej wolnej chwili a używając ich często i skarżąc się w ten sposób przed P. Jezusem, dusza Twoja niezawodnie ulgi dozna i na dalsze dźwiganie krzyża posilona będzie. (…) Bądź spokojna i cierpliwa. Jeszcze trochę, jeszcze kilka chwilek, kilka dni bolesnych, a to wygnanie się skończy i przejdziemy wszyscy do tego miejsca, gdzie już boleści nie ma, gdzie P. Bóg wszelką łzę z oczu naszych otrze. Tymczasem, drogie dziecko, zasługujmy, walczmy, cierpmy i ufajmy, że nas nigdy nie opuści Jezus i Maryja Najświętsza.

(bł. Angela Truszkowska, List do siostry Marii Jadwigi, 23 VI 1862 [fragm.])

bł. Angela Truszkowska

Szczyć się, że jesteś niczym. Bądź z tego zadowolona, gdyż twoja marność jest przedmiotem dobroci Boga, który ogarnia ją swoim miłosierdziem. Najnędzniejsi spośród żebraków, których rany są największe i odrażające, uważani są za żebraków najlepszych, gdyż mają największą szansę otrzymania jałmużny. Z nami jest podobnie jak z żebrakami – najnieszczęśliwsi są w najlepszej sytuacji. Miłosierdzie Boże chętnie się ku nim zwraca.

Proszę cię, upokarzajmy się, pokazując u progu świątyni Bożej litości jedynie nasze rany i nędzę. I pamiętaj, aby pokazywać je z radością, czerpiąc pociechę ze swej wewnętrznej pustki, aby nasz Pan napełnił cię swoim Królestwem.

(Oeuvres complètes de saint François, XIII [fragm.], św. Franciszek Salezy)

Franciszek Salezy (św.)

św. Hildegarda z BingenDo Ciebie wołam, o mój Boże
i otrzymuję od Ciebie odpowiedź.
Proszę, i Twoja Dobroć obdarowuje mnie tym,
czego pragnę.
W Tobie znajduję to, czego szukam.

Przepełniona czcią i radością
gram na cytrze przed Tobą, moim Bogiem,
bo ku Tobie kieruję wszystkie moje czyny.
Wszystką mą nadzieję pokładam w Tobie
i spoczywam błogo na Twym łonie.

Średniowiecze

bł. Dorota z MątowówPonieważ Pan otwierał jej [bł. Doroty z Mątowów] rozum i umysł do pojmowania, zobaczyła następnie w swoim życiu jakąś dwoistość stanu świeckiego, w którym żyła życiem duchowym, jakie zbawiennie prowadziła. Świecki stan osłaniał jej życie duchowe w taki sposób, w jaki ukazywałyby dwa płótna razem złożone, z których wierzchnie ukrywałoby i okrywało to spodnie. Widziała wtedy i czuła, że stan świecki nic jej nie pomógł do życia wiecznego ani żadnej nie przyniósł korzyści, jak tylko, że w nim jej życie duchowe było ukryte i utajone. Gdy stawało się ono jaśniejsze i bliższe jej, okazało się tak wielkie, iż wydawało się, że nie zdoła go w jego mnogości i wielkości wyrazić przez wszystkie pozostałe dni swego życia.

A wtedy Pan powiedział do niej: Ty w stanie świeckim prowadziłaś życie duchowne, a to mi jest milsze i wdzięczniejsze oraz dla ciebie pożyteczniejsze, niż gdybyś w stanie duchownym miała życie świeckie. Twoje życie było moje, nie twoje. Ja sam je rozpocząłem i udoskonaliłem, ja byłem jego części łącznikiem i rządcą, by je tobie zachować aż do wiecznotrwałego żywota. Ja wspaniale w tobie działałem od twego dziecięctwa, wraz z Ojcem i Duchem Świętym, działaniami niewyrażalnie wielkimi, o których ani nie wiesz, ani nie możesz wiele powiedzieć. Od czasu, gdy wydobyłem tobie stare serce, rozbudziłem ci tak twoje życie, że odtąd żyło i wspaniale jaśniało przede mną. Zapytaj spowiedników, czy żyje i jaśnieje wobec nich. Przedziwny bowiem jestem i niewypowiedziane rzeczy w tobie zdziałałem od czasu, odkąd dla mnie żyłaś ciałem i duszą.

(Żywot Doroty z Mątów [fragm.], Jan z Kwidzyna)

Średniowiecze